Jump to content
Dogomania

michalina88

Members
  • Posts

    66
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by michalina88

  1. Czyli będzie nowy plan spacerów. Po pierwsze Saba i tak na razie nie odchodzi daleko od działki, nie chodzi tam dużo ludzi więc nie będę jej zakładała kagańca. Po drugie zacznę przeczekiwać do skutku jej zatrzymania się i nagradzać kiedy pójdzie dalej. Dzisiaj były już takie momenty, że po jakimś czasie malutki kawałeczek do przodu poszła:). Po trzecie będę z nią chodzić na dłuższej lince i może próbować iść dalej bez niej i obserwować czy pójdzie za mną (bez ciągnięcia)? Po czwarte wezmę ze sobą jakiś pasztet i będę nim kusić:diabloti:, bo podobno takie lizanie uspokaja. Może coś dodacie?? Mam jeszcze kilka pytań( jak zwykle:oops:). 1. Saba trochę agresywnie reaguje na rowerzystów, widać że ich nie lubi. Co prawda nie wszystkich, z tego co zauważyłam to raczej mężczyzn. Można ją tego oduczyć? Jeśli tak to jak? 2. Ponawiam pytanie -Kiedy mogę wpuścić psy razem na działkę, bez smyczy? Jak jak się będą zachowywać? Dzisiaj byliśmy na wspólnym spacerze i nie szczekały na siebie, nie warczały. Saba daję się obwąchiwać Szonowi, tak samo ona zaczęła go obwąchiwać na co on nie protestuje. Chodzą blisko siebie, na luźnych smyczach. Dzisiaj to miałam nawet takie wrażenie że Saba jak Szon do niej podchodził to tak podskakiwała jak do zabawy:multi:. Myślicie że już można? Może jakby się zaprzyjaźniły to też by jej to pomoglo. Zobaczyłaby jak fajnie można się bawić w aportowanie:). Albo, że jak Szon się na spacerach nie boi to ona też nie musi... Muszę Wam się przyznać, że dzięki Wam zmieniłam nastawienie, bardziej poznałam potrzeby moich psów. Chociaż wątek był założony z myślą o Sabie to przy okazji odkryłam na nowo Szona:). Teraz chce żeby obu psom było dobrze ze mną a mi z nimi:). Pozdrawiam i dziekuję za dotychczasową pomoc:loveu:( i oczywiście liczę na dalszą;)).
  2. [quote name='ewtos']Zatrzymaj się , zignoruj jej zachowanie i idż dalej. A może jak ją karmisz po spacerze czymś exstra to dlatego tak ciągnie do domu?[/quote] Tylko że z nią nie da się isć dalej. Możę zacznę jeszcze dłużej czekać, ale ona uparta jest. Z tym ciągnięciem to nie jest tak że ona chce wrócić na działkę i idzie pod bramkę. Ona przechodzi obok i idzie na drugi koniec ulicy, gdzie znowu się zatrzymuję i ciągnie spowrotem, ale wcale nie do działki. Tylko znowu dochodzi do drugiego końca z którego wcześniej zawróciła. Nie wiem czy napisałam to zrozumiale:oops:. Po prostu u niej spacer polega na tym że dochodzi do jakiegoś punktu zawraca, idzie w drugą stronę i znowu zawrca i tak najlepiej to by chodziła w ta i spowrotem:cool1:. Dziwne jest to, że kilka dni po tym jak ją wzieliśmy to byłam z nią na spacerze i to znacznie dłuższym niż teraz. Owszem czasami się zatrzymywała, ale tylko wtedy jak jakieś psy nieznajome zaczynały mocno szczekać i jak się chwilę poczekało to szła dalej. Tylko że wtedy byłam z nią bez kagańca, a teraz chodzi w kagańcu. Myślicie że to może mieć znaczenie? Może z kagańcem czuje się niepewnie?
  3. Tylko że dzisiaj czytałam że takie głaskanie i dawanie smaków psu w momencie kiedy się boi może jeszcze pogłębić lęk, bo dajemy przez to psu znak że naprawdę coś jest nie tak. Także ja już sama nie wiem, a może po prostu spróbować przeczekać, bez żadnego głaskania i karmienia? A dobrze robię że zatrzymuję Sabę, kiedy ta zaczyna ciągnąć spowrotem?
  4. Z Sabą nie da się zmienić trasy spacerów, bo w którąkolwiek ulicę odchodzącą gdzieś w bok od działki byśmy weszły to ona po kilku metrach się zapiera. U niej jest tak, że ona dochodzi do jakiegoś miejsca zatrzymuję się, albo wręcz ciągnie spowrotem. Kiedy zaczyna ciągnąć to próbuję ją zatrzymać, pogłaskać, uspokoić. Próbuję ją przekonać żeby chociaż kawałeczek do mnie podeszła, ale nawet z tym jest ciężko. Dzisiaj to nawet próbowałam ją tak lekko pociągnąć, ale widziałam że to nie ma sensu. Próbowałam różnych rzeczy do przekupienia, różnych smaczków, które wiem że najbardziej lubi, parówki, suszone mięso, ale dzisiaj jak wyjmowałam smaka z kieszeni to ona wręcz się cofnęła, jakby przestraszyła....
  5. Z tym warczeniem Saby to jest na tej zasadzie o której mówicie czyli "weź się odczep mały" a nie "zaraz odgryzę Ci ten ciekawski nochal";). Saba jak już to warkniea raczej burknie raz i się odsuwa, a Szon zostawia ją w spokoju i zajmuje się czymś innym. Tak się zastanawiam powoli nad wpuszczeniem ich na działkę w kagańcach, ale już bez smyczy. Kiedy to zrobić? Na spacerach chodzą już spokojnie, czasami Szon sobie szczeknie, ale to rzadko i na pewno nie agresywnie. Tylko, że one jescze nie miały okazji tak się skonfrontować, bo nie mają na to ochoty na spacerze. Jak już do siebie podejdą to raczej tak na chwilkę i bez jakiś zażyłości. Może poczekać, aż będę widziała że "ciągną" do siebie, szukają kontaktu? Poza tym martwi mnie ten strach Saby na spacerach, bo oprócz wspólnych spacerów z Szonem, chodzę też z nią samą, tylko że nie robimy postępów. Nawet mam wrażenie że jest gorzej:-(. Saba na pewno cieszy się na sam fakt wyjścią na spacer, bo jak widzi że biorę smycz i kaganiec to leci do furtki i się cieszy, skacze:). Nawet już nie unika zakładania kagańca, a na początku trzeba się było trochę nagimnastykować;). Tylko co z tego jak na początku na pierwszych spacerach, dochodziła powiedzmy do końca drogi, później tak do połowy, a teraz to jeszcze prędzej się zatrzymuje i nie chce dalej iść. Na jedzenie na spacerze w ogóle nie reaguje, czy jesteśmy bliżej czy dalej działki. Głaszczę ją w różnych momentach, a nie tylko jak już dojdziemy do jakiegoś krytycznego punktu. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale jak idziemy to sunia próbuję wchodzić w każdą otwartą bramę, a jak jej nie pozwalam to też się zapiera... Zaczęłam ją też karmić po przyjściu ze spacerów i może to przyczyniło się do radości na sam fakt wyjścia na spacer, ale raczej nie na jego długość i jakość. Nie wiem już co robić i jak ją przekonać... Tym bardziej że to już chyba nie ma związku z jakimś szczekaniem innych psów, bo już jest do tych okolicznych przyzwyczajona, tylko jakby się bała odejść od samej działki.
  6. Na dzisiejszym spacerze było ok:). Szon szczeka sporadycznie i to raczej kiedy smycz nie pozwala mu na takie raptowne dojście do Saby. Za to jak już do niej podejdzie to nie szczeka i nie warczy tylko ją wącha. Za to Saba dzisiaj na niego trochę powarkiwała:cool1:. Właśnie mam takie wrażenie, że ona Szonem się nie interesuję i trochę denerwuje ją to jak on za bardzo ją obwąchuję. W takiej sytuacji odciągać Szona od Saby czy dać mu dalej ją obwąchiwać? Właśnie ja chyba za bardzo jestem dalej ostrożna, bo raczej je odciągam jak tylko na siebie warkną... Wiem, że pisaliście, że mam się nie wtrącać:oops:, czyli nawet jak zacznie któryś warczeć na drugiego to je nie rozdzielać, a ingerować dopiero jakby były bardzo agresywne?? Co do klikania z Szonem to dzisiaj już się nie dopominał, chyba zrozumiał po wczorajszym, że jak koniec to koniec i jego dopominania tego nie zmienią. Zaznaczyłam koniec szkolenia słowem "koniec" i pieszczotami:).
  7. Mam pytanie co do szkolenia klikerem. Jak powinno się zakończyć sesje w której ćwiczymy jakieś zachowanie, tzn. chodzi mi o to czy jakoś musimy zaznaczyć, że skończyliśmy daną sesję?? Dzisiaj zaczęłam z Szonem od czegoś łatwego czyli od siadania. Na początku wyłapałam to jak siadał sam i k/s. Potem jak widziałam, że już sam siada specjalnie żeby dostać nagrodę to dodałam komendę. Jak widziałam, że sobie z tym radzi to po iluś tam powtórzeniach, postanowiłam skończyć na dobrze wykonanej komendzie i k/s. Tylko że Szon dalej przy mnie siadał, bez mojej komendy, a jak widział że nie reaguję to zaczął na mnie skakać i w ogóle popiskiwać, domagać się. Co w takiej sytuacji zrobić? Zignorować go?
  8. Dzisiaj był kolejny spacer i chyba robimy postępy, a raczej Szon;). Był, spokojniejszy, w sumie szczekał sporadycznie, zaczynał trochę jazgotać kiedy były już naprawde blisko siebie. Już w miarę spokojnie i coraz bliżej siebie chodziły. Szon nie jest już taki napalony, nie wyrywa się tak do niej, zaczął się zajmować "swoimi sprawami". Saba oczywiście dalej spokojna, zaczęła sama podchodzić bliżej Szona, interesować się nim trochę jak ten też się uspokoił. Mam nadzieję że następnym razem będzie jeszcze lepiej:). Saba zaczyna łapać o co chodzi w zabawie z rzucaniem kija:multi:. Tylko że dzisiaj podczas zabawy w pewnym momencie zaczęła hmm jak to powiedzieć... napastować moją nogę i ją podgryzać:lol:. W sumie Szon też tak kiedyś robił, tylko nie tak silnie, bo Saba o mało mnie nie przewróciła;). Wiecie, dlaczego psy tak robią, bo mnie to ciekawi:cool3:? [quote name='karjo2']Bez szkolenia, nawet na wlasna reke i wprowadzenia odrobiny dyscypliny nie opanujesz psa, juz rozpuszczonego niezle (mowie o Szonie).[/quote] Oczywiście ja nie chce robić z Szona aniołka, ale to też nie jest tak że z niego jest jakiś istny diabeł:evil_lol:. Owszem czasem pokazuje różki, ale to nie jest tak, że nie możemy nad nim zapanować, że wogóle się nie słucha, albo nie mogę z nim wyjść bez smyczy bo mi ucieknie. On słucha komend tylko że jak jest pobudzony to owszem zrobi to co mu każemy tylko że nie potrafi wytrwać w nich zbyt długo:cool1:. Muszę z nim popracować nad tym, żeby jak każe mu np. siad to żeby siedział, a nie tak jak jest teraz czyli że owszem usiądzie, ale prawie od razu wstaje. [B]WŁADCZYNI[/B] myśle że coś w tym jest, że Szon bardziej się denerwuje kiedy jest na smyczy. Tylko że oprócz działki nie mamy zamkniętego terenu gdzie moglibyśmy puścić je bez smyczy.
  9. Dzisiaj niestety psy nie były na wspólnym spacerze, bo tata nie mógł iść. Zresztą z Szonem musiałam iść do weta a to dla niego jest zawsze wielkie przeżycie więc na dzisiaj mu starczyło emocji( zresztą po tej wizycie z nim mi też:cool1:). Właśnie z Szonem jest tak że na niektóre psy w ogóle nie reaguje, np. jak ujadają na niego za płotem to on nie szczeka. Dzisiaj jak szliśmy do weta to z otwartej bramy(po co w ogóle ludzie je mają jak zostawiają otwarte:cool1:) wyleciał taki duży pies. Oczywiście ja już cała w nerwach, chciałam go brać na ręce, ale czytałam że się nie powinno brać, więc przeszłam tylko na drugą stronę ulicy i idę dalej. Moje zdziwienie było wielkie kiedy spokojnie mineliśmy psa i ani on ani Szon na siebie nawet nie szczekneły:). Za to już u samego weta to pokazał co potrafi:cool1:. To nawet nie o to chodzi że on na inne psy reaguje agresją, bo ja wiem kiedy on jest agresywny. Tylko że on jest taki natrętny, raptowny, jakby mu pozwolić podejść do psa, to on nie potrafi tego zrobić spokojnie, tylko biegiem, a znowu takie zachowanie nie każdemu psu pasuje... Kilka lat temu na działce mieliśmy psa(samca) z którym Szon się dogadywał więc może i tym razem się uda:) Co do kolejnego spaceru to z tego co pamiętam mówiliście że nie mamy wyróżniać żadnego z psów. To jednak następnym razem ja mam wziąć Szona, a tata Sabę i się z nim pobawić przy niej? Co do Saby to chyba spacery zaczynają się jej podobać:). Dzisiaj jak wziełam smycz i kaganiec to sama pobiegła do furtki i zaczeła skakać i się cieszyć. Tylko że dalej chodzimy w te same miejsca, widzę że Saba nie chcę dalej iść, więc jej nie zmuszam. Jest coś co mnie dziwi w jej zachowaniu na spacerach, mam wrażenie że ona w pewnych momentach mnie unika a to dziwne bo na działce ode mnie nie odchodzi prawie.... Nie wiem jak to określić. Po prostu jak dojdziemy do takiego miejsca gdzie Saba nie chce dalej iść to ja próbuję ją pogłaskać, albo dać jej smakołyka, ale ona nie chce. Ona ma coś takiego że idzie do pewnego momentu normalnie chociaż zatrzymuję się i ogląda za siebie, ale w pewnym momencie się zatrzymuję i najlepiej biegiem wróciłaby spowrotem. Zaczyna ciągnąć, a kiedy ja próbuję ją zatrzymać i pogłaskać, to patrzy na mnie jakby się bała:-(. Tak jakby mi jeszcze nie ufała na tych spacerach. Poza tym byłam dzisiaj w dużym sklepie zoologicznym i udało mi się kupić kliker, także zacznie się szkolenie:). Kpiłam też karabińczyk żeby zrobić jakąś dłuższą smycz co by spacery były fajniejsze:) Co do szkolenia dla Szona to na pewno by się przydało, ale może poradzimy sobie bez niego. Dziękuję wszystkim za pomoc:loveu:.
  10. Dzisiaj była druga próba zapoznania psów i wyszło średnio:cool1:. Wszystko przez Szona, z niego jest straszny zazdrośnik. Saba to spokojnie chciała do niego podejść i się powąchać, ale on aż cały trząsł się z nerwów i szczekał. Jak podchodziliśmy bliżej to Szon zaczynał warczeć a na to Saba też się wkurzała. Pochodziliśmy z nimi trochę razem tak jak radziliście. Tylko że Saba na Szona nie zwracała uwagi i w ogóle miałam wrażenie że ma go w d.... i bardziej była zainteresowana mną i chciała iść do taty który Szona prowadził. Szon za to oczywiście cały czas był nerwowy. Po tym dzisiejszym spacerze to widzę że jeszcze wiele nas takich czeka...
  11. Mój pies ma od zawsze takie małe, czarne wystające w pachwinach.
  12. My na początku psa zamykaliśmy w łazience ale to nie miało sensu, bo strasznie szczekał. Teraz zawsze jest z nami tylko trzymamy go na smyczy. Jak go trzymamy z nami to przynajmniej możemy go uspokoić i nie hałasuje. Dodam że nasz proboszcz do bezproblemowych nie należy, ale o psa się nie czepiał.
  13. [B]Talia.[/B] w tym temacie są:) [url]http://www.dogomania.pl/forum/f25/mieszanka-jakich-ras-pies-ze-schroniska-126994/index6.html[/url]
  14. Kilka, które chyba się nie powtarzają;). PSY: Tequila Szon Pluto Lucky Pimpon SUCZKI: Saba Mucha Delia Rosa
  15. W wakacje miałam sytuację, że szłam razem z pieskiem i z mamą na pobliską działkę na grilla. Wszystko byłoby pięknie tylko że ktoś nie zamknął furtki( jak ja tego nienawidzę) i rzucił się na nas jego pies:angryy:. Chociaż mały to był strasznie agresywny, próbował pogryźć Szona a kiedy mama wzięła psa na ręce to zaczął skakać na mamę i dalej próbował gryźć. Po prostu koszmar nie mogliśmy sobie dać z nim rady. Ja go próbowałam odgonić koszykiem, ale to nic nie pomagało a jeszcze chwila i rzuciłby się na mnie:angryy:. Z pomocą przyszła nam pani która mieszkała obok i zamknęła tego głupiego psa w ogrodzeniu. Znamy właścicielkę tego psa dlatego tata poszedł powiedzieć co się stało i żeby pilnowała tego psa. Na co pani powiedziała że jej pies się tak nie zachowuję, a jeśli już to zareagował tak tylko na nas... Pocieszające jest to że kiedy ostatnio tam chodzę to zauważyłam podwójną furtkę czyli jednak była potrzebna i piesek nie reagował tak tylko na nas:cool1:.
  16. Saba jest z nami od niedawna, bo od 14 grudnia tego roku i wzięliśmy ją ze schroniska:). W schronisku byliśmy dwa razy a to dlatego że jadąc tam niby mieliśmy ustalone że weźmiemy średniego, mało owłosionego pieska. Tylko że kiedy ją zobaczyłam, bidulkę która bała się do nas podejść bo jakiś inny pies na nią szczekał, wiedziałam że muszę ją stamtąd zabrać. Tata był trochę sceptycznie nastawiony, bo Saba jest trochę większa niż planowaliśmy i bardziej owłosiona, dlatego tamtego dnia wróciliśmy do domu bez psa:-(. Tylko że ja byłam w niej zakochana:loveu: i to od pierwszego wejrzenia, może to dziwne bo przecież tamtego dnia widziałam wiele innych piesków nawet bardziej nam "odpowiadających", ale to właśnie z nią poczułam pewną więź. Wiem pewnie przesadzam, moi rodzice też mówili że zgłupiałam na punkcie psa. Skończyło się na tym że po kilku dniach przekonywań, próśb, obietnic pojechaliśmy znowu do schroniska i przywieźliśmy Sabę:multi:. Chociaż jest z nami niedługo to już wiem że jest kochanym, mądrym psem i jestem prze szczęśliwa że udało mi się przekonać rodziców. Zresztą oni też już są w niej zakochani. Ostatnio nawet tata pogratulował mi wyboru takiego fajnego psa:loveu:. Chyba istnieje coś takiego jak przeznaczenie:).
  17. Ja mam sznaucera miniaturę już 11 lat i jest całej naszej rodziny:). Każdego lubi, z każdym z chęcią wyjdzie na spacer, od każdego zje, każdego broni. Tak więc chyba nie ma na to reguły zależy od konkretnego psa i jego charakteru. Może miało też znaczenie to że naszym psem zajmują się wszyscy, każdy z nim wychodzi na spacer, czesze go, karmi.
  18. Mnie ten sylwester po prostu wykończy:angryy:. Nie dość że ponad tydzień przed sylwestrem zaczęli strzelać to strzelają nadal a już po sylwestrze:angryy:. Ja rozumiem że niektórym ludziom nie jest szkoda zwierzaków, ale powinno chociaż im być żal puszczać tyle kasy z dymem na to badziewie:cool1:. A tak to Szon trzęsie się w domu, Saba też jest niespokojna. I jak tu ją przekonać że spacer to coś fajnego, jak na około huki i nawet parówki nie chce:shake:. Chyba pozostaje mi zaczekać aż ludziom się znudzi, ale mam coś wrażenie że jeszcze trochę poczekam... Chcę już zapoznać psy, kagańce czekają, ale przy tych halasach naokoło to chyba nie ma sensu? Wydaje mi się że już są wystarczająco zdenerwowane? Poza tym to sunia coraz bardziej się otwiera, sama się przy mnie kładzie na plecach i chce żeby ją głaskać a na początku raczej unikała głaskania po brzuchu;). Coraz lepiej też idzie jej wykonywanie komend chociaż nie mam za dużo okazji do ćwiczenia z nią przywoływania, bo jak z nią jestem to ona mnie prawie nie odstępuje:loveu:.
  19. Kaganiec jest potrzebny do spacerów, bo Saba to duży pies którego do końca jeszcze nie znam, dlatego na razie tak jest bezpieczniej. Kiedy ją poznam lepiej, będę wiedziała jak reaguję na różne sytuacje na spacerach to na pewno z kagańca zrezygnuje. Oczywiście będzie też potrzebny przy zapoznaniu psów, żeby żadnemu (Szonowi i Sabie bez wyjątku) nic się nie stało:). Może w końcu uda mi się to zrobić po tym HUCZNYM:angryy: okresie sylwestrowym.
  20. Mam kolejny problem. Od czasu kiedy mam już kaganiec to chodzę z Sabą na spacery, tylko mam wrażenie że one nie są dla niej przyjemnością:(. Tzn. zauważyłam że psina boi się odchodzić daleko od działki, a jeśli jeszcze do tego usłyszy szczekanie innych psów to już w ogóle jest przestraszona:-(. Tak myślę że może ktoś ją wyprowadził na spacer i zostawił i dlatego teraz boi się wychodzić? A szczekanie kojarzy jej się ze schroniskiem? Zastanawiam się czy chodzić z nią na spacery, bo gdybym gdzieś z nią chciała pójść dalej to pewnie musiałabym ją ciągnąć a przecież nie na tym to ma polegać:shake:. Jak przekonać Sabę do spacerów? Zacząć od krótkich blisko działki czy może na razie dać jej spokój? Na działce też początkowo czuła się niepewnie, a teraz widać że się zaaklimatyzowała. Myślicie że ze spacerami też tak będzie? Co od zapoznania piesków to będzie w kagańcach i na spacerze. Oczywiście gdzieś blisko działki żeby Saba się nie bała. Jak zobaczymy że dobrze się dogadują to wpuścimy je do nas na działkę, dalej w kagańcach tylko że bez smyczy. Chyba tak powinno być dobrze?
  21. To nie pozostaje mi nic innego jak wizyta w sklepie spożywczym po "sprzęt" do szkolenia psów:lol:.
  22. Kagańce już zamówione mam nadzieję że przydadzą się tylko po to żeby mnie uspokoić, a nie dlatego że będą rzeczywiście potrzebne;). Dzisiaj było pierwsze czesanie i muszę powiedzieć że Saba to złoty pies:loveu:. Była niesamowicie grzeczna, nie uciekała, nie wierciła się tylko rozdawała buziaki:lol:. Co prawda tak do końca to jej nie wyczesałam, bo te gorsze rzeczy zostawiłam na później żeby jej nie zniechęcić, ale jestem pewna że i z nimi damy sobie radę:). [B]bonsai_88 [/B]poczytałam trochę o tym szkoleniu i jestem w trakcie kombinowania z czego by tu zrobić kliker:roll:, bo pewnie znowu w zoologicznym nie dostane. Czytałam że niektórzy robią z zakrętki od Kubusia, ale czy to nie jest za cichy dźwięk?
  23. Kaganiec dla Saby i tak muszę kupić, bo tata się uparł że na spacery mam z nią chodzić w kagańcu:cool1:. Przynajmniej na początku, a później zobaczymy...
  24. Zacząć pracować, ale jak? Nie wiem od czego zacząć:oops:. Może polecicie mi jakąś dobrą książkę?
  25. Co do rozpuszczenia Szona to macie rację i się tego nie wyprę. Za często mu się na za dużo pozwalało i czasami jest nieznośny (czyt. ma gdzieś co mu każemy robić:cool1:). Szczerze mówiąc to nie wiem co bym miała teraz z tym zrobić... Po prostu kiedyś myślałam że pies będzie mnie lubił jak nie będę od niego wymagać tylko będzie do kochania. Dopiero jak teraz czytam jakie Wy macie relacje z psami to widzę że głupio myślałam. To że jest się pewnym że pies Cię posłucha jeszcze zacieśnia więzy i buduje zaufanie, ale mądry polak po szkodzie:cool1:. Czyli zapoznanie piesków będzie musiało poczekać do czasu aż kupię w necie kaganiec dla Saby i dla Szona. Byłam dzisiaj w kilku sklepach zoologicznych i jak pytałam o kagańce fizjologiczne to sprzedawcy patrzyli na mnie jak na dziwoląga:lol:. [B]Aga&Roksa[/B] zgadzam się z Tobą że Saba jest śliczna:D, ale niestety jeszcze nie wyczesana:oops:. Dopiero dzisiaj udało mi się kupić zgrzebło, które mi poleciliście. Także czesanie jeszcze przed nami.
×
×
  • Create New...