michalina88
Members-
Posts
66 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by michalina88
-
Nie to na pewno nie chodzi o to że coś ją boli. Przecież ja głaszczę i tarmoszę;) ją codziennie i nigdy mi tak nie zrobiła. Jak tak teraz myślę to ona chyba robi tak wtedy kiedy ktoś ją głaszcze po głowie i jest przed nią. W sumie to zawsze tak to wyglądało w stosunku do obcych osób, że ktoś był przed nią głaskał ją po głowie i po jakimś czasie ona zawarczała, kłapnęła zębami i odeszła. Tylko że nie zawsze tak robi, bo przecież ile razy mama ją tak głaskała i nic nie robiła. I to mnie właśnie dziwi, bo to że nie przepada kiedy obcy się do niej za długo przymilają to już wiem, ale że zrobiła tak mamie:-(. Już powiedziałam mamie żeby teraz głaskała ją po boku i żeby nie pochylała się nad nią. Może macie rację, że nie lubi głaskania po głowie chociaż ja tego nie zauważyłam, bo mi sama ją podstawia do głaskania, zresztą ona w ogóle uwielbia wszelkie mizianie. Jest strasznie przytulasta:loveu:. Chociaż może mi na więcej pozwala, bo ja ją szkolę, wychodzę na spacery, karmię i w ogóle najwięcej się zajmuję. [quote name='Greven']Dlaczego trzymacie Sabe na działce?[/quote] Wiedziałam że pojawi się to pytanie... Już na jednym wątku musiałam się z tego ostro tłumaczyć:cool1:. Saba mieszka na działce oddalonej o jakieś 100 metrów od naszego mieszkania na której pobudowaliśmy dom który teraz wykańcza tata. Mamy zamiar przeprowadzić się tam za jakiś czas. Tata spędza tam całe dnie, ja popołudnia, Saba zostaje tam sama praktycznie tylko na noc. Do tego ma codzienne spacery, szkolenie i zabawę. Wiem że to nie są idealne warunki i najlepiej by było gdybyśmy już tam mieszkali, ale chyba nie jest jej tak strasznie źle u nas. Może dodam jeszcze że Saba to duży, typowo "podwórkowy" pies. Przez jakiś czas przyprowadzałam ją do mieszkania, ale źle się w nim czuła, było jej za ciepło i ogólnie prawie biegiem wracała z niego na działkę;). A powiedzcie mi jeszcze jak mam zareagować gdyby znowu tak zrobiła? Chociaż mam nadzieję że to się już nie powtórzy...
-
Może zacznę od tego, że chodzi tu o suczkę ok. 3 lata którą wzięliśmy 4,5 miesiąca temu ze schroniska. Saba (tak ma na imię) nie mieszka z nami tylko na działce, ale codziennie ma kontakt ze mną i moim tatą. Od jakiś 3 miesięcy prawie codziennie chodzi ze mną, mamą i naszym drugim psem na spacery. Problem polega na tym, że Saba czasami kłapnie zębami jak się ją głaszczę. Wygląda to tak, że Saba podchodzi do kogoś, czasami wręcz się przymila, ale nagle warknie, kłapnie zębami i odchodzi. To wygląda tak jakby pokazywała że jej się to głaskanie nie podoba. Tylko dlaczego po prostu nie odejdzie, jak już nie chce żeby ktoś ją głaskał, przecież nikt ją na siłę nie trzyma i nie głaszcze? Nigdy nie zrobiła tego w stosunku do mnie ani do taty i kiedy zrobi komuś tak przy mnie to podchodzi do mnie i się przymila. Sytuacja ta wystąpiła 5 razy. Początkowo myślałam, że Saba reaguję tak wobec obcych, bo 2 razy zrobiła tak wobec osób, które spotkałyśmy na spacerze. Co prawda to raz też wobec mojej mamy i siostry, ale wtedy Saba ich dobrze nie znała i można uznać że były dla niej obce. Najgorsze jest to że to zachowanie powtórzyło się wczoraj wobec mojej mamy:-(, a teraz już na pewno nie można powiedzieć że mama jest dla niej obca, bo chodzimy razem na spacery i zdarza się że mama ją karmi czasami. Właśnie tak było wczoraj, mama poszła na działkę, dała Sabie jeść i po jakimś czasie Saba do niej przyszła i mama zaczęła ją głaskać. Wtedy Saba warknęła, kłapnęła zębami i odeszła. Po jakimś czasie znowu przyszła do mamy i zaczęła się przymilać, mama zaczęłą ją głaskać a ona po chwili, warknęła i ugryzła mamę. Nie mocno, tylko lekko złapała ją zębami za palce. Potem Saba omijała już mamę. Mnie wtedy tam nie było i kiedy mama mi o tym opowiedziała to nie chciałam w to uwierzyć:shake:. Nie mam pojęcia dlaczego to zrobiła, bo ona naprawdę bardzo lubi mamę. Kiedy spotykamy się na wspólnym spacerze, to biegnie do mamy, przytula się i skacze z radości. Nie wiem czy to agresja i jak mam się zachować, gdyby takie zachowanie się powtórzyło. Do wczoraj myślałam, że ona po prostu nie lubi obcych i że nie mogę pozwalać, żeby się do niej przymilali, ale teraz nie wiem co robić....
-
Dzięki za pomoc:). Jak teraz pooglądałam tollery to on jest do nich bardzo podobny. Tylko że zamiast rudy w białe łaty to on jest biały w rude łaty;).
-
Nie, na szczęście nie jest w schronie:). Błąkał się po mojej miejscowości, więc go przygarnęłam, a dom znalazł u mojej cioci:multi:. Właśnie ciocia mnie pytała co to może być za mieszanka, bo jest ciekawa, a że ja się na rasach kiepsko znam to zapytałam Was;). Może te zdjęcia będą lepsze. Tutaj jego wielkość, [IMG]http://i44.tinypic.com/105obgl.jpg[/IMG] a tu mordka:) [IMG]http://i41.tinypic.com/35arv6a.jpg[/IMG]
-
A co powiecie na tą bidę? Co to może być za mieszanka? Mi on nie przypomina żadnej rasy, ale ja się kiepsko na rasach znam... [IMG]http://i40.tinypic.com/2s01f06.jpg[/IMG]
-
Phate25 ja się na rasach nie znam, ale to raczej będzie mały piesek. Mi przypomina trochę sznaucera;). Co do Szona i Saby to dzisiaj pierwszy raz się bawiły razem:multi:. Co prawda w mieszkaniu nie miały dużego pola do popisu, ale jutro pobiegają na działce. Z tej ich zabawy to ja się chyba bardziej cieszę niż one:lol:. Tak w ogóle to pewnie one by się dogadały prędzej tylko, że ze mnie jest taka bystrzacha, że dopiero ostatnio zauważyłam że jak Saba prędzej chciała z Szonem się bawić to ten dostawał od niej z metalowego kagańca i wtedy to nawet nie dziwne że zaczynał szczekać. Dzisiaj założyłam jej taki nylonowy kaganiec i dopiero teraz mogły się pobawić. Co prawda Szonowi jeszcze czasami odbija i trochę szczeka, ale teraz jak Saba nie będzie miała przy nim tego metalowego kagańca to pewnie przestanie sie jej bać:). Wiecie mam mały problem z Sabą... mam wrażenie że ona robi się coraz bardziej uparta. Ostatnio na spacerach to ona chce wybierać trasę, a jak się jej nie podoba ta którą ja chce iść to zaczyna się zapierać. I tu już raczej nie chodzi o strach, bo to są miejsca które już zna i chodziła bez problemów. Wczoraj na spacerze jak ją chciałam przetrzymać, to sobie skubana po prostu usiadła i w nosie miała to że ja chcę iść dalej:mad:.
-
Taki zestaw będzie dobry? [URL="http://www.futrzakowo.pl/index.php?products=product&prod_id=2445"]Ami Play halti kantarek uzda NX różne wzory rozmiar 3[/URL] [URL="http://www.futrzakowo.pl/index.php?products=product&prod_id=2978"]Ami Play smycz regulowana NXRR różne wzory 160-300 cm[/URL] Tylko będę musiała dopytać o rozmiar haltera, bo tam pisze że ten jest na psa wielkości sznaucera... tylko się zastanawiam czy miniaturowego czy średniego. Wczoraj byłam na wspólnym spacerze z psami i było fajnie:multi:. Bez żadnego szczekania,ataków, zachowywały się tak jak na poprzednim. Tylko zastanawia mnie to zachowanie Szona jak Saba była w mieszkaniu, to chowanie się pod ławę. Skąd to zachowanie, myślicie że mu przejdzie? Wczoraj po spacerze nie wzięłam Saby do mieszkania, bo chciałam poczekać co powiecie, ale nie chciałabym w ogóle z tego zrezygnować. Poza tym to wczoraj byłam taka dumna z moich psiaków, że ho ho;). Spacer był bardzo fajny, chociaż było kilka sytuacji, które mogły skończyć się nie miło. I tak np. szłyśmy sobie z psami a tu nagle patrzymy brama w jakimś ogrodzeniu otwarta(uwielbiam to:angryy:) i lecą dwa psy. To ja już widziałam w myślach no tak Saba zaraz wyrwie mi spowrotem, a Szon zacznie się rzucać i szczekać i pewnie tamte zaatakują. Ale tu niespodzianka tamte psy na szczęście zostały w ogrodzeniu i ograniczyły się do szczekania(uff). Za to Szon nie szczekał, a Saba wcale nie wyrwała do ucieczki tylko zatrzymała się, trochę popatrzyła, a później ruszyła dalej:). W ogóle na tym wczorajszym spacerze to byłam z niej taka dumna, bo poszliśmy o wiele dalej niż zwykle i Sabie udało się przejść obok jeszcze kilku szczekających psów, czego wcześniej nie robiła. Nie wiem może trochę pomogło to że byłyśmy razem z Szonem i widziała że on jest spokojny i się nie boi, albo po prostu zaczyna się odblokowywać tak jak to było ze spacerami:). Po drodze jeszcze spotkałyśmy psa biegającego bez smyczy i właściciela niestety, ale tu też poszło dobrze. Na początku to już chciałam krzyczeć do mamy żeby brała Szona na ręce, ale pomyślałam że właśnie takim panicznym braniem go na ręce wypracowaliśmy u niego te reakcje na psy. Także mama Szona na ręce nie wzięła tym bardziej, że było widać że piesek nie agresywny, Szon się z nim spokojnie obwąchał, Saba oczywiście już chciała się z nim bawić, ale poszliśmy dalej:). Co prawda na końcu mieliśmy nieprzyjemną sytuację, bo jakiś pijak sie do nas przyczepił o to że stoję sobie z Sabą na ulicy a inne psy szczekają:mad:. Tak jakby to była moja wina że tamte nie mają nic innego do roboty poza szczekaniem. Oprócz tej ostatniej sytuacji to był naprawdę przyjemny spacer, przynajmniej dla mnie, bo dla mamy będzie bardziej jak kupimy ten halter;). Proszę napiszcie co z tym zachowaniem Szona kiedy Saba była w mieszkaniu, co mam z tym zrobić?
-
Myślę że halter by się sprawdził tylko czytałam że pies może zrobić sobie w nim krzywdę(?) i sama już nie wiem. Chociaż masz rację Karjo że u Szona ciągnięcie jest tak utrwalone, że bym go nie wiem jak długo musiała uczyć żeby przestał i czy w ogóle udałoby mi się go nauczyć. U niego (wiem wstyd że w ogóle próbowaliśmy) nawet kolczatka nie pomagała, tylko sie bardziej dusił na niej. Może ten halter to dobre wyjście... tym bardziej że Szon rzadko by w nim wychodził, bo tak jak pisałam ja rzadko chodzę z nim na smyczy. A wiecie że Szon zaczął spokojniej reagować na inne psy:). Ostatnio to aż w szoku byłam, bo szłam z Szonem i zobaczyłam że z naprzeciwka biegnie jakiś najeżony jamnik oczywiście bez smyczy. Więc przeszłam na drugą stronę, jamnik cały czas się rzucał a Szon go olał, nawet nie szczeknął:). Chyba mu na dobre wychodzą te spacery z Sabą. Przechodząc do kontaktów między Szonem i Sabą to nie wiem czy wszystkiego nie popsułam... ale może zacznę od początku. Zaczeło się od wspólnego spaceru, Szon na widok Saby nie zareagował, nie szczekał tylko poszedł dalej. Poźniej poszliśmy z nimi na łąkę, pochodziliśmy trochę na smyczach, było ok. Potem ja wziełam Sabę na długą linkę, bo jeszcze nie jestem pewna czy by mi nie zwiała, a mama puściła Szona luzem. Psy biegały razem, Saba nawet zaczepiała Szona do zabawy, tylko że ten chyba nie wiedział o co jej chodzi i zaczynał wtedy trochę szczekać, ale odwracałam jego uwagę i przestawał. Ogólnie było fajnie, bez ataków i dużego szczekania. Pobiegaliśmy z nimi trochę, zmęczyłyśmy i postanowiłyśmy przyprowadzić Sabę do naszego mieszkania. Szon wszedł pierwszy, poźniej Saba. Na początku wszystko było ok Szon nie szczekał, psy spokojnie obok siebie przechodziły, przebywały w swoim towarzystwie. Tylko że Szona cały czas drażnił kaganiec, próbował go zdejmować, a w końcu poszedł do kuchni i schował się w kącie pod ławą. Siedział tam poźniej cały czas, a jak Saba wchodziła do kuchni i podchodziła do niego to Szon zaczynał szczekać. Tak to wyglądało jakby się jej bał... tylko że Saba cały czas była spokojna, ani razu nawet na niego nie szczekneła. Nie wiem skąd ta zmiana zachowania i dlaczego poźniej się schował pod tą ławą. Mam nadzieję, że nie popsułam wszystkiego tym że wziełam Sabe do mieszkania, myślałam że skoro na spacerach sie akceptują, to już będzie dobrze.. ale ja głupia jestem:-(.
-
Szczerze to ja nigdy z Szonem nie pracowałam nad luźną smyczą:oops:, znaczy może jakoś tam kiedyś próbowałam, ale wtedy nie wiedziałam jak to trzeba robić i nie widząc rezultatów rezygnowałam i wołałam chodzić bez smyczy. Właśnie ja z Szonem rzadko chodzę na smyczy, za blokiem jest spory teren gdzie nie ma psów i ludzi i tam go puszczam luzem. Chociaż wiadomo że czasami trzeba iść gdzie indziej i bez smyczy się nie obejdzie i nie chce żeby takie spacery wyglądały tak jak dotychczas. Myślałam że na szelkach będzie go łatwiej nauczyć. Tym bardziej że nie tylko ja wychodzę z psem na spacery i wiem że kto inny nie będzie z nim pracował:cool1:. Dlatego jakbym ja go zaczęła oduczać ciągnięcia na obroży, a kto inny by mu na to pozwalał to by to nie miało sensu. Stąd pomysł żeby wtedy kiedy ja z nim wychodzę, to wyprowadzać go w szelkach i uczyć chodzenia na luźnej smyczy. Karjo ja naprawdę zaczęłam pracować z Szonem, wprowadzać reguły i już widzę poprawę na lepsze wiem że nie jest super ale o jakie cackanie Ci chodzi? Co według Ciebie znaczy ustawić do pionu?
-
[quote name='karjo2']Michalina, dlaczego myslisz, ze na szelkach spacer z rozpuszczonym psem przestanie byc koszmarem? Na czym teraz jest on wyprowadzany?[/quote] Karjo jeśli myślisz że wierzę w cuda i w to że jak założę mu szelki to przestanie ciągnąć, to tak nie myślę:razz:. Po prostu czytałam że jeśli pies już jest przyzwyczajony do ciągnięcia na obroży to łatwiej go będzie nauczyć np. w szelkach. Słyszałam że takie założenie szelek to nowa sytuacja dla psa i wtedy go łatwiej nauczyć nieciągnięcia na szelkach niż odzwyczajanie od ciągnięcia na obroży. U niego takie uczenie luźnej smyczy przy dalszym wyprowadzaniu na obroży raczej nie dałoby rezultatów, bo przez tyle lat ma to chyba za bardzo zakodowane;). Żaba a o co chodzi z tą obrożą pół zaciskową? Bo jeśli chodzi w niej o zacisaknie się na szyi psa to na pewno nie zda egzaminu. Muszę się przyznać że kilka lat temu nawet kolczatki próbowaliśmy:oops:, ale oczywiście bez nauki nic to nie dało i szybko zrezygnowaliśmy. Czyli rozumiem że szelki lepiej kupić na miejscu i dobrze dopasować? Chyba wezmę skórzane, bo takie porządniejsze się wydawały.
-
Oj Szon to akurat wręcz przeciwnie, jak mu coś jest to musi to wszystkim pokazać i trzeba się nad nim poużalać;). Chociaż po spacerze lub zabawie mu od razu przechodzi, cudownie zdrowieje:mad:. Możecie mi doradzić w wyborze szelek dla Szona? Dzisiaj byłam z nim na spacerze na smyczy i to był koszmar, dlatego zaczynam szukać szelek dla niego. Jakie firmy są godne polecenia? Bo ja się na tym nie znam i nie chce kupić byle czego. Chociaż pewnie na takie najlepsze to mnie nie stać. Może jakaś firma nie jest szczególnie droga, ale dobra? A da się w ogóle dopasować szelki dla psa kupując przez neta? Co prawda byłam dzisiaj u nas w zoologu i były szelki jedne parciane, a drugie skórzane. Skórzane chyba są bardziej wytrzymałe, ale czy nie będą obcierać psa? Obcięłam dzisiaj Sabie włosy na ogonie, bo miała strasznie skołtunione. Na początku to nawet chciałam je tak zostawić, bo żal mi było ścinać, ale już nie mogłam na te kołtuny patrzeć. Mam tylko nadzieję, że jej szybko odrosną, bo tą kitę to śliczną miała i bez niej tak dziwnie wygląda:roll:.
-
Oj dziewczyny, ale mnie teraz nastraszyłyście. Szon wydaje się być zdrowy, ale macie rację lepiej zrobić badania niż później żałować:shake:. A czy takie badania zrobi każdy weterynarz? Na czym one polegają i mniej więcej ile kosztują? Przykro mi z powodu Waszych psiaków, ja już teraz mam poczucie że sporo czasu straciłam... Tym bardziej że Szon to bystry psiak, chętny do pracy, ale mam nadzieję, że jeszcze nadrobimy stracony czas i jeszcze sporo zdążę go nauczyć:).
-
Witam po przerwie;) Saba coraz ładniej chodzi na smyczy, tylko czasami jej się zdarza że mocniej napręży smycz:). Jak tak zobaczyłam że da się z psem normalnie wyjść na spacer bez ciągnięcia, bolących rąk, charczenia. To zaczynam zbierać kasę na szelki i będę uczyła Szona chodzić na smyczy, bo u niego przez pierwsze dwadzieścia minut spaceru na smyczy to koszmar:cool1:. Dzisiaj był pierwszy wspólny spacer z psami po przerwie i muszę powiedzieć że myślałam że będzie gorzej, a wcale nie było:). Saba jak zwykle wykazywała małe zainteresowanie Szonem, ale nie protestowała jak ten ją obwąchiwał. Szon owszem trochę poszczekał, ale sporadycznie i na pewno bez jakiejś histerii. Szkolenie z oboma psami idzie coraz lepiej:). Saba jest coraz chętniejsza do ćwiczeń, bo na początku była trochę oporna. Muszę powiedzieć że z niej to czasami jest uparta bestia:diabloti:. A z Szonem to czasami wystarczy że po prostu jakąś komendę utrwalę, bo okazuje się że on kilka rzeczy umiał tylko potrzeba mu było to usystematyzować. Szon dwa dni temu skończył 11 lat:multi:. Z jednej strony się cieszę, że jest z nami tak długo, ale z drugiej strony niestety robi się coraz starszy i z tego się akurat nie cieszę:cool1:. Mam do Was pytanie w związku z jego wiekiem. Czy ja powinnam na niego jakoś specjalnie uważać? Nie wykonywać jakiś ćwiczeń? Chodzi mi głównie o skakanie, bo on lubi skakać ( w szczególności na mnie:mad:). Chciałam to wykorzystać i dlatego robimy jakieś ćwiczenia ze skakaniem, ale nie wiem czy nie lepiej dać sobie z tym spokój... Co myślicie? Wiem że nie prośiliście żebym wstawiała jego zdjęcie, ale może zobaczcie o jakim niewychowanym (na razie:diabloti:) diable mowa. [IMG]http://i41.tinypic.com/2hs19oo.jpg[/IMG]
-
Fakt to przekupywanie smaczkami to raczej nie był dobry pomysł:oops:, dlatego dzisiaj jak zaczęła szarpać i się wycofywać to po prostu ją przytrzymałam i przeczekałam. Chwilę to zajęło, ale Saba chyba zrozumiała że nie odpuszczę i poszłyśmy dalej:). Na szczęście taką akcję z zapieraniem się i zatrzymywaniem zrobiła tylko raz, a tak to tylko czasami miała lekkie zawachania;). [quote name='WŁADCZYNI'] Spotkaj się z dobrym szkoleniowcem, podpowie co robić z Szonem i Sabą oraz jak to robić żeby nie wzmacniać zachowań niepożądanych.[/quote] Wiem że tak by było pewnie najlepiej, ale na razie spróbuję sobie poradzić sama, a raczej z Waszą pomocą:). Na razie chyba nie mam takich problemów z psami żebym nie mogła sobie z nimi poradzić... Nie jest może idealnie, ale jest coraz lepiej:). Chyba że nie uda mi się ich zapoznać to wtedy będzie trzeba pomyśleć o szkoleniowcu.
-
Z luźną smyczą idzie nam coraz lepiej:). Saba chyba powoli łapie o co chodzi bo jak ją zatrzymuję to ona też się zatrzymuje, a jak zluzuje smycz to zazwyczaj czeka aż podejde ze smakiem i rusza dalej. Po za tym to ostatnio zaczął mnie zastanawiać jej sposób wycofywania się w pewnych sytuacjach. Bo kiedyś to robiła w tył zwrot i mnie ciągnęła za sobą. Teraz jak już się jej zdarzy zatrzymać, to na początku stoi w miejscu, a jak zauważy że ja chcę iść dalej i ją zachęcam to wycofuję się cały czas patrząc na mnie, cofa się tyłem, zarzuca głową i w ten sposób próbuje mnie przeciągnąć. Tak się zastanawiam czy to ma jakieś znaczenie w jaki sposób ona się cofa? Nie jestem pewna czy dobrze robię w takich sytuacjach:oops:. Kiedy Saba zaczyna się tak tyłem wycofywać to ją zatrzymuję i później smakiem kuszę żeby do mnie podeszła, kiedy zostaje przy mnie wyciągam kolejnego smaka, odsuwam się i kuszę, ona znowu podchodzi itd. Tak jest zazwyczaj w sytuacjach gdy sie przestraszy psa lubo po prostu jeszcze czasami zatrzyma. Tylko że teraz mamy problem z takim jednym miejscem a raczej wejściem na chodnik i przejściem nim przy ulicy. Saba kilka razy przeszła tamtędy bez większych problemów tylko że pewnego dnia jak tam szłyśmy to się kilka razy przestraszyła samochodów. Pewnie dlatego teraz Saba nie chce tamtędy iść i wygląda to tak, że Saba owszem po smaczka podejdzie, ale prawie od razu cofa się do tyłu i zaczyna znowu ciągnąć tyłem. To wygląda tak jakby mi mówiła że nie przejdzie tamtędy i koniec! Jak teraz widzę że takie przekupywanie nic nie daje to odpuszczam i idziemy tam gdzie Saba chce i wtedy idzie ładnie dalej inną drogą. Pewnie powiecie że powinnam z nią chodzić tamtędy gdzie ona chce tylko że ja chciałam z nią iść na łąki, i w ogóle żeby spacer był długi to musimy przejść przez tą ulicę. Problem jest z tym, że Saba zaczyna kojarzyć każde dojście prowadzące do tej ulicy i się zapiera i wycofuje. Pewnie jakbym jej nie ustąpiła i do skutku próbowała z nia tamtędy przejść to by się udało, ale czy to ma sens? Nie chce żeby skojarzyła że ja ją do czegoś zmuszam jak się boi. Mogłabym jej zmienić trasę spacerów tylko że to by się wiązało z chodzeniem przy jeszcze bardziej ruchliwej ulicy plus szczekające psy w co drugiej bramie i pewnie tam też by nie chciała iść. Tak w skrócie chodzi mi o to czy ja Sabę mam tak do skutku przekonywać i czy dobrze to robię? Czy raczej zmienić trasę spacerów chociaż wiem że ta nowa będzie bardziej stresująca (pewnie w ogóle nie będzie chciała tam iść) ? Doradźcie co robić w sytuacjach kiedy ona boi się (chyba?) z konkretnego powodu, a nie tak jak kiedyś po prostu sie bała tego co nie znane.
-
To dzisiaj był pierwszy spacer na nowych zasadach. Chociaż nie wiem czy to spacerem można było nazwać. Na razie średnio to wychodzi, Saba nie rozumie dlaczego się zatrzymujemy. Jak się zatrzymamy to zaczyna ciągnąć w drugą stronę jak znowu się zatrzymamy to ona znowu zaczyna ciągnąć gdzie indziej. Później to już w ogóle miałam wrażenie była zdezorientowana, tak jakby pytała czy my w końcu pójdziemy na ten spacer czy będziemy się kręcili w miejscu:roll:. Bez smyczy to ja na razie nie będę ryzykować, chodzimy po chodnikach przy ulicy, a ona robi czasem takie numery że gdybym jej nie przytrzymała to by wparowała prosto na nią:cool1:. Dlatego chociaż wiem że jak ona zluzuje smycz to teoretycznie powinnam dać jej iść tam gdzie chce, ale to nie zawsze jest możliwe. Mam jeszcze pytania co do klikania:). Czy jeśli uczycie psa jakiejś nowej komendy to na każdej kolejnej sesji ćwiczycie tą samą komendę, aż pies jej perfekcyjnie nie opanuje? Czy jak już pies w miarę ją umie to wprowadzacie jakieś nowe dla urozmaicenia? I jeszcze jednego tak nie do końca zrozumiałam. Chodzi mi o sytuację kiedy uczę je siadać i zostawać w tej pozycji. Bo z Szonem jest tak że dostaje komendę siad, zostań i siedzi do momentu kiedy usłyszy klikniecie i dostaje smaka. Wtedy od nowa jest komenda, on siada czeka i jest k/s. Za to z Sabą jest tak że jak dostaje komende siad to siada, wtedy też jakis czas czekam i jest k/s tylko że ona wtedy nie wstaje tak jak Szon i raczej siedzi dalej. Po prostu zastanawiam się czy ona rozumie że musi siedzieć tylko do tego kliknięcia i dostania smakołyka. Może powinnam wprowadzić jakąś komende zwalniająca z tego siadu? Czy raczej nagradzać to że ona dalej siedzi i dawać kolejne k/s. Proszę wytłumaczcie mi to, bo się w tym gubię:oops:.
-
[quote name='WŁADCZYNI']Wycofać tak, ale nie odejść a podejść. Niech pies szuka 'ratunku' i pocieszenia u Ciebie. Zwiększa to prawdopodobieństwo że jak nagle pies spanikuje to nie wypruje gdzie bądź ale wybierze bezpieczne bycie blisko Ciebie.[/quote] Czyli jak idziemy, Sabausłyszy szczekanie psa i zawraca, zaczyna się cofać to co? Ja stoję w miejscu i ją przywołuję do siebie i jak przyjdzie to daje smaki? Bo ona w takich sytuacjach to na mnie średnio zwraca uwagę tylko chce jak najszybciej zawrócić.
-
Goś dzięki za rady na jutrzejszym spacerze spróbuję je wprowadzić w życie;). Na szczęście Saba już nie ma raczej żadnych takich miejsc w których by zawracała tak gwałtownie jak kiedyś:). Teraz po prostu zatrzymuje się po drodze, szczególnie jak idziemy dalej niż byliśmy na poprzednim spacerze. Po prostu stoi i się zastanawia, widać że z jednej strony chce, bo jak się już zdecyduję to wtedy kawałek idzie pewnie, a z drugiej tak jakby ciężko jej się przełamać. Tylko że teraz jak poczekam i nie zachęcam jej za mocno (bo tego nie lubi i zaczyna się wyrywać) to idzie dalej. Ja zaczęłam decydować o tym dokąd w danym spacerze dojdziemy, a nie jej paniczne ucieczki. Jedynie dalej reaguje strachem i zawracaniem w momencie gdy chcemy przejść ulicą obok jakiegoś ogrodzenia gdzie szczeka pies. Chociaż mam wrażenie że i tutaj nie boi się aż tak jak na początku;). Czy w takim momencie też bezwzględnie pilnować luźnej smyczy czy dać się jej wycofać, odejść? Raczej unikam miejsc gdzie mogłyby szczekać psy, ale nie zawsze to jest możliwe. Zresztą mam nadzieje że z czasem przestanie bać się szczekania obcych psów. Z tym nagradzaniem to pewnie masz rację:), bo zauważyłam że jak ją zatrzymałam i czekałam żeby podeszła, to ona raczej jak już to obchodziła mnie na około, nie chciała smakołyka, tylko cieszyła się jak ruszałyśmy do przodu:). Czasami aż za bardzo bo znowu zaczynała ciągnąć:lol:, ale teraz wiem zatrzymywać do skutku, tylko ciekawe gdzie takim tempem nam się uda dojść;). Z tym chodzeniem i wąchaniem co pies chce to tak robię, bo w końcu spacer ma być dla niej i ja się cieszę jak ona chce gdzieś iść i się nie boi. Jedynie średnio podoba mi się jak ona próbuje prowadzić mnie, a nie ja ją:mad:, ale nad tym popracujemy. Dzisiaj ćwiczyłam z nią przywoływanie na działce, w momencie jak ją coś zainteresowało i muszę Wam powiedzieć że ładnie jej szło. Odwołałam ją nawet jak jakiś pies pojawił się przy bramie:). Oj Goś nawet nie wiesz jak mi trudno się skupić na nauce:cool1:. A bo to się myśli jak tu rozegrać następny spacer, co jutro poćwiczyć, jakie smakole zabrać. Już się nie mogę doczekać końca sesji, ale jutro, o a jak widzę to raczej dzisiaj będę na półmetku... dopiero:roll:. A tak wogóle to zamierzam wyciągnąć na moje psy tajną "broń" i upiec im wątróbkowe ciasteczka, bo podobno psy za nimi szaleją:razz:.
-
[quote name='Agata_B'] Na forum jest kilka osób, które mają większe psy i yorka i nie mają problemów :) (między innymi: rotweiler x york, rotweiler x york, amstaff x york, amstafy dwa x york, nowofundland x york) ;);)[/quote] Nowofundland i york muszą wyglądać ciekawie razem;).
-
Goś właśnie o to chodzi że Szon był kiedyś pogryziony tzn. rok temu czyli wcale nie tak dawno. Była to tylko i wyłącznie nasza wina, bo zwiał tacie na spacerze:oops:. Także z tym kontaktem z innymi psami u niego to kiepsko było. W ogóle jak tak poczytałam sobie to forum to wyszło, że raczej kiepski był ze mnie właściciel, oczywiście nie w sensie że go umyślnie zaniedbywałam. Po prostu miałam trochę inną świadomość co do potrzeb psów, to czego trzeba ich nauczyć i co z nimi robić. Z Szonem to tak jest że owszem jest rozpieszczony tylko jaki ma być jak w sumie mało go uczyliśmy i jak coś źle robił to było halo że jest niegrzeczny:cool1:. Teraz jak zaczełam z nim pracować to on też robi niesamowite postępy. Nie wiedzialam że mam takiego bystrego psa, a jaki jest chętny do nauki, aż sam się naprasza:loveu:. Zmienił nam się kontakt, zaczyna czekać na to co ja zadecyduję, co wymyślę, co zrobimy:). Po prostu zaczyna rozumieć kto tu rządzi i jak ja czegoś chce lub nie to tak ma być:diabloti:. Dzisiaj byłyśmy na kolejnym spacerku z Sabą i znowu udało nam się iść kawałek dalej. Masz rację Bonsai to bardzo cieszy, a jak motywuje:p. Może by i nam się udało pojść jeszcze dalej tylko że spryciula zamiast polizać pasztet to połkneła 1/3 od razu:mad: i skończyły mi się argumenty:evil_lol:. Powiedzcie mi kiedy mam zacząć pracować z Sabą nad tym żeby nie ciągneła na smyczy? Dopiero jak sie całkiem odblokuje na spacerach czy już teraz zacząc żeby nie przyzwyczaiła się do ciągnięcia? Czytałam że jak pies ciągnie to się trzeba zatrzymać i nagrodzić za poluzowanie smyczy, ale to on ma do nas przyjść po nagrodę czy my do niego podchodzimy? Tylko czy takie moje zatrzymanie nie będzie dla niej sygnałem, że np. boję się dalej iść, albo że nie chcę z nią iść dalej? Nie wiem czy nie zrobię jej mętliku w głowie że z jednej strony nagradzam ją jak pójdzie do przodu, a później zatrzymuję bo zaczyna ciągnąć? Mam PILNE pytanie przed chwilą zauważyłam że Szon ma jakąś rankę na powiece, nie wiem może sobie łapką podrapał bo widzę że trze to oko. Może mogę mu to czymś przemyć? W poniedziałek idę do weta z nim na kontrolę więc mu to pokaże, ale może mogę mu do tego czasu jakoś pomóc? Proszę o radę.
-
[quote name='Goś']michalina88 puk puk co tam u Was?? Jakieś wieści... Co tak nagle zamilkłaś?[/quote] Zamilkłam, bo już miałam dosyć pisania ciągle o tym że coś się nie udaje:cool1:. Za to teraz mam dobre wieści:multi:. Saba zaczęła chodzić na dłuższe spacery, w porównaniu do tych na początku to teraz to prawie maratony;). Co spacer udaje nam się iść kawałek dalej. Jak idziemy w miejscu w którym już była to chodzi całkiem normalnie, tylko jak dochodzimy do nowych miejsc to jest trochę nie pewna. Tylko że teraz w takich miejscach to się tylko zatrzyma, porozgląda, po zastanawia i idzie dalej:). Nie zapiera się tak panicznie jak na początku i nie ciągnie w stronę powrotną. Tylko taka chęć pójścia dalej musi wyjść od niej, bo jak próbuję Sabę jakoś zachęcać, lekko pociągnąć to odnosi to odwrotny skutek. Dzisiaj miałam taką sytuację, że szłam z nią po jednej stronie ulicy i chciałam przejść na drugą stronę. Tylko że zauważyłam że po drugiej stronie idzie pan z dobermanem. Więc w sumie zrezygnowałam z tego przejścia na drugą stronę tylko chciałam stamtąd odejść, bo nie wiedziałam jak tamten pies się zachowa czy nie zacznie szczekać a sunia się nie przestraszy... Tylko że Sabie akurat nie chciało się iść dalej, zainteresowała się psem i zachęcanie nie skutkowało. W sumie to postanowiłam że po prostu z nią przeczekam aż tamten pan przejdzie. Widać ten pan to zauważył, zatrzymał się kawałek od nas i zapytał "Czy chce tamtędy przejść z psem?". To było bardzo miłe, bo wcale nie musiał go interesować pies po drugiej stronie ulicy. Co do zapoznania z Szonem to tu już dobrych wieści nie mam tzn. na razie dałam z tym spokój:oops:. Po prostu jak teraz mam sesje to nie mam czasu na chodzenie osobno na spacer z Sabą, Szonem a potem jeszcze na wspólny. Zajmę się tym od razu po sesji, a narazie ćwiczę z nimi komendy. Sabie to w ogóle ma wrażenie brakuje kontaktu z innymi psami, bo jak jakiegoś widzi to od razu tak podskakuje jak do zabawy, chyba miała wcześniej z psami kontakt. Z Szonem jest inaczej, bo on z innymi psami nie ma kontaktu, dlatego może mu jest trudniej się z nią zapoznać. Tak się złożyło że moi znajomi psów nie mają, a zapoznawania Szona z takimi biegającymi bez opieki nigdy nie ryzykowałam, pewnie przez to on jest taki dziki.
-
Już po próbie wpuszczenia psów luzem na działkę- niestety nieudanej:-(. Oczywiście domyślacie się z czyjego powodu. Było tak. Najpierw pochodziliśmy z nimi na spacerze, były spokojne, zero warczenia, szczekania. chodziły bardzo blisko siebie, wręcz plątały nam się na smyczach. Przed wejściem na działkę kilka razy przeszlismy obok furtki żeby zobaczyć jak reaguje Saba, była spokojna, nie zwracała uwagi na to że Szon jest przy furtce. Pochodziliśmy jeszcze chwilę i weszlismy na działkę. Przy wchodzeniu jak i na działce psy były spokojne. Staneliśmy chwilę z tatą dalej mając je na smyczy żeby upewnić się że wszystko gra. Było ok więc ukucnełam przy Szonie żeby odpiąć mu smycz tylko że w tym momencie podeszła do mnie Saba i polizała po policzku i na to Szon nagle się wściekł. Zaczął się szarpać i szczekać. Odwrócenie uwagi raczej nic by nie dało bo był wkurzony. Nie chciałam żeby Saba się wkurzyła że Szon się rzuca na jej terenie więc wziełam go, wyprowadziłam i zabrałam do domu. Zastanawia mnie dlaczego on tak nagle się wkurzył, bo przedtem cały czas był spokojny. Na spacerach było już tak że Saba do mnie podchodziła a on nie protestował. Co teraz proponujecie? Co do spacerów z samą Saba byłam dzisiaj z nią bez kagańca i na długiej lince tylko że dużo to nie zmieniło. Wiem ze potrzeba czasu;) Nadal nie chce jeść smaczków i iść gdzieś dalej. Czy ja mam na siłe ją przytrzymać w miejscu gdzie ona się boi iść? Saba robi tak że jak dojdzie do "granicznego" miejsca to się na chwilę zatrzymuję, obserwuję co jest przed nią, nasłuchuję i wtedy najczęśćiej zaczyna ciągnąć spowrotem. Jak widzi że ja nie chce iść to zaczyna ciągnąć jeszcze bardziej, wręcz się wyrywać. Czy ja mam w takiej sytuacji zawrócić z nią czy ją na siłe przytrzymać i przeczekać? Pocieszające jest to że jak dzisiaj sobie czasami tak ponasłuchiwała i poobserwowała co jest przed nią to kawałeczek dalej poszła, a nawet weszła w nową ulicę. Czyli mamy nową trasę, to nic że 5 metrową ale zawsze od czegoś trzeba zacząć:lol:. Zapomniałam jeszcze napisać o tych facetach na rowerze. Chyba to jednak chodzi o to o czym pisała Władczyni czyli że po prostu jakiś facet jej się źle skojarzył, bo nie na wszystkich tak reaguje. Musze to jeszcze dokładnie przy obserwować, ale na razie dużo rowerzystów w taka pogodę nie ma.
-
Tak Saba biega sobie po działce, tak jak każdy pies na tej ulicy. Ogrodzenie jest z siatki czyli takie jak ma większość. Owszem między skrzydłem bramy a słupkiem na którym wisi jest szpara przez która jak ktoś się uprze to dłoń przełoży. Tylko że taka jest budowa bram, inaczej nie dałoby się ich otworzyć:cool1:. Tak samo nie widziałam żeby całe działki były zadaszone żeby ktoś czegoś nie mógł wrzucić górą. Ja osobiście nie widzę konieczności zamykania Saby w kojcu w ciągu dnia kiedy tata jest na działce, ale np. jest gdzieś w głębi albo w środku w domu i akurat nie ma jej na oku. Dla mnie to by była paranoja. [quote]Michalina, dorosnij troche do odpowiedzialnosci, bo na razie ty wyglada,z e chcesz zabezpieczyc swiat przed "grozna" sunia, zamiast zadbac o JEJ bezpieczenstwo.[/quote]Może to wygląda tak dla Ciebie, jestem wystarczająco dorosła jak i moi rodzice, żeby dbać zarówno o to żeby Saba była bezpieczna jak i nie stanowiła zagrożenia dla innych.
-
Z tym wkładaniem rąk przez furtkę to masz rację, ja tam nigdy do obcego psa rąk nie pcham. Co do opieprzu to wiecie babka jest ode mnie starsza więc powinna wiedzieć co robi. Gdybym wiedziała że Saba jest inna to bym jej zwróciła uwagę. Swoją drogą to ja nie wiem co ludzie mają z tym pchaniem rąk do obcych psów, to tak jakby się prosili o nieszczęście:cool1:. Mnie ta sytuacja ucieszyła z tego względu że widzę że Saba jest łagodna, ale wcale nie cieszy mnie że obcy ludzie ją zaczepiają.
-
Dzisiaj mija miesiąc od kiedy Saba jest z nami:loveu:. Jak ten czas szybko leci. Saba w ogóle nie jest agresywna i to jest jedna z rzeczy którą w niej kocham:loveu:. Jedynie jak już wcześnie pisałam zauważyłam że na niektórych facetów na rowerach się denerwuje, ale to też nie jest takie krwiożercze rzucanie się, raczej szczekanie i jest niespokojna. Jak się odwróci jej uwagę to się uspokaja. Poza tym to z niej jest taki "agresywny" pies że dowiaduję się że pół ulicy mizia się z nią przez furtkę:-o. Ostatnio miałam sytuację że idę sobie z Sabą i z naprzeciwka szła sąsiadka z małym dzieckiem. To ja żeby czasami się mała nie przestraszyła wolałam zejść na bok. Na co sąsiadka zapytała czy Jowitka (córeczka) może pogłaskać pieska. Zgodziłam się, a pani powiedziała że one często ją przez bramę głaszczą i w ogóle dla nich jest Edkiem, bo przypomina im ich poprzedniego psa:lol:. Podobnie było z chłopcami których spotkałam, co prawda im wtedy nie pozwoliłam podchodzić, bo to był sam początek jak ją wzieliśmy, ale teraz też się dowiaduję że do niej chodzą przed szkołą;). Saba w ogóle fajnie reaguje na dzieci, widać że się cieszy jak słyszy ich głosy. Jeszcze jedno co mnie cieszy to to że Saba lubi koty. Kiedyś jak zatrzymała się na spacerze to przybiegł do niej mały kociak. Poczatkowo chciałam go przegonić, żeby jej dodatkowo nie denerwował, ale zaczął się kręcić wokół niej, chodzić pomiędzy nogami a jej to wogóle nie przeszkadzało. Jedynie burkneła jak mały próbował na nią wejść. Taki z niego zaczepny diabełek był:evil_lol:. Tak samo było jak kot wszedł do nas na działkę, ja myślałam że będzie rozróba a ona kota olała. Chyba jutro jak będą się dalej dobrze zachowywały na spacerze to je puszczę razem na działkę. Wprowadzać je na działkę jakoś w kolejności czy bez różnicy? A jak będę widziała że się dogadują, bawią ze sobą(mam nadzieję że tak będzie;)) to zdjąć im kagańce? Czy lepiej jeszcze kilka razy powtórzyć najpierw chodzenie na spacerze, potem wpuszczenie w kagańcach bez smyczy? A jakby (odpukać) zaczęły być agresywne to je odciągnąć i zabrać od razu Szona z działki? Czy uspokoić i puścić dalej luzem? [quote]Mam ciepłą kurteczkę :evil_lol:...[/quote][B]Bonsai [/B]- coś o tym wiem, jak zaczęłam chodzić do Saby na działkę to wygrzebałam najcieplejsze buty, swetry, kurtki, ale czego się dla takiego kochanego psa nie zrobi:)