Jump to content
Dogomania

Redpit

Members
  • Posts

    770
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Redpit

  1. Zawsze lepiej wiadomo - siostry Lupi (w sumie rodzinny pies) - też leży w lasku, bo gdzie. Dobrze, że są i wolałbym sam tam pochować niż u ... też po partyzancku. Ogólnie to pierwszy mój - Izy do tej pory żałuję, że została u weta (ale była na DT z OTOZ i nie wiedziałem co z nią). Jest tylko Elvis - królik miniaturka (jedyny który lubił pifko)
  2. Żal i tak zostanie - tym bardziej, że nie lubiały się psiaki i była bardziej poszkodowana, gdy one były luzem :( - na koniec jednak chodziła po podwórku z Pikusiem. Dziś Pikuś nie spał jak zawsze u córki, a razem ze mną i Sonią w salonie. Coś zwierzaki chyba czują - jak przyjechał wet Pikuś został, a Szakir zawsze obszczekujący uciekł do pokoju córki. Szkoda, że w taki czas odeszła, mogłaby poleżeć te ostatnie godziny na podwórku, patrzała za jasnym (oknem) i przysunęliśmy ją do okna tarasowego na jakiś czas. Była w domu chwilkę też Sara - i tu Sonia do końca okazała się znaną nam Złośnicą. Gdy już tak leżała w sumie bez ruchu, a Sara ją obwąchiwała i podeszła blisko pyszczka Sońka kłapnęła kłami :) aż córka spytała co to było :) Stara Sońka do końca :) Dobrze, że nie musiałaś usypiać - dziś im bliżej 15 - zastanawiałem się czy nie odwołać weta - ale co by to dało :( mi tak, ale Sonii. Staram się robić coś, by nie myśleć - ale pozostało ją jeszcze pochować... :( więc wróci pewnie znowu wszystko. Wet jak zawiozłem pieniądze za kroplówkę i dziś - podpowiedział że zwłoki można do ZUK... - ale sam się domyślił, że zostanie z nami. Nie wyobrażam sobie by można było postąpić inaczej z przyjacielem. Miała szczęście, że nie odeszła jak wiele innych - ale że miała mnie - mają lepiej ...
  3. Dziękuję - mi także jest żal, że czegoś nie zdążyliśmy z Sońką zrobić - bo zawsze się myśli, że z czymś tam kiedyś zdążymy - coś zrobić, gdzieś pojechać - a potem przychodzi takie coś i ... :( Jestem przeciwnikiem eutanazji a to już 2 psiak :( marzyłem, by nie zdążył przyjechać i może sama odejdzie. Nie widziałem psa, który się może bardzo męczy - ale myślę, że Sonia się już męczyła. Nie było to pojękiwanie, ale takie co jakiś czas dziwne wzdychanie i w tym samym czasie łapka miała też odruch, w nocy próbowała się podnieść, ale zaraz opadała. Też myślałem, że to będzie ten czas, więc chciałem być koło niej. Wiem, że dla wielu to słuszna decyzja, ale dla mnie nie :( - chociaż gdyby nie to męczyłaby się, może udusiła - dla mojej chęci - by żyła. Wet jak przyjechał obejrzał i pytał się chyba 2x czy podajemy, powiedział też, że już się dusi i łapy też spuchnięte już są - a była już chudziutka. Widok jak oddycha przy końcu był całkiem jak u ludzi, którzy też chorują na takie choróbska. Odeszła do końca głaskana przez nas (z córką). Będzie miała miejsce, gdzie był "jej" domek.
  4. Dziś nadmorska góralka Sonia o 15.19 przekroczyła TM :-( http://www.dogomania.pl/forum/threads/144093-Sonia-ZOSTAJE-U-REDPITA-NA-STA%C5%81E-%29-DZI%C4%98KUJEMY!!!
  5. :bluepaw::bigcry::onfire: "tyłołaz" :( przywitaj Sonię Jęzorku :candle:
  6. To się nie wkleiło poprzednio z 11.11 - nawet bym nie pomyślał, że za 3 tyg... :( Najpierw Iza, teraz Sonia - ten tyłołaz :shake: :angryy: - w połowie listopada taka żywa, a teraz na posłanku w garażu :( Teraz tylko pozostaje wierzyć w ten TM i że będą tam czekały.:-(
  7. Przykro mi bardzo :( Słoneczko zaszło o 15.19 :( Przepraszam Soniu :-( - to nie miało tak być. ... a tyle jeszcze ... do 15 byliśmy cały czas przy niej, odeszła na posłanku, niestety teraz trzeba jej znaleźć miejsce, by została z nami :-( a w nocy wydawało się, że chyba jakby lepiej, podnosiła się - ale nie miała sił i kładła się z powrotem...
  8. :-( U Sońki to już chyba przerzuty, po kroplówkach się nic nie polepsza - a nawet pogorszyło :( Nie je, czasami chce wody, ale po krótkim czasie zwraca. W nocy po jednym razie wymiotowała trochę na brązowo, po krótkim czasie aż chlusnęła i chyba w ciągu godziny jeszcze 2x. Cały czas byłem koło niej i nawet myślałem, że to już... ale też nad ranem myślałem, że się poprawiło bo próbowała się podnosić, ale tylko lekko się podnosi i upada. Wyniosłem ją na podwórko i przed samym już wejściem poleciało z niej :( na czarno. Teraz leży, ciężko oddycha i było widać nim pojechałem do weta, że ją boli :( Byłem o 10 bez niej i powiedziałem o tym. Według weta to nie od śledziony skoro ma krwawienie wewnętrzne. Chciał podjechać od razu, ale przyjedzie po 15 :( można ją też otworzyć, ale tylko by zobaczyć od czego. Wolałbym by ...
  9. Dostała kroplówkę, glukozę, antybiotyki - jutro powtórka. W tej chwili, w tym stanie nie nadaje się do zabiegu, mogłaby go nie przeżyć - wczoraj wet powiedział, że trzeba najpierw poprawić jeśli się da nerki - a dziś w sumie to samo usłyszałem. Na razie walczymy, ale takich wyników jeszcze nie widział, że są aż "szalone". Wyniki są bardzo niepokojące. :( Oby dobrze było ... jakiś ten rok z psiakami straszny :(
  10. Zaraz z Sonią jedziemy do weta, byłem rano ale była tylko stażystka - obejrzała wyniki i Sonia ma niewydolność nerek (co mówił też wczoraj wet). Po przyjeździe chciała wyjść na dwór i troszkę się załatwiła. Na podwórku bardzo słabo chodzi - w domu wcale (chyba, że po powrocie z podwórka zrobi parę kroków). Na 11 mamy jechać ją wzmocnić kroplówką i pewnie czymś jeszcze, i zobaczyć co powie wet. Stażystka powiedziała, że trzeba śledzionę usunąć i może nawet dziś zostać by pomóc lekarzowi. :(
  11. Myślałem, że to od osłabienia, ale doszły inne objawy i myślę, że to http://www.veterynaria.pl/articles.php?id=198 - zespół przedsionkowy :( - są różne przyczyny, ale jeśli to od jakichś przerzutów :placz:.
  12. To fotki przed 17:
  13. Oczywiście że możesz - każdy głos jest ważny... miała robione dziś USG dlatego to wyszło - fota wyżej (chociaż dla mnie to czarna magia). Nie wiem czy ją rano wezmę, czy tylko z wynikami podjadę bo jest bardzo słaba. Leży, wymiotuje czasem nawet po wodzie (bo nie je), ale chce pić i dostaje co krótki czas. O śledzionie czytałem, że można usunąć - tylko coś z wynikami nerkowymi było nie tak. Wet powiedział, że to może od tego i najlepiej najpierw postarać się wyniki poprawić (nerkowe).
  14. Ten guz to raczej tylko do operacji, w sumie do usunięcia śledziona. Jeszcze powiedział, że najpierw trzeba by poprawić wyniki nerek, bo jeśli się nie popprawią nie ma po co Sonii otwierać :( Śpi ale jest bardzo słaba i nie wiem, czy będzie w stanie przeżyć operację. Zjadla bardzo maluto kurczaka. Nie wiem co powie wet, który robił jej zabiegi, ale jeśli będzie chociaż 1%... - bo nie wiem czy będę mógło podjąć inną decyzję. Skany z dziś:
  15. Wczoraj nie chciałem pisać, bo co jak się nie wie. Od wczoraj popołudnia jest w domu, bo bardziej osłabła. Dostała zupę z ryżem, kurczakiem, marchewką - ale nie chciała jeść - natomiast samo mięso jadła, wręcz pożerała (kawałeczki). Niestety po dłuższym czasie wszystko zwróciła. Noc przespała koło łóżka, wypiła troszkę wody i po 5 wyszła na podwórko. o 10 pojechaliśmy na badania do Wejherowa i dopiero wróciliśmy. Niestety raczej nie dobre informacje. Okazało, że ma guz na śledzionie i ma trochę inne położenie niż normalne. Wyniki nerkowe też nie za dobre. Dostała zastrzyki i kroplówkę i jutro jedziemy do weta w Luzinie, gdzie miała wycinane te 2 guzy. :( Potem jak zeskanuję fotkę i wyniki to wrzucę z Sonii fotką. :angryy: co się trochę polepszy ... Nie wiem co za zastrzyki dostała poprzednio, ale jednak to nie było od żołądka :( pewnie to coś takiego :shake: :-(: http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=21549
  16. Zdjęcia były zrobione z 3tyg temu i zawsze coś... i te wrzucam, ale z niezbyt miłymi wiadomościami co do Sonii :-(. Dziś byłem z nią u weta i mam nadzieję, że to nic groźnego. Ma swoje lata i te usuwane guzy... ale może to tylko coś z żołądkiem. Najpierw zaczęła lekko wymiotować i też robić na miękko, ale wczoraj zjadła tylko troszkę z puszki i stała się inna niż zawsze. Po pracy pojechałem z nią do weta - obejrzał, "wymacał", popytał i jak na razie dostała zastrzyki - jutro pojedziemy znowu. Wpisał że to prawdopodobnie zapalenie żołądka i jelit (czy podobnie). Różne są przyczyny, ale wykluczone np. ropomacicze. W gabinecie troszkę żywsza była po zastrzyku i nawet zęby na spaniela pokazała. Mam nadzieję, że to tylko jakaś niestrawność... i będzie OK :)
  17. Kolacja: [IMG]http://img840.imageshack.us/img840/3687/dscf2177h.jpg[/IMG] i Sara: [IMG]http://img202.imageshack.us/img202/357/dscf2179v.jpg[/IMG] Pikuś po wizycie u weta - w środę jedzie na usunięcie tego "czegoś" - to coś podobne - co miała Sonia przy pyszczku.
  18. Fotki z dziś (prawie cały tydzień lało :( ) - mam nadzieję, że jutro nie będzie znowu to będą dzienne - te już wieczorne: [IMG]http://img248.imageshack.us/img248/199/dscf2174w.jpg[/IMG][IMG]http://img222.imageshack.us/img222/8467/dscf2175l.jpg[/IMG] [IMG]http://img837.imageshack.us/img837/9159/dscf2173p.jpg[/IMG]
  19. Miło to czytać - będę częściej - chociaż mniej bywam, bo nie za wiele już mogę - a patrząc wokół aż serce się kraje :( - i na FB tyle tego, że... Pikuś też ma swoje lata - ale póki będzie miał sam chęć życie - będzie żył :) Więc zmieniam brak wiadomości - na dobre wiadomości ;)
  20. Póki co jest z nią wszystko OK - akurat w tym czasie gubiła futro - końcowa faza (na szczęście) - naprawdę tak sypiącego się psa nie widziałem. Myślę, że za chuda nie jest - ale na zimę chyba ją faktycznie podtuczę. Ma swoje lata, bo wet ocenił ją na starszą niż wpisane w książeczce (ale pies znajda, to jak ocenić - tym bardziej pamiętając jak wyglądała). Przeważnie jest, że brak wiadomości - to dobre, ale chyba jak się już pojawią po czasie - to mogą wystraszyć, więc chyba powinienem jednak być tu częściej :) Pikuś teraz chodzi i piszczy (stary "zboczek :) ) bo chce do Sonii - ma cieczkę. Przed chwilą razem na podwórku połazili sobie, tylko je pilnowałem - bo jednak Sonia przy nim to jak wieżowiec przy domku. Prawie góa jak sam Pikuś. Sara na szczęście już wróciła do formy - biega jak przed wypadkiem :) i to, że 2-krotnie zwróciła z TM - to był CUD. :multi: Teraz z Pikusiem trzeba skoczyć do weta - bo zrobiło mu się coś przy pyszczku (co nie przeszkadza mu w gonieniu za panienkami), ale dość brzydkie i ... więc we wtorek pojedzie do weta. Troszkę strach, bo jak do usunięcia - to strach, czy taki dziadek przejdzie uspanie :shake:. Mam nadzieję - że złe wiadomości nie nadejdą szybko - u Sońki na razie żadnych zmian w okolicach byłego guza nie widać :)
  21. U Soni od operacji bez zmian, tzn., że jest OK. Fotki z zeszłego miesiąca - jak była na szczepieniu: W Luzinie przed zastrzykiem :) Przeważnie przez charakterek przebywała poza kojcem na osobności - ale przez zapomnienie Pikuś został na podwórku z Sonią i nic sobie nie zrobili :) Z Sarą też mniej pokazują sobie kły - nawet wspólnie wyją przy dzwonach kościelnych ;) Nie całkiem przez tegoroczną pogodę skończone z kojcami, ale przynajmniej nie będą miały zimą błotka. Pozdrowienia od Sońki, reszty zwierzów i nas :)
  22. 100% racji - Izunia odeszła, odstępując miejse 2 nowym staruszkom... - boli, ale zgadzam się - napewno chciałyby, by zastąpiły je inne biedaki :) Współczuję :( <*>
  23. Czas mija, ale pamięc zostaje :( :bluepaw: Izuniu
×
×
  • Create New...