Jump to content
Dogomania

Redpit

Members
  • Posts

    770
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Redpit

  1. :candle: :candle: :candle: tydzień temu ... :(
  2. Moderatorów nie ma ? nie będą się zachowywali jak przystało... - dla mnie to już DNO
  3. Dlatego może zamknie ktoś ten wątek ???????? :( Dejla już nie żyje... :candle:
  4. Piękny filmik z fotkami Dejli - taki sam zamierzam zrobić pamięci Izy, która odeszła parę godzin przed Dejlą - też ONka :( Współczuję tym, którzy o nędzne "grosze" się tu wykłócają... a potem dziwią się, że ci Niedogomaniacy mają psiaki i inne zwierzaki gdzieś... Pieniądze są ważne, ale są ważniejsze rzeczy... Dejla :candle: - współczuję pańci :( - wiem co czuje...
  5. Sorki, ze się wtrącam - może nie miałby kontaktu za dużego z ludziami, ale zawsze byłby bezpieczniejszy niż na drodze... - popilnowałby Wam działki ;) - a zjeść napewno by miał co :)
  6. "nóż się otwiera w kieszeni" na takie usypianie... najpierw zamknęli - potem zamordowali ... :candle: tam Cię Misiu już nikt nie skrzywdzi
  7. :candle: że też rodziny zostawiają takie biedactwa... (to do nich wróci) Bądź szczęśliwy z babcią Izą za TM
  8. Współczuję - bądźcie tam szczęśliwe z Izą :( :candle: :candle: :candle:
  9. Współczuję - Antoś odszedł dzień przed Izą :( - bądźcie szczęśliwe aniołki :candle: Paluch - no coment :(
  10. Morisowa jesteś Super - 2 dni temu odeszła Izunia, zagłodzona ONka, 19.02 potwierdzono, że ma nowotwór kości - nawet chciano jej pomóc w ten dzień - chciałem ją jeszcze mieć chwilę w domu, nawet dawano jej szansę (Ci którzy ją uratowali przed śmiercią głodową) - niestety tego samego dnia dorwała w domu kość, pożarła, skręt żołądka i :( - chciałem by jeszcze pożyła - ale los był innego zdania. Tak trzymaj i pozdrawiam.
  11. :candle::bluepaw::candle: pamiętam Cię jak byłeś jeszcze u Orphy :( tyle psiaków odchodzi ze starego Dogo... :( Biegaj razem z Izunią...
  12. :candle::bluepaw::candle: :madgo: biedny Ruduś :(
  13. Przykre i smutne - ale jednak miał dobrą śmierć (jeśli tak mozna napisać) - odszedł w swoim kochanym domku, bez bólu, igieł... :-( :candle::bluepaw: Amelku:candle:
  14. :crazyeye: :multi:Takie wiadomości podnoszą na duchu:multi:
  15. Dziękuję i przykro mi z powodu odejścia Twojej suczki - :( los bywa okrutny, ale jest tak jak piszesz... tyle, że zwierzętom należy się to co im dajemy - są dużo lepsze niż wielu "ludzi" Bobtailica <*> :(
  16. :-( :-( :-( :shake: IZA :shake: :candle::candle::candle:
  17. ja byłbym przeciwny - zawsze byłem a wczorajsze tylko mie w tym utwierdziło ...
  18. :candle::candle::candle: :-( Izunia odeszła 19.02.2010 po 21.20 :-( Pod koniec grudnia zaczęła słabnąć i trafiła do domu. Była leczona na skórę (alergia pokarmowa) i dostawała zastrzyki na łapę - zaczęła kuleć na przednią lewą łapę. Zmiana karmy, kuracja i zaczęła skóra wracać do ładnego wyglądu, ale z łapą się nie poprawiało. Na początku tygodnia zaczęła jej puchnąć a sama mimo jedzenia tak samo - chudła :( Skierowano więc Izę na RTG - ale już przed zrobieniem zdjęcia, po obejrzeniu łapy wet stwierdził, że to najprawdopodonie nowotwór i fotka to potwierdziła (także lekarz leczący ją na skórę). Jadła już nie tak łapczywie i wstawała tylko jak chciała na dwór - jedzenie i picie dostawała pod "nos" by jej nie męczyć. Wczoraj miała odejść, ale była u mnie na DT i to nie moja decyzja, poza tym domownicy chcieli ją pożegnać. Wieczorem zadzwoniła p. Ewa (założycielka wątku Izy) i dała Izie jeszcze szansę (może operacja), a mi nadzieję - niestety los bywa okrutny... przez moją nieuwagę w zlewie (jest głęboki) została kość prostokąt z 5x10. Iza sama nie miałaby siły podejść i wyciągnąć - ledwie wstawała, ciężko jej było chodzić po panelach i kafelkach a tym bardziej się wspiąć na tylnych łapach. Nie było mnie w domu, córka po powrocie zadzwoniła, że ma jakąś kość i nie chce jej oddać - nawet warknęła. Skoro mało jej zostało czasu i nie chciała oddać (prawie już była kość pożarta) - dokończyła jeść. Jedynie kot musiał wyciągnąć tę kość ze zlewu, zrzucić a Iza wyczuła i tyle podeszła... po 20.30 zaczęła wymiotować, wyszliśmy na dwór, pomagaliśmy jej chodzić i zauważyłem że ma nabrzmiały brzuch, telefon do p. Ewy i po chwili jechaliśmy do weta - niestety po obejrzeniu Izuni i dodatkowo jej chorobie nowotworowej, a także jej wieku - podjęto decyzję :-( - diagnoza: skręt żołądka. Miała Jestem PRZECIWNIKIEM eutanazji - była to pierwsza na moich oczach i mam nadzieję, że ostatnia... - ale Iza umierała na naszych oczach. Ciężko było podjąć tą decyzję mi i p. Ewie. Głupia kość zabrała szansę paru, parunastu dni, może tygodni życia i to, że zostawiłem ją w tym zlewie :mad: - uważam, że to moja wina nawet 99.99% - ale ten 0.01% zostawiam byłym właścicielom Izy - pewnie dzięki temu głodowaniu jak się dorwała do kości - to ją szybko zjadła. Dziękuję za czas spędzony z Izą i nigdy tej kochanej psiny nie zapomnimy - naprawdę była kochana, pomimo tego co przeszła... Bądź tam już zdrowa, szczęśliwa Izuniu i czekaj na nas... :-( :painting: sobie jeszcze ... Przepraszam za tę kość... :placz:
  19. Cantadorra - przepraszam - tak Iza odeszła - :( p. Ewa ten wątek zaczęła i przykro mi to tu pisać... nie myślałem, że tak to się odbedzie :(
  20. :candle: ... opiszę to później .... los jest czasem okrutny :( a jak z głupotą.... :shake:
  21. Przepraszam za zamieszanie, ale to nie ze złych intencji ... i mam nadzieję, że tego "właściciela" czeka jakaś "nagroda" ...
×
×
  • Create New...