dziś rano był na wczesnym spacerze z TZ, ale rano jest jeszcze pusto i cicho, nie było się czego bać
o 11.30 dostał kolejną dawkę syropku (lubi go i wylizuje mi z dłoni)
przed chwilą wrócilismy ze spaceru południowego - spotkalismy najpierw czarnego labradora, na którego Maciek sie zawsze rzucał olewając nawet nagrodki - dzis grzecznie usiadł i tylko patrzył na niego
wracając do domu spotkalismy boksera Atosa, którego Maciek nienawidzi i tak się rzucał na jego widok, że trudno było go utrzymać - dzis zrobił na jego widok grzecznie siad, wprawdzie wpatrywał sie w Atosa intensywnie, ale nawet nie mruknął :crazyeye:
jestem w szoku
ale jeszcze zakładam, że to może tylko przypadek, nie chcę się zbytnio ekscytować zbawczą mocą KalmAid ;)