-
Posts
13273 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mmd
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
mmd replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
A teraz już 116 Oby jeszcze coś z tego wyszło, poza podziwianiem Gosinej urody... -
Minął tydzień...
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
mmd replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
Gosia, macie z Toleczkiem 93 wejścia:) Ciekawe, które z Was więcej. Zrobimy tak na inne miasta, będziecie najsłynniejsza parą gumtree. Ze względu na Polubka kupiłam pralkę znacznie większą, ale oprócz róznych szmatek niczego polubkowatego też nie widzę. -
[quote name='Isadora7']Tak mi sie spodobało że mam nowy avek :):):)[/QUOTE] Ten na emirowym forum w chuścinie był lepszy. Dawaj go tu!!!
-
[quote name='RenW'] Fajna babka z Ciebie!! Eteryczną blondynką raczej nie jesteś...Ostra i charakterna, wiedząca czego chce. Skręt masz swój czy wystylizowany?[/QUOTE] Pewnie, ze fajna - a skręt też fajny oczywiście że wystylizowany (swoje mam jak spod prostownicy), swój skręt to mam tylko na karku i tylko jak mnie ktoś wku..., i trójki (zębowe) mi wtedy rosna baaardzo długie i ostre jak żyleta, ale na dogo staram sie zachowywać ;) Jeno mopik ciut przykurzony i wstyd .... [quote name='RenW'] Ja tam wolę swoje niebieskie łapki!:bluepaw::bluepaw::bluepaw::bluepaw::bluepaw: [/QUOTE] Też wolałam. Te ogniki to do doopy sa, mogły być chociaż czerwone łapki. Zawsze możemy się oflagować na znak protestu. [quote name='RenW'] Akurat!!;) Ale straszydło spać nie będę!:no-no-no::eek2::eek2::eek2::eek2:[/QUOTE] Ellig goopia straszy ludzi. To przeciez ja za 20 lat:)
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
mmd replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
Nic lepiej nie mów... mam obronę za tydzień. Wiem to od kilku godzin. Zajebiście - w takim tempie to zajdę w ciążę i urodzę za miesiąc... A gumtree mnie wkurza, wzięli kasę za galerię (55 zyla) i Tolek tam był chwilę, opierdzieliłam ich, znów był chwilę. Co z takimi dziadami zrobić? -
RenW specjalnie dla Ciebie. W typowej sytuacji domowej, jak widać: [ATTACH=CONFIG]4581[/ATTACH] ale że kobieta zmienną jest - to teraz mam ciemniejsze i dłuższe włosy, więc i tak mnie nikt nie rozpozna :eviltong:
-
Wczorajszy awatar Ra_duni był fajny. Przynajmniej utwierdzam się w przekonaniu, że psy kochaja wyłącznie same laski ;) Idę robić analizę. Nieodwołanie. Znaczy siedzę dalej na dogo, ale nie podglądam, a szkoda...
-
Sparaliżowany Czucz-> Kochali Go Wszyscy... teraz za TM [*]
mmd replied to demi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oby się szybko odczepił. Na szczęście jest chłodniej - pieluszki zamówione, ale oczywiście mimo mojej prośby, grzebią się, bo sprawdzam status zamówienia. A dodzwonić się i opierdzielić nie da rady, ciągle zajęte. -
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
mmd replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
[url]http://wroclaw.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-Fantastyczny-Tolek-W0QQAdIdZ211811866[/url] A tu prezent ode mnie - galeria na stronie głównej. [url]http://wroclaw.gumtree.pl/[/url] "Wykorzystałam" (za zgodą) Gosię - to taki chwyt marketingowy, może, może załapie... Tytuł można jeszcze dopracować... -
[quote name='Ra_dunia']bry od rana siedzę i tłukę durne analizy. Nawet spokojnie na dogo nie mogę pobuszować... Dobrze, że u Gapcia zawsze kawunia czeka. Jakoś od razu lżej człowiekowi :D[/QUOTE] O, siostro... dokładnie to samo zaraz zacznę czynić - i tak pewnie dwa dni. Tylko pół biedy, bo moje analizy dotyczą dogomanii, bo to temat mojej pracy. Co fajne już napisałam, a teraz mam jeszcze policzyć % z każdej kategorii badawczej, czyli np. ile razy padło słowo "my" w analizowanych wątkach. Promotorka tak chce i pewnie ma rację, ale jak można w procentach policzyć to, jak jesteśmy tu związani? Cała socjologia... zmierzyć, zbadać, policzyć. Ech... to się pożaliłam.
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
mmd replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
Myśl Gosiaku Ja idę paść do betów. Jutro tego Tolka trzeba wystawić. -
Tyż zdałam. Sęków za nieobecność na zaliczeniu nie było, ale maglowanie całkiem niezłe za karę za grzechy. Co się dowiedziałam o UE przy okazji zakuwania, to już mi zostanie na wieki. I dobrze.
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
mmd replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
Oj, tak, można. Przepraszam, nie napisałam. Oficjalnie tym samym skończyłam studia, jeszcze tylko obrona. Teraz czeka mnie dwa dni intensywnej pracy przy ostatnich poprawkach tego "dzieła", co spocznie w archiwum za jakiś czas i porośnie kurzem, i nikt nie wspomni nawet, ile się musiałam namęczyć;). -
[quote name='mmd']Aniołek zawieziony do nowej pani. [/QUOTE] Pamiętacie? Trójka kanapowa - zapytałam mailowo co słychać. I odpowiedź: l[FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=#0000ff]witam [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=#0000ff]Czaruś juz takim maluszkiem nie jest :) rosnie jak na drozdzach hehe mały warjat czuje sie dobrze zaprzyjaznil sie z kotami:)[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=#0000ff]pozdrawiam [/COLOR][/SIZE][/FONT]
-
Lucky ma swój symboliczny grób w Ogrodzie Psiej Szczęśliwości: http://www.dognet.pl/flower.php?fid=10138
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
mmd replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lu_Gosiak']dokldnie:evil_lol: juz ładuje;) dzieki wielkie:loveu::loveu: przypomnę wieczorkiem[/QUOTE] Lu, wczorajsza rozmowa z Tobą była jak promień słońca jesteś niesamowicie pozytywnym ludziem, nie wiem co w sobie masz, ale na chwilę zrobiło mi się lepiej kciuków potrzebuje o 17.30 - egzamin.... -
Elżbieto, o tym zawsze się myśli - ze słońce nie zgasło, że ptaki śpiewają, że świat nie zmienił się nic a nic. Mój TZ właśnie to miał na myśli. Nas też to dotyczy. W sobotę miałam przypływ wściekłości, że ludzie do mnie coś mówią o pierdołach (ich zdaniem ważnych), a ja przecież właśnie myślę o czymś, czego nie rozumiem i co jest jedyną istotną rzeczą - warczałam na każdego, kto podszedł. Wiem, Wuniu... Nie chodzi tylko o regulaminy itp. - po prostu niech te pieniądze idą dalej ratować braci i siostry Lakusia. On był takim kochanym psiakiem, a to jeszcze jedna dobra rzecz, którą zrobi tu na ziemi. Tak czuję i tak to rozumiem. Może gdzieś umiera psiak, któremu to pomoże. To tylko pieniądze, ale czasem ratują życie.
-
A tu jeszcze wklejam Wam bardzo mądrą wypowiedx psychologa (bo link może wciąć) z http://www.psychologia.net.pl/porady.php?level=45 Witam, mam problem, dzisiaj rano umarł mój pies na stole operacyjnym, To ja go tam zaniosłam. Tak się bardzo bala iść. Podał jej narkozę. A ja na to patrzyłam. Widziałam jak zasypia, nie może się poruszać. Już wtedy czułam ze to jest koniec, że żegnam się ze swoja Megusią. Z drugiej strony wiem, że jeżeli nie poddałabym jej operacji umarłaby jutro lub pojutrze. Dwie noce nie przespałam, ostatnią leżała ze mną w łóżku z otwartymi oczami. Nie mogła chyba spać. Wiem, że cierpiała. Ale to ja zaprowadziłam ją do weterynarza. Nie mogę sobie tego przebaczyć. Czuje się jak morderca. Tata pojechał po jej ciało. Ja nie mogłam. Ale odchodziła na moich rękach... Nie wiem, co mam robić, nie wyobrażam sobie życia bez niej. Po 16 latach razem. Była dla nas czyś więcej niz. psem. To ona jednoczyła nasza rodzinę. Najgorsze jest to, że nikt mi nie współczuje. Tylko na forum. Ale to jest takie powierzchowne. Tylko rodzina do mnie zadzwoniła. Nie mam żadnych przyjaciół. Nie wiem, co robić. Ona umarła. Nie mogę, po prostu czuje się jak morderca. Proszę polecić mi jakieś leki antydepresyjne, czy jakieś takie. Usypiające nie działają nawet w nadmiarze. Jak mam teraz żyć? To życie nie ma sensu. Nie mogę tez zaopiekować się nowym zwierzakiem. Tak się źle czuje. Proszę o pomoc. odpowiada Ela Kalinowska, psycholog Witam, to, co Pani przeżywa jest naturalną reakcją na stratę - smutek, poczucie winy, poczucie, że życie straciło sens, ze pojawiła się w życiu "czarna dziura", której już nic nie zapełni... Człowiek jest już tak "skonstruowany", że przeżywa boleśnie rozstanie z czymś/kimś, kto był ważny, z kim wcześniej nawiązał bliską więź emocjonalną. Jest rzeczą uznaną społecznie, że nosimy żałobę po osobach, które odeszły. Żałoba jest wyrazem właśnie przeżyć związanych ze stratą - smutku, rozpaczy. Jest też przyjęte, ze ten stan po stracie bliskiej osoby trwa dość długo (ok. roku). To też pokazuje, ze straty nie da się przeżyć szybko, że potrzeba czasu na zaakceptowanie i pogodzenie się nią. Gdy umiera zwierzę, nie nosimy żałoby, nie jest to uznane w społecznym zwyczaju, ale uczucia związane ze stratą mogą być podobne. To zupełnie naturalne, że między Panią a Pani psem wywiązała się więź emocjonalna. Często tak się dzieje, ze zwierzę staje się jeszcze jednym domownikiem, kimś, kto należy do rodziny. Zresztą takie przywiązanie człowieka do psa i psa do człowieka bardzo służy obu stronom. To jest dobra i ważna więź. Ale jak w przypadku każdej więzi boli, gdy trzeba się rozstać. A rozstać się trzeba, zwierzęta domowe żyją zazwyczaj krócej niż ludzie. Dla psa 16 lat to dużo. Można powiedzieć, ze ten pies dożył późnej starości i pewnie był na swój psi sposób szczęśliwy, bo miał czułą i troskliwą opiekę do końca. Pisze Pani, że stan psa był taki, ze śmierci należało się spodziewać w ciągu najbliższych dni, choć próbowała mu Pani pomóc i w tej sytuacji. Poszliście do weterynarza "na operację", a nie na uśpienie. Wygląda to tak, że na tamten moment, kiedy Pani się na to decydowała, był cień nadziei, ze ta operacja coś może zmienić na lepsze. Nie mogła mieć Pani pewności, że pies umrze, mogła Pani podejrzewać, że tak się stanie, ale żeby mieć pewność, trzeba by znać przyszłość. Czucie się jak "morderca" jest częścią przeżywania straty, jest takim "niepogodzeniem" się ze stratą, a nie reakcją na to, co rzeczywiście Pani zrobiła. W rzeczywistości Pani ratowała swojego psa, ale ratowała go Pani w sytuacji, gdy ratować go już się nie dało. To, że ukochany pies umierał na Pani rękach może być dodatkowo obciążające. Czasem łatwiej poradzić sobie z zalewającymi uczuciami, jak się nie jest świadkiem śmierci. Jak się jest o tego umierania jakoś zdystansowanym Była Pani przy tym, więc może łatwo uruchamiać się myślenie typu "mogłam coś zrobić"; "mogłam jakoś zapobiec", ale tak naprawdę nie mogła Pani, bo jeśli byłaby taka możliwość, pewnie by Pani z niej skorzystała. Gdy dokonujemy wyborów, wybieramy w danej sytuacji możliwość dla nas najlepszą, przy czym do oceny tego, co jest najlepsze używamy dostępnej nam wiedzy. Czasem po fakcie okazuje się, że może coś innego byłoby lepsze, ale wtedy jesteśmy już w innej sytuacji i dysponujemy zupełnie inną wiedzą np. poszerzoną o informacje o skutkach takiego a nie innego, naszego działania. Ludzie często zarzucają sobie, ze zrobili coś źle, uznają coś za błędy opierając się o tę dodatkową wiedzę wynikającą z doświadczenia i łatwo zapominają, że w momencie decyzji tego doświadczenia jeszcze nie było. Pies odszedł i jest to strata, którą trzeba przeżyć, przeboleć, przepłakać na to potrzeba czasu. Z czasem emocje te uspokoją się i będzie Pani mogła spokojnie spać. Teraz jednak jest czas na przepłakanie starty i raczej nie trzeba od siebie wymagać "pełnej sprawności" ani radości. Jeśli uważa Pani, że emocje, jakie Pani przeżywa są tak wielkie, ze uniemożliwiają Pani normalne życie, np. nie pozwalają pracować czy uczyć się, nie może Pani ani spać, ani jeść, ani zadbać o siebie, wskazana byłaby konsultacja z lekarzem psychiatrą, aby ocenił czy i jakie leki mogłaby Pani zacząć brać, aby móc lepiej sobie radzić z tym, co Pani przeżywa. Warto przy tym pamiętać, że funkcją tych leków nie jest zupełne zagłuszenie emocji, jakie są w Pani, bo zagłuszanie przeżywania prowadzi tylko do utrwalenia tego stanu. Dlatego zupełnie niewskazane byłoby radzenie sobie za pomocą alkoholu lub dużych dawek leków branych bez konsultacji z lekarzem - tak może Pani sobie bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Jeśli Pani się wybierze do lekarza, dobrze żeby to był specjalista psychiatra, a nie lekarz rodzinny, ponieważ dobranie właściwego rodzaju i dawki leków jest rzeczą trudną i specjalista jest do tego lepiej przygotowany. Jeśli rozmowa na forum internetowym była dla Pani pomocna, to warto dalej korzystać z tej formy pomagania sobie. Pewnie najlepiej byłoby, gdyby to było forum związane z jakimś portalem dla osób kochających psy czy hodujących zwierzęta domowe. Na pewno w takim gronie znajdzie Pani osoby, które przeżyły śmierć swojego czworonożnego przyjaciela i będą rozumiały Pani emocje.
-
Ja Wam odpowiem tak: kiedy rok temu odszedł mój drugi pies, od jednej z dogomaniaczek dostałam wiersz na pociechę. I napisała mi, że tak bedzie - że w nowym psie będzie trochę z jednego, trochę z drugiego. Nie szukałam podobnego do żadnego z nich, po prostu trochę przypadkiem i trochę wbrew sobie (bo chciałam starszego psa) przygarnęłam dziecko wyrzuconej na bruk ciężarnej jamniczki. Minął rok, Kelbi ma 13 miesięcy. I wiecie co - widzę w nim rzytulaśność Axla i mądrość Kłopota. Po śmierci Lakusia ciągle płaczę, a to diabelstwo na codzień rozbrykane, siada grzecznie i wylizuje mi łzy, a kiedy mówię, że jest mi źle i nie bedziemy się bawić - kładzie się koło mnie i trzyma pyszczek na mojej twarzy albo na piersi. Nie szukam w nim podobieństwa, nie porównuję, po prostu patrzę na niego i wiem, że mam po co żyć, że choć kocham moje zmarłe psiaki, że choć czasem mnie aż dusi z bólu - jest on - Kelbi, który mnie kocha i rozumie. A to ten wiersz: [FONT=Verdana][FONT=Arial]Zapłacz kiedy odejdzie, jeśli cię serce zaboli, że to o wiele za wcześnie choć może i z Bożej woli. Zapłacz bo dla płaczących niebo bywa łaskawsze lecz niech uwierzą wierzący że on nie odszedł na zawsze. Zapłacz kiedy odejdzie, uroń łzę jedną i drugą, i-przestań nim słonce wzejdzie , bo on nie odszedł na długo. Potem rozglądnij się wkoło ale nie patrz w górę , patrz nisko i-może wystarczy zawołać on może być już tu blisko... A jeśli ktoś mi zarzuci, że świat widzę w krzywym lusterku, to ja powtórzę : on wróci ! choć może i w innym futerku... [/FONT][/FONT]
-
Ostatnio sprzątaliśmy rzeczy po mojej mamie i mój TZ powiedział "jakie to przygnębiające, że ktoś odchodzi, a później sprzątasz i jest tak, że po tej jego życiowej krzątaninie, która ktoś uważał za ważną, nie zostaje w końcu żaden ślad". Ale przecież zostaje, człowiek czy pies tak długo istnieje dokąd pamiętamy... Dobrze, że jesteście tutaj, każdy post to dla Ani wsparcie. Dla mnie nadal to zdumiewające, że Lakusia znało tyle osób. Nie sądziłam, że będzie tu tyle takich wzruszających wpisów. Naprawdę to bardzo wiele znaczy, przynajmniej dla mnie.