Jump to content
Dogomania

Agmarek

Members
  • Posts

    3854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agmarek

  1. Corso mimo zabezpieczeń złapał kleszcza. Właśnie wczoraj po pięciodniowej walce udało nam się opanować żółtaczkę. Dzisiaj znów badanie krwi co z nerkami i wątrobą.
  2. I jeśli to nie jest tajemnica, to poproszę o numer konta na które od tej pory będą przelewane pieniążki na Helkę. Chciałabym zmienić w drugim poście.
  3. [quote name='Cantadorra']No właśnie tego nie wiemy, jakby to było. Czasami psiaki nas zaskakują, a czasem niestety nie. No nic, zmiany są potrzebne, chociaż wiem, że zestresuje to Helenkę.[/QUOTE] To może i ja dodam coś od siebie. Rudy był takim samym niszczycielem łącznie z wykopywaniem rododendronów i innych roślin "ziemnych". Jak tylko Beata odwróciła głowę-pach-i już kwiat był "przesadzony" :roll: Bał się obcych ludzi, dzieci, wózków, rowerów, samochodów i masy innych rzeczy, ale niszczyciel był przecież pierwszej maści! U Gosi w hoteliku też przecież dawał czadu! U Mai zamieszkał w bloku. Na piętrze. Nauczył się tu wielu rzeczy od Pandy, a i Maja zrobiła kawał dobrej roboty. Może nie będę się rozpisywać, bo nie o to chodzi, ale okazało sie że Rudy jednak potrafi zaklimatyzować się w domu. Na początku spał w klatce i zostawał w niej kiedy Mai nie było w domu. Raz tylko jeden o ile dobrze sobie przypominam pogryzł kapcia. U p.Jerzego nie kopie dołów na podwórku, do samochodu wsiada pierwszy (i oczywiście obszczekuje każde potencjalne czworonożne zagrożenie), podczas nieobecności członków rodziny okupuje ich łóżko i czasem tylko gdzieś nasika. Więc ja również uważam że jeśli się z Helką nie spróbuje to nie będzie wiadomo jak się dziewczyna zachowa będąc w domu.
  4. [quote name='kosu32'][B]Szansa - pamiętam...[/B][/QUOTE] Ja też pamiętam. Wczoraj do mojej małej suni powiedziałam "Lulunia" a wieczorem do kotki "moja dziewczynka". Zawsze tak mówiłam do Szansy. Rzadko zwracałam się do niej po imieniu. Dla mnie była moją dziewczynką, albo lalunią :-(
  5. [quote name='Cantadorra']Agmarek, to Rudy jest czwartym psem?? Może chcą piątego? Helenka czeka :)[/QUOTE] Tak. Rudy jest czwartym psem. Keira to bardzo żywiołowa sunia. Rudy miał być jej do towarzystwa, bo tamte dwa psiaki nie wyrabiają jej energii. Teraz jest odwrotnie. 3 psy rezydenty nie wyrabiają za Rudym. Zmęczy starszą sunię, Keirę i idzie zaczepiać owczarka. Dopiero jak dostanie od niego "reprymendę" idzie się położyć obrażony na cały świat że nikt bawić się z nim nie chce :roll:
  6. [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/21/IMG-20131019-00174.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/21/IMG-20131019-00175.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/21/IMG-20131019-00176.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/21/IMG-20131019-00177.jpg[/IMG][/IMG]
  7. to Rudy...tucznik :roll: [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/21/IMG-20131019-00171.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/21/IMG-20131019-00172.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/21/IMG-20131019-00173.jpg[/IMG][/IMG]
  8. [quote name='Murka']Melduję, że dostałam wpłatę :) Niezłe stadko![/QUOTE] Ten trzeci od lewej to Rudy. Obok niego (drugie rude) to Keira-ulubienica do wszelkich szaleństw. Onek-król stada, a szara sunia cane corso ma zazwyczaj wszystko w nosie. Byle by ją głaskać.
  9. Nie piszę, ale podczytuję. Jestem z Wami...
  10. [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/17/IMG-20131017-00169.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/17/IMG-20131017-00170.jpg[/IMG][/IMG]
  11. Przesyłam zdjęcia Rudaska jakie dostałam od p.Jerzego. Lepszej jakości mam obiecane w weekend :-) [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/17/IMG-20131013-00161.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/17/IMG-20131017-00167.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/17/IMG-20131017-00168.jpg[/IMG][/IMG]
  12. Ja wiem że teraz jest w tym miejscu brzydko, ale latem jest zielono i pięknie kwitnie drzewko... [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/14/20131011_184132.jpg[/IMG][/IMG]
  13. Szansa mi się śniła. Byłam z nią na spacerze. Biegała tak jak zawsze, cieszyła się że idziemy razem -tylko ja i ona- wąchała trawę, a ja szłam obok niej ze smyczą w ręku. Rano obudziłam się spokojna jak rzadko kiedy, poszłam tam gdzie ją pochowaliśmy i podziękowałam że spełniła moje marzenie. Poszła ze mną na ten ostatni spacer. Od tamtej pory czuję dziwny wewnętrzny spokój. [IMG][IMG]http://vpx.pl/i/2013/10/14/Szansa.jpg[/IMG][/IMG]
  14. Rozmawiałam z Panem Rudego. Przytył 6 kg, wet prosił żeby go trochę odchudzić, bo waży 27 kg. Co z tego że Rudy dostaje dietetyczną karmę jak woli wyjadać innym psom z misek... Poza tym obszczekuje obce psy, nie słucha się nikogo poza Panem (chyba że smakołyki idą w ruch) śpi w łóżku i kiedy coś przeskrobie chowa głowę pod poduszkę udając że go nie ma. Chętnie wsiada do samochodu i jedzie na spacer do lasu, uwielbia zabawy z młodziutką sunią Keirą, ale lubi też zaczepiać psa-rezydenta. Chciałam się z Panem umówić na wizytę z aparatem. Owszem, bardzo chętnie, ale tylko w weekend. W tygodniu Pan Jerzy długo pracuje i kiedy wraca do domu jest już ciemno. Umówiliśmy się że prześle mi zdjęcia na meila, a jak dopasujemy wolny weekend pojadę tam i pójdziemy z Rudasem na spacer. Zdarza mu się czasem jeszcze nasikać na podłogę, Pan mówił że kiedyś w garderobie oblał mu koszule wiszące na wieszaku, ale chyba raczej nie był zły z tego powodu, bo mówił o tym bez emocji. To tyle co u Rudego. Jak będę miała zdjęcia natychmiast dam znać.
  15. Wczoraj minął tydzień jak mojej Laluni nie ma z nami. Do tej pory tylko raz odważyłam się wyjść z Corsikiem na spacer. Nie było to miłe przeżycie. Corso przede wszystkim widząc że szykuję się do wyjścia poza podwórko i że to właśnie z nim bo wzięłam smycz natychmiast poleciał uradowany powiadomić o tym Szansę :-( Wołał ją jak zawsze szczekaniem, ale ona nie przychodziła, więc poszedł ze mną sam. Ja natomiast rozglądałam się za nią jak zawsze, a wracając stałam chwilę przy otwartej furtce czekając aż Ona wejdzie, bo Szansa jak to Szansa...wchodziła zawsze ostatnia, bo tu jeszcze było źdźbło trawy do pomemłania, a tam drzewko do powąchania...Zawsze ją upominałam "Szansa chodź już..." ale tym razem się nie odezwałam. Niech sobie wącha te drzewka, rwie tą trawę i robi co chce. Byle by była... Więcej na spacer nie idę. Również wczoraj miałam taką dziwną sytuację...stojąc na czerwonym świetle patrzyłam jak kobieta w średnim wieku przechodzi przez pasy. Na smyczy prowadziła psa, a za nią szedł owczarek. Wiekowy już staruszek. Siwa mordka, postawa już nie ta...otworzyłam okno i zapytałam "Czy to pani pies?" a kobieta odpowiedziała że tak, ale on jest tak grzeczny że nie musi prowadzić go na smyczy... No tak. Jak moja Szansa. Ja z nią też miałam taką niewidzialną smycz. Zastanawiałam się później co ja właściwie chciałam zrobić? Po co zapytałam tą kobietę o tego psa? I zdałam sobie sprawę z tego że był tak podobny do Szansy, że gdyby pani odpowiedziała mi że to nie jej pies, to chyba zapakowałabym go do samochodu i przywiozła do domu. Tak bardzo przypominał mi moją śliczną dziewczynkę...
  16. Witam Mimo że w tym miesiącu nie jest mi łatwo, bo musiałam spłacić dług pozostały po Szansie wpłaciłam 100zł dla Heli. Na konto Fundacji. Śliczna z Ciebie dziewczynka Helenko...
  17. Jestem tutaj, bo tak bardzo mi jej brak :-( Dom bez niej jest taki cichy i nijaki. Puste miejsce po jej łóżku aż razi w oczy, a mój pies ciągle jej szuka. Przeglądałam zdjęcia i czym bardziej cofam się w czasie tym bardziej serce boli. Zauważyłam że była u nas od 2008 roku, to by wychodziło że 5 lat, ale czy to ma teraz jakiekolwiek znaczenie? Ile ja bym dała żeby móc jeszcze choć raz pójść z nią na spacer, popatrzeć jak wącha trawę, jak nadstawia łepek do głaskania, jak kręci się niecierpliwie i popiskuje kiedy nakładam jedzenie. Ile bym dała żeby móc wtulić nos w jej futro i choć przez chwilę jeszcze poczuć jej zapach, potarmosić za ucho i pogłaskać po brzuchu. Los zabrał mi ją tak nagle, brutalnie wyrywając z rąk. Szansa dała mi najpiękniejsze lata jakie człowiek może przeżyć z psem. Teraz jej już nie ma, a ja nadal łapię się na tym ze pędzę do domu, bo muszę z nią wyjść. To nie dla mnie. Nie byłam zupełnie gotowa na jej odejście. W ciągu kilku dni musiałam pożegnać się z najpiękniejszym i najukochańszym futrem jakie tylko można sobie wymarzyć. Pies ideał. Byłam z niej taka dumna kiedy ufnie podchodziła do ludzi żeby się przywitać, u weterynarza zawsze grzeczna, mi zawsze posłuszna. Co bym zrobiła gdybym mogła cofnąć czas? Chciałabym przeżyć z nią wszystko jeszcze raz. Te pogryzione klapki, poduszki, czapki i kurtki, spacery, rozmowy. Brakuje mi jej pomruków, szurania miską kiedy wypiła wodę i stukania pazurami po terakocie. Jest mi bez niej tak strasznie źle! Na dworze zimno, ale jej na pewno jest cieplutko. Okryłam ją przecież swoim swetrem i kocykiem. Moja kochana ruda mordeczka...zawsze kiedy wjeżdżałam na podwórko czekała na mnie, a ja zostawiałam torebkę na dworze i szłam z nią na spacer. Nie musiałam nawet brać smyczy, bo ona zawsze była posłuszna. Nigdy daleko nie odchodziła, zawsze przychodziła kiedy ją wołałam, a jak szłyśmy na dłuższy spacer to podchodziła do mnie od czasu do czasu żeby dać mi znać że się nie zgubiła. Jedynym dla mnie pocieszeniem jest że już nie cierpi. Za to ja cierpię podwójnie. Ten ból niefizyczny czasami jest nie do zniesienia. I ta tęsknota rozrywająca serce. Łapię się na tym że kiedy o niej myślę łzy same spływają mi po policzkach, bo zdaję sobie sprawę z tego że już nigdy nie powiem jej do uszka jak bardzo ją kocham i jak wiele dla mnie znaczy. Szansuniu kocham cię moja śliczna mordeczko. I strasznie za tobą tęsknię...
  18. Witam Szansa dziś odeszła za TM. Dwa miesiące temu zachorowała. Myśleliśmy że jest zaziębiona, ale antybiotyki pomogły tylko na chwilę. W piątek Szansa już nic nie zjadła, w sobotę również. W niedzielę był u niej weterynarz. W poniedziałek byłam z nią na usg które nic nie wykazało, a we wtorek na prześwietleniu bioder, kręgosłupa i płuc. Biodra były w porządku, prześwietlenie kręgosłupa wykazało zwyrodnienia, ale najgorsze były płuca. Okazało się że Szansa ma rozległy nowotwór. 7 guzów zajmującej 3/4 powierzchni płuc. We wtorek wieczorem już nie chciała chodzić, a w środę rano znalazłam ją na podłodze obok łóżka leżącą we własnych odchodach. Powiem szczerze że ta wiadomość spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Ból, rozpacz, niedowierzanie i oczywiście niemoc... Podjęłam decyzję o eutanazji, ponieważ nie mogłam patrzeć na to jak cierpi. Mimo sterydów rozszerzających oskrzela miała duże problemy z oddychaniem, a zastrzyki przeciwbólowe już nie pomagały. Weterynarz przyjechał do nas wieczorem. Byłam przy niej cały czas. Chciałam żeby czuła się bezpiecznie. Kiedy usnęła głaskana przeze mnie po łepeczku dostała zastrzyk w język. Nie męczyła się i nie wymiotowała. Po tym pierwszym zastrzyku poleciała jej łza. Nie chciała się widocznie ze mną rozstawać. Ja z nią też nie, ale nie mogłam patrzeć na jej cierpienie. Odeszła cichutko i spokojnie. Pochowaliśmy ją tam gdzie wykopała pierwszy dół kiedy do nas przyjechała. Jest blisko domu i widzi całe podwórko. Nie umiem i nie chcę powiedzieć co czułam kiedy się z nią żegnałam. Przez te 7 lat dała mi wiele radości, miłości i wszystkiego tego czego człowiek może oczekiwać od psa przyjaciela. Na zawsze pozostanie w moim sercu i choćbym miała przeżyć z nią jeszcze tydzień czy dwa to będzie zawsze o jeden dzień za mało. W chwili w której jej serce przestało bić moje rozpadło się na milion kawałków. Teraz została tylko pustka. Dziękuję wszystkim za dobre słowa, dodanie otuchy i wsparcie. Bez Was pewnie nie byłabym w stanie podjąć tej decyzji. Do ostatniej chwili powtarzałam sobie że przecież nie mogę być egoistką skazując Szansę na cierpienie tylko dlatego że nie potrafię się z nią rozstać. Szansuniu kocham Cię maleńka z całego serca. Dziękuję Ci najdroższa za te wszystkie wspólnie spędzone chwile, spacery po deszczu gdzie Ty chciałaś jeszcze chodzić a ja nie, pogryzione kapcie i w ogóle za to że pojawiłaś się w moim życiu. Czekaj na mnie po drugiej stronie. Mam nadzieję że byłaś przy mnie tak szczęśliwa jak ja z Tobą moja kruszynko.
  19. Przepraszam. Jeszcze raz wstawiłam saldo, ponieważ nie przeczytałam jeszcze powyższych postów :-(
  20. Dzień dobry :-) Przepraszam że dopiero dziś, ale wstawiam rozliczenie Heli które dostałam od Ciapuś : [B]14,01 zapłaciłam za hotel [/B][B]Tytuł:[/B] RACHUNEK NR 5/2013 PIES HELA 368zł[B] Wpłynęło Tytuł:[/B] dla HELI - wpłata z bazarku Cantadorry I część bela51 360zł [B]Tytuł:[/B] dla helgi od mtf zalesie 25zł Dziękuję :-o O Rudego były dwa telefony. Jeden -pies na łańcuch, drugi dość konkretny- Pan ma 3 psy, niedawno pożegnał czwartego. Chciał umówić się na spacer z piesami, ale z tego co wiem nie odezwał się do Mai :shake:
  21. Witam Ja to jestem pasmem nieszczęść chodzących ostatnio-złamałam rękę. Rozmawiałam z Ciapusiem przed chwilką przez telefon. Potwierdziła wpłatę pod koniec grudnia dla Helki 410 zł. Powiedziała że poza tym nie było żadnych wpłat. Wczoraj opłaciła hotel Helki. Co do Rudego, to wczoraj został zaszczepiony (zaraz podjadę uregulować rachunek u weta) i szukamy mu domu na cito, bo p.Maja 1 marca wyjeżdża i nie może go zabrać ze sobą. Nie wiem dokładnie o co chodzi, bo z tą jedną ręką staram się nie kręcić za dużo po mieście, a i tak jeżdżę jak pirat-bez kierunków. Jak tylko będę coś wiedziała dam znać.
  22. Rudy jednak najlepiej czuje się w swojej klatce... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/822/dsc07643gu.jpg/"][IMG]http://img822.imageshack.us/img822/4408/dsc07643gu.jpg[/IMG][/URL] [URL]http://[/URL][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/13/dsc07644c.jpg/"][IMG]http://img13.imageshack.us/img13/6043/dsc07644c.jpg[/IMG][/URL] Byłyśmy z Rudaskiem na spacerku. To fajny żywiołowy chłopak, ciągle oplatał mnie smyczą i chciał się bawić. Szukamy mu domku na cito. Czy ktoś z Was zna osobę która nawet za odpłatnością mogłaby zrobić mu ogłoszenia??? Z moim numerem telefonu i p.Mai.
  23. Dzień dobry Ja to tak szybciutko, gościnnie. Byłam wczoraj u Rudaska który po wojażach w krzaczorach przeciął sobie opuszek na przedniej łapce i porysował brzuch. Dostał sreberkiem w sprayu po rance i oto fotencje :cool3: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/809/dsc07636l.jpg/"][IMG]http://img809.imageshack.us/img809/3640/dsc07636l.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/585/dsc07638a.jpg/"][IMG]http://img585.imageshack.us/img585/1038/dsc07638a.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/21/dsc07641k.jpg/"][IMG]http://img21.imageshack.us/img21/244/dsc07641k.jpg[/IMG][/URL]
  24. Zestawienie wpłat dla Heli od Ciapuś: 17.09 Bazarki Cantadorry - bela51 355zł [COLOR=#ff0000]02.10 zapłaciłam za hotel[/COLOR] RACHUNEK NR 43/12 PIES HELA 368zł 29.10 Bazarki Cantadorry - bela51 DLA HELI 424zł [COLOR=#ff0000]13.11 zapłaciłam za hotel[/COLOR] RACHUNEK NR 51/12 PIES HELA 386zł 22.11 HELA - CANTADORRA 320zł Ja zaraz jeszcze dopłacę 50 zł żeby było na bieżąco. Jeszcze raz dziękuję wszystkim którzy nam tu pomagają i wspierają Helę, a w szczególności Cantadorze która oprócz tego TU wspiera mnie również w tych ciężkich dla mnie osobistych chwilach :-)
  25. Witam Przepraszam za bardzo długą nieobecność. Mam bardzo poważne problemy osobiste i przyznam szczerze że nawet nie miałam kiedy i jak zajrzeć do psiaków. Rudy to kochany psiak. Bywam u niego, chodzimy na spacery, podrzucam mu jedzonko. Niestety szuka domu. Chciałabym wykupić mu ogłoszenia z numerem telefonu do p.Mai i ewentualnie moim. Co do Helci, to widzę że wielkich postępów to ona nie robi. Murka jakiś czas temu umawiałyśmy się na przeniesienie Heli do domu, a nie widzę żeby tutaj taka informacja się pojawiła. Czy ta sytuacja się zmieniła, czy Helka nadal w domu nie była?
×
×
  • Create New...