-
Posts
1968 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karolina_g_k
-
Mam chwilkę... Tak więc u nas powolutku. Rano na widok mojego strszego syna Fifi prawdziwie sie cieszy i zaprasza do zabawy. Kiedy dluzej nas nie ma i wracamy cała gromada to też ogonek merdnie kilka razy. Ale nadal jest to psiak z duzym dystansem i jeszcze długa droga przed nią. Pani zainteresowana malutką wie o wszystkim. W najbliższym czasie przyjedzie do mnie poznać Fifi. Ma juz jedną spokojną małą sunię. Zobaczymy co bedzie po wizycie. Dziękuję za trzymanie kciuków :)
-
Młodziuta suńka - znów moja wieś.....NADZIEJA? TAK, JUŻ W DOMU :)
karolina_g_k replied to malagos's topic in Już w nowym domu
prawie mnie nie ma ostatnio no ale tu to wejsc musialam ;) Jak będzie tekst o ogłoszeń to poproszę. wystawię chociaz kilka.... -
aaaa to w ten sposób ;) trzymam kciuki!
-
A domek z jakiego ogłoszenia bo ranking najbardziej popularnych robie ;)
-
[url]http://allegro.pl/show_item.php?item=1233742800[/url] allegro Bolusia Bardzo przepraszam, że dopiero dzis ale mam urwanie glowy straszne. Jeśli bylaby potrzeba to oczywiscie moge edytowac.
-
[quote name='Atomowka']Ja tu nic mądrego nie dodam ale Karolina szacun ode mnie za cierpliwość[/QUOTE] Dziękuję, ale jak juz napisalam wczesniej, chyba własnie cierpliwosci mi brakuje. Ja to bym chciala juz widzieć ja jak kreci dupką ze szczęścia na wszystkie strony. Jesli tylko ktos da mi pewnosć, że kiedykolwiek to zobaczę to i cierpliwości będzie więcej ;)
-
Rozmawialam z Agnieszka. Z Fado byl i wujek i wieczorem Agnieszka. To jednak bebeszja. Z psiakiem jest bardzo zle, dostal kroplowki, jest caly czas ogrzewany ale temperatura spadla mu juz do 34 stopni :( Jest tez cały zażółcony... Agnieszka boi sie o reszte. Bo choroba Fado oznacza tyle, że tamtejsze kleszcze moga zarażać, a zakraplanie małych niewiele jednak daje. Szukamy domów tymczasowych dla maluchów, ogłaszamy i trzymamy kciuki za Fado.
-
Pipi to nie tak... Ja nie strofuję zanadto moich chlopaków więc nie maja o co mieć pretensji. Uważam, że to byloby bezcelowe. W końcu nie robią nic zlego, żyja po prostu i zachowują sie jak to dzieciaki. Im nic w związku z pewnymi ograniczeniami nie będzie. Ja tylko martwię się, że to nie sluzy małej. Mam wrażenie, że w innym Dt gdzie nie ma tylu bodźców ze strony ludzi szybciej doszlaby do siebie. Inne zwierzaki, szczekanie, miauczenie itp zupełnie jej nie przeszkadzaja i nie powodują lęku. Nie poddałam sie jednak jeszcze. Dlatego szukam innych rozwiazań, stąd chęć kontaktu z behawiorystą-weterynarzem. Jesli zgłosiłby się ktos doświadczony, kto chciałby zając się malutką i przy okazji miałby warunki, które bardziej sprzyjałyby jej socjalizacji to podjęłabym decyzję o zmianie jej DT. Na razie na pewno nie biore pod uwagę tego żeby Fifi do Ciebie wróciła. To chyba także nie mialoby, przynajmniej póki co, większego sensu. Poza tym chcę pomóc nie tylko jej ale również Tobie bo śledzę Twój wątek i widzę jak wiele psiaków masz pod swoja opieką. Nie chcę żebyś miała jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Ani Ty ani ja nie mogłyśmy przewidziec jak będzie z Fifi. Pewnie mając ta świadomośc, która mam dziś, wziełabym od Ciebie inna, łatwiejszą sunie. Ale wzięłam Fifulke i tak jak zaznaczyłam juz na początku, zrobie co będe mogła żeby jej pomóc. Ta sunia ma naprawdę wiele zalet. Nie jest klopotliwa, nie ma żadnej agresji, nie niszczy, nie ma leku separacyjnego, jest świetnie nastawiona do innych zwierzaków, przy regularnych spacerach utrzymuje czystość, spokojnie podróżuje samochodem(nie ma choroby lokomocyjnej) Pies idealny...gdyby nie to, że człowiek tak źle jej sie kojarzy, co powoduje, że nie merda ogonem, nie przychodzi sie przytulać, nie szuka cielesnego kontaktu, ucieka. Postanowiłam jednak, pomimo wszystko ja ogłaszać. I w tekscie ogłoszenia i w rozmowach z potencjalnymi włascicielami bede dokładnie naświetlac sprawę. Wiem, że to pewnie graniczy z cudem ale i cuda się czasami zdarzają więc może i do malej usmiechnie się szczeście. Moze znajdzie się ktoś kto będzie miał i warunki i chęci zeby przyjąc pod swój dach i do swojego serca taka wystraszona kruszynę? Zobaczymy.....
-
No wlasnie niewiele :roll: Fifi, je z reki, zalatwia sie na spacerach, chodzi za nami, czasami wacha, traca noskiem ale kiedy zwracamy sie w jej strone to ucieka. Jak podchodzi z Zulka albo pakuje sie do lózka to daje się glaskac. Na spacerkach jest w szelkach i obrozy, nadal bardzo boi sie otaczającego swiata. Bardzo denerwuje się, biega po domu i nie może sobie znaleźć miejsca kiedy np moje dzieci glosno sie bawią. Generalnie nadal od nas ucieka. No i niestety moja radosc z merdania ogonkiem byla przedwczesna. Ona merda ale do Zuli albo kota. Na nasz widok ogon ani drgnie i wiekszość czasu niestety jest miedzy nóżkami. Poświęcam jej sporo czasu (ok 2-3h dziennie) na takie monotonne ćwiczenia, dotykanie, karmienie plus oczywiscie często daję smaczki do pysia, tak w zwyklej juz, nie ukierunkowanej na nia, codziennosci. Martwie się bo mija juz 3 tydzień. Wydaje mi się, że szybciej doszlaby do siebie w domu gdzie nie ma halasów. Moje dzieci jej nie dokuczają, ćwiczą z nia pod moja kontrola ale nie moge zabronic im smiac sie, biegac i bawić. Serio nie bardzo juz mam pomysl co dalej. Bede kontaktować się z behawiorystką, ktora jednoczesnie jest lek weterynarii. Jesli nie rzuci jakiejs zaporowej ceny to poprosze ja o spotkanie, rady.(wystawie bazarek na ten cel) Byc może dobierze malej jakies relaksujące delikatne leki. Wierzcie mi, że serce peka kiedy zabawa dzieciaków powoduje u niej tak wielki stres. My ogolnie jesteśmy dosc ruchliwi, energiczni...może nie jestesmy dobrym domem na jej socjalizację? To naprawde bezproblemowy psiak. Nie jest ani glosna, ani wybredna, jest czysta. Potrzebuje jednak nie tylko ćwiczeń i czasu ale równiez spokoju. Doradzicie coś?
-
[quote name='malagos']Wigusia jest totalnie dzikim psem. To zwierzątko, które nigdy nie poznało dotyku ręki człowieka. Jest w domu, a nie am postępów a nie na jotę. Lezy z koszyczku i nie wychodzi z niego. Pewnie by i wody nie piła, gdybym jej na spodeczku pod pysk nie podstawiła. Podobnie z jedzeniem. Miseczka postawiona 20 cm od koszyczka jest pełna cały dzień. Postawione jedzenie na posłanka powoli zjada. Wynoszę ją na dwór. Brana na ręce nieruchomieje. Stawiam ją na trawie, a ona zaraz się kładzie. nie drgnie . I tak pół godziny i wnoszę ją do domu. Tak kilka razy dziennie. Dziś rano, jak nie było kupy od środowej sterylizacji, podaliśmy jej olej parafinowy. Kupa była po pół godzinie, wiec chyba jeszcze olej nie zdążył podziałać. Siusiu robi raz dziennie, na trawie. Ciężko ją spowrotem złapać do domu, bo jak się zbliżam powolutku mawiając smycz, cofa się w panice, ucieka pod krzaki, kładzie do góry łapami. Ale nie gryzie, ani nie ma takiego zamiaru. Nadal jest panika w oczach na sam dźwięk ludzkiego głosu. nie mówiac o paraliżującym ją strachu przy dotyku ręki. Co robić? Juz więcej jej nie mogę poradzić. Gdyby to była koteczka, po zdjęciu szwów wróciłaby na wolność, bo są koty, które nie oswoją się. Ale to jest pies....[/QUOTE] Znam to.... U mnie na plus zmienilo się o tyle, że -Fifi zalatwia sie na dworze. Jest oczywiście calutki czas na smyczy (i szelki i obroża) ale kiedy zwroce sie w jej stronie to chce uciekać. Pamiętasz Malgosiu, że pierwotnie tez kladla sie w trawie i cala dygotala. Sądzę, że za jakiś czas Wiga zacznie sie zalatwiać ale na pewno troche to potrwa zanim spacery staną się dla niej przyjemnością (o ile to w ogóle mozliwe) - je z ręki i tu z tego co widzę panny są podobne. - lazi po domu, tzn truchta tak, a pierwsze dni to byl zupelny paraliż więc i w tej kwestii może Wiga sie jednak ruszy. - czasami daje się glaskać, chociaż zawsze w pierwszej chwili chce uciekać. Widze generalnie, że mamu w domu psiny tego samego typu. Śliczne, malutkie i dzikie. Ja też juz tracę nadzieję. Teraz mam wrazenie, żę Fifi się cofnęła. Pracuję z nia co najmniej 2-3 h w ciagu dnia plus oczywiście w każdym mozliwym momencie w takim zwyklym codziennym zyciu.. Raz się ucieszyłam, że Fifi rano zamerdala ogonem... Ale od tamtej pory juz nie mam czym się cieszyć, jej ogonek większość czasu spędza pomiędzy nóżkami... Małgosiu mogę Ci doradzić to co doradzono mi. Co chwile coś do pysia i w tym czasie, jesli się uda, glaszczemy, pieścimy i mówimy imię. Karmimy tylko z ręki. Nic na silę, jesli ucieka (a jest to mozliwe) to musimy odczekać i dopiero kiedy odetchnie próbujemy raz jeszcze. Wszystko dookola ma sie toczyc swoim zwyklym rytmem ale jesli można trzeba ograniczyc hałasy i gwaltowne ruchy. Nie zwracać sie do psa i nie zaczepiać go co chwilę, a za każdym razem kiedy to robimy dawać cos w zamian (smakolyk) Jestem pewna, że to wszystko wiesz ale piszę to co sama dostalam w mailu i co sama stosuję... Trzymam kciuki.
-
[quote name='mangusta']Karolino telefonów jest już mało, byly też jakieś maile, ale nikt nie przyjechał. Przyznam się, że jednego faceta spławiłam, ale po prostu nie wzbudził mojego zaufania, coś mi w nim nie pasowało :razz: "złe fluidy" czy coś. Mialam też kilka maili, ale jak na razie nic z tego nie wyniknęlo. Spróbuję zrobić jutro nowe zdjęcia, bo gówniarstwo strasznie porosło. Moim zdaniem mocno się zmieniły. Jeśli będziesz tak dobra i wystawisz je od nowa to będzie cudnie. Na szczeniaka ma ochotę taki jeden sąsiad, ale mi się on nie podoba, moja mama też nie ma o facecie dobrego zdania- jeśli ktoś nie jest dobry dla ludzi to trudno mi uwierzyć, że będzie u niego dobrze szczeniakowi. Jak nie poszły do schronu, to nie dam ich byle gdzie :shake:. Do tego malec jest chory :roll:, wieczorem jak do nich poszłyśmy z siostrą, to Fado wychodził dwa razy z gniazda żeby się wypróżnić, ale chyba niezbyt mógł. Jutro się wszystko rozstrzygnie.[/QUOTE] Może rzeczywiście cos zjadl...cholera Trzymaj reke na pulsie i jakby co dawaj znać. Ogloszenia porobię, dovbrze byloby z nowymi zdjęciami.
-
Ratlerka wyrzucona na Modlińskiej juz w domku:)
karolina_g_k replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
A jaki charakter ma malutka? Ile wazy? Mogę jej zrobic ogloszenia. -
[quote name='Marta67']no dobra przeczytałam ;) czy myślicie, ze takie strachajło przekonałaby taka mała energiczna bestyjka? ;) bo może jak takie to to przyyjaźnie nastawione, zabawowe (kochające pieszczotki jak Zulka :) ) by pokazało małej, ze jest super jak wszyscy się Tobą zajmują to by sie mała przekonała? czy raczej by się wystraszyła tej energii? bo sama nie wiem i sie zastanawiam :)[/QUOTE] Jak najbardziej by przekonala ;) Fifi jest zachwycona jak kot zaczepia ja do zabawy. Zula to juz stateczna 8-letnia dama i zabawy jej nie w glowie. Mala do psiaków jest bardzo, bardzo pozytywnie nastawiona. A czemu pytasz?