Jump to content
Dogomania

leni356

Members
  • Posts

    8296
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by leni356

  1. [quote name='Grandziara']Skojarzenie z Tuptusiem mam tylko jedno... maleński, słodki, bezradny szkrab... a tutaj mamy pieknie zbudowanego, dostojnego doga... i też świetnie pasuje:lol: :multi:[/quote] Tak, tak, fajnie pasuje takie imię dla szkraba :) A Czaruś to zdrobnienie? też fajne
  2. [quote name='mamanabank']No i jak tam Wader się miewa? Czy używacie obrożek uzdowych, kantarkó dla swoich milusińskich? NIgdy nie kupowałam takich wynalazkó ale Hyziek koniecznie chyba chce mieć coś takiego, ciągnie jak husky, momentami jest to niebezpieczne, szczególnie jak trzymają go dzieci czasami, bo ja mam ręce zajęte. Teraz padł, bo miał bardzo zajęty dzień, oprócz tego, że mnie ciągał poszedł też ze mną do pracy, bo nie miałam siły myslec o sprzątaniu tego, co nabałagani, kiedy wrócę. Wczoraj został na godzinę sam i..... szkoda gadać, n aszczęście nie ja sprzatałm, straty nie sięgnęły 20 zł ale bałagan był, m.in. zjadł wiaderko przysmaków, które kupiłam na nagrody, słowo daję nie wiem jak je sięgnął, przegryzł kremem do rąk mojej córki, a dla zabawy wyrzucił 10kg karmy z pojemnika. Miałam nawet wrażenie, że on się cieszy, kiedy może sobie tak pobuszować. Nawet nie byłam na niego zła, rozbawił mnie trochę i cieszyłam się,z e to nie Boże Narodzenie i choinki nie trzeba sprzątać :roll: No i wąłśnie dlatego był dzisiaj ze mną wszędzie :) A jak chciałam zwolnić rękę dałam go jednej dziewczynce na rolkach, co by sobie pośmigała bez wysiłku. Ale na spacerze wraca, wraca, wraca! I to mnie tak bardzo cieszy, czasami siada przede mną i patrzy: no dawaj tę nagrodę dawaj! Przecież jestem, a ja udaję, ze go nie widzę, bo go nie wołałam. Można powiedzieć, nie jest źle! Pozdrawiamy[/quote] Mój jest aniołkiem w domu, nigdy nic nie zrobił. Jak zmieniał zęby to nadgryzał regał, ale tylko w jednym miejscu :-) Lubi się czasami zabawić w chirurga i operuje swoje zabawki pluszowe - wyjmuje im wnętrzności. Nie wiem jak to robi żeby dostać się do środka, ale zajmuje mu to sekundę, a najlepszą zabawę ma z wyciąganiem środka. Swoje posłanie też tak załatwił, ma teraz tylko kocyk. Jak to przyjemnie jest móc psa do pracy targać. W poprzedniej pracy nie mogłam, ale teraz w obecnej mój petit też mi towarzyszy :)
  3. Cudny psiak. Pasowało by mu imię Orzeszek :-)
  4. Kapsik wygląda na super grzeczniutkiego przy tym małym jamniku :lol: Fajnie razem wyglądają
  5. Zapomniałam Wam napisać że w Wawie na Saskiej Kępie mieszka sobie jeszcze jeden petit. Na spacerku wczoraj go widzieliśmy, ale bardzo stateczny więc chyba starszy. Miał dredy na głowie..jak to możliwe? Na początku się witał z moim i machał ogonkiem, ale potem chyba mu się przypomniało że ma pilnować posesji, więc zaczął szczekać. Milusi był strasznie, dał się pogłaskać przez kraty. Mamanabank - ja też mam złe doświadczenia z ONkami, jeden "niby spokojny wg właścicielki" rzucił się na mojego i mały miał pęknięty mostek :-( Nie pozwalam nawet na wąchanie z ONkami.
  6. [quote name='mamanabank']Leni, a kto wymaga takiego oświadczenia?[/quote] Moja druga połowa :razz: Ja straciłam w zeszłym roku w październiku jamnisia, więc ten jamnior mnie rozwala. Suuuuuuuuuper jest :loveu: I petity wszystkie też.
  7. [quote name='mamanabank']mienta, zauważyłam, że te kości jakoś nie służą psom. Hyziek dostał taką przedwczoraj wieczorem i zaczął dzień od wymiotowania, chociaż zabrałam mu kiedy zgryzł 1/4. Takie emocje miał przy tym, że chyba tez za duże kawałki łykał. Lepiej może dawac surowe kości cielęce do gryzienia, ale też nie za dużo. Widocznie biedak się zakleił tą kością, trzymamy kciuki, żeby poczuł się lepiej, łojezu jak go żal :shake:[/quote] Jeśli kości to tylko surowe lub lekko podgotowane wołowe, najlepiej z bardzo starej krowy. Cielęce nie, bo za szybko znikają, za miękkie są. Im bardziej twarda tym lepsza, długo się można nad taką pastwić. A kupnych wędzonych nie polecam. Nie wolno też dawać uszu wędzonych, pewnie wiecie, ale jeśli ktoś nie wie - odłamki z tych uszu kaleczą przewód pokarmowy, a takie nawet mikrourazy są niezbyt bezpieczne.
  8. [quote name='Grandziara']Baronek bardzo podobny był do swojego tatusia Melissosa, wypisz wymaluj tatuś, zwłaszcza piękna głowa. Czaruś czyli grand niestety będzie cierpiał z tego powodu bo obiecałam sobie, że już nie poleci samopas. Stratę Baronka przypłaciłam depresją, jeszcze do dziś mam dziwne stany, popadam w apatię. Nie przeżyję drugiej straty, więc Czaruś będzie ganiał tylko po ogródku. Pokaże Wam miejsce gdzie Baronek ganiał wśród pól, czuliśmy się bardzo bezpiecznie... [url]http://lh6.ggpht.com/_6g9db_sL1z4/Sc876TPt_8I/AAAAAAAAAbA/eOH3igJ2llk/s640/DSCF2016.JPG[/url] [/quote] Bosz!! jaka szczęśliwa morda!!
  9. Kapsikowa, a jaki jamniorek? jaki jamniorek? też szczota?
  10. [quote name='Grandziara']http://lh5.ggpht.com/_6g9db_sL1z4/Sc4p2QJdi_I/AAAAAAAAAaI/KHX3p5nQI3U/s640/Baronid%C5%82o.JPG Odkąd przeprowadzilismy się na wieś do domku z ogródkiem był bardzo szczęśliwy, siedział godzinami przed domem i obserwował otoczenie. Nawet wieczorem z ociaganiem wchodził do domu. Był wyjątkowym psem. Leni... to wcale nie mały rozumek petitów, że ciagną do wszystkiego co sie rusza. One po prostu kochają psy i wszystkie stworzenia, z którymi można sie bawić. Baronek dostawał małpiego rozumu jak zobaczył psa, musiał się z nim koniecznie przywitać, poszczekać, a jaki był zawiedziony jak ten okazał się agresywnym psem. Tak było cały czas. Witał wszystkich, którzy wchodzili do naszego domu, wielka radość i oznajmianie światu jaki jest szczęśliwy. Potrafił wtedy tak szybko gonić z jednego pokoju do drugiego, że wszystko wokół fruwało. Uwierzcie mi, że mogłam mieć przy sobie piekną kiełbaskę lub jego ulubione żwacze a on i tak wolał chodzić swoimi drogami, wracał kiedy uznał za stosowne. Ciężko nauczyć petita wracania na zawołanie (granda też), choć ćwiczylismy wiele razy i kiedy sie nam wydawało, ze chyba jest ok, to zawsze nas uświadamiał, że jeszcze nie osiagnęliśmy celu.[/quote] On ma mordkę jak Loganek..
  11. [quote name='mamanabank']Widzisz mienta, mówiłam! Aż rozczulające to jest! Gapię się na Wadera a dzieci mnie pytają czy to Hyzio. Leni, teraz w bardzo prosty sposób możesz wkleić tutaj zdjęcia, wystarczy prawym klawiszem "kopiuj wklej" i gotowe, ja tak robię. W hodowli Gryfindorf, z której jest Hyziek też mieszka Cavalierka i Petitka, jak u Ciebie, tylko płeć inna. Ponieważ Jessika jest babcią Hyźka to i ja mam łatwiej, chociaż jęczy piszczy, jest emocjonalny to jednak potrafi nad sobą zapanować, bo wie czego od niego oczekujemy, ciągle patrzy mi w oczy i szuka aprobaty, jeśli jej nie znajduje czuje się bardzo nieswojo, widze jak tego nie cierpi i bardzo się stara. Poza tym też myslę, że to chodzi o to stado. Mnie jest łatwiej zapanowac nad jużaczką niż nad nim, dlatego w momentach niepewnych najpierw wydaję polecenie jej i zazwyczaj on też reaguje, bo chce być pierwszy, nim zacznę chwalić ją. Ostatnio zaatakował nas owczarek niemiecki sąsiada (9 - cio miesięczny)Hyziek zwiwał przed nim ale przybiegł do mnie gdy go zawołałam, gorzej było z tym owczarkiem, miał całkowicie w nosie, koniecznie chciał kogoś ugryźć, rzucił się na kark naszej Belli. Wszystko się dobrze skończyło dlatego, że nasze psy okazały się posłuszne. A problemy też mamy, np. ciężko Hyźkowi chodzić na smyczy, kręci straszne bąki i ciągnie, wraca na polecenie, żeby za chwilę znowu ciągnąć i szczerze mówiąc nie widzę nadziei, ze kiedyś będzie inaczej... Ze śmiesznych rzeczy Hyziek dwa razy dzisiaj zabrał grającym harcerzom piłkę i oddawał ją tylko mnie, byłam z niego dumna! (że oddawał)[/quote] Hyziek jest też niezły szkodnik :lol: ale jak ma fajnie że ma w domu taką sforę prawie jak u Pangei :-) Cavalier nie mieszka ze mną na stałe, bo mam "shared custody" odkąd się wyprowadziłam z domu, jest u nas tylko czasami i dobrze, bo petit go męczy potwornie, a caviś ma już 9 lat i od dawna nie jest szczeniaczkiem. Petit był ostatnio trymowany i jak go odbierałam z fryzjera po 2 godzinach to się ze szczęścia powiesił zębami na moim szaliku..
  12. [quote name='mamanabank']Leni, a kto to jest Druszek?[/quote] Zakochałam się w dwóch petitkach - moim i Druhu (Druszku) (hodowla z Czaplinka), no i chciałam oba, ale nie przeszło (mężczyzna się nie zgodził). Teraz będzie drugi pies, ale mam podpisać oświadczenie że trzeciego już nie będzie..
  13. Jak się tylko nauczę wreszcie wklejać fotosy to wrzucę, ale kiepski ze mnie informatyk, bo ostatnio mi się nie udało, dlatego zrobiłam galerię Potworom taką jak ma Hyzio: [url=http://pies.onet.pl/291546,uzytkownik.html]Wizytówka - Onet.pl Pies[/url] Zauważyłam że mój petit jak jest w parku i jest dużo psów to jest o wiele posłuszniejszy niż na osiedlu, gdzie czasami są psy, a czasami żadnego nie ma, no więc jak jakiegoś zobaczy to już hulaj dusza piekła nie ma. W parku jest grzeczny, nie pozwalamy mu iść do każdego psa, więc grzecznie przechodzi dalej i nie leci. Wydaje mi się że petity to stadne bestie, więc będą się lepiej zachowywać jak jest ich więcej niż jeden. Bracia mojego petita są razem (jeden jasny, drugi ciemny, więc da się rozróżnić) i tak im wystarcza swoje towarzystwo nawzajem że nie uganiają się za innymi psami. W każdym bądź razie chyba nie będę spuszczać już mojego ze smyczy po tym jak dwie bestie by mu wyrwały kawał futra. W parku słucha, więc ok. A suczki są rzeczywiście spokojniejsze dużo. Potwierdzam że jęczący i marudzący petit to znudzony petit :cool3: Wybraliśmy mu już braciszka - to będzie chyba tybetek (albo jak mnie skusi to drugi petit, bo tak często Druszka wspominam, jakoś się mentalnie z nim zżyłam. Ponoć mieszka w Łodzi).
  14. [quote name='Grandziara']dziękuję Leni, masz kuzyna Baronka, maja tą samą Mamusię lecz róznych ojców. Nie wiem czy kiedykolwiek przestanę tęsknić za Nim... [IMG]http://lh6.ggpht.com/_6g9db_sL1z4/Sc0hsYo_RwI/AAAAAAAAAWs/w7gevvGF0fc/s128/Baron%20J.G%C3%B3ra.JPG[/IMG]Klubówka bassetów w sierpniu 2008. Nasza ostatnia wystawa...[/quote] Grandi - on jest taki podobny do mojego.. strasznie kochana morda.. Ja ciągle drżę o mojego, bo ma takie pomysły, że mnie już ręce opadają. Podbiegł ostatnio do dwóch amstafów się pobawić - oszczekiwał je i uciekał i znowu podbiegał :shake: Tamte były na smyczy, mojego cupnęłam za fraki ale mało brakło żeby się w niego wgryzły :-( Nie wiem czy wszystkie petitki są takie czy tylko ten mój ma tak mały rozumek..
  15. [quote name='mienta']Powinien ważyć od 11 do 15 więc spokojnie się mieścisz :) Wader ogólnie ma swoje nagrody, ale akurat teraz przechodzi to "nie ma michy" a to zakłada, że dostaje jedzenie z ręki żeby załapał że ogólnie jedzenie to nagroda. A nie że micha się należy i koniec, bo jak jest najedzony to wiadomo ... mogę sobie gardło zedrzeć. A jak jest głodny, bo się nie słuchał np. na poprzednim spacerze i nie dostał jeść to ma o czym myśleć psina. Nie jest to fajne i serce mi się kroi, że muszę mu wydzielać tak ale dopóki nie nabierze trochę szacunku to nie mam innego wyjścia. Nie chce go rozpieścić bo po prostu nie mogę sobie na to pozwolić (nie mam ogrodu, żeby go wypuścić tylko muszę wychodzić na spacery gdzie jakby co może udziec więc muszę mieć jednak pewną kontrolę). Wszystko fajnie kochane mordki, kochane ogony, kochane za duże łapki ale swoje miejsce musi znać.[/quote] Niestety u psów to tak nie działa, psy to nie ludzie i nie umieją myśleć, na nie działa tylko to co w teraźniejszości, czyli to że nie dostał posiłku bo nie wrócił to wcale go NICZEGO nie nauczy. Do tego psy gończe i myśliwskie, które nie polują z człowiekiem czyli są bardzo "na własną rękę" to odrębna bajka. Jeśli chodzi o nagrody to nie ma nic złego w naturalnej, gotowanej i pokrojonej wątróbce - jeśli pies nie dostaje ludzkiego jedzenia w ogóle to będzie to dla niego wyjątkowo kuszące (i nie jest niezdrowe :) A nagrodę powinien dostać ZAWSZE jak wróci, nie ważne że się ociągał albo poleciał za innym psem - nagroda po powrocie musi być ZAWSZE, bo tak sobie zacznie kojarzyć przychodzenie - właśnie z nagrodą. Dobry trener to jedyne wyjście. Ja nawet po przeczytaniu miliona książek nie wiedziałam wszystkiego i nie znałam wszystkich sztuczek. U psów myśliwskich dochodzi dodatkowo instynkt i trop może złapać niemal wszędzie - w parku też. Odwołać swojego baseta z podjętego tropu to jest najtrudniejsza rzecz na świecie. Ale jeśli się tego nie będzie potrafić - nie ma się co oszukiwać że słodka morda to nie ucieknie. I nie są to żarty, co przykład Baronka dokładnie pokazuje. Pozdrawiam i lece do parku.
  16. Ja też prosze o numer konta dla Lilu
  17. [quote name='Grandziara']dziękuję Leni, masz kuzyna Baronka, maja tą samą Mamusię lecz róznych ojców. Nie wiem czy kiedykolwiek przestanę tęsknić za Nim... [IMG]http://lh6.ggpht.com/_6g9db_sL1z4/Sc0hsYo_RwI/AAAAAAAAAWs/w7gevvGF0fc/s128/Baron%20J.G%C3%B3ra.JPG[/IMG]Klubówka bassetów w sierpniu 2008. Nasza ostatnia wystawa...[/quote] Coś o tym wiem.. Też miałam takie szczęście które się nie wraca :-(
  18. Odnośnie szkolenia - Saskja mądrze mówi. Ze swojej strony mogę dodać że nagrodą nie może być karma w żadnym wypadku. To musi być coś czego pies nie zna, rzadko dostaje i przepada za tym nieziemsko.
  19. [quote name='Grandziara']Tak, moim Szczęściem był Baronek...:-([/quote] Smutne to :-(:lookarou: Na niewielkie pocieszenie - mam jego potomka czy tam kuzyna :)
  20. Grandi - a czy to nie był Baron? O towarzyszu to myślałam bardziej w stronę hawańczyka niż podhalana :lol:
  21. Taki byłem: [url=http://www.youtube.com/watch?v=zAIWwympiPw]YouTube - PBGV puppy - playing around[/url]
  22. W domu nazywane Cookie (caviś) & Monster (petit): [url=http://pies.onet.pl/profil.html]Onet.pl Pies[/url]
  23. [quote name='mienta']No wiesz co ;) to ja tu cała w skowronkach, że ogarniemy łobuza a ty mi tu z takim tekstem :P[/quote] Petity mają bardzo duże przyspieszenie (małe porsche), 10 czy 15 m im wystarcza na 2 sekundy biegu - niestety. Ale taka taśma jest świetna na początku szkolenia z przywoływaniem - rozbawić petita z innym psem i przywoływać do siebie (mocne pociągnięcie jak nie reaguje). Niestety petit to mądra bestia i wykoncypuje sobie kiedy linki nie ma zapiętej to hulaj dusza
  24. [quote name='mienta']mam tylko nadzieje że 15m linki wystarczy ;)[/quote] Na pierwszy tydzień :lol:
  25. Mój jest bicolor. Zanim go wzięłam to na początku szukałam petita do oddania na francuskich stronach - znalazłam jednego 4-miesięcznego do oddania, koleżanka która mieszka we Fr dowiadywała się reszty, bo ona po francusku tak, a ja kiepsko, był do adopcji, ale niestety nie mogłam pojechać taki kawał. A szukałam przez googla różne zapytania, wynajdywało głównie prywatne ogłoszenia ludzi. Da się znaleźć, ale trzeba przewalić tony stron. Do adopcji jest więcej dorosłych. Ta koleżanka z Fr znalazła swojego petita jako szczenię porzucone w jej mieście (Montpellier), nazwała go Sigikid (Sigi) i miała przez 14 lat. Ja ją poznałam jak już go nie było, więc mordę znam tylko ze zdjęć. Inni znajomi mieli petita i był spokojny - takiego znamy i chcieliśmy, ale nasz na razie taki nie jest :lol:
×
×
  • Create New...