Jump to content
Dogomania

harpoonka

Members
  • Posts

    775
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by harpoonka

  1. Ok, to gmina odmówiła zgłoszenia psa. Bo, cytuję: "jakiś czas temu zawieźliśmy psa z Sulechowa do schroniska i piesek teraz marnieje w oczach. a ten? jemu będzie lepiej na dworze, ktoś go tam dokarmia, rok już tak żyje, bo wiemy o jakiego psa chodzi, to trzymamy ostatnie miejsce w schronisku dla innego, bardziej potrzebującego". No i nie wiem, co można zrobić...
  2. Staram się dowiedzieć trochę więcej o sytuacji. Może z nerwów niejasno się wyraziłam, przepraszam. Schronisko potwierdziło, że gmina psa zgłosiła, ale oni go nie przyjmą, bo nie jest potrzebujący. Wcześniej w schronisku powiedziano, że jak gmina psa zgłosi, to można go przywieźć do schroniska. Teraz nagle im się odmieniło. Pani w schronisku w ogóle z koleżanką nie chciała rozmawiać. Powiedziała jej to, co napisałam wcześniej, że ma psa sama dokarmiać i zaszczepić, skoro jej zależy. Nie wiadomo, czy to gmina coś w schronisku nagadała, czy co... Bo przeboje z gminą były, w ogóle nie chcieli psa zgłosić, a nawet proponowali, że kupią karmę itp jeśli koleżanka sama psa zaadoptuje... Zaraz zadzwonię do nich chyba i się dowiem.
  3. Co do pieska koło stacji paliw - byłam, powiedziano mi gdzie piesek mieszka, ale w domku nikogo nie było. Nie mogę chodzić tam codziennie, ale myślę, że dziś/jutro pójdę jeszcze raz. I jestem wściekła. Dostałam wczoraj wiadomość od koleżanki, która zajmowała się bezdomnym pieskiem, który lata u mnie w mieście. Schronisko mówiło, że psa przyjmą, tylko gmina musi go zgłosić i trzeba psa złapać. W końcu udało się tej koleżance przekonać gminę do zgłoszenia psa. Zadzwoniła dla pewności do schroniska i co się okazało? Że schronisko nagle zmieniło zdanie i psa nie przyjmie, bo nie jest potrzebujący. Jakie są kryteria oceniania, który pies jest potrzebujący, a który nie? Pies, o którym mówię, jest jednym wielkim kołtunem i dredem (widać to na żywo, na zdjęciach nie bardzo), biega sam po ruchliwych ulicach, śpi na dworze, jest chudy i ciągle głodny, czasami biega za osiedlowymi żulami, którzy nie mają skrupułów, żeby go bić i kopać. Ale nie, według gminy i schroniska, psu jest lepiej na wolności i jak koleżance zależy, ma na własny koszt psa zaszczepić, karmić, a najlepiej wziąć do domu. Zrobiłaby to, gdyby miała warunki. Ale nie ma, więc psa nawet nie ma co łapać, bo w schronisku i tak nie ma dla niego miejsca...
  4. Jejku, jakie smutne oczka :( Idę mu chyba powtórzyć jeszcze raz, że do schroniska już nie wróci!
  5. Jola (koleżanka, o której mówiłam) podobno dzisiaj dzwoniła do schroniska. Później z nią pogadam i się dowiem więcej. Pytam o te spacerki, bo na wolontariat nie mam czasu. Tzn. nie byłabym w stanie pojawiać się regularnie i dodatkowo psychicznie bym chyba wysiadła ;) A na spacerek jakąś bidę chętnie bym zabierała co jakiś czas. Teraz, jak już będzie jasno jak kończę pracę, to może niedługo się wybiorę ;)
  6. koelka, Pani przy barze nie było, jak ja tam poszłam. Zabiorę się dzisiaj na spacerek po pracy i zobaczymy jeszcze dziś. Najwyżej psa się zabierze i zgłosi do schroniska... Dam znać wieczorem, jak poszło. W ogóle coś mi świta, że mogę wiedzieć mniej więcej, gdzie pies mieszka, bo jak jeszcze mieszkałam z rodzicami, często chodziłam w tamte strony... A teraz mam daleko i nie chodzę ;) Co do bezpańskiego psiaka. To jest gmina Sulechów, umowę ze schroniskiem mają. My będziemy na psa się czaić, bo on lata po całym mieście i właśnie dlatego wolimy psa same złapać. Tylko to trwa już tak długo, bo psiak ucieka, a ciężko bez sprzętu złapać taką rakietę... Najbardziej chodzi mi o to, czy ktoś ze schroniska przyjedzie po psa, jeśli już go złapiemy? Zadzwoniłabym, ale chwilowo nie mam nic na koncie :P A właśnie, chyba już gdzieś pytałam, ale się powtórzę: czy aby zabrać schroniskowego psiaka na spacerek, trzeba być wolontariuszem?
  7. Dzisiaj rano na szczęście było już lepiej. Psiaki oprócz podstawowej karmy, dostają czasami kiełbasę dla psa. Ostatnio kupiłam inną, bo ich ulubionej nie było i tak to się skończyło... Dostały jej naprawdę niewiele (tzn. Perła dostała, ale pewnie Butkus jej zeżarł resztę, jak odeszłam), a tak mocno się zatruły :( W nocy już nic się nie działo, myślę, że będzie dobrze i to była tylko niestrawność. Smecta wczoraj trochę pomogła...
  8. Matko, co się tu dzisiaj działo. Oba psy mi się czymś struły, całe mieszkanie zapaskudzone, ale co mi tam - najgorsze, że zwierze czują się dalej nie za dobrze. Perła już trochę lepiej, ale Butkus tylko leży biedny i odpoczywa. Perełka musiała przejść przymusową kąpiel, bo wiecie... ślepa jest to i się pięknie wpakowała w to, co wcześniej narobiła :oops: Jak nie urok, to sraczka. I to dosłownie :shake: Mam nadzieję, że im przejdzie do jutra, na razie są na przymusowej diecie. Jak nadal będzie źle to do weta...
  9. A ja tak się wtrącę - heksa, będziesz na szkoleniu w kwietniu? ;)
  10. Biedactwo :( Mam nadzieje, że się szybko wykuruje...
  11. [quote name='koelka']Dzięki harpoonka. Udało Ci się może tam podjechać i wiadomo coś?[/QUOTE] Byłam tam w niedzielę. Psa nie było akurat w okolicy, a na stacji nie potrafili mi nic powiedzieć :( Kazali przyjść jakoś w tygodniu, kiedy będzie inna osoba, która podobno dłużej pracuje i pewnie coś więcej wie. Także jutro najprawdopodobniej przejdę się jeszcze raz. Tylko nie bardzo też wiem, jak mam sprawdzić ten domek :/ Co powiedzieć właścicielom? Wcześniej nie zastanawiałam się nawet nad tym, ale teraz naszły mnie wątpliwości... Jeszcze jedno mi się przypomniało. Wie ktoś może, jak wygląda sprawa z wyłapywaniem psów przez schronisko? Chodzi o to, że moja koleżanka zgłosiła do gminy psa, który błąka się po okolicy od dawna, jest bardzo zaniedbany i czasami lata za osiedlowymi żulikami, którzy go biją i kopią :/ Mówią, że pies nie jest ich i można go sobie zabrać, bo tylko za nimi gania. Problem w tym, że psa bardzo trudno złapać, boi się obcych, a na smycz panikuje. Czy schronisko w takiej sytuacji nie przyjeżdża wyłapać psa? Albo co się dzieje, gdybyśmy my go jakimś cudem złapały, ale nie mamy możliwości dowieźć go do schroniska?
  12. heksa82, masz rację, że opieka nad chorym psiakiem daje mnóstwo satysfakcji. Ja sama pękałam z dumy, jak Perła zaczęła mi ufać i ładnie chodzić na smyczy - zaczęła po prostu wierzyć, że poprowadzę ją tak, żeby nic jej się nie stało. Reaguje, na słowo "uważaj" i tak rozkosznie wtedy sprawdza, na co ona ma uważać:loveu: Na naszym podwóreczku śmiga już tak, że nikt nie chce wierzyć, że mała jest kompletnie ślepa. Z nią tak naprawdę żadnych problemów nie ma. Jedynie ze schodów trzeba ją znosić i wnosić tak samo. Spacerki z nią to sama przyjemność, a w domu większość czasu przesypia. Perełka to naprawdę bezproblemowy piesek. Kłopotu nikomu by nie sprawiła... tylko czy ktoś ją zechce? :(
  13. heksa82, dzięki za słowa otuchy. Co do linki treningowej, to po ostatniej sytuacji na pewno zaczniemy ją ze sobą brać na te spacery. Kupię tylko jakąś dłuższą, bo moja ma tylko 10m i za dużo na niej nie pobiega. Ale tak, jak mówicie - nie będę ryzykować zdrowia i życia innego psa. Butkusa też, bo nie wiadomo, kiedy trafi na silniejszego od siebie i oberwie... Poza tym jeszcze Argos nauczy się od niego agresji, a agresja u tak dużego psa już nam dodatkowo na pewno nie jest potrzebna. wykrywka, jak tak się zastanowić, to ta sytuacja nie była aż taka inna. Butkus tak na poważnie rzucił się na tego psa dopiero jak Argos do nich podbiegł. Czyli znowu mamy atak, kiedy ktoś, kogo Butkus zna jest w pobliżu (w jego mniemaniu - jest zagrożony). Sama za niwelowanie agresji nie będę się brała, bo boję się, że mogę popełniać jakieś błędy, które jeszcze tylko pogorszą sytuację. Jeżeli rady telefoniczne nie będą wystarczające, wybierzemy się do Zielonej Góry, że zadziałać pod okiem behawiorysty (a własnie, wykrywko, nie wiesz może ile taka konsultacja może kosztować? schronisko podało mi numer tel., ale nic o kosztach nie wspominali). Najbardziej mnie denerwuje to, że ja staram się korzystać z rad kogoś, kto jest doświadczony w pracy z psami, stosować się do tego w 100%. A mój chłopak cały czas uważa, że on ma rację (a psa w życiu nie posiadał!) i jak Butkus widzi jakiegoś psa i ciągnie się w jego kierunku, ten szarpie za smycz i wrzeszczy do Butkusa, że ma się uspokoić. Jest to zupełnie coś odwrotnego, niż mówił mi behawiorysta! Szlag mnie trafia czasami, bo nie da sobie przemówić do rozsądku i powtarza, że tak się psa nie wychowa. I to wszystko dlatego, że jakiś kolega powiedział mu, że nasz pies bardzo mocno ciągnie i powinniśmy mu kupić kolczatkę, to od razu będzie grzeczny. Zrozumiał już, że mój pies kolczatki nie będzie miał i nic mu do tego, ale ciągle mi jęczy i zamiast tylko wychowywać psa, to jeszcze muszę chłopaka uczyć... A tego, że Butkus już przychodzi do nogi na dworze, jak go wołam, że nie ciągnie już tak mocno i nawet potrafi ładnie przy nodze iść (to niestety wciąż intensywnie ćwiczymy, bo rzadko nam wychodzi), to już nie zauważa. Nawet za kotami już nie szarpie, ani nie wariuje już przy każdym psie, jaki jest za płotem. Według mnie to są naprawdę duże postępy, szkoda że mój chłopak tego nie chce widzieć :( Na szczęście, między nami jasne jest, że pies jest mój i może w końcu go utemperuję, bo będzie marnował moje wysiłki... Aj, musiałam się wyżalić ;) I powiem tak nieskromnie, że sama się cieszę, że Butkus trafił na mnie. Widzę jak wiele psów zostaje oddanych z powrotem do schronisk, gdy pojawiają się jakieś problemy wychowawcze. Zwłaszcza takie, które na początku się nie ujawniały... Ja tego psa już kocham, nie ma mowy żebym go oddała. Biorąc psa ze schroniska zdawałam sobie sprawę, że mogę trafić na psa z problemami - będziemy walczyć! (Butkus (czyt. batkus) to imię psa Rocky'ego z filmu Rocky Balboa:D)
  14. O, widzę, że się wpakowałam z odpowiedzą, zanim skończyłaś dodawać zdjęcia :D Z dziewczynką niestety nic ci nie doradzę, mogę jedynie mieć nadzieję, że uda się to rozwiązać.
  15. No w końcu! :) Super! Uwielbiam Tofikowe pozy do spania, faktycznie bestyjka ma coś z cyrkowca :D I dalej jetem pod wrażeniem, jak bardzo Tofik się zmienił odkąd jest u Ciebie! Odwaliłaś kawał dobrej roboty, oby mi się też udało z moim popaprańcem :P
  16. Dzięki wykrywka, wątek przeniesiony. A kciuki z pewnością się przydadzą ;)
  17. My też byliśmy już zmęczeni ;) [IMG]http://img525.imageshack.us/img525/8201/1006737b.jpg[/IMG] [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/3831/1006744ps.jpg[/IMG] Widać kawałek opony, na której sobie odpoczywaliśmy ;) [IMG]http://img685.imageshack.us/img685/1021/1006748l.jpg[/IMG] Ale poszaleć i tak jeszcze można. [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/9099/1006739h.jpg[/IMG] I muszę się pożalić na Butkusa. Nie mam siły do niego, na takie akcje, jaką wczoraj nam zafundował na koniec... :( Jak wiem, że możemy spotkać jakiegoś obcego psa, zawsze biorę smycz, ale w szczerym polu raczej się psów nie spodziewałam. Wiecie zapewne, co Butkus zrobił? :/ Już mu nawet chwycenie za tyłek nie wystarczyło, rzucił się do gardła. Z tatem tak szybko to chyba jeszcze nigdy nie biegliśmy, zwłaszcza, że Argos postanowił Butkusowi pomóc (Argos - pies, który nigdy nie zaatakował innego psa...). Myślałam, że one tego psa zagryzą :( Wywaliły go na ziemię i szarpały nim. Jakby był mniejszy (był nieco wyższy od Butkusa, ale drobniejszy), to chyba było by po psie... Nawet nie chcę o tym myśleć. Argosa wystarczyło odciągnąć za obrożę, a ta moja bestia? Taki ma ścisk, że nie mogliśmy sobie z nim poradzić. Przyssał się do gardła tego biednego psa i nie chciał puścić! Czyżby odzywała się w nim ta domieszka asta, o której wszyscy mówią i zła socjalizacja za szczeniaka? Ech... Oczywiście jak już odciągnęłam Butkusa, sprawdziłam, czy tamten psiak nie potrzebuje pomocy, ale krwi nie było widać, utykał tylko na tylną łapę i miał przerażone oczka. Nie dał mi podejść i uciekł. Rany, mam nadzieję, że nic mu nie jest, bo nie mogę przestać o tym myśleć... I kleszcze... Matko, co za wysyp w tym roku :/ Na Butkusie znalazłam tylko jednego, ale na podłodze zabiłam chyba z 5-6. Jednego wytargałam z moich włosów! Mając na uwadze to, że ja mam fobię na punkcie takiego typu robactwa, domyślacie się pewnie, jaki raban zrobiłam w domu :oops: I przy okazji obiecywałam sobie wczoraj, że do końca lata nie wychodzę z domy bez kąpieli w środkach przeciw kleszczom...
  18. [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/1857/1006726d.jpg[/IMG] [IMG]http://img811.imageshack.us/img811/5302/1006727p.jpg[/IMG] A taka postawa Butkusa, nie wiem, co znaczy. Domyślam się, ale pewności nie mam... [IMG]http://img7.imageshack.us/img7/5346/1006729o.jpg[/IMG] [IMG]http://img560.imageshack.us/img560/5136/1006730.jpg[/IMG] [IMG]http://img684.imageshack.us/img684/9269/1006733.jpg[/IMG]
  19. [IMG]http://img14.imageshack.us/img14/6876/1006718z.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/4068/1006721c.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/9651/1006722m.jpg[/IMG] [IMG]http://img152.imageshack.us/img152/1384/1006724k.jpg[/IMG] A to musiałam dodać! Zobaczcie, co ten pies ze sobą zrobił :lol: [IMG]http://img832.imageshack.us/img832/4564/1006725j.jpg[/IMG]
  20. W taki sposób zbyt często się nie ganiają ;) [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/9403/1006713w.jpg[/IMG] [IMG]http://img341.imageshack.us/img341/9250/1006715.jpg[/IMG] [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/3884/1006716.jpg[/IMG] I zdjęcie z cyklu: "gdzie jest Butkus?" :cool3: [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/3201/1006714.jpg[/IMG] I Argosowe, chodźmy już! [IMG]http://img864.imageshack.us/img864/6679/1006717p.jpg[/IMG]
  21. [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/7544/1006706w.jpg[/IMG] [IMG]http://img542.imageshack.us/img542/1632/1006707.jpg[/IMG] [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/8647/1006709.jpg[/IMG] [IMG]http://img718.imageshack.us/img718/1723/1006712l.jpg[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg864/scaled.php?server=864&filename=1006699.jpg&res=medium[/IMG]
  22. I są już zdjęcia z wczorajszej wyprawy do lasu i na pola w towarzystwie taty i Argosa :) [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/474/1006697q.jpg[/IMG] Argos dużo czasu nie potrzebował, żeby "niepostrzeżenie" się wykąpać :diabloti: [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/6794/1006698.jpg[/IMG] Zawsze porywa się na ogromne kije, małe go nie interesują ;) [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/9028/1006700r.jpg[/IMG] Butkus oczywiście gdzieś w tle, a co będzie pozował... [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/7296/1006704.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/8678/1006705x.jpg[/IMG]
  23. wykrywka, widzę, że ty tak jak ja po nocach na dogo siedziesz :P Coś za długo czekamy na zdjęcia Tofika, nieładnie:angryy:
  24. A tutaj "coś" go nagle mocno zainteresowało (czyt. na horyzoncie pojawił się czarny kot) [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/5734/1006684e.jpg[/IMG] Z drugiej strony spacerował husky z właścicielem - też bardzo ciekawe ;) [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/5586/1006686.jpg[/IMG] [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/9223/1006687m.jpg[/IMG] [IMG]http://img407.imageshack.us/img407/8991/1006688p.jpg[/IMG] [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/6694/1006690o.jpg[/IMG]
  25. Uśmiech :D [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/8505/1006678.jpg[/IMG] [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/6943/1006679.jpg[/IMG] [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/5466/1006680.jpg[/IMG] [IMG]http://img191.imageshack.us/img191/1937/1006681l.jpg[/IMG] [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/6449/1006682p.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...