zu75
Members-
Posts
137 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zu75
-
Slodki Skarbus znalazl najlepszy,wymarzony dom u Zu!!! :o)))))
zu75 replied to kikou's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny...mam pytanko-jak Chłopaczek dogaduje się z suczkami? Pozdrawiam -
Bardzo przepraszam,że mnie tak długo nie było-jakoś codzienność mnie pochłonęła kompletnie. Podwójnie mi przykro, że nie dość, że po długiej przerwie to jeszcze w dodatku ze złymi wieściami...hm..najgorszymi. Kacperek dzisiaj umarł.Odszedł na swoim kocyku..na swojej ulubionej sofie.Byłam przy nim. Wciąż to do mnie nie dociera. Wyniki nerek poprawiły się ostatnio. Przyczyną śmierci mojego Maluszka była najprawdopodobniej ogólna niewydolność krążenia. Kacperek został pochowany na mojej działce. W otoczeniu drzewek i krzewów..będzie miał pięknie na wiosnę. Nie byłam w stanie uratować mu życia, ale mam nadzieję, że dałam mu szczęśliwe, ostatnie miesiące życia... Żegnaj mój Maluszku...do zobaczenia... [']
-
Dzięki Radka za uznanie ;) No i dzięki za podesłanie Roana (kiedyś juz go tu wyszperałam na dogo-rzeczywiście jest zarąbisty).Napisze do p. Dotory..ale z tego co zrozumialam, to jej i córeczce zalezy na piesku kanapowym/przytulance...no ale co z tego,że im..kurcze...zobaczymy. Mam wyniki Kacpra...poprawiły się-spadła kreatynina i mocznik, wciąż podwyższone, ale bez tragedii. Niestety Kacper zaczyna mieć coś w rodzaju chwilowych porażeń tylnej części ciałka...może to coś z układem nerwowym, może z kręgosłupem. Będziemy prześwietlać i badać. Tak czy owak Kacper zostaje...:loveu:no i póki co zamykamy dom tymczasowy :) (z pomieszczeniem trzeciego to pól biedy,ale wprowadzanie...:) )i będziemy pomagać tak jak będzie to możliwe. Pozdrowienia :)
-
no jesteśmy... Tak, tak...no zastanawiałam się nad tym od dłuższego czasu...w sobotę byliśmy u kontroli z Kacperkiem...niestety doszły jakieś zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, coś z korzonkami..., mały zaczyna też troszku pokasływać.Pobrali tez mu krew, ale nie mogłam dziś złapać veta, więc nie wiem jak tam wyniki-będę go łapała jutro.Ząbki w zasadzie powinien mieć pousuwane, bo to co zostało, to niezbyt ciekawie wygląda, ale przy tych wynikach krwi nie dadzą mu narkozy..no chyba że dowiem się jutro,że bardzo mu się poprawiły.oby. Reasumując..nikt nie zajmie się nim tak jak ja :loveu:...a Kacpruch dostał już wystarczająco od życia w kość...należy się więc rekompensata :) Oddacie mi go? :) Kurka, ale dzis też odezwała się ta kobieta z Krakowa, która miała adoptować Kacperka.Ona nic nie wiedziała o mailu jej męża do mnie...Miała z mężem bardzo poważną rozmowęJej mąż wyjeżdża za 2 dni na dwa miesiące i ona poprosiła mnie o te 2 mce na przekonanie męża...Jej i córeczce baaaardzo zależy na Kacperku.Sądzę jednak, że nawet jeśli udałoby się tej kobitce przekonać męża do trzymania psiaka w domu, to jednak sam Kacper jest zbyt dużym wyzwaniem...nie uważacie?może ma ktoś na oku jakiegoś małego, młodego i nie tak schorowanego psiaka? Może jej coś podsunąć? To naprawdę dobra dusza...więc może warto?co sądzicie? załączam zdjęcie rodzinne :)
-
[quote name='Ra_dunia']Tak się zbierałam i zbierałam... i... potencjalny tekst do ogłoszeń ;) : Gdy przynosił mnie do domu byłem najszczęśliwszym szczeniakiem na świecie. Takim dumnym, że to mnie właśnie wybrał. Miało być jak w bajce. Pan i jego wierny, kochany pies – ja! Ale już nie wierzę w bajki. Moja własna zamieniła się w koszmar. Gdy byłem starszy, zacząłem przeszkadzać. Te same ręce, które mnie wybrały chwyciły za kij i zaczęły mnie nim okładać…straciłem zęby… ból rozsadzał mi czaszkę…, ale to nie był koniec. Potem te ręce wzięły papierosa, bezlitośnie przytknęły do mordki, przy oczach… skowytałem o litość, lecz nie było dla mnie ani litości, ani miłosierdzia. Zostałem sam. Z bólem. Z bólem podwójnym, bo oprócz całego ciała bolało mnie serce, w którym tliły się gdzieś resztki miłości do mego oprawcy. Moje umęczone ciało znaleźli ludzie i zanieśli je do azyku. Tam powoli dochodziłem do siebie, ale już nigdy nie będę w pełni zdrowy. Obecnie przebywam w domu tymczasowym. Wyleczono mi ząbki, mam leczone oczka, na które prawie nic nie widzę, ale pomimo ślepoty, naprawdę świetnie sobie radzę! Dzięki mojej obecnej opiekunce znowu zacząłem wierzyć, że świat nie jest tak strasznie zły. Uwielbiam wylegiwać się na kanapie, być głaskanym i drapanym po brzusiu. Bardzo proszę – pomóż mi dopisać szczęśliwe zakończenie do historii mego życia. Podaruj mi kochający dom! Kacper ma około 8 lat. Jest miłym, kanapowym psiakiem. Lubi towarzystwo ludzi i zwierząt. W mieszkaniu zachowuje czystość i niczego nie niszczy. Uwagi, sugestie jak zwykle mile widziane :cool3: Wiem, wiem... ckliwa historia, ale jakby nie patrzeć - sama prawda o Kacpruchu.[/quote] Radka...przekonałaś mnie:)...Kacpruch zostaje na mojej kanapie...na zawsze już...no i jakby co...to nie jest żart...pozdrówka dla Wszystkich :)
-
Witamy...wg mnie nie ma co się denerwować i dzwonić do tej kobitki z Krakowa...Kacper nadal szczuplutki przystojniaczek..w tyg. się nie wyrobiliśmy do veta, ale w tym już idziemy i dam znać. Poza tym moze ja go poogłaszam-tak jak umiem...Wy macie inne psinale na głowie. W ogłoszeniach się pisze, że psiak jest na karmie nerkowej? Buziaki,udanej niedzieli :) p.s. osobne głaski dla Mela (za kazdym razem jak o nim pomyslę, to mam banana na ryjku...heh)
-
no ja fotki oczywiście mogę jakieś pikne ;-) porobić... a tak w ogóle to najspokojniejszy (chociaż z samcem to by raczej nie mógł być w jednym mieszkaniu; ostatnio ruszył na psiaka koleżanki i to kilka razy w ciągu jednej wizyty; na to Maja stanęła w obronie gościa i ruszyła na Kacpra :)) i najprzytulaśniejszy na świecie pies kanapowy...uwielbia głaskanie, czesanie...spokojnie znosi wszelkie zabiegi (oprócz mycia zębów-co zaleciła pani vet), jak na psa słabo widzącego bardzo dobrze sobie radzi...jak już pozna teren to w zasadzie w ogóle nie ma problemu...
-
A tak w ogóle przed chwilą odczytałam nieprzyjemnego maila od męża Pani z Krakowa z którą od jakiegoś czasu rozmawiałam w sprawie adopcji Kacperka. Myślę, że należy dać sobie spokój. Pan jest zdecydowanym przeciwnikiem trzymania zwierząt w mieszkaniach....i nie zaakceptuje obecności Kacperka w domu...i dla dobra psa radzi mu poszukać innego domu. Coś w ten deseń. A mnie zaraz coś trafi zdaje mi się.
-
Nie znasz może jakiegoś bezpośredniego namiaru na kogoś w poznańskim Tozie komu zglasza się złe traktowanie stworów? Chodzi mi konkretnie o małego kudłaczka na łańcuchu przy budzie, bez ocieplenia, pełno ma kołtunów i jest głodny jak nie wiem co, bo wcina suche buły prawie bez gryzienia. Jakiś czas temu zwracałam kolesiowi uwagę, ale wtedy było ciepło i głownie chodziło mi o to żeby go czasami spuszczał z łańcucha, no i wtedy troszkę sie na kilka dni poprawiło. Ja o sprawie przestałam myśleć, ale teraz znowu przy tym mrozie i śniegu mi się odnowiło i poszłam zobaczyć co u niego...w sumie juz w ogóle na mnie nie szczeka, tylko się cieszy,że idę, bo coś zawsze mu rzucę. Trochę się boję iść do niego sama(właściciela), bo jak np. moja interwencja nic by nie dala i potem trzeba by np. na policję, to miałabym lekkiego cykora, bo to jest niedaleko mnie, a koleś raczej trzyma z szumowinami i sam też raczej nie jest ciekawy. A może lepiej od razu zadzwonić na policję? Pozdrowienia :)