Jump to content
Dogomania

Aleksandra.

Members
  • Posts

    83
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aleksandra.

  1. Tak dr. Garncarz koniecznie. To wspaniały lekarz i jeśli oczko ma ktoś uratować to wyłącznie ten Pan.
  2. Z tego co mi wiadomo psa trzeba uśpić do rezonansu.. A w jej wieku/stanie to nie wskazane.. :(
  3. Może to z deka egoistyczne podejście.. ale chcemy o nią walczyć.. czy w obecne objawy są dla niej męczące? sprawiają jej ból..? nie potrafię sobie odpowiedzieć na te pytania patrząc na nią.. :(
  4. Witam serdecznie po raz kolejny. Tym razem mam problem z moją 13 letnią suczką w typie owczarka niemieckiego. Weterynarze w sumie już rozkładają ręce i tylko przepisują kolejne leki, żeby nie powiedzieć "nic więcej nie możemy zrobić" - takie przynajmniej odbieramy wrażenie. Wszystko zaczęło się od babeszjozy, którą Gaja przechodziła 1,5 roku temu. Po tej chorobie zaczęła nam maleć w oczach. Bardzo schudła. Oczywiście o każdych nowych objawach mówiliśmy weterynarzom, ale jedyne co dostawaliśmy w odpowiedzi to "niestety, ale to powikłania, których nie da się uniknąć.". Także nie martwiliśmy się na zapas, wciąż wierząc, że będzie dobrze. Z czasem jednak było coraz gorzej. Parę miesięcy temu zaczęła powłóczyć jedną z tylnich łap, na ten moment nie pamiętam, która łapa to była. Poza tym doszły problemy ogólno reumatyczne. Każdy ruch sprawiał jej ból, zdarzało jej się, że sama nie mogła się podnieść. Wetka przepisała Trocoxil, po którym zauważyliśmy znaczną poprawę. Kilka tygodni temu zaczął się nasz koszmar. Gaja przewraca się.. wchodzi na meble.. oraz porusza się tak jakby prawą stroną. Nie raz nie może sama wstać, wejść po schodach. Załatwia się w domu mimo co godzinnych spacerów. Po prostu nie jest w stanie utrzymać ani stolca ani moczu. Ma dziwne.. ataki? nie wiem jak to nazwać.. kiedy to nie poznaje ani nas, ani mojej mniejszej psiny.. niestety, ale zdarza jej się ostatnimi czasy na nią rzucać. Weterynarz dał nam Karsivan, ale nie na nic się zdał ten lek. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Lekarz sugerował guza mózgu po wymienienu wszystkich objawów. I co dalej? Przecież nie zooperujemy jej. Faszerowanie ją tabletkami też nie wchodzi w grę, bo jej wątroba już nie wytrzyma. Męczymy się strasznie. Psychicznie i fizycznie.. a najgorsza jest bezradność. Co jeszcze możemy zrobić? Jak jej pomóc..? Bardzo proszę o odpowiedź, bo wraz z rodzicami siedzimy roztrzęsieni i myślimy o najgorszym.:placz:
  5. [B]Guardian Angel[/B] - Hodowla Owczarków Niemieckich. :)
  6. Zmienić weterynarza. Moim zdaniem, psa powinien ktoś obejrzeć jeszcze dzisiaj.
  7. Tak.. oddali większość. Ale co z tego skoro zabrali ją? Szczerze mówiąc w tym wypadku pieniądze miały dla mnie i moich rodziców najmniejsze znaczenie.. Serce mi pęka, że nie mam jej obok.. Nie mogę sprawdzić jak się czuje.. Nie wiem co robi.. Czy wszystko jest w porządku.. Oczywiście będą dzwonić i informować mnie czasami, ale to nie to samo.. Mam wrażenie, że .. to nieodpowiedni dom dla niej.. Powinna być ze mną.. potrzebuje jej obecności.. wiem, że to egoistyczne, ale ona również mnie wyleczyła w jakiś sposób. Martwie się.. Żeby tylko w razie czego odpowiednio zareagowali.. ;(
  8. Zabrali mi moje słoneczko.. :cry:
  9. Wkleję kilka zdjęć maleńkiej.. Świeżutkie, bo robione przed kilkoma minutami. :) [IMG]http://img821.imageshack.us/img821/8828/obraz1469.jpg[/IMG] [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/3373/obraz1464.jpg[/IMG] [IMG]http://img826.imageshack.us/img826/157/obraz1467.jpg[/IMG] Pozdrawiamy serdecznie.
  10. No więc tak. :) Wenflon wyjęty. Jutro ostatnia porcja antybiotyku. Dostałyśmy taką saszetke z odżywczym mleczkiem, które mamy jej podawać przez jakiś czas. Wcina normalne posiłki i pije, poza tym jeszcze na siłe ją dopajamy, bo wciąż jest trochę odwodniona, mimo to Pani doktor uznała, że dziś już kroplówki nie są potrzebne. ;D No i kupki.. nie spodziewałam się, że psia kupa sprawi mi tyle radości.. heh.. Ogólnie mała lata po całym mieszkaniu, bawi się z moimi suczami i jest przeokropnie urocza. :D Po prostu inny pies.. czuję taką satysfakcje i jestem szczęśliwa, że z nią lepiej. :)
  11. Malutka zaczyna się normalnie wypróżniać. Normalnie znaczy, że w ogóle to robi. Nie mówie, że kupki mi się podobają - bo tak nie jest. Pełne robali i rzadsze niż powinny być. Wczoraj zjadła pierwszy normalny posiłek - sama. Bez wpychania na siłę. I zaczyna też samodzielnie pić [oczywiście dodatkowo my ją poimy, bo sama nie pije wystarczającej ilości]. Ma napady "trzęsienia się" mimo, że cały czas pilnujemy by było jej cieplutko. Przepraszam, że tak krótko, ale właśnie lecimy do weterynarza, powiem coś więcej jak wrócimy. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za zainteresowanie.
  12. Wiemy.. wiemy. :) Dziękujemy w ogóle za zainteresowanie. Na spacerki zaczniemy wychodzić jeszcze dużo dużo później. Przecież mała nawet nie ma jeszcze wszystkich szczepień.. Także jak stanie na łapki, to ją zaszczepimy, potem kwarantanna i dopiero zacznie wychodzić. :)
  13. Aleksandra Bytom - będę walczyć o to, żeby została u nas.. trzeci pies nie zaszkodzi. :D Moja mama w sumie też by chciała, może jakoś uda nam się przekonać tate.. :P Moja ciocia niestety jest specyficznym człowiekiem. Nie potrafi sobie poradzić sama ze sobą, a jeszcze podjęła się opieki nad psem. Ale to i tak nic.. Z kolei druga ciocia z wujkiem, uważają, że za duże pieniądze w nią wkładamy i że lepiej ją oddać. >.> Ja nie wiem jak tak w ogóle można pomyśleć, powiedzieć a co dopiero faktycznie coś takiego zrobić. To dla mnie nieludzkie. No ale nic.. Są ludzie i są parapety. Wróciłyśmy właśnie od weta. Wenflon wyjmiemy dopiero jutro, tak na wszelki wypadek. Badania pobierzemy za pare dni, bo jeszcze jest zbyt słaba. Znów dostała antybiotyk, kroplówkę i 'płynnego kotleta'. A ile było płaczu! :D Ale cieszę się.. bo jeszcze wczoraj rano, nie miała siły, żeby piszczeć. Pozwalała robić sobie wszystko, nawet się nie wyrywała. A dziś? Kto by pomyślał, że kilka dni temu ta sunia była w stanie agonalnym. A wystarczyło dać jej odrobinę ciepła.. Miłości.. i potraktowania jej jak psa, a nie jak zabaweczkę. Mam nadzieje, że zostanie u nas. W sumie i tak odkąd zachorowała, córka mojej cioci przestała się interesować swoją 'zabawką'.
  14. Poimy ją glukozą. I staramy się karmić co dwie godziny papką. Masujemy brzuszek, ogrzewamy ją. Mała zaczęła być bardziej ruchliwa. Podgryza palce i domaga się uwagi. Jest lepiej. Myślę, że sama nie je i nie pije przez ten wenflon. [Aczkolwiek zaczęła wykazywać zainteresowanie wodą i jedzeniem.] Zaraz pójdziemy go ściągnąć i pobierzemy badania o ile wetka stwierdzi, że jej stan jest wystarczająco dobry. Jestem dobrej myśli i mam nadzieje, że to nie parwo. Gdy tylko mała stanie na łapy, powtórzymy szczepienia i ponownie ją odrobaczymy. Jak sobie z tym radzę? Sama mam problemy ze zdrowiem. Cały rok w sumie spędziłam jeżdżąc od szpitala do szpitala, a ta mała daje mi niewyobrażalną siłę. Mogę nie spać całą noc i się nią zajmować, a potem cały dzień jestem na nogach i czuje się dobrze. Chyba to wszystko działa w dwie strony.. Ja pomagam jej, ona mi. Ewtos dziękuję za wklejenie artykułu. :)
  15. Nie potrzebnie odrobaczyli ją w jednej z tej klinik. Mam zaufanie jedynie do 4 łap. Postawią ją na nóżki. Wierzę, że będzie dobrze. Mam zamiar o nią walczyć i moim zdaniem wyjdzie z tego. Zrobie wszystko, żeby tak było.
  16. Obecnie w klinice 4 łapy, w Warszawie. Dziękuję serdecznie. Odpowiedziałam. :)
  17. Wiem jedynie, że ciocia wzięła ją z pseudo.. Z jakiej to chyba już bez znaczenia? Pies został wzięty ze złego miejsca i niestety jest jak jest.
  18. Z tego co widzę w książeczce, jedynie szczepienie sprzed paru tygodni na nosówkę i parwo.. To nie mój pies.. Nie mogłam tego przypilnować.. Ale w jej obecnym stanie chyba na nic teraz szczepienie jej? Mogłoby jej jedynie zaszkodzić.. Napisałam na forum.. bo szukam jakiej kolwiek rady.. pomocy.. jestem już zdesperowana. Chciałabym zrobić coś, żeby jej pomóc, czuje się okropnie bezradna..
  19. To pierwszy pies mojej cioci. Wczoraj trafił do mnie, bo nie wytrzymała ani fizycznie, ani psychicznie. Przedwczoraj zaczęły się pierwsze niepokojące objawy: wymioty, biegunka. Ciocia niestety 'czekała aż przejdzie' dopiero kiedy pies zaczął tracić równowage udały się do kliniki weterynaryjnej, gdzie w sumie dojechały w ostatnim momencie. Suńka była już w stanie agonalnym. Założono jej wkłucie centralne i podłączono pod kroplówki. Przeżyła noc i na następnego ranka moja ciocią ja odebrała. Okazało się, że miała hipoglikemie. Pod wieczór przyjechałam ja. Gdy tylko weszłam odrazu zobaczyłam, że coś jest nie tak. Pies był bardzo apatyczny, miała zamglone oczy i dolnego zeza. Białe dziąsła i język. Odwodniona. Trzęsła się. Zadecydowałam, że natychmiast trzeba jechać do weterynarza. Mała znów dostała kroplówkę i coś osłonowego, oraz została odrobaczona. Wtedy moja ciocia stwierdziłą, że nie da sobie rady. Wzięłam maleństwo do siebie. Po kroplówce poprawa była natychmiastowa. Mała bardzo się ożywiła, zwiedzała sobie nowe miejsce. W nocy wstawałam do niej co godzine, żeby ją napoić. Mimo wszystko rano znów nastąpiło pogorszenie. Odrazu ruszyłyśmy z nią do tym razem sprawdzonej przeze mnie kliniki weterynaryjnej, wreszcie powierzyłam psa lekarzom do których mam zaufanie. Dostała "kotleta" w płynie. Glukoze. Pani doktor nie spodobała się też jej główka. Być może ma wodogłowie wewnętrzne. Dowiedziałyśmy się też, że ma alergie na kurczaka.. Którego pare dni wcześniej jadła. Teraz dajemy jej gerberki i kleik ryżowy na przemian.. co 2 godziny jest karmiona, a co 1,5 pojona glukozą. Jednak sama wciąż nic nie je.. nie pije.. wszystko robimy na siłę.. Tak jakby jej było już wszystko jedno.. Widać, że jest bardzo obolała. Ale i tak pierwszy sukces za nami - po dwóch dniach wreszcie się wypróżniła. Oczywiście w kale robale. Cały czas leży.. i trzęsie się. Staramy się ją ogrzewać i zrobić wszystko, żeby jej pomóc.. jednak kończą sie nam pomysły, a weterynarze rozkładają ręce.. Nie chce w nocy znów jechać do weterynarza. Nie chcę tym razem usłyszeć "już nic więcej nie możemy dla niej zrobić". Nie wiem czy to istotne.. psiak mieszka z moją ciocią i z jej córeczką.. która jest.. w 2 klasie szkoły podstawowej i jest dość niedelikatna, a i uważa "że powinnam spisać dla psa testament a nie pisać na forum" aż się we mnie gotuje wszystko, gdy przypomne sobie te słowa. Sunia jest z pseudo oczywiście... -.- Moi drodzy, błagam.. Czy ktoś miał podobną sytuacje..? Co możemy zrobić? Jak jej pomóc..? Co jej jest..? Jeśli piszę w złym miejscu to bardzo przepraszam.. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi..
  20. Bardzo, bardzo mi przykro... :-( Tak młody pies... [*] na droge dla malucha... :-(
  21. Agnieszka jest już w sumie ostatecznie zdecydowana. Prawie od początku była pewna że chce belga, ale ma sentyment do ONków, bo ostatnio straciła swoją suczke. Chciała tylko jeszcze dowiedzieć się co na ten temat mają do powiedzenia właściciele różnych psów, dopytać się który pies miałby u niej lepiej. W każdym razie decyzja już prawie podjęta. Dziękujemy psiakomaniacy. ;)
  22. Bardzo współczuję.. ale musisz być silna.. :-( To dla pieska. [*]
  23. Nie chcę być upierdliwa, ale czy ktoś jeszcze mógłby się wypowiedzieć na temat rasy pasującej do Agi? Stronka wcześniej... :mdrmed: Z góry bardzo dziękujemy. :eviltong:
  24. [quote name='Tinka:)']ciężko o takiego stwora ;) poza tym te psy potrzebują też intelektualnych treningów, belgi mają delikatną psychikę. Niech koleżanka poczyta o tych psach a nie patrzy tylko na wygląd...[/quote] Rodzice Agi są gotowi jechać po psa na drugi koniec świata więc jak kolwiek ciężko by nie było myślę że udało by im sie załatwić czarnego ONka. Co do psychiki belgów. Moja Aga naprawde dużo rozmawia z hodowcami i jest tego świadoma. Wie jak postępować z takim psem, a w razie jakichkolwiek problemów radzi się hodowcy.
  25. "Mam 16 lat. Jeszcze tydzień temu miałam dwa psy... Owczarka Niemieckiego i małego kundelka. Niestety kilka dni temu straciłam jednego z moich skarbów. Prawie 14 lestnia sunia Owczarka odeszła pozostawiając w moim sercu ogromną pustkę... Bardzo mi jej brakuje, minęło zaledwie kilka dni, a ja tęsknie jakbym nie widziała jej kilka lat. Myśl, że już nigdy nie spojrze w jej wesołe oczy, że już nigdy nie zamerda dla mnie ogonem, że już nigdy nie poczuje jej ciepła, jest przytłaczająca. :( Nie piszę jednak po to by podzielić się swoimi uczuciami, a z prośbą abyście pomogli mi znaleźć psa który zajmie miejsce Brandy. Mieszkam w Warszawie w bloku. W moich okolicach są piękne parki gdzie na codzień biegałabym z psem. Często jeżdżę na działke do swojego wujostwa tam również są piękne tereny, gdzie pies miałby możliwość swobodnego biegania. Wolny czas spędzam dosyć aktywnie. Na spacery z psem przeznaczałabym 2-3 godziny dziennie, w weekendy oczywiście starałabym się jeszcze więcej. W domu pies byłby sam [tzn. z drugim moim psem] góra 6 godzin, ale zazwyczaj jest to ok 4 godzin. Wraz z moją rodziną często podróżujemy. Pływamy łódką, jeździmy do lasów, spacerujemy itd. Pies w każdej możliwej sytuacji by nam towarzyszył. Pies przejdzie szkolenie. Chciałabym też uprawiać z nim agility. Oczywiście codziennie znajdę czas na jego pielęgnacje więc długość sierści jest mi obojętna. Chcę aktywnego psa który będzie moim wiernym towarzyszem... Podobają mi się Owczarki Belgijskie Tervueren i Czarne Owczarki Niemieckie... Co sądzicie o tych rasach? Czy pasowałabym do którejś? A może znacie jakieś inne dla których się nadaje?" Piszę w imieniu mojej przyjaciółki, ponieważ nie jest zarejestrowana na dogo. Aga chce wziąć psa z rodowodem.
×
×
  • Create New...