pajda67
Members-
Posts
1234 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pajda67
-
Cudowności!!!! Pozdrawiam Rambo i jego dziewczyny!!!
-
Neosiu kochany tydziń temu o te porze żegnaliśmy się na zawsze!!! Nie zapomnę twoich oczek w nas wpatrzonych błagalnie i smutno!!! Ale wierzę że kiedyś się spotkamy i przybiegniesz podskakując radośnie!!!! Wcale nie jest lżej, czas nie leczy ran, tylko ucisza ból po stracie przyjaciela!!!! Bądź szczęśliwy, chociaż bardzo daleko ode mnie!!!!
-
Dostojny Maksiu żegnaj, to tak strasznie boli. Mika przytulam!!! Pięknie powiedziane PLATYNOWY KRÓLU!!!!
-
Neosiu byłeś Skarbie z nami 6 lat i prawie 5 miesięcy, a pamiętam każdą chwilę jak jechaliśmy po ciebie aż do Wrześni, dokąd przywiozła cie z Koszalina danka1234. Zabraliśmy też Tosię, która ma się dobrze. A wypatrzyliśmy cie na allegro dzięki Isadorze. To im i wielu innym cioteczkom Neoś zawitał w nasze progi. Mogłeś jeszcze pobyć ze mną troszeczkę. Może gdybym nie zrobiła ci operacji na dzwoneczki i ząbki to byś tuptał sobie jeszcze? Cały czas biję się z myślami że przyspieszyłam Twoje odejście. Tak mało brakowało, a skończyłbyś za dwa miesiące 12 lat. Chociaż tytuł cały czas mówi jak jesteś młodziutki. Nie doczekałeś wiosny i słoneczka. Będę o tobie pamiętała zawsze.
-
Nie ma już mojego robaczka, zasnął na zawsze. Ale w moim sercu żyć będzie!!! Neosiu tak mi strasznie źle bez ciebie Słoneczko. Zostawiłeś po sobie bół i żal, że nie udało się tobie pomóc. Ale pocieszeniem jest to, że już nie cierpisz tak jak przez ostatnie miesiące. Dziś pochowaliśmy Neosia na działce pod brzózką. Żegnaj psi przyjacielu!!!
-
Neoś odchodzi!!! Poddaje się, nie chce walczyć.Waży tylko 8 700. Kroplówki, leki, a on wymiotuje spienioną śliną. Zaczynają się pokazywać malusieńkie centki krwi. Teraz sprzątałam bo zakupkał cały pokój. Ledwo oddycha. Pan doktor nie dał nam już szans. Jego ciałko już pachnie moczem, chyba cały jest już zatruty. Jeśli nie zawalczy po dzisiejszych lekach to chyba będę musiała dać mu odejść. Jest mi strasznie źle. Teraz biedulek zasnął. Pół godziny siedziałam przy nim, a on trzymał łepek na moim ręku i tak patrzyliśmy się na siebie. Nie mogę teraz nic więcej napisać, wybaczcie. Nawet te głupie emotikonki nie chcą się włączyć.
-
Z Neosiem jest źle. Nic biedulek nie je, a jak już coś poliże to za parę godzin zwraca wogóle nieprzetrawione. Chudnie bidulek w oczach. Już nie ma siły chodzić. Dziś znowu do weterynarza. Aż się boję, ale wydaje mi się że znowu waży mniej. Wymiotuje żółcią, dziś jak wróciłam, to prałam kawał dywanu. A on patrzy tymi biednymi oczętami. Strasznie się męczy. Dziś wyszliśmy trochę na słoneczko na balkon. Neoś siedział zawinięty w kocyk.