Jump to content
Dogomania

Blancia

Members
  • Posts

    251
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Blancia

  1. Magda pomału "wraca do żywych", nawet udało nam się chwilę porozmawiać. Rana na łapie Luckiego nadal niefajna :shake: ale trzeba być dobrej myśli...
  2. Ależ Tajga wypiękniała, fiu,fiu... Mam nadzieje, że jutro zachowa się właściwie i wstydu nie przyniesie. Trzymam kciuki!
  3. Mam nadzieję, że współczesna medycyna pomoże i łapa będzie się goić. Madziu, ja też leżę powalona i od wczoraj nie mówię, na szczęście mogę oddychac, bo katar trochę ustąpił.Dzisiaj nie będę dzwoniła, bo ledwo wydobywam jakieś poświstywania. Spróbuję jutro się skontaktować. Zaraz sobie zapiszę numer Michała.
  4. Z moich obserwacji wynika, że chłopaki muszą grzebać :evil_lol: z dziewczynkami jakoś (odpukać) szło mi lepiej. Mówiłam zostaw, fe i spokój. A chłop nie, musi zawsze coś zmajstrować. Mam nadzieję, że Lucky wygoi się. Co sobie przypomnę Borysa... rozgrzebał szwy po kastracji mimo kagańca, kołnierza i nie wiadomo jakich zabezpieczeń... zdolniacha... :crazyeye:
  5. Też jestem i czekam na relacje. I oczywiście pozdrawiam Całe Towarzystwo.
  6. O proszę bardzo, Lucky jak chce, to jest bardzo grzeczny chłopiec. Trzymam jutro kciuki za mężczyznę "na gospodarstwie". Przypomniało mi się: "kobieta poza domem, w domu nieład...".
  7. Też jestem ciekawa, co tam u dziewczynki słychać. Cały czas trzymam mocno kciuki, aby znalazł się najlepszy z domów dla Tajgi.
  8. Aniu, Ty się urlopuj i o nic się nie martw. Chłopak jest pod dobra opieką i będzie wszystko OK, innej opcji nie może być! Ale ten Lucky jest superaśny :multi: Magda lubię te Twoje relacje, pisz, bo ja nawet w pracy zaglądam na wątek i jestem na bieżąco.
  9. Niestety nie za bardzo mam doświadczenie z modzelami, bo moje dziewczyny nie miały, a Axili (mojej tymczasowiczce) smarowałam maścią z witaminą A albo dermosanem. Nie pamiętam... wydaje mi się, że był watek na molosach, ale nie dam rady już dziś poszukać, bo jutro wstaję raniutko. Całuję Luckiego w nocha i spokojnej nocki życzę.
  10. Też czekam na wieści. Dzisiaj juz nie dzwonię do Magdy, bo nie chcę Jej zawracać głowy, pewnie ma pełne ręce roboty.
  11. [quote name='zmiloscidopsow']Wszystko OK.[/QUOTE] Musi być dobrze! Nie ma innej opcji! Tylko, że dwóch chłopaków uszkodzonych, to może być dla Ciebie wyzwanie...
  12. Magda, maila dostałam. W poniedziałek mocno trzymam kciuki. Będziemy w kontakcie.
  13. Jak dobrze, że Lucky ma apetyt! I proszę jaki z niego grzeczny chłopak!
  14. Magda, ja na dogo jestem rzadko, ale już sobie spisałam telefon do Ciebie (ten podany na stronie), to się odezwę. Mam nadzieję, że ogólny stan zdrowie chłopaka nie będzie przeszkodą do zabiegu, może go trochę trzeba będzie odkarmić, ale to wet zdecyduje. Dobrze, że wstawiłaś zdjęcia Panów... usnę spokojna, że koszmar przynajmniej dla Luckiego się skończył.
  15. [quote name='wilczy zew']mnie otwiera sie bez problemu [url]http://dogi.oregon.w.interia.pl/oerg/[/url][/QUOTE] otwiera się stara strona (ostatni miot 2004). Nowa strona miała inną szatę graficzną i "nowsze" informacje także.
  16. Aniu, nie ma sprawy. Jutro zadzwonię, to obgadamy szczegóły. Będę w kontakcie z Magdą, pomogę finansowo, bo wozić psa do mnie na zabieg nie ma sensu.
  17. Tak sobie jeszcze myślę, że musi być dobry, sprawdzony wet. Po "przygodzie" z Borysem wiem, że najprostszy zabieg może mieć nieoczekiwany przebieg i od lekarza zależy wiele...
  18. [quote name='zmiloscidopsow']Hodowcy irytują mnie do granic możliwości tym, że oddają psy w ręce takich ludzi. Co z tego, że człowiek "dobry", jak nie potrafi się psem zająć. Nie rozumiem tego, jak można oddać komuś drugiego psa ze swojej hodowli i nie sprawdzić w jakim stanie jest pierwszy. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak musiała wyglądać ta 8-letnia suka. W takiej sytuacji mam ochotę zabrać Luckiego na klubówkę, stanąć przed panią X i zapytać czy widzi co robi i jak cierpią na tym psy. Może jeszcze nie dorosłam do stanowiska, że miotów jest za dużo, ale na pewno jestem zdania, że hodowca powinien odpowiadać za swoje psy, oddawać je do sprawdzonego domu, mieć kontakt z właścicielami, a jak już stanie się coś złego mieć miejsce i kasę na to, żeby psa stamtąd zabrać i znaleźć mu nowy dom. Niestety hodowcą nie jestem, ale jeśli kiedyś będę (w co szczerzę wątpię) to adopcje mogą zatrzymać ten post i mi go przypomnieć.[/QUOTE] A ja już dawno temu dorosłam do stanowiska, że miotów jest za dużo. Cytuję Twoją wypowiedź, bo się podpisuję pod nią. Obejrzałam zdjęcia Chłopaka i mam ochotę po raz kolejny zawyć z bezsilności. I może dobrze, że nie pojadę na klubówkę (zresztą nigdy nie byłam, ale to już inna historia). Jak tam ustalenia w sprawie operacji? U nas byłby super lekarz (Ania wie), ale koszty benzyny porównywalne z ceną zabiegu u Was, więc bez sensu jeździć. Ponieważ jakoś nie liczę na wsparcie finansowe hodowcy, to przygotowuję się na wydatek. Podajcie mi na pw datę zabiegu i dokładny koszt.
  19. Przykro, ale nie traćmy nadziei, ktoś pokocha dziewczynkę na dobre i na złe.
  20. Boże, jaki biedak... brak słów... jak dobrze, że już bezpieczny. Trzymam mocno kciuki, żeby zaczął jeść.
  21. [quote name='Maryna']To czekamy na wieści........[/QUOTE] Czekamy i mocno trzymamy kciuki.
  22. Odrobaczyć trzeba jak nic, to wiadomo. Może chłopak nie je ze stresu? Chociaż akurat moi dozi tymczasowicze z apetytem nie mieli nigdy problemu... Jak nie wiem, czym był karmiony psiak wcześniej, to gotuję kurczaka (oczywiście mięsko obieram z kości), ryż i marchewkę (to na dobrą qpę). Potem dobieram karmę i wprowadzam surowiznę. Jak na razie gotowany kurczak był pożerany z obłędem w oczach. Może i tu się sprawdzi?
  23. Mocno trzymam kciuki i czekam na wieści.
  24. Wreszcie mogłam na spokojnie przeczytać, co tam u Tajgi, bo tak to tylko wpadałam sprawdzić, czy daje się dziewczynka "opanować" opiekunom. Jak ja się cieszę, że wszystko się poukładało. Przed Małgosią wiele pracy, ale wierzę, że będzie dobrze. Trzymam kciuki za Was Kobitki.
×
×
  • Create New...