Jump to content
Dogomania

kari

Members
  • Posts

    144
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kari

  1. pomimo, że jest jak narazie bardzo ciężko i nie wiem, czy nam się uda go zatrzymać na DT, to jednak mimo wszystko jeszcze się nie poddajemy. krople Kalm-Aid w drodze, możemy zwiększyć jeszcze tabletkę antydepresyjną (sugestie wetki oczywiście, nie moje własne zdanie), więc mamy jeszcze troszkę możliwości. Poza tym, tak jak mówiłam wcześniej - cały czas jednak się staramy, aby mu pomóc. I tak dziś na przykład zostawiliśmy auto i do parku poszliśmy pieszo w ramach nauki chodzenia na smyczy. Więcej szłam do tyłu, niż w kierunku parku, ale po długim czasie jednak tam doszliśmy. W parku ćwiczyliśmy wyczekiwanie w "siad" na piłeczkę, a także czekałam, żeby zobaczył w końc mnie, a nie tylko piłeczkę. Troszkę się to udało. Czas spędzony dziś w domu w czasie, gdy my byliśmy wszysc w pracy Bos spędził grzecznie. Ogonek nie rozwalony, nie krwawił, a i sam Bos nie szczekał.
  2. a więc po kolei: o ile wczoraj jak Bos przyjechał i poznawał otoczenie było jeszcze w miarę ok - choć i tak chodził w kółko nie mogąc znaleźć sobie miejsca, to już wieczorem było fatalnie. Nie potrafił ani jednej najmniejszej minuty spędzić leżąc w jednym miejscu. Na dodatek musiał chyba przygryźć sobie język, bo krew z pyska mu się bardzo mocno lała i to ze 3 razy wracało - takie krwawienie. A że ział, sapał, oddychał - jakkolwiek to nawać, to krew była wszędzie dokoła. Oczywiście pupę też musiał sobie gdzieś zachaczyć, ponieważ z okolic b. ogona też kapała trochę krew. Biegał po całym domu, skakał po łóżkach. Najwyraźniej nasze psy też już miały dość, bo po kolei każde zaczęło Boska uspokajać. Efekt - miał spięcia z Dinem i Isą. Dopiero po podaniu tabletek nasennych (po telefonie do Mirabelki) zaczął się lekko uspokajać. Miały zacząć działać w przeciągu 15 minut, ale on za każdym razem, gdy ktoś z nas się ruszył, znów wstawał i denerwował się. Potem jakoś zasnął. W nocy spał, a przynajmniej nie sapał już tak szybko i głośno, bo nie słyszeliśmy go. Rano był troszkę dziwny. Nie wiem czy jeszcze zaspany, czy jeszcze działały na niego te tabletki, ale leciutko zataczał się na dworze. Znalazł patyczek, ale nie był już taki nachalny w prośbach o rzucanie. Jego oddech również był spokojniejszy. Postanowiłyśmy pojechać raniutko do weta (tam zawsze popopłudniami kolejki). Do samochodu wsiadł nawet nieźle. Położył się :razz: U weta w kolejce też leżał spokojnie i się tylko rozglądał. W porównaniu z wczorajszym wieczorem, różnica była OGROMNA. Trzeba było go przytyrzymać, gdy wetki mu oglądału ten ogonek. Podgryzał ręce. Ale a szczęście nie zrobił krzywdy. Ogólnie chłopak, gdy łapie za ręce, to bardzo delikatnie (chyba, że pomyli z piłeczką :lol:) Dostał jeszcze antybiotyk i środek do pryskania tej rany oraz kołnierz. Na szczęście w tej ranie nie ma żadnej ropy. Trzeba jeszcze przetrzymać mu te szwy, ponieważ bez nich by się ta rana rozeszła, a żeby poprawić jakoś szycie - nie ma takiej możliwości. Bosmanek waży 35 kg. Dostał też zastrzyk na gojenie tej rany. Założyłyśmy mu książeczkę. Na sam koniec wizyty wetka stwierdziła, że to nie pierwszy owczarek bez ogona i że miały kiedyś pacjentkę, którą też trzeba było bardzo długotrwale leczyć (miała jeszcze pałeczkę ropy błękitnej), a teraz sunia ma 7 lat i ma się dobrze :p A że Bosek ma klatkę - potwierdziła, że to bardzo dobrze, aby spędzał w niej czas. No i jeszcze mamy spróbować założyć mu pieluchę. Chodzi o to, aby nie mógł ruszyć rany - kołnierz i pieluszka mają uniemożliwić rozejście się rany (czy to poprzez gryzienie czy saneczkowanie). Niedawno w końcu przestało padać. Wzięlam go na spacer do parku. Założeniem było przede wszystkim wybiegać i zmęczyć, ale również insynuowałam mu jak się chodzi z lewej strony przy nodze na smyczy oraz zaczęliśmy ćwiczyć siad. Nawet zakumał. Kwestia jeszcze utrwalenia. Próbowaliśmy waruj, ale jego bardzo silny popęd na piłeczkę, nie pozwala mu ustać w jednym miejscu (najczęściej chodzi w kółko dokoła mnie) i zaraz po chwili, gdy położył przednie łapy, zerwał się za piłeczką. Teraz ma się ku drzemce.
  3. Młody już chyba wyjechał... A ja nie mogę usiedzieć spokojnie na miejscu:lol!:
  4. ja już nie mogę się doczekać... :p a tabletki? a on się boi jazdy samochodem? rano tak czy inaczej jak najmniej jedzonka mu dać - troszkę tylko. Resztę zje już na miejscu. W przeciwnym razie może... :oops:
  5. supercieplutko się w serduchu robi jak się czyta takie miłe rzeczy o Oskarku.. teraz już pewnie bym go nie poznała, zwłaszcza jak oczko będzie lepsze :razz:
  6. i jak się czuje Bosmanek?
  7. tak, ogon musiał być amputowany. i tym oto sposobem jesteśmy teraz na etapie poszukiwania klatki dla niego :cool1:
  8. Bierzemy, ale decyzja podjęta była już wcześniej. Teraz pojechałyśmy poznać się wzajemnie z psem, żeby potem nie znalazł się nagle wśród obcych i nie stresował jeszcze bardziej. W piątek Bosek trafia do nas. Jest typowym żywiołowym owczarkiem :cool3: z pasją aportowania, co szczerze mówiąc ułatwia sprawę jeśli chodzi o wymęczenie psa przed snem. Poza tym jest bardzo kontaktowy, nie wykazywał lęku, nieufności czy niechęci w stosunku do nas. Patyczek, a zaraz potem przestawienie na piłeczkę, gwarantowały Bosmankowi udaną zabawę. Jest ślicznym psem. Nie wykazywał także żadnych specjalnych objawów braku socjalizacji. Sporadycznie zdarzyło się, że zakręcił się w kółko jednorazowo za ogonem, ale nie było za dużego problemu, aby go od tego odciągnąć. Utopił nam z premedytacją piłeczkę w Odrze - wypluł wprost do wody :lol:. Poznałyśmy również Łukasza. Chciałby odwiedzić Bosmanka, gdy pies będzie u nas. A Mirabelka? Oboje - wraz z mężem - naprawdę fajni i w porządku ludzie :p
  9. [IMG]http://i39.tinypic.com/9k1q3l.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/2e1esjm.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/ofoyvo.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/2v0lkwi.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/29h5bt.jpg[/IMG]
  10. [IMG]http://i40.tinypic.com/237fah.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/240ylpd.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/2hf6vig.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/i71w1x.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/2pt8h1h.jpg[/IMG]
  11. fotki z wizyty u Mirabelki [IMG]http://i42.tinypic.com/n2jq8j.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/zl92lw.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/2ypkdmw.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/28ssb4g.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/28h0vg2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/%5BIMG%5Dhttp://i42.tinypic.com/2cypapc.jpg%5B/IMG%5D[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/%5BIMG%5Dhttp://i42.tinypic.com/2cypapc.jpg%5B/IMG%5D[/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/%5BIMG%5Dhttp://i42.tinypic.com/n2jq8j.jpg%5B/IMG%5D[/IMG]
  12. :bigcool::bigcool::bigcool:to super, że psina ma się dobrze!:bigcool::bigcool::bigcool:
  13. i nadal nic nie wiadomo????
  14. biedny rotek - nie dość że jego pan umarł, to jeszcze grozi mu schron lub śmierć Wklejam link z gazety - [URL="http://lodzkie.naszemiasto.pl/wydarzenia/970158.html"]K?opot z rotwailerem[/URL] Jest szansa na pomoc?
  15. uroczy.... :fadein: a jak mu się sierść cudownie błyszcząco zmieniła... :rolleyes:
  16. suuuper... aż mi się łezki zakręciły...
  17. nie taki znowu duży.... ciutkę większy niż kolana, a wysoka nie jestem :eviltong:
  18. z racji, że to miałby być garaż, to przydałaby się klatka. jakiś koc, suchutka słoma się znajdzie.
  19. śliczna dziewczynka nawet bez futra... taka bezbronna...
×
×
  • Create New...