-
Posts
1504 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Joodith
-
Misiunia o 13.30 pojechała do Krasnegostawu, skąd, o ile dobrze pamiętam, o 21 wyjedzie do Warszawy. Grzecznie weszła do transporterka, choć zapewne pierwszy raz miała styczność z takim urządzeniem. Była troszkę zdezorientowana, ale nie buntowała się i nie pakała, dostrzegła, że jedzie z nią maleństwo i stwierdziła, że jako starsza koleżanka musi otoczyć je należytą opieką i dać mu dobry przykład psiego zachowania podczas podróży. :buzi: Szerokiej drogi szkraby.
-
Planowane na dzień dzisiejszy spotkanie z Misiunią i Panią Anią zostało przełożone na sobotnie przedpołudnie. A więc do jutra Maleńka :calus:
-
Witam serdecznie i bardzo przepraszam za opóźnienie. W środowe przedpołudnie zadzwoniła do mnie Pani Ania - obecna opiekunka Misi i poinformowała, iż miała miejsce pewna niesympatyczna przygoda z Misią w roli głównej. Otóż maleńka ugryzła teściową swej opiekunki. Podobno wcześniej Misia miała pewną styczność z tą panią. Nie była z nią „poznawana”, czy głaskana przez nią, ale mijały się w ogródku podczas gdy Pani Ania spacerowała z sunią. Wówczas żadne ekscesy nie miały miejsca. Jednak we wtorek P. Ania wychodząc z maleńką na spacer, zostawiła otwarte drzwi. Podczas ich nieobecności do domu weszła teściowa. Z tego co powiedziała mi Pani Ania już przy wejściu Misia obruszyła się na widok starszej pani i delikatnie złapała ją za kostkę. Wówczas jednak nie zraniła jej. Uczyniła to, gdy teściowa wychodziła z domu. Niestety okazało się, że ugryzienie było na tyle dotkliwe, iż konieczne było założenie szwów. Oczywiście niezręcznym było dla mnie słuchanie tej historii, gdyż czuję się odpowiedzialna za Misię. Jednak pomijając jakąś dozę złości i zmartwienia, najistotniejszym było zrozumienie co mogło być powodem takiego zachowania piesi. Rozmawiając z Panią Anią dyskretnie zapytałam jakie stosunki panują między nią a teściową, gdyż jak wiemy pies czuje te fluidy. Okazało się, że nie ma między nimi żadnych nieporozumień, ale co istotne starsza Pani ma bezwarunkowo negatywny stosunek do psów w domu, czego nigdy nie ukrywała, jest temu zjawisku całkowicie przeciwna i nie toleruje go w żadnym wydaniu. Sądzę, że to dość poważna okoliczność łagodząca w stosunku do Misi. Maleńka musiała wyczuć tę niechęć, okazaną być może podświadomie, ale jednak. Psinka przebywając jeszcze na moim osiedlu niejednokrotnie obszczekiwała, a nawet łapała za kostki pewnych osobników i rzeczywiście zwykle były to osoby, którym przeszkadzała obecność psinki, bądź którzy od zawsze mieli nieprzychylny stosunek do zwierząt, nie szczędziła też panów „pod wpływem”. Nie zauważyłam nigdy, by była agresywna wobec dzieci, a 1,5 roczną córeczkę jednej z sąsiadek wprost uwielbiała. Nie pragnę w tym momencie wybielać Misi, ale przedstawić okoliczności, które pozwolą w pewnym stopniu zrozumieć tę sytuację. Zmartwiłam się, iż może wskutek tego zdarzenia Pani Ania będzie chciała skrócić okres opieki nad Małą, były to jednak niepotrzebne obawy. Z naszej rozmowy wynikało, że stosunek P. Ani jest podobny do mego, złość i zażenowanie były niewielkie i chwilowe, dominował strach w kwestii tego jak to nieprzyjemne i bolesne doświadczenie zniesie starsza pani. Na szczęście i ona, mimo swej niechęci do pupilów w wydaniu domowym, nie robiła z tego wydarzenia wielkiej afery. Dzisiaj odwiedzę ponownie dziewczyny i ostatecznie wybadam kwestię pobytu Misi u Pani Ani, gdyż przyznam szczerze, iż istniały nieśmiałe nadzieje na to, by opiekunka na stałe przyjęła psinkę do swego domu i serca. Trzeba zaznaczyć, iż P. Ania jest bardzo przejęta opieką nad Misią, zawsze z sercem opowiada o tym jak sunia się zachowuje i jak wraca do zdrowia, słychać i widać, że jest zaangażowana emocjonalnie w tę sytuację i szczerze lubi swą podopieczną. Jednak jeżeli nawet chodziły jej po głowie takie zamiary, mogła przestraszyć się tą sytuacją i zniechęcić do posiadania pieska. Na szczęście mamy alternatywę – domek tymczasowy w Warszawie i dzisiaj wieczorem dowiemy się w którą stronę powędruje teraz nasza Maleńka. Co do pytań o wysokość Misi w kłębie, jest malutką sunią, ale nie potrafię w tym momencie podać wymiarów, zrobię to po dzisiejszej wizycie :p W kwestii szczekania, myślę, że oceniałabym je jako średnio-głośne, nie wiem jak dokładniej można to opisać. Warto zaznaczyć, że szczeka tylko wtedy, gdy pojawi się w pobliżu osoba, która nie odpowiada jej kryterium dobrego człowieka. Jak już wspomniałam, nigdy nie zaobserwowałam agresji Misi wobec dzieci, zawsze jednak, szczególnie przy nowych znajomych, trzeba być ostrożnym. Niemniej jestem przekonana, że wobec „swoich” dzieciaczków byłaby bardzo wyrozumiała i pozwoliłaby im na wiele. Cóż mogę dodać. W środę byłyśmy z maleńką na spacerku, chodzi na smyczy tak, jak gdyby robiła to od zawsze. Nie wyrywa się, nie ciągnie, spaceruje spokojnie tuż przy nodze opiekuna. Jest miodkowa :klacz: :loveu: Nowe informacje przekażę wieczorem, po powrocie z wizyty u naszej podopiecznej.
-
Misiunia ma domek jedynie na 10 dni :(, więc pozostał nam tylko tydzień. Rozmawiałam przed kilkoma minutami z Panią opiekunką, która musiała dzisiaj wyjść do lekarza i jak to z naszą służbą zdrowia, przesiedzieć w kolejkach sporą część dnia. W sumie Maleńka była sama przez 6 godzin, ale ani jej w myślach psoty, czekała grzecznie na powrót Pani Ani i przywitała ją ufnie swym skocznym tańcem radości. Jest uosobieniem psiego aniołka :lilangel: i czeka na swoje niebko.
-
Cóż dodać. Patrząc na Misię nie sposób poznać, że 2 dni temu miała operację. Tylko malutka ranka na brzuszku i kołnierzyk potwierdzają ten fakt. Malutka jest już równie radosna i żywiołowa, jak przed sterylizacją. Jak wspomniała Tola powitała nas serdecznym machaniem ogonka, dostała od nas moc pieszczoszków i ... zastrzyk niestety :sad:. Po nim troszkę posmutniała i zrobiła się nieco senna. Nie przeszkadzało nam to jednak wymieniać czułych gestów i serdeczności. Dostałam dzisiaj tyyyyle buziaków, że wystarczy mi do środy (wtedy planuję odwiedzić Misiunie). Mała cieszy się, że jest bezpieczna i tymczasowa Pani daje jej tyle uczucia, jednak w jej oczkach wciąż gości niepewność, chyba czuje, że domek jeszcze nie przyszedł. Wołamy domku HOP HOP :helo:
-
Malutka czuję się co raz lepiej. Wczoraj rano nie miała jeszcze apetytu, ale po południu nie oparła się pokusie i brzusio zaczął pracować. Oczywiście dziewczynka jest grzeczna jak aniołek, były już spacerki i delikatne zabawy. Na pewno wieczorem będziemy wiedzieć więcej, ponieważ odwiedzamy dzisiaj maleńką :multi: Dostanie antybiotyk i moc pieszczotek, a dogo-ciocie informacje z pierwszej ręki.
-
Maleńka wczoraj wieczorem zaczęła już spacerować po pokojach, nawiązała także nić porozumienia z tymczasową opiekunką, co nas bardzo cieszy, bo dziewczyny poznały się dopiero po operacji. Misiunia dużo odpoczywała, wypiła troszkę wody i szukała jedzenia, ale na to jeszcze nie można jej było pozwolić. Informacji z dnia dzisiejszego jeszcze nie mamy. Gdy tylko zadzwonimy do dziewczynek, podzielimy się wieściami z dogo-ciociami :smile:
-
Wczoraj około godz. 14 Misia zawitała w moje skromne progi. Radości, która towarzyszyła temu z mojej, a przede wszystkim z suni strony słowami oddać się nie da. Maleńka to istny aniołek, chodziła za mną niemal krok w krok, biedactwo szukało po kątach jedzonka, ale z wiadomych względów musiało zadowolić się wodą. Nie było mowy o toalecie w domu, cierpliwie czekała na spacer. Po ostatnim, wieczornym włożyłam sunię do wanny i zabrałyśmy się do kąpieli. Mała była troszkę zdezorientowana i nie zachwyciło jej mokre futerko, ale grzecznie i łagodnie znosiła te niedogodności. Gdy przyszedł czas na sen Misia bez cienia wątpliwości stwierdziła, iż spać powinna w mym łóżku, tym bardziej, że śpi tam także jej koci przyjaciel, a mój kotek Hamaś. Na dobranoc dostaliśmy oboje solidną porcję lizania. Tym samym zostałam także obudzona - z jednej strony różowa łapka mojego kotka delikatnie naciskająca na mój policzek, a obok Misia z pasją liżąca drugie lico. Obłęd :loveu: Po porannym spacerze przyszedł czas na operacją. Sunia dostała zastrzyk i zostawiliśmy ją w rękach Pana weterynarza. Po godzinie było już po wszystkim, maleńka wprawdzie nie mogła się poruszyć, ale na nasz widok radośnie zamerdała ogonkiem. Po niedługiej podróży zawitaliśmy do Pani, u której sunia spędzi 10 dni. Dziewczynka ulokowana została tuż obok kaloryfera. "Porozmawiałyśmy" troszeczkę, zapewniłam ją, że zostaję w dobrych rękach, poprosiłam, by była grzeczna i miła dla swojej tymczasowj opiekunki. Myślę, że Misia dobrze zniosła sterylizację, cięcie wykonane było metodą haczykową, w związku z czym rana pooperacyjna jest nieduża. Malutka jest oczywiście osłabiona, co w połączeniu z ubytkiem krwi, jaki miał na pewno miejsce w czasie operacji, sprawiło iż mimo bliskości kaloryferka, maleńkiej było zimno, dlatego też została opatulona w kocyk. W poniedziałek odwiedzimy Misię, dostanie również zastrzyk z antyiobtykiem. Cóż mogę dodać, jak dotąd wszystko idzie po naszej myśli, co rzecz jasna cieszy mnie ogromnie, ale już czuję dreszcz na samą myśl jak szybko i nieubłagalnie minie tych 10 bezpiecznych dni. Misia potrzebuje domku, marzy o nim i zasługuje na niego. Jestem przekonana, iż Panu w którego domu, a przede wszystkim sercu odnajdzie schronienie, odda bez reszty swoje maleńkie serduszko. Nic więcej nie trzeba jej do pełni szczęścia. Prosimy o domek :modla:
-
Witam wszystkich serdecznie i dziękuję za tak szybki i liczny odzew w sprawie Misi. Cóż mam napisać. Pani Marta zasygnalizowała już to, co najistotniejsze. Jutro o godz. 10 Misia będzie sterylizowana. W związku z koniecznością zachowania 24 godzinnej głodówki przed zabiegiem, za chwilę uciekam na urlop i zabieram Misię do siebie :multi: Wprawdzie sunia mogłaby przeczekać ten czas w lecznicy, ale oczywiste, że przysporzyłoby jej to wiele stresu i strachu, a tego w jej życiu było już zanadto. Korzystając z okazji wykąpię ją, będę także obserwować jak zachowuje się w domu, pobieżnie, ale jednak pewne wnioski uda się zapewne wysnuć. Na pewno będę przy Misi, gdy będzie budzić się po sterylizacji, postaram się także odwiedzać ją w domu, w którym znajdzie schronienie i opiekę po operacji. Ale 10 dni szybko minie. Nie wiem co dalej :shake: