Bardzo pogodny wątek, można odreagować i powspominać. Mój Cezar, obecnie już leciewy pan , uwielbiał w młodości pewien rodzaj batoników. I często zdarzało się, że biegając luzem przeszukiwał okoliczne kosze na śmieci i przynosił nam puste papierki patrząc z takim wyrzutem w oczach - sami zjedli a jemu nie dali. Kiedyś znalazł w trawie zapakowany, przez kogoś zgubiony batonik i był taki dumny:loveu: ( oczywiście nie podzielił się z nami). W tym okresie usiłowałam go nauczyć skakać przez przeszkodę - małą ławeczkę w parku. Oczywiście nijak nie jarzył o co mi chodzi. Musiałam mu pokazać w czym rzecz( ja poważna kobita w odpowiednim wieku), przeskakując ławkę pośliznęłam się, runęłam jak długa na trawę gubiąc buty - a mój inteligentyny Cezarek obszedł ławeczkę, porwał but i łap mnie.