Dopiero teraz obejrzałam zdjęcia traktorka - jest prześliczny. Prawdziwy bokser, nie kupka nieszczęścia jak na początku :) Wspaniale, że już nie traktorzy ;).
Lęk przed burzą przerabiałam z moim Cezarem - do 12 roku życia nie bał się burzy, za petardami na sylwestra wręcz się wyrywał. Potem zaczął gorzej słyszeć i chyba te dźwięki odbierał inaczej. Burza to był horror - przerażony pies trząsł się jak osika. Nie pomagało tulenie, branie pod kołdrę, włączanie głośno radia odrobinę skutkowało. Bałam się mu cokolwiek dawać, bo to tylko go otumaniało, a lęk pozostawał. Kiedys w nocy obudziło mnie dziwne uczucie, że się duszę - trzęsący się przed burzą Cezek ( wtedy ważył 32kg) siedział mi na twarzy. Potem już zawsze w trakcie burzy ładował się na poduszkę.