Miałam , miałam , ale co to za wakacje .... Lipiec całyyy miesiąc padało , minął tak szybko , że nic wtedy prawie nie zrobiłam.
Albo chorowałam , albo mój pies , a to plecy i dopa , zero prawie do schroniska.
Oprócz tego , że pojechałam do Gdańska, Władysławowa (ogólnie trójmiasta i okolic) to nic nie robiłam , bo nie było co w taką pogodę. Dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego zaczęłam i poczułam naprawdę wakacje. I to były chyba najlepsze dni w ciągu dwóch miesięcy! ;)