Dziś w nocy byliśmy wszyscy zadziwieni Kapitanem! Wgramolił sie do nas do pokoju i spokojnie spał. Ale wraz z nadejściem godziny 5- wstąpił w niego szwędacz, ćlamkacz, drapacz, obcałowywacz, miziacz i co się da! Ja otwieram oczy a tu NOS!!! Potem mokry całus, spacer na dwór, powrót i po pół godzinie powtórka:lol: Moja mama też z nim miała wesoło- obudziła się, odwraca a tam... kto zgadnie kto leżał obok?
Nie uwierzylibyście jaki on sie zrobił żywy! Myślałam że mu ta apatia zostanie a teraz- wozi się po dywanie machając ogonkiem, chodzi za nami krok w krok (nawet nocą do toilety;)) całuje nas, zagląda w oczy gdy coś jemy z podtekstem DAAAAJJJJ, podtyka głowę do drapania i... no wogóle pociecha straszna:loveu: