Dziewczyny! WIELKIE, OGROMNE DZIĘKI za wywiezienie Ronalda :) Dobrze, że droga przebiegła bez przygód. Mam nadzieję, że samochód Magdy Z nie zaśmierdł doszczętnie...
Przepraszam, że nie informowałam na bieżąco na wątku co i jak, ale byłam u Taty (na szczęście już jest dobrze :) ).
Ronald jak wieść niesie to stanowczo nie corgi a szpic :D ale to nic ;) i tak jest super.
Trzeba będzie chłopaka koniecznie ciachnąć jak najszybciej.
Edit - taaa... wiem... Ronald nie Roland... Ale i tak jakoś uparcie mi to drugie na klawiaturę się pakuje :evil_lol: