Jeżeli uda nam się to zgrać w czasie, to do Częstochowy dojadę. Spotkamy się osobiście i podpiszemy umowę adopcyjną. Co do kastracji, to sądzę, że przed taką podróżą jest niewskazana, więc wykastruje go u siebie i przyślę zaświadczenie od weta pocztą. Mieszkam na wsi i nikt tu suczek z cieczką nie pilnuje, a nie chciała bym, żeby pies uciekł. Moje są wysterylizowane, ale te od sąsiadów nie i biegają luzem po całej wsi.