-
Posts
122 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Hekate1
-
coż ja moge zrobic Irenko..nie jestem tu zupelnie osobą decyzyjną i myslalam że skoro Panie rozmawiały to, że była to przemyślana decyzja i że skoro wetka namawia to wie co robi. W końcu powinna wiedzieć..Może ja w takim razie napisze do Gosi żeby to odwołała? Ja już zglupiałam..
-
Mam najnowsze wieści..Gosia rozmawiął z p.Jadwigą i ustaliły że mała zostanie jeszcze wysterylizowana jutro więc jej pobyt przedłuży się do niedzieli. Jako że bez sensu chyba żeby pośredniczyła teraz w rozmowach między Gosią i p.Jadwigą myślę, ze jak już przełamały lody to mogą ze sobą ustalać szczegóły i tak będzie wygodniej i obie będą spokojniejsze o psa :). Wetka jest też uspokojona po rozmowie z innym weterynarzem- tu pokłony dla Irenki
-
tez o to zapytałam..i podobno operacjęzałatwiłą taniej a opłaty też bierze mniejsze niż normalnie, Gosia mówiła że pewnie jak by przestali płacić to i tak by ją zatrzymała i leczyła bo w lecznicy pełno jest takich porzuconych zwierzaków..Ona pewnie chce dobrze tylko nie koniecznie rozumie ze my też chcemy dobrze..
-
Kraków -Leon 10kg radości i słodyczy - w nowym domu już szczęśliwy!!
Hekate1 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
no to mam nadzieję że znajdzie się kotoś poważny..ludzie czasami kieruję się emocjami i robią z siebie wielkich miłośników zwierząt a potem..potem wiemy co się dzieje..grunt to mieć chociaż tyle odwagi cywilnej żeby się z godnością wycofać a nie nie odpisywać i nie odbierać telefonów.. -
Przyznam się szczeże, ze nie mam bladego pojęcia co teraz zrobić.. Gosia jest przekonana i pewnie słusznie, że wetka robi wszystko dla dobra psa..też nie są pewni czy ona jest w stanie już jechać- cały czas nie chodzi i panicznie się boi wychodzenia na dwór, czy nie dać jej jednak trochę więcej czasu..Lekarka bardzo pomogła i chyba nie chcą stawaić sytuacji na ostrzu noża. Rozumiem tez że lepiej byłoby żeby mała już pojechała..szkoda że jakiś lekarz nie może z nią porozmawiać i jej przekonać że będzie miała dobrą opiekę
-
no więc tak..przeprowadziłam z Gosią długą rozmowę i sprawa wygląda tak: Gosia uważa że wetce absolutnie chodzi tylko i wyłącznie o dobro psa, jako że w lecznicy ma zbiór nieszczęść porzuconych przez ludzi boi się (choć okazuje to dziwny sposób..) że małej stanie się krzywda i chyba uważa, że nikt nie jest w stanie zapewnić jej takiej opieki jak ona..robi to tylko i wyłącznie ze względu na psinkę i dlatego chciała zrobić "wywiad" z weterynarzem który ją przejmnie. Okazuje się opłaty też bierze dużo mniejsze niż normalnie..Przyznam że sama nie wiem co robić w tej sytuacji..możemy poczekać do czasu aż suńka dojdzie do takiego stanu, że spokojnie będzie ją można zabrać- tylko czy p.Jadwiga chce tyle czekać? lub ubłagać jakiegoś weterynarza żeby do niej zadzwonił. Z drugiej strony może pierwsze wyjście jest rozsądne, pies poczuje się lepieiej i pewniej pod jej okiem i dopiero wtedy ją zabrać? co myślicie?
-
Dziewczyny, jestem właśnie po rozmowie z Irenką, zaraz będę się kontaktowała z Gosią i Tomkiem żeby powiedzieć im co i jak i żeby do jutra podjęli decyzję i powiedzili wetce że zabieramy psa..a nie że ona decyduje :angryy:
-
Boże..własnie się tego obawiałam..ta kobieta jest dziwna, z całym szacunkiem dla jej pracy i poświęcenia ale przecież nie ona utrzymuje tego psa! Rozumiem, że zakłada że Gosia i Tomek będa ją utzymywac dopóki ona nie powie że mogę przestać i że ją odda. Nie bardzo rozumiem takie podejście. Chyba nie rozumie, że wszystkim nam chodzi o dobro psa..Nie wiem co z tą kobietą zrobić :shake:
-
Sparaliżowany Czucz-> Kochali Go Wszyscy... teraz za TM [*]
Hekate1 replied to demi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też czekam na info z osobami, które się odezwały po apelu na goldenline- wiem że było trochę wpłat- mam nadzieję że pomogły. Trzymamy kciuki i czekamy z niecierpliwością na dobre nowiny -
Kraków -Leon 10kg radości i słodyczy - w nowym domu już szczęśliwy!!
Hekate1 replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
HOp. Hop!! do góry.. Jak tam sprawa z Leonkiem? taki malutki, sliczny.. Kamilka a ta babka co pisała na Naszej Klasie ze chce małego pieska to własnie ta która się nie odezwała?? -
Pani Jadwigo/Jagodo ;) proszę dzwonić, ustalić termin jeśi znajdzie się u Pani wet który się podejmie opieki nad psiunią. My zaczniemy organizować transport jak będzie widomo czy niunia może jechac. Irenko, gdzie w końcu przesyłamy pieniążki na transport? Do Pati czy do Ciebie?
-
ja też się bardzo cieszę !! :multi: :multi: W najśmielszym marzeniach nie spodziewałam, że tak szybko znajdziemy domek i wszystko się tak cudownie potoczy !! Kamila wysłalam ogłoszenia o Czuczu na goldenline i tam pomogła mi jedna dziewczyna- rozesłala to jako biuletyn, więc trafi do większej ilości osób. Kilka osób zadeklarowało pomoc finansową. Mam dziś jakieś problemy z Nasza Klasą..
-
Witam wszystkich po weekendzie :multi: Pani Jadwigo- serdecznie dzień dobry dla Pani :) Rozumiem, że ja mam juz nie wydzwaniac do wetki i zostawiam Pani wyciągnięcie z niej informacji kiedy mała może jechać do Pani?
-
dokładnie tak- wyjazd przeniesiony, jak się dowiem na kiedy to oczywiscie dam znać
-
Sparaliżowany Czucz-> Kochali Go Wszyscy... teraz za TM [*]
Hekate1 replied to demi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja zaraz dam ogłosznie na goldenline.. Boże...dlaczego ludzie sa tacy, jak można..i nigdy nikt nic nie widzi..kto, jak ,kiedy..a za wszystko takie zbrodnie (bo nie wiem jak inaczej to nazwać) ci zwyrodnialcy powinni dostać karę Demi..trzymaj się..jestesmy z Tobą.. -
To teraz spokojnie przeczekajmy weekend, Gosia i Tomek dziś jadą do Kawy i przywiozą jej nowe spanko, żeby jak Gosia napisała pojechała do nowego w czymś swoim ;). Spróbują tez dowiedzieć się kiedy można ją zabrac, liczę że lekarka ich nie zje :cool3: Ja prawdopodobnie wyjeżdzam na weekend tak jak pisałam, pisze prawdopodobnie bo mój chłop właśnie wjachał komus w tyłek i podobno mamy dziure w masce..to chyba kara dla mnie za nazywanie tego samochodu gratem.. W razie czego podaję jeszcze raz mój numer -606815553, myślę że do 15.00 będę jeszcze w necie
-
to cudownie :multi: czyli rozumiem, że czekamy do przyszłego tygodnia z zawiezieniem jej do Krakowa
-
Obawiam się tylko, że lekarka nie będzie chciała jej wydać wcześniej..Małgosia powiedziala, że możemy poczekać do zdjęcia jej szwów. Nie wiem jak przekonać wetkę żeby dała ją wcześniej i że tam też będzie pod opieką weterynarza. Może jeszcze poczekajmy co powie p.Jadwiga, może będzie wolała żeby mała doszła jeszcze troszkę do siebie w lecznicu. Po rozmowie z wetką wiem że ciężko będzie ją przekonać do naszego punktu widzenia... Mała jest prześliczna..
-
[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img258.imageshack.us/img258/8720/img8578jk8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=258&i=img8578jk8.jpg][IMG]http://img258.imageshack.us/img258/8720/img8578jk8.330c8599b4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img297.imageshack.us/img297/3627/img8580gi2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img297.imageshack.us/img297/3796/img8583tu7.jpg[/IMG][/URL]
-
Wstrzymajmy się jeszcze ze zbiórką, mam najnowsze wieści z lecznicy- suczka będzie musiała jeszcze trochę z niej zostac, nie umie jeszcze chodzić na tylnych łapkach :-(. Tu kopiuje maila od żony Tomka- Małgosi: Odwiedziliśmy wczoraj sunię (wstępnie nazwaliśmy ją "Kawa", bo taki ma kolor sierści). Niestety obawiam się, że jej pobyt w klinice może się przedłużyć. Jeśli chodzi o fizyczną stronę to lekarka powiedziała, że jest z niej zadowolona, ale widać po niej, że przeżyła prawdziwą traumę. Jak widzisz na zdjęciu leży w pokoju wciśnięta w kąt i jeśli się do niej zbliżasz to widać jak się cała spina. Pozostaje zupełnie bierna, daje się głaskać po głowinie i przy drapaniu za uszkiem wręcz przymyka oczy, ale widać, że jest zdenerwowana i spięta. Wystarczy, że się odsuniesz na 2 metry i od razu się odpręża. W obecności ludzi leży po prostu i się nie rusza nawet nie je, lecz za zamkniętymi drzwiami przemieszcza się po pokoju i ma dobry apetyt. Potrzebuje chyba trochę czasu, żeby zrozumieć, że człowiek może być dla niej dobry. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że obie przednie łapy ma unieruchomione i jak do tej pory jeszcze nie nauczyła się na nich chodzić. Ma także stłuczony tył, więc pewnie tylne łapy też ją trochę bolą, chociaż na szczęście nie ma żadnych więcej złamań. Próba wyprowadzenia jej na dwór (podwiązanej ręcznikiem) skończyła się kompletną paniką, psina wczołgała się w największe krzaki i nie mogły jej stamtąd wyciągnąć. Na razie więc zaprzestały wyprowadzania jej na dwór, załatwia się w swoim pokoju. Przestała już robić pod siebie. Przemieszcza się jakoś gdy nikt nie widzi i robi w jednym miejscu a kładzie się gdzie indziej. Lekarka, która się nią zajmuje to starsza pani, która zdecydowanie woli zwierzęta niż ludzi. Na ludzi burczy, a jak nie daj boże coś się przez nich stanie zwierzęciu to wrzeszczy, ale do zwierząt przemawia słodkim głosem i ma do nich niewyczerpaną cierpliwość. Na pytanie kiedy można zabrać sunię ofuknęła nas jednym zdaniem: "Musi się najpierw nauczyć chodzić". Z lepszych wiadomości, to to, że psina została wykąpana, ma mięciutkie i nieco mniej skołtunione futerko. Być może z powodu głodu nie zmieniła jeszcze futerka z takiego puchatego, szczenięcego na normalne dorosłe, chociaż już powinna. Na razie tylko wokół głowy i szyi jest to futerko śliczne i puchate, na reszcie ciała ciągle jest powycierane i co nieco sfilcowane, ale i tak jest piękna. No i wreszcie jest najedzona, chociaż nadal można wyczuć palcami wszystkie kosteczki. Obydwoje z Tomkiem prawie płaczemy, że nie możemy zabrać jej do siebie. Małgosia powiedziała, że zapłacą za tyle ile sunia będzie musiała zostac w lecznicy..przekazałam tego maila do KAmili żeby przekaząła p.Jadwidzę że transpotr i wyjazd suni się opóźnią Zaraz doślę fotki
-
zmieniłam :) czekam na info od żony Tomka jak tam mała się miewa- wczoraj u niej byli. Dam znać jak będę coś wiedziała