-
Posts
5928 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Moniek193
-
[quote name='Energy']To jeszcze są tacy ludzie??? Cud:):):)[/QUOTE] Na szczęście są :multi: Niesamowite poświęcenie z ich strony, tym bardziej jestem pewna, że Lukas jest w dobrych rękach :loveu:
-
[quote name='Energy']Cuda się zdarzają:) super:):):) Skąd domek?[/QUOTE] Z Warszawy :razz: Państwo wyruszyli po Lukasa o 20.00, o północy byli w schronisku, to się nazywa adopcja :evil_lol:
-
Udało się! Lukas już jest w drodze do domku! :loveu: Miałam okazje poznać dziś panią Beatę i jej małżonka podczas adopcji-naprawdę wspaniali ludzie! Jestem o Lukasa spokojna! Nie wiem ile czasu mu zostało, ale będzie to najwspanialszy czas w jego życiu!! Zdjęcie Lukasa czekającego pod ciepłym kocykiem na podróż :multi: [IMG]http://i566.photobucket.com/albums/ss110/Ludwisia/domek_zps8f16ceed.jpg[/IMG] Dziękujemy wszystkim za wsparcie! Mimo wszystkich gorszych czy lepszych dni, było warto! Udało się, naprawdę się udało! :multi:
-
Dostałam wiadomość, że Pani jest już w drodze po Lukasa! Odliczamy godziny! :loveu:
-
[quote name='tymuś']i co z tym domkiem dawać wieści!!!!:lol:[/QUOTE] Na razie musimy czekać do piątku/soboty, wtedy to Pani ma się zjawić po Lukasa :loveu:
-
Dziękujemy i nawzajem :loveu:
-
[quote name='Becia66']czy to chodzi może o p.Andrzeja z Warszawy ?[/QUOTE] Jejku, ta moja pamięć do imion jest straszna, jeszcze kilka dni temu się przedstawiał, a ja nawet nie wiem czy on miał na imię Andrzej :oops: Ale tak, ten pan jest z Warszawy i wydał mi się bardzo odpowiedzialny, odkąd zainteresował się Lukasem, dzwonił co jakiś czas, pytał czy coś ruszyło w jego sprawie, czy to nadal aktualne itd. ;)
-
[quote name='Olga7'][COLOR=#000080][B]To może drugi chętny dom by uratowal naszego Groszka ,któremu nie pozwolono cieszyć się duzo wczesniej nowym domem ,bo nie chciano wydac go wtatarze i TZ do zabrania do do Krakowa -nowego domu ??? Blagam cioteczki - zapytajcie koniecznie ,jesli tylko jest srugi chętny dom na takiego starszego juz psa !!! Czy teraz to tylko jeden dom jest chętny ,ten Lucasa ?? Jakiś mężczyzna byl chyba zainteresowany ratowaniem starszego psa/jesli nie pomylilam niczego /?? Jesli to daleko,to trzeba pomóc w tej sprawie,jak pisal tymuś . [/B][/COLOR][/QUOTE] Drugi dom był wciąż niepewny, Pan na 99% weźmie tego yorka, ale gdyby tylko była taka możliwość, to będę miała to na uwadze! Groszkowi jak najbardziej też należy się domek ;)
-
Kochani, jest domek dla Lukasa!! Pani wczoraj napisała, że chcę wziąć Lukasa, dzisiaj zadzwoniła do schroniska, wszystko ustalone, piątek albo sobota Lukas jedzie do swojego DOMU! :loveu:
-
[quote name='tymuś']szkoda że nie założyłaś wątku wcześniej ......... bo miałem wolne miejsce :oops: ale mam pomysł może by tak zebrać pewną sumę pieniędzy i jak się znajdzie domek to pomóc finansowo w dojechaniu osobiście jak pisałaś nowym właścicielom po Lukasa , jeżeli zaś prędzej by niestety staruszek odszedł to pieniądze przeszły by na samo schronisko lub inny cel[/QUOTE] Jeśli ktoś będzie w stanie przyjechać, a w grę będzie wchodził tylko transport, to jak najbardziej jestem za, ale niektórzy w ogóle nie mieli jak stawić się osobiście po Lukasa i nie chodzi tu już tylko o koszty.
-
[quote name='tymuś']jeszcze odżyje w nowym domku trzymam za niego kcióki bardzo mocno!!! myśmy z żoną też kiedyś wzięli taki "beznadziejny przypadek" i odżył u nas i pożył jeszcze prawie rok zaczął biegać bawić się cieszyć życiem a jak go braliśmy to był smutny zrezygnowany karmiony przez pracowników schronu nawet na krawężnik nie potrafił wejść , mówiono: " że ten pies żyje sam do siebie zamknięty na człowieka który jest mu obojętny" a potem cieszył się na nasz widok i lubił się bawić i miziać , strasznie nam go brak wabił się Sarik i miał 18 lat[/QUOTE] Mi też się wydaje, że on w domu odżyje. Bo to silny psiak, nie boję się tyle o jego stan fizyczny, co o psychiczny. Póki będzie chciał walczyć, będzie żył, ale on jest ostatnio jakiś taki obojętny i to mnie strasznie martwi.
-
[quote name='Energy']Biedny staruszek:( dalej nic?[/QUOTE] Jest jeden Pan zainteresowany, jak dla mnie to idealny dom dla Lukasa, ale sprawa jest skomplikowana i musimy czekać na wieści od niego.
-
[quote name='żabol']Czy psiak ma wydarzenie na fb ?[/QUOTE] tak ;) [url]http://www.facebook.com/events/560272807319475/[/url]
-
Na razie cisza w sprawie Lukasa :shake:
-
[quote name='Gosiapk']Brak zgody na organizowany transport może ograniczać jego szansę na adopcję.[/QUOTE] No na pewno ogranicza, ale nic nie możemy zrobić, trzeba działać na takich zasadach jakie są..
-
Już myślałam, że w tym tygodniu Luki będzie w nowym domu, wszystko szło dobrze i nagle cisza, zainteresowany Pan nie odbiera moich telefonów, nie odpisuje na sms-y :shake: Nie wiem co o tym myśleć, chyba się rozmyślił.. Natomiast Pan z Warszawy najprawdopodobniej zaadoptuje tego pieska, którego już wcześniej miał adoptować, problemem była tylko jego agresja, ale behawiorysta powiedział, że wszystko da się wypracować, więc Luki wciąż bez domu! Dzwoniłam do Pani z Oświęcimia, ale złapała mnie poczta głosowa. Mam totalnego dołka dzisiaj przez to wszystko. Chcę żeby się w końcu Lukasowi udało!
-
Cały czas działam, jest ogromna szansa na dom dla niego, być może już na dniach, ale kurczę ilekroć się już cieszę, to coś nie wypala :shake: Więc nie chce zapeszać, na razie proszę MOCNO kciuki trzymać, jak będzie pewne, to na pewno napiszę! Trzymam rękę na pulsie, musi być dobrze ;)
-
[quote name='danal1983']rany,ja jestem z oswiecimia, moge potem sprawdzi:)[/QUOTE] Pani jest dokładnie z Chełma Śląskiego, daleko to?
-
[quote name='Olga7']Zatem jesli są dwie chętne osoby do adopcji starszych psow z Kundleka -to może bedzie też szansa ponowna na nowy dom dla [COLOR=#000080][B]tego biedaka Groszka ?[/B][/COLOR]? Jesli obie osoby nadal bedą zainteresowane oczywiascie -to bardzo proszę ,zaproponujcie też jednej z nich Groszka ? Jedna osoba adoptuje wtedy może jednego staruszka a druga drugiego ?? :p[/QUOTE] Oczywiście, gdyby się okazało, że oba domki chętne, to na pewno wspomnę o kochanym Groszku :)
-
[quote name='danal1983']widze, że są problemy z adopcja mimo ze ktos jest psiakiem zainteresowany. czy kierowniczka schronu rozmawiala z osoba zainteresowana? na pewno udalo by sie znalesc kogos, kto przeprowadzilby wizyte przedadopcyjna i pozniej poadopcyjna, kogos, kto mieszka w Gdannsku[/QUOTE] Oczywiście, podałam numer do schroniska, ale nie sądzę, żeby to coś dało. Pojawiła się też kolejna Pani z okolic Oświęcimia gotowa ewentualnie przyjechać osobiście, gdyby był dla niej transport. Także mamy 2 wstępnie zainteresowanych, gotowych przyjechać, ale nic pewnego na 100%. Czekam na wieści, ehh..
-
[quote name='Olga7']Moniek-my rozumiemy ,że wolontarisze robią co mogą i muszą podporządkować się jednak zarządzeniom kierownictwa i to nie wasza wina ,że obowiązują tam takie a nie inne przepisy wydawane przez zarządzających schronem. Jednak nam też zależy by jak najwięcej psow moglo żyć wśrod dobrych ludzi ,ktorzy chcą je przygarnąć i dac im nie tylko opiekę ,ale i swe serca. Nie zawsze jednak psy adoptowane bezpośrednio przez ludzi -osobiście trafiają na dobrych ludzi i mają potem godne i należyte warunki bytowe . Często zdarz się ,że trafiają potem w zle ręce ,są glodzone ,bite i umierają powoli z wycienczenia jak nie na lancuchu to w kojcu albo nawet w domach.Taki los spotyka tez psy kupowane czy brane od kogos a nie ze schronów,to fakt. Np. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/235925-Zagłodzona-do-granic-możliwości-MONA-długowłosy-owczarek-niemiecki[/URL] Jesli jednak sporo ludzi poswięca czas na oglaszanie i spr.potem ewent. nowego domu -a tym bardziej dla starszego już psa i znajduje mu dom nawet b.daleko od schronu -to bardzo nam żal potem ,jesli ich starania idą na marne a pies nie może być tam zawieziony i odberany posrednio przez nich ze schronu a potem do śmierci już nie doczeka adopcji. Tak jest np. z Groszkiem ,gdzie dom byl juz spr. i planowala wtatara przyjazd z TZ -osobiscie po Groszka ,bo wlasciciele nie mogli sami psa odebrac .I na skutek odmowy wydania im Groszka -pies nadal jest i będzie pewnie do konca życia wegetowal w schronie. Teraz następny pies -także odmowa wydania go i transportu do Gdanska.Myslę,że większym ryzykiej jest dla takich starszych psów narażanie ich na zagryzienie czy wykonczenie się w schronie ,niż transport autem przez pol dnia. Niech te psy choc ostatnie lata życia spędzą w swoim domu -nawet jesli to skromny dom ale z wlasnymi ludzmi i pelną miską oraz cieplym kątem.Nie uniemożliwiajcie im tego.[/QUOTE] Oczywiście zgadzam się, że osobista adopcja wcale niczego nie gwarantuje, ale im bliżej schroniska tym lepiej, bo w razie jakiś niepojących sygnałów, jak brak wieści od nowych właścicieli, brak możliwości kontaktu, czy niepokojące doniesienia jest łatwiej sytuację sprawdzić i ewentualnie psa odebrać.Może ciężko w to uwierzyć na słowo, ale nasze schronisko naprawdę pilnuje by mieć te wieści od nowych domków i interesuje się wydanymi do adopcji psami. Co więcej, niestety, zdarzają się tzw. "zwroty" i wolimy by pies wrócił do nas niż żeby gdzieś na drugim końcu Polski ktoś się go pozbył, bo za daleko mu go odwozić. Nigdy nie wiadomo na kogo trafimy. Są dobrzy ludzie, a są i nieodpowiedzialni, w pierwszej chwili mięknie im serce, a potem przestają sobie radzić i problemy ich przerastają. Dobro psa to z jednej strony znalezienie mu domu, a z drugiej gwarancja, że to najlepszy dom i to już na zawsze. Oczywiście, zapewne da się znaleźć taki dom i na odległość, trzeba do tego jednak naprawdę zaufanych osób, ważne, żeby były zaufane dla władz schroniska, bo nie raz zdarzały się już sytuacje, że pies omal nie trafilby z deszczu pod rynne, trzeba być czujnym, nie rzucać się na pierwszy lepszy dom, który wydaje się idealny.
-
Cóż ja mogę na to poradzić? Jestem wolontariuszką i do tych przepisów muszę się stosować, wolałam spróbować znaleźć mu dom mimo tego, niż nie próbować przez to że mamy takie przepisy. Pojawił się Pan zainteresowany adopcją i gotowy przyjechać po Lukasa, ale to jeszcze nic pewnego, ma dać znać. Gdybym mogła, sama bym już dawno Lukasa zabrała. Pies, który od razu skradł mi serce i nieba bym mu przychyliła, ale nic więcej nie mogę, jak ogłaszać i próbować, ciągle próbować. Nie chcę, żeby poszukiwania domu dla Lukasa obróciły się przeciwko schronisku. Jestem tam wolontariuszką od 5 lat, szanuję pracowników i szanuję szefową. Może nie ze wszystkim się zgadzam, ale nie chcę żeby pod naszym adresem padały złe słowa. Warunki psów są naprawdę wzorowe, i uważam, że adopcje nie są dokonywane pochopnie, przez co psy nie wracają do schronu co chwila z ponownym rozczarowaniem, lub nie daj Boże, że słuch o nich ginie. Zazwyczaj mamy wieści z nowych domów, zdjęcia, telefony, listy. I może faktycznie warto by zbudować siatkę zaufanych ludzi w Polsce, którzy przeprowadzali by dla Kundelka wizyty przed adopcyjne, ale na chwilę obecną wymogi adopcji są jakie są i ja na tych zasadach podjęłam się szukania domu dla Lukasa. Bardzo chcę żeby się udało, ale przecież nie wykradnę go i nie zawiozę do Gdańska.
-
[quote name='Bonsai']Dobrze byłoby zrobić mu się pełen zestaw badań: krwi, kału (podejrzewam, że był odrobaczany, ale tak naprawdę nie wiedząc jakie robal siedzi w psie to się dobrze leku nie dobierze - i przez to może być tak chudy), zeskrobiny... Tak, by od razu było wiadomo jakiego leczenia wymaga, bo to ważne informację dla hipotetycznych DS. Pewnie schronisko takich badań samo nie wykona, ale ja np. w schronisku w Kaliszu dogaduję się z wetką, że ona robi te ponadprogramowe badania, a ja je opłacam (przy pomocy dogomaniaków, fb). Czy u Was też dałoby się tak zrobić?[/QUOTE] Możliwe nawet, że piesek miał robione takie badania, bo przyjechał do nas w tragicznym stanie, a wtedy od razu trafia w ręce weterynarza, który dokładnie sprawdza na co trzeba go leczyć. Ale oczywiście można to jeszcze sprawdzić, zadzwonię, zapytam ;) Z tego co mi jednak mówili, to Lukas nie wymaga teraz żadnego specjalistycznego leczenia, skóra jest zagojona, odpchlony, odrobaczony.
-
[quote name='Betta']Przepraszam, czy Ty myslisz że ja o te wszystkie ISTOTNE rzeczy pytam bo nie mam co robić z wolnym czasem? Zastanów się! Gydyś nie zakładała wątku i w pierwszych postach sama nie zaznaczyła że "rzeczywiście nie podałas istotnych informacji" - co karze mysleć że w końcu podasz to nie wchodziłąbym tu co dzien tracąc czas i czekając aż w koncu coś konkretnego napiszesz , tylko zadzwoniła do schroniska osobiście.... widze teraz już że sama decydujesz o tym kiedy i czy w ogóle podac wszystkie informacje o psie.. który nie jest szczeniakiem i jak sama ubolewasz domu potrzebuje na już... dziewczyno nie rozumiem cie ... co 5 min nie trzeba dzwonic do schroniska, wystarczy sie skupic przez te 5 min i wymyslec czego adoptujacy mógłby chciec sie dowiedziec na temat psa który jest stary i w niezadobrej kondycji zdrowotnej no i jest psem schroniskowym .. a w pierwszej kolejności podpowiem ci ludzie chcą wiedziec na co jest pies leczony i na co chorował wczesniej.... te pytania padły tu przynajmniej dwukrotnie od 2 osób... a Ty piszesz że dopiero jak JUŻ SIE KTOŚ ZDECYDUJE NIE WIEDZĄ JAKI JEST RZECZYWISTY STAN ZDROWIA PSA to Ty sie WSZYSTKIEGO dowiesz... gdzie tu logika ?? wkurzaja mnie takie osoby jak TY....wiesz dlaczego? bo jest wiele osób które potrafi się zatrzmac nad ta psią bieda i mogło by szybko działać ale takie osoby jak Ty zniechęcają je do pomocy przez co ten pies zostanie tam dłużej,,,, skoro nie zamierzasz dostarcza kolejnych info to zrób ADNOTACJE na fb i tu ze nie dostarczysz i że mamy dzwonic do schorniska ![/QUOTE] Przepraszam, że nie odpowiedziałam Ci w ciągu 5 minut na wszystkie zadane przez Ciebie pytania przez co pewnie kolejka oczekujących na Lukasa zrezygnowała z adopcji. Uwierz mi, że jeśli znajdzie się ktoś zainteresowany Lukasem, to nie będzie przeglądał całego wątku w poszukiwaniu odpowiedzi, tylko zada te pytania jeszcze raz, osobiście. I na pewno nie zostaną one bez odpowiedzi. Wczoraj było już późno, nie miałam nawet możliwości zadzwonić do schronu. Starałam się napisać wszystko co wiem. I czy to, że jestem wolontariuszką, która nie ma całej księgi z przebytą historią leczenia psa zabrania mi szukać mu domu? Czy to, że schronisko w którym znajduje się pies wymaga adopcji przy obecności właściciela powoduje, że nie powinnam próbować, że poszukiwania nie są pilne? Swoją wypowiedzią nie wniosłaś na wątek nic innego jak parę niepotrzebnych, negatywnych emocji. Nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja, a działam jako wolontariuszka od 5 lat. Rozumiem, że brak odpowiedzi na te pytania zablokował wszystkie Twoje działania w próbie pomocy? Że bez nich już nie ma co szukać, dom na pewno się nie znajdzie? Nie jesteś niezastąpiona, z Tobą czy bez Ciebie ten wątek będzie funkcjonował, będziemy działać dalej! A Ty wparowałaś tu jakbyś była jedyną doświadczoną, mogącą coś zdziałać osobą, wytykając mi wszystko co rusz. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem pracownikiem i nie udzielę kompleksowych odpowiedzi na wszystkie pytania od ręki, ale po co ma co chwilę dzwonić ktoś do schroniska, żeby po 5 minutach rozmowy okazało się, że nie jest w stanie przyjechać osobiście? W schronisku jest naprawdę spore zamieszanie, ciągłe telefony, osoby odwiedzające, wieczny chaos. A tak to osoba zainteresowana dzwoni do mnie, ja sprawdzam czy ma możliwość w ogóle przyjechać osobiście, skąd jest, czy ma inne psy, czy pracuje, udzielam wstępnym informacji o stanie zdrowia psiaka i jeśli wszystko jest ok, dzwonimy do schroniska. I wiesz, nawet nie byłoby nic złego w tym, że chcesz to wszystko wiedzieć, ja to rozumiem, chcesz pomóc, tylko po co ta agresja, to unoszenie się? To naskakiwanie na mnie, jakbym co najmniej specjalnie blokowała zdobycie tych informacji. Można w każdej chwili zadzwonić do schroniska, to nie jest zabronione. Staram się jak mogę i to, że Tobie się to nie spodobało, nie znaczy że przestanę.
-
[quote name='Betta']przepraszam bardzo, a czy nie założyłas tego wątku po to by lukas został adoptowany ????? jesli ktoś ma inne zwierzaki to normalnym jest że chce wiedziec czy pies nie ma grzybice czy świerzba....co wyobraź sobie nie jest czymś niespotykanym nawet w schronisku z najlepsza opieka weterynaryjną ... wiem, że wolontariusze potrafia miec problem z uzyskaniem info o psach, ale jak widze po stronie www schronu i waszych postach .... nie powinnyscie miec problemu z komunikacja z władzami schroniska...wiec jesli zakładacie wątek to udzielajcie rzetelnych informacji tymbardziej że tytuł wątku wzbudza w czytelnikach chęci szybkiego reagowania.... szanujcie czas i chęci innych osób ! sama napisałas ...ostatnie dni ... i cos ci powiem .... on zostając w schronisku odejdzie tej zimy , zreszta adoptowany też moze długo nie pociagnac ... u mnie na śląsku włąsnie zaczął padac 'drugi" snieg ... zima postawi kropke nad "i" a stawy starszych psów należy wzmacniac [U]przed[/U] okresem zimowym.[/QUOTE] Owszem, wątek został założony po to, aby znaleźć mu dom. Niestety na razie nie napisał tu nikt kto zdeklarował by chęć i możliwość adoptowania go. Gdyby taka osoba się pojawiła, dzwoni/pisze do mnie jakie ma wątpliwości i ja z konkretnymi pytaniami dzwonię do kierowniczki. Nie widzę sensu wydzwaniać tam co 5 minut z każdym pytaniem jeśli nawet nie wiemy czy jest ktoś zainteresowany Lukasem. To czego się dowiedziałam, napisałam na wątku. Poza tym, to na jakich zasadach odbywa się adopcja, nijak nie zależy ode mnie. Schronisko ma ustalone swoje zasady i muszę je uszanować, co nie zmienia faktu, że chcę bardzo aby Lukas znalazł dom. Widzę jak tego potrzebuje i próbuję mu pomóc. Niestety moje pole działania jest ograniczone. Szukam kogoś kto będzie w stanie po niego przyjechać osobiście! Jeśli taka osoba się znajdzie dostanie odpowiedź na każde nurtujące ją pytanie. Jestem pod telefonem 24h na dobę i w razie czego podam numer do schroniska.