to tak wszystko prosto wyglada, wydaje sie ze niby ludzi duzo, kazdy dolozy grosza i juz sie uzbiera
ale przy takim ogromie psow to jest naprawde niewykonalne:shake: kilka osob sie zadeklaruje, ze dolozy do hotelu tego kudlacza, a jutro zjawi sie inny pies w pilnej potrzebie... powiedzmy ze znow sie kilka osob zlozy... ale pojutrze znow bedzie jakis pies w potrzebie... a jak dlugo beda znajdywac sie chetni? i jaka pewnosc, ze beda dokladac np przez pol roku, rok?
potem pies zostanie na barkach wolontariusza, ktory go wyciagnal:-(
tez mi sie na samym poczatku to wydawalo takie proste
gdyby kazdy obywatel utrzymywal jednego psa, to co innego
albo gdyby kazdy jednego wzial do domu :diabloti: