-
Posts
691 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kolia
-
Rozmawiłam z Panią przed chwilką. Mam dobre wieści. Sunia czuje się już lepiej, dostaje antybiotyki i leki osłonowe. Pytałam się, czy są szanse, że z tego wyjdzie. Pani pwoiedziała, że rokowania są dobre, choć gwarancji niestety nie może dać... Trzymajcie kciuki za Sheilę :)
-
Za jakąś godzinkę zadzwonię - mam nadzieję, że będę mogła przekazać dobre wieści :)
-
Owczarek szkocki collie - nie widzi - JUŻ W NOWYM DOMKU!!!
Kolia replied to Kolia's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy pani Irenko za wieści! Czy jest jakies zainteresowanie Lordem? Kurcze no ja nie mogę pomóc niestety, kochani proszę posuzkajcie czegoś w domu co się nadaje na bazarki :( -
Ciągle o Tobie myślę... Mam nadzieję, że zdrowiejesz :(
-
Owczarek szkocki collie - nie widzi - JUŻ W NOWYM DOMKU!!!
Kolia replied to Kolia's topic in Już w nowym domu
Proszę o bazarku dla Lorda!!! :( Trzeba opłacić hotelik! -
Takie cudo znajdzie dom w mig! Trzeba porobić ogłoszenia: interenetowe, papierowa i allegro!
-
Już w porządku Odi, ja też przepraszam za słowa wypowiedziane w nerwach. Najważniejsze, że suczka jest w przytulisku - teraz trzeba znaleźć jej kochający domek, którego na mojej wiosze raczej nie miała :( Poprosiłam Tosie na wątku psów z Kosodrzewin o jakieś zdjęcia. Sama bym sie tam przejechała, ale jestem niezmotoryzowana i podobno ciężko się współpracuje z właścicielką tego schroniska. To może ja już dzisiaj nie dzownię, żeby pani nie wybuchła. Zadzwonię jutro po południu, wtedy będzie już po wizycie lekarskiej i dam znać co z niunią :)
-
Łódź - NIKT ICH NIE CHCE - setki psów na Kosodrzewiny
Kolia replied to _Tosia_'s topic in Już w nowym domu
Tosieńko dzisiaj na Kosodrzewiny została przywieziona sunia po wypadku, mieszaniec onka. Może dałoby radę zrobić jakieś zdjęcia? -
Zaktualizowałam pierwszy post, umieściłam tam najważniejsze informacje. Po południu zadzwonię do hoteliku i dowiem się co z sunią. Jeszcze raz dziękuję Wam za odzew, panika robi z człowieka nieudacznika...
-
Dziękuję cioteczko! Rozmawiałam z Panią, wie o którą sunię chodzi. Poprosiłam o informacje na temat jej stanu zdrowia, ale niestety jeszcze jest za wcześnie żeby coś powiedzieć mam zadzwonić po południu. Zadzwonię i dam znać u niej - jeszcze raz dziękuję :* Nazwałam ją Sheila, ciągle mam w pamięci jej ufne spojrzenie... Stanę na głowie, ale znajdę jej dom...
-
Co z nim teraz będzie?::: Będzie szczekał po niemiecku :)
Kolia replied to zurdo's topic in Już w nowym domu
Właśnie przeczytałam na forum collie tę wspaniałą wiadomość!!! Koraliku buziaczki na drogę w nowe życie!!! -
[quote name='anovip1'] Oby przeżyła i doszła do zdrówka.Trzymam kciuki.Jeśli chcesz podam nr do przytuliska możesz zapytać o nią.[/quote] Oczywiście, że chcę!!! :-( Zadzwonię po południu i zapytam co z nią. Żeby tylko wyzdrowiała, a zrobię wszystko, żeby jej znaleźć domek...
-
[quote name='anovip1']SSprawdziłam: Sunieczka jest w Łodzi w przytulisku na ul. Kosodrzewiny u p. Siemińskich. [/quote] To jest typowo schronisko, czy prywatne przytulisko? Wydaje mi się, że tam właśnie została zabrana ta rottwailerka, o której pisałam kilka postów wczesniej... Tylko czemu policjant mówił, że suczka zostanie zabrana do hoteliku?
-
Dzięki anovip1... Jesteś kochana!
-
Odi to zadzwoń na policję! Sunia leżała na ulicy letniskowej w lasku w Chrustach Nowych k.Rokicin - a jak już się dowiesz to napisz na wątku. A nie sądzisz, żę gdybym mogła ją zabrać to bym to zrobiła? Możesz się dziwić nikt Ci nie broni.
-
Już więcej nie założę podobnego wątku na forum, bo widzę, że to się mija z celem. Obdzwoniłam wszystkie możliwe schroniska, poinformowałam znajomych z okolic, założyłam wątek na dogo, przykryłam sunię żeby się nie wychłodziła w nocy, dałam jej jeść i próbowałam dać pić, dzwoniłam na policję dopóki ktoś nie obiecał, że się tym zajmie... Zrobiłam wszystko co w panice, w lesie, w nocy mogłam zrobić i nie pisz mi, że próbuję zagłuszyć swój niepokój, bo taka uwaga jest naprawdę nie na miejscu.
-
[quote name='Abrakadabra']Skoro Twój dziadek u niej był, to nie może Ci powiedzieć co się z nią stało i gdzie się znajduje?[/quote] Powiedział, że suczki nie ma, a matariał którym była przykryta leżał złożony na boku. Myślę, że sprawa jest już zamknięta, pozostaje mieć nadzieję, że została odwieziona przynajmniej do schroniska. Ostatnio jak dzwoniłam na policję bo po drodze błąkała się rottwailerka to policja zadzoniła do wójta i po suczkę przyjechał hotelik.
-
[quote]Coś mi sie nie bardzo chce wierzyć w tę reakcje wójta - zwykle w nocy wójt śpi.[/quote] Nie wiem kiedy ją zabrali, być może rano... Dla mnie najważniejsze jest to, że nie leży tam już sama bez szans na pomoc.
-
Dziadek wrócił od niej - suczka jest zabrana. Ten materiał, którym była okryta został zlożony i położony na boku. Na ściółce widać ślady kół, jednak wójt zaregagował. Szłam rano do niej zaopatrzona w numery fundacji, ale dziadek był pierwszy. Szkoda tylko, że nie wiem gdzie ją zabrali :( Co do jej stanu zdrowia. Nie leciała jej krew, w przedniej łapce miała 3 wyrwy w ciele wielkości dużego paznokcia. Kiedy chciałam dać jej wody przestraszyła się i poderwała do pozycji waruj, podnosiła głowę i kręciła nią, więc to raczej nie jest wina kręgosłupa. Ja chyba przestanę wychodzi z domu, poprostu nie nadaję się do takich sytuacji. Teraz się dowiedziałam, że muszę mieć telefon do gminy, bo to ona ma obowiązek zajmować się takimi przypadkami. No cóż cieszę się, że druga interwencja na policji przyniosła efekt. Mam pytanie czy ktoś może mi powiedzieć, pod jakie schronisko podlega miejscowość Chrusty Nowe k.Rokicin? Dzwoniłam do schroniska w Tomaszowie i powiedzieli, że to nie ich rejon.
-
Poszłam do niej z dziadkiem, nakryłam ją grubym materiałem zasłonowym, dałam parówkę do jedzenia, karmy nie tknęła widać nie wie co to jest. Chciałam dać wodę, ale się przestraszyła i próbowała poderwać... Wylizała ranę na nodze. Wymiziałam ją i z bólem serca zostawiłam. Pójdę do niej rano i mam nadzieję, ze do tej pory wójt zareaguje i jej pomoże. Idę wziąść coś na uspokojenie...
-
Idę ją nakryć i zdaję się na dobrą wolę wójta... Nic więcej nie mogę zrobić :(
-
Kurcze, żeby to chciaż był dzień. Nawet nie mogę teraz tam do niej iść. Jestem sama z dziadkami, którzy nie pzowalają mi jej zabrać, zresztą nawet nie miałabym jak... Mam nadzieję, że wójt coś zorganizuje i jej pomoże. Gdyby ktoś z Łodzi lub okolic mógł po nią przyjechac :(
-
Uspokoiłam się trochę i zadzwoniłam jeszcze raz na policję. Powiedzieli, że zadzwonią do wójta i suczką się zajmą. Dziękuję za odzew. Suczka jest spora, ma posiwiały pyszczek, porusza głową, jak rzucałam jej karmę, ale nie zjada. Na przedniej łapce ma dwie rany - spore i głębokie. Abrakadabra, dziękuję za chęć pomocy, ale wstrzymajmy się ... ja nawet nie miałabym jak wyłożyć tych pieniążków, a tu jest wieś... chyba nawet nie ma normalnego weta.... Czekam co załatwi ten policjant..
-
Czy ktoś z Lodzian mógłby podjechać? To jest 30 km od Łodzi na wschód!!! Prosze!!!