-
Posts
9671 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lilith27
-
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
[quote name='Borys_1764'][FONT=Verdana]6go września umarł nasz ….. Był z nami od 18 lat. Walka o jego życie, która rozpoczęła się trzy tygodnie wcześniej zakończyła się porażką - mocznica zwyciężyła. Tego, co czuje się w takiej chwili nie sposób opisać. Żeby to zrozumieć trzeba to samemu przeżyć. Ból, rozpacz i przeogromna pustka. Choć to brzmi bardzo głupio, ale żeby jego śmierć nie poszła na marne zdecydowaliśmy się przygarnąć psa, któremu będziemy mogli zapewnić spokojny dom do końca jego dni. Psa, który z takich czy innych powodów nie ma wielkich szans na adopcję. Ślepota „Czarusia” nie stanowiła najmniejszego problemu. Nie jesteśmy herosami, jesteśmy zwykłymi ludźmi i znamy dobrze swoje możliwości. Jedyne, co było istotne to by pies był spokojny, łagodny, ponieważ mieszkając w bloku nie możemy zapewnić psu jego własnego kojca ale tylko legowisko w mieszkaniu. I taki też według relacji Pani Ani miał być „Czaruś”, który trafił do schroniska niedawno i któremu trudno było odnaleźć się w tej sytuacji. Nie było więc na co czekać. Przecież każdy dzień w schronisku to niepotrzebny stres. Upewniliśmy się czy na pewno możemy go odebrać. Dlaczego nie mielibyśmy wierzyć komuś kto zna „Czarusia” tak dobrze. Po przyjeździe okazało się, że „Czaruś” a według jego karty zdrowia Nemek jest w schronisku nieco dłużej niż od niedawna – trafił tam 4go lutego. I tu zapewne zabrakło trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. No ale przecież Pani Ania zna go dobrze. Kilka godzin spędzonych w parku przed schroniskiem. Widać było, że Borys, tak daliśmy mu na imię, czuje się źle kiedy jest blisko schroniska. Kiedy oddalaliśmy się od zabudowań stawał się dużo spokojniejszy. Długa rozmowa z Panią Magdą – psychologiem ze schroniska. Załatwienie formalności i czas wyjeżdżać bo przed nami długa droga do domu. Większość psów ciężko znosi jazdę samochodem, Borys wręcz przeciwnie. Ułożył się wygodnie na siedzeniu. Zaczęliśmy się powoli poznawać – uwielbia kiedy delikatnie gładzi się go po oczach. Głaskanie po głowie ujdzie, ale to już nie to samo. Minęły 4 godziny jazdy. Dojechaliśmy. Zmęczeni ale szczęśliwi, że już jesteśmy w domu. I tu zaczął się dramat. Otworzyliśmy drzwi samochodu, żeby powoli zapoznał się z nowymi zapachami. Pierwsze niepokojące zachowania. Borys robi się coraz bardziej zdenerwowany. Ciche szeptanie do niego. Potem zostawiamy go na chwilę samego, może tak będzie mu łatwiej. Ponowne podejście, ciche szeptanie, próba pogłaskania – robi się coraz bardziej nerwowo, zaczyna warczeć. Ponowne wycofanie i kolejna próba. Jest coraz gorzej. Uspakaja się dopiero, kiedy zamykamy drzwi. Kolejna próba. Jeszcze gorzej. Warczy, próbuje gryźć. Kolejne próby i eskalacja agresji. Jedyne co przychodzi na myśl to wyciągnięcie go siłą. Ale przecież to nie ma najmniejszego sensu. Przecież w domu oprócz nas jest jeszcze seniorka rodziny. Jak ona poradzi sobie w takiej sytuacji. I tu zapada jedyna decyzja jaka wydaje się być rozsądną, choć ciężko mówić o rozsądku w takiej sytuacji – powrót to jedyne wyjście. Jesteśmy w schronisku o 4 nad ranem. Prośba do pana z obsługi schroniska o pomoc. Próba wyciągnięcia Borysa z samochodu zajmuje mu 20 minut, może pół godziny Ciężko powiedzieć. Wydaje się, że ten koszmar nigdy się nie skończy. Pies jest przestraszony. My kompletnie zdruzgotani. Tydzień wcześniej pożegnaliśmy się z naszym …, teraz kolejne rozstanie. Kiedy Borys jest już w swoim kojcu pracownik schroniska podchodzi do nas porozmawiać. Jest zdziwiony, że zabraliśmy Borysa. Przecież on od tak dawna jest w schronisku. Przecież nikt wcześniej nie próbował go przygotować do adopcji. [/FONT] [FONT=Verdana]Pani Aniu, chciała Pani dobrze. Ale nie można robić tego na siłę. Nie w ten sposób. Przecież Pani Magda mogła popracować z Borysem. Jeśli sytuacja była niepewna to może warto było powiedzieć, że na adopcję za wcześnie. Przecież nie musieliśmy zabierać go od razu. Może wszystko potoczyło by się inaczej. Dużo tych „może” ale niestety stało się i już nikt tego nie jest w stanie zmienić. Teraz najważniejszy jest Borys czy „Czaruś” jak go nazywacie. On naprawdę nie jest gotowy na to, żeby trafić do domu, do „zwykłych” ludzi nie mających doświadczenia w postępowaniu z psami tak doświadczonymi przez życie. On potrzebuje czasu, dużo czasu na to by wyjść ze stanu w jakim jest teraz.[/FONT] [FONT=Verdana]I już na koniec – naprawdę życzę wszystkim użytkownikom tego forum, oby nigdy nie musieli przechodzić przez to co my. [/FONT] [FONT=Verdana]Bardzo szczególne życzenia, i proszę wierzyć to nie sarkazm, dla ihabe – oby nigdy nie spotkała Pani w życiu ludzi, którzy będą Panią oceniać nie mając najmniejszej wiedzy o tym co zaszło, o wszystkich okolicznościach. Ludzi, którzy bazując jedynie na podstawie kilku zdań wypowiedzianych przez kogoś ocenią Pani postępowanie. [/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT][/QUOTE] czemu ma służyć ta wypowiedź? tlumaczeniu? czy może dywagacjom co by było gdyby? a może pani Ania jest winna, że szuka domu psom? stało się i każdemu jest bardzo przykro rozumiem rozczarowania, ale nie ma co wymyślać różnych hipotez nie ma sensu ciągnąć pretensji Czarunia jedzie teraz w miejsce gdzie zaopiekuje się nim ktoś doświadczony...... widzę za to wskazującą na niedawną rejestrację, liczbę postów może proszę skorzystać z okazji dogomania to miejsce gdzie można znaleźc pieska do adopcji lub po prostu wesprzeć jakiegoś czworonoga pozdrawiam -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
dziękuję ...... -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
........................................... -
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
:klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: -
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
faktycznie.......to trzeba umieć ;) -
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
[quote name='Monday']Przepraszam, że jeszcze do tego wrócę...ale dopiero teraz dowiedziałam się dokładnie co się stało. Ja muszę napisać i swoje zdanie. Pani Monika nie ma racji co do tak surowej oceny ludzi zaangażowanych w adopcję Czarusia. Fakt, kontaktu z Czarusiem nikt z nas dużego nie miał. Ale każdy robi to co może. Ogłoszenia i zachęcanie innych dogomaniaków do wątku Czarusia też jest ważne i czasochłonne. Każdy ma swoją rodzinę, któej też trzeba poświęcić czas...nie można chodzić do każdego psa ze schronu i go oswajać. Podobno mieli państwo narady rodzinne, podobno rozmowa z psychologiem w schronie, podobno państwo podjęli odpowiedzialną decyzję. Pewnie ja naiwna nawet złego słowa o państwu bym nie powiedziała, ale po komentarzu pani Moniki, aż się zagotowałam:angryy: Nie spróbowali państwo nawet jednego dnia...rozumiem że problem z wyciągnięciem Czarusia z samochodu...ale trzeba było się postarać. Ludzie ten pies został skatowany do tego stopnia, że stracił wzrok, czego się spodziewacie? Że rzuci się wam na szyję???? On się boi. Trzeba było podpytać jakiegoś swojego psiego psychologa jakie problemy mogą być z takim psem. Trzeba było się lepiej przygotować !!!! A jeżeli państwu się nie udało, to trzeba było siedzieć cicho, a nie poniewierać nas takim tekstem jak pani napisała. Na pewno ludzie z dogo zrobili więcej dla Czarusia niż pani. Jak wyżej wspomniałam, nie miałabym żalu, bo każdy podejmuje niewłaściwe decyzje, ale na takie oskrżenia od pani Moniki nikt nie zasłużył !!!!!!!! To nie był niczyj pies, nikt za niego ręczyć nie mógł. Potrzeba cierpliwości do takich psiaków. Pani Monice radzę wziąć szczeniaka...nie bedzie problemów...chociaż to też nie jeste pewne, na pewno nie będzie problemó na początku z wprowadzeniem psa do domu, a później, jak z każdym psem, może być różnie. Szkoda mi tylko, że nie ma miejsca w hoteliku w domku. Może podpytać u Donki5, ona będzie chciała jeszcze jednego psiaka do domu. Dziewczyna chętna pomagać, ale niestety niedoświadczona. Nie wiem, porozmawiać z nią zawsze można. Mieszka blisko Białobrzegów, niedaleko. Ale ja tak tylko podsuwam myśl. Ale, jak pewnie każdy dałabym psa do jamora. Jakoś dałby sobie radę. A też jest niedaleko, tylko pewnie miejsca nie ma.[/QUOTE] o masakra chcialo Ci się tyle pisać? mi też jest przykro bardzo, ale zawsze znajdzie się ktoś kto postawi zarzut, że to co robisz to za mało tak się zdarza, choć nie powinno nie mogę partycypować w utrzymaniu hoteliku w obecnej chwili (znaczy nie mogę się wiązać deklaracją stałą) ale jeśli trzeba dorzucić parę złotych na transport, to postaram się pomóc pozdrawiam -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
...................................... -
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
Monday ma rację czarunia się po prostu boi a jak wiadomo strach u psów powoduje pewną agresję on chyba powinien najpierw się oswoić z ludźmi trzeba mu pokazać, że nie ma co się bać -
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
ja wierze, że się uda ludzie przyjechali z daleka po pieska, który nie widzi będą się starać na pewno mam zdjęcia psiaków z ostatniego boksu z izolatek - kolegów czarka jak mniemam, bardzo przyjemne zwierzęta red pisałam o tym na watku lady może pieski mają wątek.......... swoją drogą był ktoś u lady? -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
na razie tylko songo ma domek -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
................................ -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
...................................... -
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
red tak sobie myślę........ pisąłam na wątku lady i songa, ale być może nie zauważyłaś czaruś jest na izolatkach w ostatnim boksie, prawda? mam parę fotek jego kompanów z celi może mają wątek........ -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
ja sobie tak myślę, że gdyby to nie było tak daleko..........ehssssss bardzo dziękuję red -
już w DS, Radom, czyli galeria fiony i lili
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
Królewianka w tym miesiącu (pi razy oko, ponieważ wiek jej został tylko oszacowany) kończy rok mój sfisiowaniec został sam, nie ma już songunia i w związku z tym znowu się zrobiła strasznym nachalniakiem niestrudzenie narzuca się w celu przytulania, głaskania, lub zabawy moje notatki i materiały naukowe nie mogą się ostać bez uszkodzeń troszkę pusto bez songuni, ale wiemy, ze jest w dobrym miejscu wklejam fotki z komórki [URL=http://img190.imageshack.us/i/27082009256.jpg/][IMG]http://img190.imageshack.us/img190/3913/27082009256.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img193.imageshack.us/i/27082009255q.jpg/][IMG]http://img193.imageshack.us/img193/8505/27082009255q.jpg[/IMG][/URL] -
Pobili mnie, straciłem wzrok (Radom) --Czaruś pojechał od Mori do domku!
lilith27 replied to red's topic in Już w nowym domu
A to Ty Monday będziesz w shronisku podpytaj proszę o Lady jak się ma i czy już coś o niej wiedzą czy ma dalej pchełki, jak się czuje, czy jest agresorywna może uda mi się ją jednak odwiedzić w weekend fajnie, że Czaruś ma szansę i myślę sobie, że to gonia ma jakieś fluidy kciuków nie trzymam (przesądna jestem), ale bardzo mocno kibicuję -
Sochaczew - czarny pies z czarną rzeczywistością
lilith27 replied to luka1's topic in Już w nowym domu
w wolnej chwili (których mi brakuje ostatnio) wystawię mu allegro postaram się sprężyć pozdrawiam skazańca -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
zrobiłam dla lady banerek w wolnej chwili zacznę robić ogłoszenia postaram się ją odwiedzić jak najszybciej [URL=http://www.dogomania.pl/forum/f28/radom-lady-polastka-wyrzucona-z-auta-teraz-za-kratami-144235/][IMG]http://img98.imageshack.us/img98/2608/banerek.jpg[/IMG][/URL] -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
zwracam się z prośbą, ażeby nie wylewac jadu na wątku Lady jeśli ktoś ma jakieś pretensje proszę o pw, a nie pozowanie na wątku publicznie Lady na pierwszą -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
po co Ty ciągniesz jakieś niepotrzebne żale i edytujesz posty kilka godzin później, iż rzekomo tak Cię wstrząsają i budzą takie emocję, że musisz myśleć kilka godzin co napisać kręcisz awanturę a tymczasem okazuje się, że malawaszka nawet nie bardzo wie dlaczego do niej wysyłam pw i piszę o numerach ludzi chętnych na adopcję psa zadałaś sobie trud, żeby jej dać znać o tym? - jakoś nie mam takiego wrażenia nie mam również wrażenia, iż posiadasz wiedzę o tym, że napisałam pw o dwóch osobach chętnych i które jednocześnie wyraziły zgodę żeby przekazać ich nr telefonu dalej a nadto dodam..... wiesz co malawaszka odpisała? - że nie wyrabia na dzwonienie czego Ty oczekujesz? - że dam jej listę telefonów ludzi w ciemno, nawet nie wiem z jakich miast dzwonili i czego na prawdę chcieli przeczytałam jeszcze raz ten edytowany post napisany przed 18.00 i edytowany około 22.00 Niegrzeczna forma? - przepraszam ale jej nie dostrzegam Za to dostrzegam, że sama się nakręcasz, aż się w "Tobie gotuje" napisałaś najpierw, żeby wysłać pw malawaszce i tyle a potem cztery godziny później dostrzeglaś jakąs niegrzeczną formę i masz żale przykro mi, ale to Ty mnie atakujesz -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
przypominam, że mamusia songa jest dalej za kratami i jak na razie nikt o tym nie pamięta, ten wątek dotyczy teraz lady, o której zadają się wszyscy zapominać za to ważne są numery telefonu bardzo dziękuję za pomoc przy ogłoszeniu songunia szczególnie dziękuję "tajemniczej" amatorce coci bonga małego songa, która po cichutku robiła songiemu ogłoszenia i to dzięki niej trafił do metra bardzo proszę wszystkich o wsparcie mamusi sogniego -
Sochaczew - czarny pies z czarną rzeczywistością
lilith27 replied to luka1's topic in Już w nowym domu
skazany na schronisko -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
.................................... -
Lady -totalny brak kasy, suczka wróci do schronu
lilith27 replied to lilith27's topic in Już w nowym domu
Lady na pierwszą -
Sochaczew - czarny pies z czarną rzeczywistością
lilith27 replied to luka1's topic in Już w nowym domu
i jeszcze raz