Boy
Members-
Posts
83 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Boy
-
[quote name='Jagoda1']Trzymam mocno kciuki za psiaka, za jego los, wierzę, że znajdzie DOM, który on pokocha na nowo, z wzajemnością, bo Murzynek jest pełen milości i wierności...[/quote] Tak Jagódko i wiesz co, pomimo tej tragedii biedactwo zaczęło ufać, że będzie dobrze. Bo naprawdę jest zmiana w jego zachowaniu, na plus. Bidulek jest naprawdę bardzo dzielny. Bo te psiaki, wiemy same po naszych pupilkach rozpieszczone, wykochane nie dałyby sobie rady same na świecie a tym bardziej potem zamknięte w klatce. A Murzynek sie trzyma. Ciągle biedactwo się trzyma.
-
[quote name='waldi481']A może lepiej,że nie odwiedza?Może rozbudziłaby w psie nadzieję?A po co jesli nie może dać domu.. Historia Murzynka wzbudziła we mnie pewne refleksje i nie powiem aby były one budujące:-(W zyciu boję się tego,że Gucio odejdzie,a ta historia uczy,że lepiej by psy odchodziły przed nami...Bo co potem?:-( waldi481[/quote] Tak masz rację. Ja też mam ukochanego psiunia, Boya, zresztą na dogo mam jego imię. Bojciu ma prawie 14 lat, jest mieszańcem doga niemieckiego a wiecie jak krótko żyją dogi. Dobrze, że Bojeczek to mieszaniec, ale jest już bardzo nieporadny, ma nawet problemy z zejściem ze schodów, rano to ja muszę pilnować, żeby się zdążył wysiusiać na dworze, bo jak ja się zapomnę, to on może zrobić wielkie siusiu w domu. Też martwię tym co będzie, ale nie wiem co Bojeczek zrobiłby beze mnie.
-
[quote name='waldi481']Dlaczego tak sie dzieje?Bo sa wakacje-niestety,adopcje stoja w miejscu:shake: Czytam historię Murzynka i bardzo mi go żal. Nowy domek może miec kłopot-czy nie będzie uciekał? Psia miłość:-( Elżbieta[/quote] Waldi481 ja też cały czas się tego bałam. Co będzie jak uda się znaleźć osobę, która zechce pokochać Murzynka, a on będzie uciekał. Murzynek w ZOO jest już 10 dni. Z każdym dniem przekonuje się do mnie, do pracowników ZOO, cieszy się na nasz widok. To ważne, bo ta psina pokazuje jak bardzo chce kochać, jak potrzebuje miłości. I dzisiaj kiedy wzięłam go na spacer po parku, to tak pięknie chodził na smyczy, był taki grzeczny. Oczywiście kupka na trawce pod drzewkiem. Słuchał moich poleceń. I cieszył się. Oczywiście ja też się cieszyłam, bo moje pierwsze z nim spotkanie było bardzo smutne, to wtedy gdy uciekł w nocy z zOO i znalazłam go pod jego dawnym domem. Wtedy był tak strasznie smutny i zrezygnowany, że po prostu moje serce wyło razem z tym psem. Jak wzięłam go na ręce to nawet nie bronił wsadzić się do samochodu, a przecież byłam dla niego obcą osobą. Gdy wsadziliśmy go potem do klatki to stał w niej nieruchomo jak posąg. A dzisiaj się cieszył, naprawdę. Teraz jak uda się znaleźć mu domek, to jestem pewna, że psiunia się tam zaaklimatyzuje, bo on tego bardzo pragnie. Tylko, że dzisiaj znowu nie jadł. I ta współlokatorka jego pani powiedziała, że Murzynek bardzo schudł przez te 10 dni. Wiecie co, a dlaczego ona go w ogóle nie odwiedza? Powinna, prawda?
-
[quote name='basia0607']Monika dzwoniłam dzisiaj do zaprzyjażnionej redakcji w Elblągu. Dostali Twojego meila. Murzynek będzie miał opisną swoją historię. Czy wyslalaś im fotki ? Jutro jadę do nich to popytam .[/quote] Basieńko jeżeli ta redakcja, to Dziennik Elbląski to Murzynek już tam był i tylko jedno małżeństwo zadzwoniło do mnie w jego sprawie, mieli przyjechać, czekałam na nich, a oni oddzwonili, że nie przyjadą, bo dostali przydział na wczasy. Dziewczynki właśnie przyjechałam do domu. No w końcu byli. Zrobili zdjęcia Murzynkowi na cmentarzu przy grobie pani, tylko były problemy z pozowaniem Murzynka, bo nie chciał patrzeć na pomnik ani na aparat fotograficzny. Ale dlatego, bo była z nami ta współlokatorka opiekunki Murzynka. I on biedaczek tak się ucieszył jak ją zobaczył, że nie mógł na niczym się skupić. Obcy ludzie jacyś obok, wzięli go ze mną z klatki do samochodu wywieźli i chcą, żeby piesunio pozował i się smucił na zawolanie. A on tak się cieszył widokiem pani Słotwińskiej, przeciez widział ją po raz pierwszy od kiedy przyprowadziła go do ZOO, a to juz ponad tydzień. Ale są też zdjęcia jak Murzynek położył się przy nagrobku, nie pani, tylko obok, ale cóż nikt nie jest doskonały. Zrobili też zdjęcia domu zmarłej opiekunki i zdjęcia z fotografii pani Murzynka. Obiecali, że podadzą mój numer jako kontaktowy w sprawie adopcji Murzynka. Ale wiecie co, dzięki A. z Elbląga Murzynek został umieszczony na wirtualnej Polsce i też żadnego odzewu. Czy któraś może wie dlaczego tak się dzieje?
-
Zadzwonił do mnie dzisiaj z Faktów dziennikarz. Mówił, że jedzie do Braniewa i chce zrobić Murzynkowi zdjęcia. Czekam na niego od 14, miał być o 17, potem o 18 teraz dochodzi juz 19. Kazałam ludziom z ZOO czekać, bo to szansa dla Murzynka. Ale już poszli do domów. Teraz nie wiem o której ten dziennikarz będzie, będę musiała ściągać znowu pracownikow z ZOO. No trudno, żeby tylko przyjechał. Do tej pory nikt do mnie zadzwonił, kto chciałby wziąć Murzynka, a to taki cudowny piesek.:(
-
[quote name='wtatara']jaki on jest duży?Wziąć go nie mogę. Mam swoje 2 i jednego na tymczasie. A mieszkanie 47 m jednak będę szukać[/quote] Wtatara, Murzynek jest mały, do kolan. Jest bardzo grzeczny, bardzo mądry, pięknie chodzi na smyczy, załatwia się poza klatką w której jest umieszczony. [quote name='szajbus']Zrobiłam Murzynkowi 51 ogłoszeń. Linki wkleiłam na pierwszą stronę wątku do mojego postu. Tak będzie czytelniej![/quote] Szajbus jesteś niesamowita dziękuję [quote name='malagos']A ta dziewczyna z Elbląga moze go weźmie?... Jest taka nadzieja? :cool1:[/quote] Malagos niestety ta dziewczyna z Elbląga nie może go wziąć. Jest młoda, mieszka z mamą i ojczymem i on nie chce się zgodzić na psa. Poza tym mają koty
-
[quote name='wtatara']popłakałam się- dlatego tak kocham zwierzeta- one nie zawodzą[/quote] No widzisz Wtatara tak większość reaguje, którzy zapoznali się z historią Murzynka, takie same wypowiedzi czytam na forach naszych lokalnych gazet internetowych. Dlatego nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, dlaczego nie ma ani jednej osoby, która zadzwoniłaby do mnie z wiadomością, że chce wziąć tak wspaniałego, mądrego, kochanego psiaka.:shake: [quote name='anciaahk']To ja źle doczytałam, że śpi na gołej ziemi i dlatego mnie zdziwiło, że nawet nie na kocyku :(. Co do warunków, zdaję sobie sprawę, że ciężko znaleźć jakieś schronienie, dobrze, że w ogóle ma gdzie być. Najlepiej przydałby się chyba jakiś tymczas, tak by na jego tęsknotę leczyć go kontaktem z ludźmi, a nie z małpami :(.[/quote] Tak tymczasu też mu szukam
-
[quote name='anciaahk']To nie można tam mu dać koca?[/quote] Anciaak kocyków Murzynek ma pełno. Przywiozła je dziewczyna z Elbląga i ja też je przyniosłam. Ale Tobie pewnie chodzi o to, żeby ten koc powiesić z boku klatki, tak? Żeby małpy nie mogły rzucac kamieniami. Widzisz, to nie takie proste, bo to jest ZOO. Tak naprawdę, to nie wolno tam trzymać psów. To nie jest schronisko. Teraz jest sezon, do ZOO przychodzi mnóstwo ludzi. Codziennie przychodzi tam kierownik ZOO. Gdybym ja lub pracownicy ZOO wywiesili ten koc, to szybko kazano nam by go zdjąć. Ale nie martw się ten kamień był tam przypadkiem. Miejsce gdzie są małpy, to wybetonowana klatka, nie ma tam żwiru itp. A ta małpa cholera była po prostu zazdrosna, bo widziała, że daję Murzynkowi smakołyki i bawię się z nim, a na nie nie zwracam uwagi. Ja też o mało co nie zarwałam od niej kamieniem. A swoją drogą po raz pierwszy widziałam coś takiego na oczy
-
Jamnisiowate sunie blondynka i brunetka MAJĄ DOMY!-Olsztyn
Boy replied to Jagoda1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jagoda1']Obie sunie [COLOR=red][B]mają domy[/B]![/COLOR]:lol:[/quote] Brawo Jagoda :multi: -
Dziekuję Szajbus
-
Nie napisałam jeszcze w jakich warunkach teraz przebywa Murzynek. Ponieważ dwa razy próbował uciec, raz przecisnął się przez szczeble, w drugim miejscu przegryzł siatkę, pracownicy ZOO zostali zmuszeni, żeby umieścić go w klatce z metalowymi kratami. Nie ma tam budy, jedynym schronieniem, niedokładnym jest wąski, mały zadaszony przedsionek, około pół metra, nie ma pomieszczenia, które chroniłoby go przed zimnem. Murzynek spał na gołej ziemi. Zwijał się w kłębek i tak zasypiał. Teraz ma już kocyki, poduszeczki, więc śpi na nich. Obok jest klatka z małpami. Te cholery rzucają się do Murzynka, jak bidulek zbliży się do nich to wyciągają łapy, żeby go podrapać. Ma zresztą pyszczek podrapany. Dzisiaj widziłam jak jedna z małp wzięła kamień i rzuciła w Murzyna.
-
Jagoda dziękuję, ta strona na allegro jest zrobiona doskonale, jesteś super dziewczyna Czerwona obróżka i smycz, którą ma Murzynek to podarunek od pewnej pani z Braniewa. Przeczytała o Murzynku na braniewiaku, to taka nasza gazeta internetowa. Chciała zabrać Murzynka do siebie. Przyjechała w piątek samochodem i zabrała go do domu. Chciała sprawdzić co zrobią jej dwa koty. Czy uda się pogodzić całe towrzystwo. Mówiłam jej, że koty wymagają czasu, że po kilku minutach nic nie sprawdzi. Koty oczywiście dostały "palpitacji serca", i babeczka zrezygnowała. Powiedziała, że nie będzie narażać stanu psychiki kotów. Mimo wszystko ja rozumiem, jej koty są jej bliższe. Chociaż wiem, że Murzynek, teraz kiedy mu zależy na znalezieniu domu dostosowałby się do tych kotów. To mądry pies. Jest też świetna dziewczyna z Elbląga. Sercem oddana zwierzętom. Przeczytała o Murzynku w gazecie internetowej elbląskiej. Wzruszyła się i postanowiła pomóc Murzynkowi. Ta dziewczyna przyjeżdża do Murzynka z Elbląga. Przywozi mu smakołyki, zabiera na spacery, dzisiaj przywiozła mu poduszeczki i kocyki, żeby psinie było wygodnie. Rozgłasza histrię Murzynka gdzie się da. Cudowna, mądra i dobra dziewczyna.
-
Jagoda przesłałam Ci na maila zdjęcie Murzynka zrobione dzisiaj.
-
[quote name='Jagoda1']Poproszę o zdjecie Murzyna, wystawię go na allegro. To niezwykła miłóści i wierność , az po grób:-(... Czy moge wykorzystać ten tekst?[/quote] Jagoda przesłałam na Twojego maila zdjęcia Murzynka. Oczywiście, że możesz wykorzystać mój tekst.
-
Dziewczyny! Dziękuję za pomoc. Jak zawsze mogę na Was liczyć. Oczywiście, że mam zdjęcia Murzynka, tylko że ze mnie jest sierota to nie wiem jak mam je wkleić na dogo Może któraś poda mi maila i wyślę je na maila?
-
Szukam pomocy dla psa, któremu umarła opiekunka, poniżej przedstawiam jego historię. Może dzięki Wam uda nam się uratować jego życie. Do tej pory jego historia ukazała się w naszych lokalnych gazetach. Wszędzie wzbudzała współczucie, ale na tym się skończyło. Nie udało mi się znaleźć dla niego nowego opiekuna. Z każdym dniem jego stan jest coraz gorszy. Boję się, że jego serce nie wytrzyma, ze podda się i umrze. [B]Murzyn najwierniejszy z wiernych[/B] Sześcioletni kundelek Murzyn nie pogodził się ze śmiercią swojej opiekunki. Jego miłość i wierność jest silniejsza niż śmierć.Od dwóch miesięcy codziennie po obiedzie chodził na grób swojej pani przy cmentarzu położonym przy ul. Morskiej w Braniewie. Kładł się przy grobie i zostawał często przez całą noc. Ludzie odwiedzający cmentarz często widzieli przy trzecim pomniku od rzeki psa leżącego przy nagrobku, wpatrzonego smutnymi oczami w kamienną płytę. Pani Słotwińska współlokatorka byłej opiekunki Murzyna często chodziła po psa na cmentarz i zabierała go do domu. Pies robił się coraz bardziej smutny, nie jadł, nie chciał pić. Czekał tylko aż nadejdzie popołudnie i będzie mógł pobiec na cmentarz. Wyglądało to tak, jakby Murzyn nie chciał opuścić swojej pani i sam czekał na śmierć. [FONT=Arial][SIZE=2]Dopóki Murzyn był przy swojej pani nie wyróżniał się niczym szczególnym, sympatyczny, czarny, mały kundelek. Rozpieszczany, śpiący w domu na fotelu, zajadający się psimi przysmakami. Niestety 22 maja tego roku opiekunka Murzyna zmarła. Była osobą samotną. Murzyn miał sześć lat i w tym samym momencie zaczęła się wzruszająca historia o psiej wierności.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Kiedy odbył się pogrzeb opiekunki Murzyna, pies był zamknięty w domu. Nikt nie wie w jaki sposób trafił na cmentarz na świeżo usypany grób. Następnego dnia pies znowu się pojawił, na trzeci dzień to samo. Od tej pory Murzyn na stałe pełnił straż przy grobie swojej ukochanej pani. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Dom przy ul. 9-maja w Braniewie, w którym mieszkał Murzyn ze swoją panią został przeznaczony do rozbiórki. Pani Słotwińska, współlokatorka zajmująca się po śmierci opiekunki psa Murzynem ,musiała opuścić mieszkanie, nie może wobec tego przygarnąć psiaka. Pies został przewieziony trzy dni temu do braniewskiego ZOO. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami chce znaleźć mu opiekuna który przygarnie psiaka, zapewni mu miłość i ciepły dom.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Mimo, że w ZOO pracują wspaniali ludzie, wrażliwi na psi los, nie są w stanie zapewnić Murzynowi takiej opieki, na jaką pies zasłużył. Murzyn nie chce zaakceptować swojego pobytu w ogrodzie. Szczeka, drapie siatkę, skrobie w ścianę, wyje. Chce się wydostać na cmentarz. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Kiedy przedwczoraj, dzień po przyprowadzeniu psa do ZOO, przyszłam go odwiedzić, okazało się, że pies uciekł. Przecisnął się przez cienkie szczeble ogrodzenia. Po książeczce zdrowia udało mi się dotrzeć pod dawny dom Murzyna. Był tam. Stał w słońcu ze spuszczoną głową i czekał. Smutny widok zrezygnowanego, cierpiącego psa. Z ciężkim sercem zabrałam go do samochodu i odwiozłam do ogrodu zoologicznego. To w tej chwili jedyne miejsce, które zapewni mu posiłek i opiekę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Dzisiaj dowiedziałam, że Murzyn znowu próbował uciec, żeby dostać się na cmentarz. Nie udała mu się ucieczka. Murzyn robi się coraz smutniejszy, jego serce jeszcze bije. Nie wiem jak długo jeszcze to wytrzyma.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jeśli możesz uratować życie tego wspaniałego psa, potrzebujesz przyjaciela, a jesteś osobą cierpliwą, która potrafi dać dużo miłości drugiej istocie, prosimy o kontakt pod numerem tel.781015201.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Murzyn posiada książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Braniewo, to małe miasteczko położone w woj. warmińsko-mazurskim, 7 km od granicy z Rosją, 40 km od Elbląga.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://i203.photobucket.com/albums/aa2/vectra_foto/bannerki%20bajerki/anashar.gif[/IMG]
-
Astor jest już u swoich opiekunów. twierdzą, że dbają o psa, że nie przebywa w kojcu tylko w sporej zagrodzie, ze ma duzo miejsca, spora budę, no w sumie, że niczego mu nie brakuje. Mam nadzieję, że tak jest. Nie widziałam jeszcze w jakich warunkach żyje pies. Będe musiała to sprawdzić.
-
Ta kobieta która rano dzwoniła była we fromborku. Rozpoznała psa. I powinnam się cieszyć, ale nie jestem pewna, czy oni są odpowiedzialnymi ludźmi. Nie szukali psa, a upłynął od jego zaginięcia tydzień. Ona twierdzi, ze go wszędzie szukała, ale ja jej nie wierzę, bo w takiej sytuacji wiesza się ogłoszenia, prawda? A żadnych ogłoszeń nie było. Poza tym pies jest trzymany w kojcu na działce, bo pilnuje tam zwierząt. Więc psina ma bardzo mało kontaktu z ludźmi, to jest już straszne. Ta babka twierdzi, ze ona większość dnia spędza na działce, ale zimą przeciez nie. To co, ten psiak tam jest ciągle sam? Ona poza tym boi się go. Nic zreszta dziwnego jeśli jej jedyny kontakt z Astorem bo tak wabi sie mastino, polega na jego karmieniu. Dzsiaj jak przyjechała po psa ze swoim bratem, bo męża nie było, pracuje na wyjeździe, i pies zawarczał na jej brata, to bała się wziąć Astorka i powiedziała, że przyjedzie jutro jak wróci mąż. To wszystko bardzo mi się nie podoba. Oczywiście przygotowałam odpowiedni protokół na jutro, trochę ją postraszę i będę kontrolować.
-
:multi: Dzisiaj w kioskach ukazała się nasza lokalna gazeta, jak co piątek. Rano zadzwoniła do mnie zapłakana, smarkająca kobieta. Płacząc zaczęła mi tłumaczyć, że to jej kochany pies. Ona myślała, że mastinek już nie żyje, bo szukali go wszędzie i nikt go nie widział. Żeby było lepiej, babka jest z Braniewa a ja nic nie wiem, że w naszym maleńkim miasteczku jest taki pies. Poza tym nasi weci też nie wiedzieli. No ale nie rozmawiałam ze wszystkimi. Powiedziała, że jej piesek ma 7 lat. Że bardzo boi się burzy, a w Boże Ciało była w Braniewie burza i on strasznie się wystraszył, przeskoczył przez siatkę i uciekł. Właśnie jedzie po niego do Fromborka. Dzisiaj albo jutro podskoczę do niej żeby sprawdzić jak ma się piesek i napiszę tu co u niego slychać.
-
[quote name='basia0607']Monika jak mogłam Ci nie pomóc wiedząc jak borykasz się sama z tym psem , zwłaszcza , że wzielaś ślub z TOZem / chyba tylko po to aby placić skladki :evil_lol:/[/quote] No jak animalsi mnie nie chcą :placz:
-
[quote name='setka'][LEFT]'Dupelek' :loveu: słodkie imię dostał. [/LEFT] [/quote] No tak :lol: On ma taka smieszna wielka niezgrabna dupeczkę, te fafluneczki z mordki, po prostu jest przesłodki :loveu:
-
Mam super wiadomość:multi: Basieńka bierze mastinka do siebie. To tak na razie, aż nie znajdziemy mu mądrego, odpowiedzialnego domu, bo psina jest tego warta. Skubany zawładnął mną całkowicie. Widziałam go dzisiaj. Poznał mnie. Robi takie słodkie miny jak merda ognem i czeka aż podam mu przysmak. Ciekawe, czy on poznaje mnie, czy wyczuwa przysmaczek? :) Wolałabym, żeby mu o mnie chodziło. Ludzie u których jest mastinek też powoli zaczynają się do niego przekonywać, boją się go dalej, ale już nie patrzą na niego jak na mordercę. Dupelek zresztą też czuje się lepiej, to widać gołym okiem. Poprawa w jego samopoczuciu jest ogromna. No tak, ale tam ciągle dostaje mnóstwo jedzonka, brzusio mu się pasie, ryjek rozradowany, zaraz stanie się tam panem na włościach :) Dziewczynki chcę Wam bardzo podziękować, naprawdę. Nawet nie wyobrażacie sobie ile siły dostałam od Was w momentach zwątpienia, kiedy myślałam, że nie uda mi się "dupelka" uratować. Ale kiedy tylko wchodziłam na Wasze foru, na forum molosów i widziałam, że tyle Was jest, to czułam, że nie mogę zwątpić. Jeśli tylko ja będę mogła w czymś pomóc na pewno nie odmówię. I obiecuję, że teraz częściej będę do Was zaglądać. Jesteście wspaniałe dziewczyny. Pozdrawiam Was Monika
-
Charly dziekuję za pomoc, Ewusek czytałam o twojej suni popłakałam się, tak to opisalaś. Basieńko dziękuję, ze pomagasz mi informować dziewczyny w tym co się dzieje. Przepraszam Was, ze tak rzadko tu wchodzę. Po prostu próbuje pomóc psinie na jakie się da sposoby, ostatnio nie mogę już spać z tego wszystkiego. Nie wyrabiam. dzisiaj zadzwoniłam do ewy gebert z Animalsow, nie mogła ze mną rozmawiać. Umowiłyśmy się na jutro. Oni mają w Elblągu schronisko dla Zwierząt. Ewusek, kto to jest setka?
-
Dziewczyny, ten pies jest w tej chwili we Fromborku woj. warmińsko-mazurskie. To z tego miejsca pochodzi zdjęcie na forum. Poprosiłam Basię, żeby umieściła go na wątku. Strasznie jest mi go żal. On nie jest agresywny, tylko przerażony. Ktoś go wywiózł samochodem i wyrzucił w Bobrowcu, to taka wioska kilometr od Braniewa. Tam, ludzie nie znający tej rasy wpadli w panikę. Pies schronił się w folii, gdzie żona gospodarza miała warzywa. Kiedy w piątek poszła pielić ogródek usłyszała warczenie, a raczej warkot czołgu. To był ten mastinek. I ona i jej mąż wpadli w panikę, chcieli wynająć myśliwego, żeby zastrzelił mastinka, na szczęście najpierw zadzwonili do Urzędu Gminy. I wtedy dostałam wiadomość od pracownika Urzędu, że w Bobrowcu przebywa agresywny pies. I oni mają zamiar w poniedziałek wywieźć go do schroniska w Gdańsku. Pojechałam tam z karmą. Na mnie początkowo też warczał. Ale jak miał się zachowywać skoro ludzie na jego widok panikowali, był głodny, chciało mu się pić, nie wiedział gdzie jest jego opiekun? Kiedy zaczęłam mu rzucać karmę, powoli, stopniowo zaczął podchodzić do mnie, nie pozwalał za to zbliżyć się do siebie. Ta folia to było już jego terytorium. Po pewnym czasie doszło do tego, że merdał ogonem kiedy do niego mówiłam, jadł mi z ręki, pił przy mnie wodę i mogłam go pogłaskać. Dodam, że gospodarz chciał mnie pobić, bo wbrew jego woli na jego terenie karmiłam psa. Furiat wprowadzał taką atmosferę nerwowości, że pies reagował na innych ludzi nerwowo. Musiałam go zabrać jak najszybciej od tego wariata, a pies nie pozwolił mi na nic więcej poza pogłaskaniem i dokarmianiem go. Podaliśmy mu "głupiego jasia", którego dostałam od weta. Tylko, że dawkę podaliśmy mu na 60 kg. Bałam się, że coś może mu się stać, jeśli przedawkuję, a widziałam że jest głodny, więc na pewno waży mniej niż norma mastino. Ta dawka była za słaba. Co prawda otępiła psa, ale go nie uśpiła. Po półtorej godzinie czekania na sen, pies zaczął wstawać i dochodzić do siebie. Nie mieliśmy czasu, trzeba było go jak najszybciej przewieźć do Fromborka położonego 14 km od Braniewa, gdzie nasze dziewczyny znalazły mu tymczas. Nie miałam czasu (pies i tak ugryzł jednego faceta) żeby sprawdzać tatuaże. Poza tym to pierwszy mój przypadek rasowego wielkiego psa. Do tej pory duże były tylko kundelki. Nie pomyslałam po prostu o tatuażach. To Basia mnie o nie zapytała, ale byłam już w domu i nie mogłam sprawdzić. Wiem, mastinek nie został zachipowany, bo mamy czytnik i nic nie wykazało. Jeśli chodzi o tatuaże musimy poczekać, aż nam będzie bardziej ufał, żeby dokładnie go obejrzeć. Nikt przecież nie będzie ryzykował własnego życia, żeby obejrzeć podbrzusze masifa, który nie ma zaufania do oglądającego i pewnie jest w szoku z powodu całej tej sytuacji. Jeżeli będę wiedziała coś o tatuażu na pewno dam znać. Wysłałam już ogłoszenie do gazety, posłałam jego zdjęcia do hodowców mastino w Polsce. Dostałam nawet odpowiedź od pani Izy, że to nie jest pies z jej hodowli. Obawiam sie, że mastif jest z jakiejś nielegalnej hodowli albo od osoby prywatnej. Na pewno spał w domu, bo drżał z zimna. A teraz bidulek ma tylko budę w kojcu. Jest bardzo smutny. Jego wiek okresliłabym na jakieś 5 lat. Ma ładne białe zęby ale nie jest też najmłodszy, ma trochę siwą bródkę. Nie jest wykastrowany. Dziewczyny jeśli możecie mastinkowi w jakikolwiek sposób pomóc proszę Was o kontakt ze mną. Podaję tel. 781015201. Basiu dziękuję za pomoc.
-
[quote name='emilia2280'][COLOR=red]Boy, adopcjá szczeniát nie pozbédziesz sié problemów, tylko ukoisz swoje sumienie. Nie masz sumienia uspic, ale masz sumienie pozostawic je losowi. [/COLOR] Emilio, ja nie pozostawiam szczeniąt, których nie pozwoliłam zabić ich losowi. Gdybym tak robiła, to po pierwsze nie zajmowałabym się nimi, więc nie miałyby szans na przeżycie, a potem nie szukałabym im domów, nie sprawdzałabym tych domów. Dlaczego zakładasz z góry, że każdy dom to katorga dla psa, prędzej, czy później zostanie wyrzucony, pobity, zagłodzony? Dlaczego nie przyjmiesz do wiadomości, że tak naprawdę większość ludzi kocha swoje zwierzęta, że w schroniskach psy nie muszą się zagryzać, że mogą być radosne? Tak jest w elbląskim schronisku, które prowadzą animalsi, tak jest w naszym maleńkim ZOO. Pracują w nich ludzie odpowiedzialni, kochający swoją pracę i zwierzęta. Byłaś na naszych terenach, że z góry zakładasz jaki los spotka te szczeniaki w przyszłości? Dlaczego wypowiadasz się na temat zwierząt którym pomagam, a nie masz pojęcia co robię i co z nimi sie dzieje? Może trochę więcej wiary w człowieka? Świat nie składa się wyłącznie z dewiantów. Pozdrawiam BOY