Boy
Members-
Posts
83 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Boy
-
Keciulinko jak mijasz jakiegoś psa i trzymasz na smyczy Murzynka, to nie napinaj smyczy,poluzuj ją i pozwól mu podejść do psa. Ja tak robiłam z Murzynkiem, bo też zauważyłam, że zatrzymuje się przy mijanych psach, ale za każdym razem, kiedy luzowałam smycz i pozwoliłam Murzynkowi podejść do innego psiaka, to on tylko go wąchał, czasami chciał się bawić. Nigdy nie chciał atakować. Myślę, że te jego reakcje, mają oznaczać, ja też mam panią uważaj na mnie. Bo on jest bardzo dumny jak idzie na spacerze zauważyłaś? Tak w ogóle dzisiaj spotkałam panią, która znała właścicielkę Murzynka i wiem że na niego wszyscy wołali "Mały". Faktycznie jak go zawołałam w ten sposób reakcja była natychmiastowa. Dowiedziałam się także, że opiekunka Murzynka chorowała długo. Wiem rownież że była bardzo dobrym człowiekiem, że pomagała wielu ludziom, oraz, że przez jej dom przewijało się duzo ludzi, była lubiana i gościnna. Widzicie, a Murzynek został sam. Gdzie ci wszyscy ludzie?
-
[quote name='keciulinka']Byłam dzisiaj w ZOO ,ale niestety nie mogłam zabrać Murzynka na spacer. Nie było nikogo kto by miał klucze. Dopiero ktoś ma być wieczorem. znów będzie sam...:-([/quote] Keciulinko wiem, że byłaś w ZOO. Tam dzisiaj w kasie bilety sprzedawała stażystka, jutro też będzie stażystka tylko, że inna. Ta dzisiejsza dostała opiernicz za Ciebie. Jak to Murzynek był zamknięty? Otóż Murzynek nie był zamknięty, bo nie zamykamy go na kłódkę, po to, żeby można było go o każdej porze wyprowadzać. Tam są tylko 2 zasuwy jedna na górze i jedna na dole. Wystarczy je odsunąć. Powiedziałam im o Tobie o innych młodych wolontariuszkach i już nie będziesz miała problemu z nimi. We wtorek ma być jeszcze inna pani, ale to już zostaw mnie. Powiem tym stażystkom, żeby o Tobie uprzedziły tę panią. Nie martw się Murzynek był dzisiaj ze mną na spacerze dwugodzinnym, tak, że nie było źle :) Tak w ogóle, to chciał dziabnąć moją znajomą z którą rozmawiałam, bo niechcący nadepnęła mu na ogonek, kiedy sobie niewinnie siedział na kuperku.
-
[quote name='Anashar']Super, że jest kilku chętnych. I mam nadzieję, że Muszynek pójdzie w końcu do domu i zazna jeszcze raz prawdziwej miłości :) A może, skoro jest tyle osób, spróbować im pokazać inne "Murzynki"?[/quote] Anashar mam dziewczynę z Warszawy świetna babeczka, dziennikarka z miesięcznika "Cztery Łapy" sprawdza domki w Warszawie. Więc mam tylko dwa domki i jeden z nich to ta opisana przed chwilą przeze mnie babeczka, ale ona powiedziała że weźmie Murzynka jeśli nie znajdzie innego domku. Więc poczekam aż w końcu Murzynek dotrze do domu. Mimo że telefonow było sporo zapisałam niewiele a jeszcze mniej zostało po rozmowie. Bo nie sztuką jest oddać psiaka tam, gdzie by się męczył. Adresy podam jak Murzynek bedzie juz miał dom, bo trzymam je na wszelki wypadek. Obiecuję, że podam Wam namiary.
-
Ta pani podoba mi sie najbardziej. mieszka pod Warszawą w Michałowicach. Jest wdową od niedawna. Ma przygarnięte dwie sunie, jedną juz po sterylce. Sunie sa malutkie. Ma dom i ogród. Jedna z jej psin ma epilepsję, ona ją taka przygarnęła i ją leczy. Ma samochód, mało jeździ i dlatego boi sie taki kawał jechać, ale jakieś sto kilometrów przejedzie. Jest tez pan starszy wdowiec, ma 13 letnie wnuki. Kocha psy. Kiedyś jak był dzieckiem miał psa Murzynka, bardzo go kochał i ten jego pies był bardzo podobny do naszego Murzynka. Później miał tez psa Murzynka, zestarzał sie przy nim i umarł. A teraz jak zobaczył Murzynka w telewizji to bardzo mu zależy, żeby to był jego piesek.
-
Dziewczyny mam następne adresy!!! Ale nie mam transportu
-
[SIZE=2][B]wiadomość jaką dostałam od pani z Gdyni[/B] [/SIZE] [FONT=Arial][SIZE=2]Piszę do Pani e-maila bo głupio mi jest dzwonić, całą noc nie przespałam po rozmowie z moim mężem i rodzicami. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Mój mąż jest pełen obaw co do adopcji pieska, on boi się obowiązku.Rozumiem go. Decyzja powinna być obojga. Jak już wczoraj usłyszałam, że to ty będziesz miała problem jak coś pójdzie nie tak, to ty będziesz się opiekowała nim od rana do wieczora bo ja pracuje to wiem, że on nie jest gotowy na przyjęcie nowego członka rodziny. Tak samo jest z dzieckiem do tej pory nie mamy bo on musi być gotowy. To jest dobry człowiek ale boi się kolejnych odpowiedzialności, bardzo szybko stracił obojga rodziców, został sam z problemami i myślałam, że pies jakos wynagrodzi tą pustkę. Jednak chyba nie, on woli koty,które przyjdą, zjedzą, przespią się i pojdą w swoją stronę. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Moja mama też przyjęła moją decyzję sceptycznie, dlatego, że sama ma 5 psów i kiedy chciała nam dać chociaż jednego żeby było jej lżej to nie wzięliśmy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Bardzo bym chciała ale nie mogę adoptować Murzynka!! Przepraszam za zamieszanie, proszę sie na mnie nie gniewać.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Troszkę mi zejdzie aż zapomnę, palę się ze wstydu i bardzo żałuje ale chciałabym żeby decyzja była decyzją wspólną a nie tylko moją.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Pozdrawiam[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Ps. Bedę jeszcze dzisiaj rozmawiała z mężem, bardzo mi zależy na adopcji. [/SIZE][/FONT] [B]Moja dzisiejsza wizyta u Murzynka[/B] [FONT=Arial]Dzisiaj byłam w pracy w Elblągu bardzo długo, wróciłam do Braniewa dość późno, godzinę przed zamknięciem ZOO. Zdążyłam wstawić ziemniaki do ugotowania do obiadu a sama skoczyłam samochodem do sklepu po jakiś przysmak dla Murzynka i do niego, żeby chociaż na chwilę z nim pobyć. ZOO było już zamknięte, ale pracownicy jeszcze byli w środku. Dowiedziałam się od nich, że dzisiaj nie było u Murzynka nikogo. Że nic dzisiaj nie zjadł, nie chciał. Poszłam do niego. Siedział w klatce odwrócony do mnie tyłem, drobne ciałko przytulał do siatki, główkę miał spuszczoną. Boże. Zawołałam go wesoło, tak jak robię to od wielu dni. Nie zareagował, pewnie nie usłyszał, albo nie wierzył, że ktoś przyjdzie dzisiaj do niego. Kiedy drugi raz go zawołałam podniósł główkę..... I ten szalony taniec radości. Tak niewiewle potrzeba mu do szczęścia. Otworzyłam klatkę, wzięłam smycz, Murzynek podbiegł do wyjścia gotowy na spacer. Nawet na chwilę nie zwątpił, że skoro jestem to wyjdzie. Teraz dziękuję Bogu, że zdążyłam, że go nie zawiodłam. Na spacerze jak zwykle mnie zadziwił. Wzięłam go do parku, oczywiście każdy krzaczek zaliczony na siusianko, szczekaniem radosnym wszystkim oznajmiał, że oto idzie. Kupka na trawce ( trzymał tak długo, aż ktoś nie wziął go do parku), a potem, kiedy go zawołałam ( smycz jest długa) podbiegł do mnie, przewrócił sie na trawie na plecki, i zaczął się tarzać, cieszyć, Potarmosiłam mu brzuszek. Ten roześmiany pyszczek był wart tego pośpiechu, żeby go zobaczyć. Potem złapał smycz i zabawa w przeciąganie w siłowanie. Jaki on był szczęśliwy! W tym czasie mąż dzwoni, że jest mu przykro, ale ziemniaki przypalone, bo przysnął i nie wyłączył kuchenki. Nieważne, to wszystko nieważne. Ważny był w tym momencie ten psiak szczęśliwy chociaż na chwilę. Mimo, że pracownicy ZOO czekali na mnie z zamknięciem bramy zawróciłam i zrobiłam z Murzynkiem jeszcze jedną rundkę przez park. Nie mogłam go tak szybko odprowadzić. On tak się cieszył. [/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Potem poszedł grzecznie ze mną do klatki. Rozumiał, że tak musi być. On tak mało chce. Odrobinę uwagi. Tylko odrobinę. Moje idiotyczne 20 minut, pół godziny. Nałożyłam do jego pełnej miseczki jeszcze to, co i ja mu kupiłam i maluni zaczął jeść. Jadł, a wcześniej gdy nikt do niego nie przyszedł nie ruszył jedzenia. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Teraz siedzę przed komputerem, łzy płyną mi z oczu, bo ciągle widzę Murzynka, z pochyloną główką, drobnym ciałkiem przyklejonym do krat, smutnego, czekającego na kogoś kto go pokocha. Ja już go kocham. Tak bardzo chcialabym, żeby ktoś dał mu szczęście.[/SIZE][/FONT] [B]Szajbusku czy to ktoś od Ciebie ?[/B] Dzwoniła do mnie babeczka w sprawie Murzynka. Powiedziała, że mój numer dostała od pani Ani. Powiedziała, że jej mama i babcia bardzo chcą Murzynka dla siebie. Dwie starsze panie 60 i 80 lat. Mieszkają w Łodzi. Transport miałby być załatwiony, bo wujek dziewczyny, która dzwoniła do mnie jest na wczasach w Mielnie, za tydzień ma wracać to zabierze Murzynka. Tylko, że Mielno to koło Koszalina. Nie wiem czy ten wujek zgodzi się jechać po Murzynka dodatkowe 300 km. [B]Jeszcze jedna pani, która bardzo chce Murzynka[/B] Dzwoniła do mnie też pani z Ruji położonej 20 km od Legnicy. To jest bardzo daleko od nas. Ona mówi, że była kiedyś w TOZie, jak mieszkała we Wrocławiu, że teraz w tej Rui mają wybudowany dom, tam jest dużo zieleni, rzeka. Ona twierdzi, że Murzynek byłby tam bardzo szczęśliwy. Że dałaby mu dużo miłości. Tylko że problemem jest transport. Jak go tam przetransportować. Poza tym ona jest teraz na wczasach. Wraca za dwa tygodnie. Co o tym wszystkim myślicie? [COLOR=darkgreen][B]---------[/B][/COLOR] [COLOR=darkgreen][B]Połączyłem posty. I tak na rpzyszłośc proszę o nie pisanie posta pod postem, tylko użycie opcji EDYTUJ :)[/B][/COLOR]
-
[quote name='szajbus']Będzie się z wami kontaktowała pani, która przysłała mi e- maila. Podałam jej namiar na tel [FONT=Arial][SIZE=2]781015201.[/SIZE][/FONT][/quote] Szajbusku nikt do mnie nie dzwonił na razie, nawet ta babeczka z Gdyni:placz: [quote name='antin']Boże czy ja dobrze czytam, rano były 3 domy, a teraz tylko jeden:angryy:. Ludzie nawet nie wiedzą co tracą, ten psiaczek ma taki czar w sobie, mnie oczarował przy pierwszym spotkaniu, ale chyba jest tak jak rozmawiałyśly Monia, ze ludzi oczarowała jedynie historia. Mino to wierze, że sie uda, zawsze są jakies wyjscia ja w to wierze. W końcu udało mi sie zalogować[/quote] No nareszcie Anetko
-
[quote name='mmlasowice']Murzynku - znajdziesz dobry domek. W tej chwili dzielisz los Orzeszka. Życzę ci , abyś trafił na taką rodzinkę jak On. Orzeszek przez 1,5 m-ca "mieszkał " na grobie swojego(jej0 Pana-i. Trafił do mnie na Dt - a teraz żyje jak KRÓL w nowej rodzince. powodzenia! [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/maly-caly-w-kleszczach-szkielet-wyniszczony-wedrownik-ma-dom-135851/index16.html?highlight=mmlasowice[/URL][/quote] mmlasowice dziękuję za dobre słowo. Oby spełniły się nasze życzenia z dobrym domkiem.
-
Jest taka fajna dziennikarka z miesięcznika CZTERY ŁAPY. Bardzo chce pomóc Murzynkowi. Wyręczyła mnie w wydzwanianiu do ludzi, którzy zgłosili chęć adopcji Murzynka. Ona zajmowała sie przez bardzo długi okres czasu adopcją zwierząt. Okazało się, że z tej ogromnej listy została nam jedna osoba, bo ludzie albo mają jakieś wątpliwości co do Murzynka, albo nie chcą jechać po Murzynka, albo są dziwni. Jest świetna babeczka z Gdyni, mnie też ona bardzo się podoba (mówi bardzo do rzeczy), ona nie pracuje, tylko mąż, mają dom, ogrodek i niestety kota zabójcę ( pani z Czterech Łap obiecała pomóc i skontaktować behawiorystę z kotem zabójcą). Kot na szczęście wychodzi z domu by pomęczyć inne koty z okolicy, więc może się uda, co? Ta pani z Gdyni ma porozmawiać z mężem jak wróci z pracy i oddzwoni dzisiaj wieczorem albo jutro. Mamy się wtedy umówić na adopcję. Trzymajcie kciuki. Monika.
-
[quote name='szajbus']Nie wiem dlaczego , na mój e-mail ( w ogłoszeniach jest podany kontakt z pierwszej strony wątku) przyszło pytanie o Murzyna z portalu polska strefa. Pani pyta czy ogłoszenie jest aktualne i czy Murzyn jest do adopcji.[/quote] Szajbusku tak Murzynek ciągle czeka na adopcję Kur...., rozmyślili się. Zadzwonili dzisiaj wieczorem i sie rozmyślili. Powiedzieli, ze Murzynek to trudny pies po przejściach i oni mogą nie podołać. To po cholere zawracali mi glowę. Murzynek mógł już mieć dom:angryy:
-
[url=http://www.tv.elblag.pl/play/285/]Twoja Telewizja Elbląska - Wiadomości 30.07.2009[/url] Możecie zobaczyć Murzynka na żywo
-
[quote name='keciulinka']Właśnie wróciłam od Murzynka :) Jaki to jest wspaniały pies ,ile ma w sobie radości i miłości. Grzecznie dał sie przypiąć na smycz i energicznie zaprowadził mnie do parku w ZOO. Oczywiście co jakiś czas odwracał się i czekał aż go pogłaszcze, wąchał ,szukał i merdał ogonkiem :) Troche się obawiałam czy będzie dawał się głaskać ,ale bardzo chętnie przyjmował pieszczoty i drapanko ::loveu: Zakochałam się w tym psiaku :eviltong: Później z Panią z kasy usiadłyśmy na ławce ,a Murzynek wtulił się w moje nogi ,a później połozył na nich :) Bacznie obserwował okolice i wylegiwał się w cieniu oczywiście cały czas głaskany i drapany co mu sie bardzo podobało :) Przyjechała też Pani która go odwiedza ,przywiozła pyszną kość i znów piesek poszedł na spacerek. Mam nadzieje ,że jeszcze jutro uda mi sie odwiedzić Murzynka ,wspaniały kochany psiak ,aż ciężko było mi się z nim rozstać ;)[/quote] A nie mówiłam :)
-
[quote name='keciulinka']a do której otwarte jest ZOO? może uda mi się jeszcze jutro tam zajrzeć. Dziękuje bardzo ,ale nie chciałabym robić kłopotu :)[/quote] ZOO jest otwarte od 10 do 18, czasami jak nie ma ruchu, to zamykają pół godziny wcześniej. Jeśli będziesz ode mnie wolontariuszką, to będziesz mogła przychodzić wcześniej i wejdziesz bramą tą od strony pałacyku, nie głównym wejściem, bo pracownicy pracują od 8 rano. Muszą Cię tylko poznać i wejdziesz kiedy zechcesz, tam zresztą pracują wspaniali, dobrzy ludzie.
-
keciulinka konicznie musisz poznać Murzynka. jest cudowny. powiedz, że jesteś ode mnie i chcesz go wyprowadzić na spacer. Keciulinka ja jutro jade do Elblaga do tego radia jak chcesz sie ze mna zabrać mogę Cie podrzucić Jadę po 13
-
Jagoda zaraz podam Ci telefon ludzi którzy dzwonili w sprawie Murzynka, tu przeciez tez umarł własciciel i jest mały piesek
-
[quote name='basia0607']Monika, o której będziecie w radio EL ? Ja będe o godz. 16, może się spotkamy.;) Pamietaj, prosze o moich psa: wieszanej Feli, szczeniakach z rzeki i 40 innych :placz: rozumię , że o Murzynku mam już nic nie mowić.[/quote] Basiu mamy tam być za piętnaście trzecia. Ale numer! Na pewno się spotkamy. Super! [quote name='szajbus']Czy w takim razie mam wycofać Murzynka z ogłoszeń?[/quote] Szajbus jesteś po prostu kochana dziewczyna. Te ogłoszenia, chyba siedziałaś całą noc? Nie wiem sama, czy sie spieszyć. Może poczekajmy aż go ktoś odbiere, wydam umowę adopcyjną i dopiero wtedy, co? Wiesz, dopóki on jest w ZOO to nie możemy byc niczego pewne. Ja Was po prostu na bierząco informuję, mam nadzieję, ze wszystko bedzie dobrze, ale życie czasami płata figle, tfu, tfu, tfu..... Szjbusku kochana przepraszam, ale spieszę się " aż go ktoś odbierze" plącze mi się język i klawiatura, za dużo wrażeń od paru dni. Jezu, zabijcie mnie " bieżąco" spadam juz. Nic dzisiaj nie piszę
-
[quote name='keciulinka']dobrze ,że będzie miał kogoś cały czas przy sobie :) a kiedy Murzynek trafi do nowych właścicieli?[/quote] Keciulinka, Ty jesteś z Braniewa, nie chciałabyś mi pomagać w ratowaniu zwierząt? Maurzynek wstępnie umówiony jest na piątek. Ten pan z Warszawy, z którym rozmawiałam ma firmę i powiedział, ze w piatek wcześniej skończy i przyjadą z żoną do Braniewa po Murzynka. Ma zadzwonić o której będą i gdyby coś z terminem się zmieniło to też zadzwoni. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ciągle dzwonią do mnie ludzie i przekonują, żebym wstrzymała adopcję bo on będą lepsi. A nie wiedza nawet gdzie Murzynek idzie. Oni będą lepsi i już :) Za to Murzynek codziennie w lepszej formie. Dzisiaj sama się śmiałam jak go zobaczyłam. Kiedy zblizałam sie do klatki, uszka postawione, tak wiecie jakby nasłuchiwał. Zobaczył mnie i dalej tańce radości w klatce. Wiedział, ze zabiorę go na spacer. Oczywiście podczas spaceru galop po parku, ja na szpilkach, on rozradowany, ludzie na mnie dziwnie patrzą, ja też rozradowana bo pies okazuje przejawy szczęścia. Kupka na trawce, pod drzewkiem. Nie pytajcie czy miałam ze sobą woreczek do sprzątania. tak jak przykazano. Kurcze smutno będzie mi się z nim rozstać. Wiecie co możecie mi pozazdrościć, że mogę widzieć tą przemianę. Co za pies. jakby wiedział, że będzie miał dom. Ludzie, którzy go wezmą będą mieli ogromna pociechę z niego. Taki mały chodzący rozumek, wielkie serce i pełno miłości. Można go zacałować i zatulić. Wiem coś o tym, bo jestem przy nim. Można go bardzo pokochać.
-
:oops: Murzynek nie jedzie do Olsztyna. Jedzie do Warszawy. No, chodzi o to, ze ci ludzie z Olsztyna pracują oboje. Pies przez 8 godzin byłby zamknięty sam w mieszkaniu, a on nie jest do tego przyzwyczajony. Przecież ta babcia nie pracowała, ona ciągle z nim była. Ludzie z Warszawy, to młode, bardzo sympatyczne małżeństwo, nie mają dzieci. Mąż ma firmę a żona nie pracuje. Ta pani kocha zwierzęta i jak tylko widzi np. jeża na drodze to zatrzymuje samochód i łapie jeża żeby go uratować. Tak w każdym razie mówił mi mąż tej pani. Jakoś przypadli mi do serca ci ludzie. Pisałam że zachipujemy Murzynka? To nie ja jestem wielka tylko Wy. Oprócz swoich zwierzaków, które ratujecie robicie wszystko żeby ratować te tutaj na dogomanii. Bede też Wam pomagać. Obiecuję. Poza tym gdyby nie Anetka z Elblaga to nie poszłoby na wirtualna Polskę, nie byłoby naszej telewizji. Jutro jedziemy do radia el, tez Anetka do nich dzwonila. Super babka. Monika
-
Dziewczyny rozmawiałam z młodymi ludźmi z Olsztyna. Mieszkaja w bloku, za pare dni odbieraja własnościowe mieszkanie. Nie mają dzieci. I nie chca zrezygnowac z Murzynka. W ogóle to wojna o Murzynka, każdy mnie zapewnia, ze Murzynek bedzie u niego miał najlepiej. Jutro albo pojutrze zachipuję go, w umowie adopcyjnej zaznaczę, ze przy obróżce dodatkowo identyfikator na wszelki wypadek, gdyby uciekł. Przez trzy miesiące tylko na smyczy spacery. Dziekuję Wam za pomoc. Jak już dojdzie do adopcji to porozdaję Wam namiary na ludzi, którzy chcieliby uratować jakąś bidę, z tych którzy dzwonili do mnie.
-
Zadzwoniła ta kobieta. napisała, ze przyjeżdża po Murzynka jutro o 10. Powiedziałam jej o naszych obawach. Poprosiłam, żeby sie wstrzymała, żeby przemyslała to sobie na spokojnie, podziekowałam za chcęć pomocy. Obiecałam, ze powiadomie ją co z Murzynkiem Od jutra powiadamiam innych. Monika
-
[quote name='basia0607']Uff, mogę odetchnąć . Monika poruszyłaś niebo i ziemię. Wszystkie media, gazety , wszyscy już wiedzieli o Murzynie . Nie musialam nic opowiać.[/quote] Basieńko Ty nawet nie pytaj się jak się czuję bo dosłownie padam na ryj. Ale przecież Ty to znasz, bo masz tak częściej. Buziaczek Zapomniałam, przeciez bardzo pomogła mi Anetka z Elbląga. Co za dziewczyna. Bardzo bym chciała, zeby poszła do animalsów, oni sa przecież w Elblagu. Dziewczyna Basiu jest po prostu super, tak jak zreszta wszystkie tu laseczki ;) Nie poprawiam byków bo nie mam siły [quote name='waldi481']Ufamy Tobie i wiemy,że nie pozowlisz skrzywdzisz Murzynka.A ja?Boję sie o niego,dziecko...Warknie i co będzie?Ja bym była raczej za rodzicami tego Pana z USA.Patrząc na jego życie,był przecież ze starszą osobą powinien być w domu ze starszymi ludżmi.Mieć więcej spokoju.No cóz... Kocham Murzynka,może tym razem moja intuicja mnie zawodzi?Oby.. Elżbieta[/quote] Waldi właśnie do tego pana napisałam. Mnie tez on najbardziej przypadł do serca Tylko, ze ci jego rodzice mają duże tereny A jeśli Murzynek bedzie szukał Braniewa i cmentarza i ucieknie? Już sama nie wiem Może lepiej do bloku? [quote name='waldi481']Ci ludzie z dzieckiem-może innego psa?Murzynek nie jest dla nich odpowiednim psem..Umówmy się tak-taka moja propozycja-ja znikam już z tego wątku-zaczynam się denerwować ok?I prośba-nie powiadamiajcie mnie gdyby wrócił z adopcji. EOT[/quote] Waldi dochodzi 23 a ta kobieta z dzieckiem jeszcze nie dzwoni. Może się rozmyśliła? Może nie przyjedzie po Murzynka? Wtedy dzwonie do tego faceta ze stanów Ok? No dziewczyny jak myslicie?
-
Dziewczyny A. z Elbląga wysłała na w.p. mój list. I miałam przez cały czas telefony w jego sprawie. To małzeństwo z Małdyt ma przyjechać jutro. Powiem im o naszych wątpliwościach, ze mają małe dziecko. Ja sama nie wiem jak Murzynek zareaguje na małe dziecko, przecież on nie miał kontaktu z małymi dziećmi. Jeśli mimo tego beda chcieli go zabrać to w umowie adopcyjnej zaznaczę, że mogą Murzynka nam zwrócić jeśli okaże się, że dziecko i murzynek nie mogą byc razem. Zapisalam sobie adresy ludzi, którzy wzbudzili moje najwieksze zaufanie i z nimi będę sie kontaktować jeśli coś nie wypali z tymi młodymi. Mam faceta ze stanów którego rodzice mieszkają w Polsce, maja olbrzymi teren, dom lasy i jeziora, dzwoniła kobieta z Nowego Sącza, z Warszawy dwie, z Gniewkowa, z Bydgoszczy i z Olsztyna dwie osoby. Możemy więc się nie martwić jesli coś sie nie uda z młodymi ludźmi z Małdyt.
-
Dziewczynki dzwonia do mnie ludzie w sprawie Murzynka!!!!!!!!!!!!!!!!!! Może znajdziemy mu dobry dom. Na razie umawiam się z nimi Trzymajcie kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Babka z Szylen, ale podpadło mi bo powiedziała, że jej dwa psy zostały zagryzione No to jak ona je pilnowla? Ale zadzwoniła kobieta z Małdyt jutro po niego przyjedzie. mlode małzeństwo, mają jednego starego kundelka, małe dziecko, domek z ogrodem. dziewczyny, czy ktoraś mieszka blisko Małdyt?
-
[quote name='basia0607']Idę rano do redakcji, potem na wywiad do radia Elbląg, będę namawiać do adopcji . Wspomnę o Murzynku.:placz:[/quote] Basieńko dzieki Tobie dzwonili do A. z Elbląga w sprawie wywiadu o Murzynku. Nie wiem czy z nimi się umówiła. Ma do mnie zadzwonić. [quote name='waldi481']Ja chyba nie doczytałam:oops:a dlaczego on jest w ZOO? E[/quote] Waldi, no przeciez na pierwszej stronie jest wszystko napisane
-
[quote name='keciulinka']Historie Murzynka przeczytałam w Ikacie. Biedny piesek :( strasznie mig o szkoda. Umieszcze jego historie na innym forum może tam ktoś go pokocha. Może mogłabym jakoś pomóc? jeżeli to możliwe nawet zabierać Murzynka na spacery? Mój piesek odszedł niedawno ode mnie i bardzo chętnie poświęce mój czas dla kolejnego ,żałuje że nie mogę wziąć pieska na stałe.[/quote] Keciulinka, oczywiście, że możesz pomóc. Przyjdź do ZOO, powiedz, że jesteś od tej pani co ogłasza Murzynka w gazetach i że chcesz go wziąć na spacer. Oni maja tam smycz i obróżke i dadzą Ci go. To już jest bardzo dużo. Jeśli bedzie jakiś problem, to zadzwoń na mój numer. Podałam go na pierwszej stronie historii Murzynka.