Martens często jest tak jak piszesz, przykre... Ja jeżdżę do schroniska po to, żeby te smutne mordki spoglądające zza krat swojego boksu poczuły chociaż ten jeden raz w tygodniu dotyk człowieka, dla mnie to największa przyjemność, patrząc na szczęśliwe pyszczki ze zdjęć z nowego domu. I to jest to co być powinno dla nas najważniejsze, radość bezdomnych zwierząt