-
Posts
4589 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saphira
-
Diana- szalone serce odnalazło szczęście w Niemczech!
Saphira replied to żaba88's topic in Już w nowym domu
Wstajemy ! Jakiś strasznie ponury ten poranek :-( -
bernardyn i bernardynica z łodzi z Kosodrzewiny szukaja domu
Saphira replied to ANETTTA's topic in Już w nowym domu
Podnosimy nasze misiaczki ! -
Prawdziwa psia dama - Lejdi, jak na damę przystało we wspaniałym DS!
Saphira replied to żaba88's topic in Już w nowym domu
I w górę :multi: -
Wielka akcja Krężel k/Chynowa-KOSZMAR PSOW POWRACA
Saphira replied to emilia2280's topic in Schroniska
No cóz nie tylko u was dzieją się takie historie. Wczoraj wstawialam na forum "Pomorskiej" Bubę do adopcji i zobaczcie co znalazłam : Kres pieskiego życia Wystarczy zapytać o psa z Łazieńca, by w oczach inspektorek pojawiły się łzy. Z tak złym traktowaniem psa dawno się nie spotkały. Łazieniec, wieś na obrzeżach Aleksandrowa Kujawskiego, sławna z tego, że znajduje się tu dom, w którym mieszkał Edward Stachura. Przy ulicy jego imienia, gdzie posesja sąsiaduje z posesją, na jednej z nich od tygodni umierał z głodu i pragnienia pies. Przywiązany łańcuchem do drzewa rasowy szorstkowłosy wyżeł niemiecki. Widoczny z ulicy. Ludzie przechodzili i nie reagowali, gdy pies z wycieńczenia nie miał siły się podnieść. We wsi mieszka radny, sołtys, a po sąsiedzku wysoki rangą gminny urzędnik. Nikogo to jakoś nie obchodziło. Czyjeś serce zadrżało dopiero kilka dni temu, gdy zwierzę leżało w zimnie, deszczu i własnych odchodach niemal bez czucia. Dostaliśmy sygnał że w posesji w Łazieńcu prawdopodobnie głodzony jest pies. Pojechałam na wizję z przedstawicielem Urzędu Gminy Aleksandrów i policjantem. To, co zobaczyłam, było przerażające - opowiada lek. wet. Małgorzata Rosłońska. - Tak wycieńczonego z głodu, odwodnionego zwierzęcia dawno nie widziałam. Nie mógł utrzymać się na nogach, wszystkie kości na wierzchu tak, że można by się na nim uczyć anatomii. Ważył jedną trzecią tego, ile powinien ważyć taki pies. Zwierzę nie miało budy ani żadnego schronienia przed wiatrem, deszczem i chłodem. Lekarka zabrała psa do lecznicy. Próbowano go ratować podawano kroplówki, leki wzmacniające. Przez dwie doby razem z mężem, także lekarzem weterynarii, oraz ze st. specjalistą weterznarii Joanną Wieczorek czuwali przy nim i jednocześnie poszukiwały dobrego opiekuna. - Nasze apele o pomoc spotkały się z pozytywnym odzewem mieszkańców Aleksa-ndrowa, za co serdecznie dziękujemy. Znaleźliśmy dom, w którym miałby świetne warunki, z wybiegiem, dostępem do jeziora - mówi lek. wet. Adam Rosłoński. Niestety, próby uratowania życia temu psiakowi nie powiodły się. Trzeba go było uśpić. - Był to mądry, inteligentny i dobrze ułożony pies. Młody, miał najwyżej trzy, cztery lata - mówią inspektorki. - Gdy zbliżał się jego koniec, żegnał się z nami. Podchodził, podawał łapę, przytulał się. Było widać, że bardzo się męczy - opowiada Joanna Wieczorek. Przed ładnie utrzymanym domem, w którym zagłodzono psa, równo przystrzyżony trawnik, kolorowe rabartki kwiatowe. Ot, jedna z miłych dla oka podmiejskich posesji. Kobieta w średnim wieku, którą komisja zastała w posesji, tłumaczyła, że pies należy do jej córki, która wyjechała do Niemiec. - Ta pani nie rozumiała, o co tyle rabanu. Twierdziła, że pies po prostu zachorował. Nie przyszło jej jednak do głowy wezwać weterynarza. To jednak nie choroba była przyczyną jego złego stanu, lecz brak wody i pożywienia w ilości zapewniającej zapsokojenie chociażby podstawowych potrzeb bytowych. Pamiętać trzeba, że pies tracił dużo energii na ogrzanie, nie miał bowiem żadnego schronienia, a ostatnie dni i noce były chłodne i deszczowe. Podobno dostawał czasem od opiekunki kawałek chleba. Jej zdaniem, nie miał złych warunków, bo przecież pod drzewem był cień i mógł tam schować się przed deszczem - opowiada doktor Rosłańska. Inspektorki weterynarii złożyły doniesienie o przestępstwie na policję.To samo zrobił Andrzej Olszewski, wójt gminy Aleksandrów. Zdecydował też o uśpieniu zwierzęcia. - Nasi funkcjonariusze prowadzą czynności sprawdzające. Nie jest wykluczone, że zostanie wszczęte postępowanie przeciw opiekunom - powiedział nam nadkom Mirosław Michalak z Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie. Za niewłaściwe obchodzenie się ze zwierzętami grożą kary od grzywny do pozbawienia wolności. W ciągu roku Powiatowa Inspekcja Weterynarii w Aleksandrowie Kujawskim otrzymuje od kilku do kilkanastu sygnałów o złym traktowaniu zwierząt. Częściej inspektorzy, wykonujący pracę w terenie, sami odkrywają takie przypadki. Reagują. Z reguły wystarcza rozmowa z opiekunami zwierzęcia. Z podobnie drastycznym przypadkiem jak ten w Łazieńcu, aleksandrowska PIW miała do czynienia przed rokiem. W Otłoczynie (gm. Aleksandrów) gospodarz zamorzył głodem dwie krowy, trzeba było je uśpić. I jeszcze jedno: częściej PIW interweniuje nie w środowiskach patologicznych i ubogich, ale u opiekunów zwierząt, którzy są dobrze sytuowani materialnie i wykształceni. [FONT=Verdana]promocja [/FONT] -
Myślicie, że tylko u was jest źle ? To poczytajcie : [B]Kres pieskiego życia[/B] Wystarczy zapytać o psa z Łazieńca, by w oczach inspektorek pojawiły się łzy. Z tak złym traktowaniem psa dawno się nie spotkały. Łazieniec, wieś na obrzeżach Aleksandrowa Kujawskiego, sławna z tego, że znajduje się tu dom, w którym mieszkał Edward Stachura. Przy ulicy jego imienia, gdzie posesja sąsiaduje z posesją, na jednej z nich od tygodni umierał z głodu i pragnienia pies. [B]Przywiązany łańcuchem do drzewa [/B]rasowy szorstkowłosy wyżeł niemiecki. Widoczny z ulicy. Ludzie przechodzili i nie reagowali, gdy pies z wycieńczenia nie miał siły się podnieść. We wsi mieszka radny, sołtys, a po sąsiedzku wysoki rangą gminny urzędnik. Nikogo to jakoś nie obchodziło. Czyjeś serce zadrżało dopiero kilka dni temu, gdy zwierzę leżało w zimnie, deszczu i własnych odchodach niemal bez czucia. [B][I]Dostaliśmy sygnał [/B][/I]że w posesji w Łazieńcu prawdopodobnie głodzony jest pies. Pojechałam na wizję z przedstawicielem Urzędu Gminy Aleksandrów i policjantem. To, co zobaczyłam, było przerażające - opowiada lek. wet. Małgorzata Rosłońska. -[I] Tak wycieńczonego z głodu, odwodnionego zwierzęcia dawno nie widziałam. Nie mógł utrzymać się na nogach, wszystkie kości na wierzchu tak, że można by się na nim uczyć anatomii. Ważył jedną trzecią tego, ile powinien ważyć taki pies[/I]. Zwierzę nie miało budy ani żadnego schronienia przed wiatrem, deszczem i chłodem. Lekarka zabrała psa do lecznicy. [B]Próbowano go ratować [/B]podawano kroplówki, leki wzmacniające. Przez dwie doby razem z mężem, także lekarzem weterynarii, oraz ze st. specjalistą weterznarii Joanną Wieczorek czuwali przy nim i jednocześnie poszukiwały dobrego opiekuna. -[I] Nasze apele o pomoc spotkały się z pozytywnym odzewem mieszkańców Aleksa-ndrowa, za co serdecznie dziękujemy. Znaleźliśmy dom, w którym miałby świetne warunki, z wybiegiem, dostępem do jeziora -[/I] mówi lek. wet. Adam Rosłoński. Niestety, próby uratowania życia temu psiakowi nie powiodły się. Trzeba go było uśpić. - [I]Był to mądry, inteligentny i dobrze ułożony pies. Młody, miał najwyżej trzy, cztery lata[/I] - mówią inspektorki. -[I] Gdy zbliżał się jego koniec, żegnał się z nami. Podchodził, podawał łapę, przytulał się. Było widać, że bardzo się męczy -[/I] opowiada Joanna Wieczorek. Przed ładnie utrzymanym domem, w którym zagłodzono psa, równo przystrzyżony trawnik, kolorowe rabartki kwiatowe. Ot, jedna z miłych dla oka podmiejskich posesji. Kobieta w średnim wieku, którą komisja zastała w posesji, tłumaczyła, że pies należy do jej córki, która wyjechała do Niemiec. -[I] Ta pani nie rozumiała, o co tyle rabanu. Twierdziła, że pies po prostu zachorował. Nie przyszło jej jednak do głowy wezwać weterynarza. To jednak nie choroba była przyczyną jego złego stanu, lecz brak wody i pożywienia w ilości zapewniającej zapsokojenie chociażby podstawowych potrzeb bytowych. Pamiętać trzeba, że pies tracił dużo energii na ogrzanie, nie miał bowiem żadnego schronienia, a ostatnie dni i noce były chłodne i deszczowe. Podobno dostawał czasem od opiekunki kawałek chleba. Jej zdaniem, nie miał złych warunków, bo przecież pod drzewem był cień i mógł tam schować się przed deszczem -[/I] opowiada doktor Rosłańska. Inspektorki weterynarii złożyły [B]doniesienie o przestępstwie [/B]na policję.To samo zrobił Andrzej Olszewski, wójt gminy Aleksandrów. Zdecydował też o uśpieniu zwierzęcia. -[I] Nasi funkcjonariusze prowadzą czynności sprawdzające. Nie jest wykluczone, że zostanie wszczęte postępowanie przeciw opiekunom [/I]- powiedział nam nadkom Mirosław Michalak z Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie. Za niewłaściwe obchodzenie się ze zwierzętami grożą kary od grzywny do pozbawienia wolności. [I]W ciągu roku Powiatowa Inspekcja Weterynarii w Aleksandrowie Kujawskim otrzymuje od kilku do kilkanastu sygnałów o złym traktowaniu zwierząt. Częściej inspektorzy, wykonujący pracę w terenie, sami odkrywają takie przypadki. Reagują. Z reguły wystarcza rozmowa z opiekunami zwierzęcia. Z podobnie drastycznym przypadkiem jak ten w Łazieńcu, aleksandrowska PIW miała do czynienia przed rokiem. W Otłoczynie (gm. Aleksandrów) gospodarz zamorzył głodem dwie krowy, trzeba było je uśpić. I jeszcze jedno: częściej PIW interweniuje nie w środowiskach patologicznych i ubogich, ale u opiekunów zwierząt, którzy są dobrze sytuowani materialnie i wykształceni. [CENTER][LEFT][COLOR=#9d9d9d][FONT=Verdana]promocja [/FONT][/COLOR][/LEFT] [/CENTER] [/I]
-
Przepraszam, ale musicie to przeczytać. Nasza Pani roma jest święta, bo na świecie są niestety potwory : [B]Kres pieskiego życia[/B] Wystarczy zapytać o psa z Łazieńca, by w oczach inspektorek pojawiły się łzy. Z tak złym traktowaniem psa dawno się nie spotkały. Łazieniec, wieś na obrzeżach Aleksandrowa Kujawskiego, sławna z tego, że znajduje się tu dom, w którym mieszkał Edward Stachura. Przy ulicy jego imienia, gdzie posesja sąsiaduje z posesją, na jednej z nich od tygodni umierał z głodu i pragnienia pies. [B]Przywiązany łańcuchem do drzewa [/B]rasowy szorstkowłosy wyżeł niemiecki. Widoczny z ulicy. Ludzie przechodzili i nie reagowali, gdy pies z wycieńczenia nie miał siły się podnieść. We wsi mieszka radny, sołtys, a po sąsiedzku wysoki rangą gminny urzędnik. Nikogo to jakoś nie obchodziło. Czyjeś serce zadrżało dopiero kilka dni temu, gdy zwierzę leżało w zimnie, deszczu i własnych odchodach niemal bez czucia. [B][I]Dostaliśmy sygnał [/B][/I]że w posesji w Łazieńcu prawdopodobnie głodzony jest pies. Pojechałam na wizję z przedstawicielem Urzędu Gminy Aleksandrów i policjantem. To, co zobaczyłam, było przerażające - opowiada lek. wet. Małgorzata Rosłońska. -[I] Tak wycieńczonego z głodu, odwodnionego zwierzęcia dawno nie widziałam. Nie mógł utrzymać się na nogach, wszystkie kości na wierzchu tak, że można by się na nim uczyć anatomii. Ważył jedną trzecią tego, ile powinien ważyć taki pies[/I]. Zwierzę nie miało budy ani żadnego schronienia przed wiatrem, deszczem i chłodem. Lekarka zabrała psa do lecznicy. [B]Próbowano go ratować [/B]podawano kroplówki, leki wzmacniające. Przez dwie doby razem z mężem, także lekarzem weterynarii, oraz ze st. specjalistą weterznarii Joanną Wieczorek czuwali przy nim i jednocześnie poszukiwały dobrego opiekuna. -[I] Nasze apele o pomoc spotkały się z pozytywnym odzewem mieszkańców Aleksa-ndrowa, za co serdecznie dziękujemy. Znaleźliśmy dom, w którym miałby świetne warunki, z wybiegiem, dostępem do jeziora -[/I] mówi lek. wet. Adam Rosłoński. Niestety, próby uratowania życia temu psiakowi nie powiodły się. Trzeba go było uśpić. - [I]Był to mądry, inteligentny i dobrze ułożony pies. Młody, miał najwyżej trzy, cztery lata[/I] - mówią inspektorki. -[I] Gdy zbliżał się jego koniec, żegnał się z nami. Podchodził, podawał łapę, przytulał się. Było widać, że bardzo się męczy -[/I] opowiada Joanna Wieczorek. Przed ładnie utrzymanym domem, w którym zagłodzono psa, równo przystrzyżony trawnik, kolorowe rabartki kwiatowe. Ot, jedna z miłych dla oka podmiejskich posesji. Kobieta w średnim wieku, którą komisja zastała w posesji, tłumaczyła, że pies należy do jej córki, która wyjechała do Niemiec. -[I] Ta pani nie rozumiała, o co tyle rabanu. Twierdziła, że pies po prostu zachorował. Nie przyszło jej jednak do głowy wezwać weterynarza. To jednak nie choroba była przyczyną jego złego stanu, lecz brak wody i pożywienia w ilości zapewniającej zapsokojenie chociażby podstawowych potrzeb bytowych. Pamiętać trzeba, że pies tracił dużo energii na ogrzanie, nie miał bowiem żadnego schronienia, a ostatnie dni i noce były chłodne i deszczowe. Podobno dostawał czasem od opiekunki kawałek chleba. Jej zdaniem, nie miał złych warunków, bo przecież pod drzewem był cień i mógł tam schować się przed deszczem -[/I] opowiada doktor Rosłańska. Inspektorki weterynarii złożyły [B]doniesienie o przestępstwie [/B]na policję.To samo zrobił Andrzej Olszewski, wójt gminy Aleksandrów. Zdecydował też o uśpieniu zwierzęcia. -[I] Nasi funkcjonariusze prowadzą czynności sprawdzające. Nie jest wykluczone, że zostanie wszczęte postępowanie przeciw opiekunom [/I]- powiedział nam nadkom Mirosław Michalak z Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie. Za niewłaściwe obchodzenie się ze zwierzętami grożą kary od grzywny do pozbawienia wolności. [I]W ciągu roku Powiatowa Inspekcja Weterynarii w Aleksandrowie Kujawskim otrzymuje od kilku do kilkanastu sygnałów o złym traktowaniu zwierząt. Częściej inspektorzy, wykonujący pracę w terenie, sami odkrywają takie przypadki. Reagują. Z reguły wystarcza rozmowa z opiekunami zwierzęcia. Z podobnie drastycznym przypadkiem jak ten w Łazieńcu, aleksandrowska PIW miała do czynienia przed rokiem. W Otłoczynie (gm. Aleksandrów) gospodarz zamorzył głodem dwie krowy, trzeba było je uśpić. I jeszcze jedno: częściej PIW interweniuje nie w środowiskach patologicznych i ubogich, ale u opiekunów zwierząt, którzy są dobrze sytuowani materialnie i wykształceni. [CENTER][LEFT][COLOR=#9d9d9d][FONT=Verdana]promocja [/FONT][/COLOR][/LEFT] [/CENTER] [/I]
-
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
W części miast ogłoszenie mi chyba usunęli bo nie moge go znaleźć. Przy okazji znalazłam artykuł. Gdybym tylko wiedziała :-( to tak blisko mnie. Uratowałabym go :placz: [B]Kres pieskiego życia[/B] Wystarczy zapytać o psa z Łazieńca, by w oczach inspektorek pojawiły się łzy. Z tak złym traktowaniem psa dawno się nie spotkały. Łazieniec, wieś na obrzeżach Aleksandrowa Kujawskiego, sławna z tego, że znajduje się tu dom, w którym mieszkał Edward Stachura. Przy ulicy jego imienia, gdzie posesja sąsiaduje z posesją, na jednej z nich od tygodni umierał z głodu i pragnienia pies. [B]Przywiązany łańcuchem do drzewa [/B]rasowy szorstkowłosy wyżeł niemiecki. Widoczny z ulicy. Ludzie przechodzili i nie reagowali, gdy pies z wycieńczenia nie miał siły się podnieść. We wsi mieszka radny, sołtys, a po sąsiedzku wysoki rangą gminny urzędnik. Nikogo to jakoś nie obchodziło. Czyjeś serce zadrżało dopiero kilka dni temu, gdy zwierzę leżało w zimnie, deszczu i własnych odchodach niemal bez czucia. [B][I]Dostaliśmy sygnał [/B][/I]że w posesji w Łazieńcu prawdopodobnie głodzony jest pies. Pojechałam na wizję z przedstawicielem Urzędu Gminy Aleksandrów i policjantem. To, co zobaczyłam, było przerażające - opowiada lek. wet. Małgorzata Rosłońska. -[I] Tak wycieńczonego z głodu, odwodnionego zwierzęcia dawno nie widziałam. Nie mógł utrzymać się na nogach, wszystkie kości na wierzchu tak, że można by się na nim uczyć anatomii. Ważył jedną trzecią tego, ile powinien ważyć taki pies[/I]. Zwierzę nie miało budy ani żadnego schronienia przed wiatrem, deszczem i chłodem. Lekarka zabrała psa do lecznicy. [B]Próbowano go ratować [/B]podawano kroplówki, leki wzmacniające. Przez dwie doby razem z mężem, także lekarzem weterynarii, oraz ze st. specjalistą weterznarii Joanną Wieczorek czuwali przy nim i jednocześnie poszukiwały dobrego opiekuna. -[I] Nasze apele o pomoc spotkały się z pozytywnym odzewem mieszkańców Aleksa-ndrowa, za co serdecznie dziękujemy. Znaleźliśmy dom, w którym miałby świetne warunki, z wybiegiem, dostępem do jeziora -[/I] mówi lek. wet. Adam Rosłoński. Niestety, próby uratowania życia temu psiakowi nie powiodły się. Trzeba go było uśpić. - [I]Był to mądry, inteligentny i dobrze ułożony pies. Młody, miał najwyżej trzy, cztery lata[/I] - mówią inspektorki. -[I] Gdy zbliżał się jego koniec, żegnał się z nami. Podchodził, podawał łapę, przytulał się. Było widać, że bardzo się męczy -[/I] opowiada Joanna Wieczorek. Przed ładnie utrzymanym domem, w którym zagłodzono psa, równo przystrzyżony trawnik, kolorowe rabartki kwiatowe. Ot, jedna z miłych dla oka podmiejskich posesji. Kobieta w średnim wieku, którą komisja zastała w posesji, tłumaczyła, że pies należy do jej córki, która wyjechała do Niemiec. -[I] Ta pani nie rozumiała, o co tyle rabanu. Twierdziła, że pies po prostu zachorował. Nie przyszło jej jednak do głowy wezwać weterynarza. To jednak nie choroba była przyczyną jego złego stanu, lecz brak wody i pożywienia w ilości zapewniającej zapsokojenie chociażby podstawowych potrzeb bytowych. Pamiętać trzeba, że pies tracił dużo energii na ogrzanie, nie miał bowiem żadnego schronienia, a ostatnie dni i noce były chłodne i deszczowe. Podobno dostawał czasem od opiekunki kawałek chleba. Jej zdaniem, nie miał złych warunków, bo przecież pod drzewem był cień i mógł tam schować się przed deszczem -[/I] opowiada doktor Rosłańska. Inspektorki weterynarii złożyły [B]doniesienie o przestępstwie [/B]na policję.To samo zrobił Andrzej Olszewski, wójt gminy Aleksandrów. Zdecydował też o uśpieniu zwierzęcia. -[I] Nasi funkcjonariusze prowadzą czynności sprawdzające. Nie jest wykluczone, że zostanie wszczęte postępowanie przeciw opiekunom [/I]- powiedział nam nadkom Mirosław Michalak z Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie. Za niewłaściwe obchodzenie się ze zwierzętami grożą kary od grzywny do pozbawienia wolności. [I]W ciągu roku Powiatowa Inspekcja Weterynarii w Aleksandrowie Kujawskim otrzymuje od kilku do kilkanastu sygnałów o złym traktowaniu zwierząt. Częściej inspektorzy, wykonujący pracę w terenie, sami odkrywają takie przypadki. Reagują. Z reguły wystarcza rozmowa z opiekunami zwierzęcia. Z podobnie drastycznym przypadkiem jak ten w Łazieńcu, aleksandrowska PIW miała do czynienia przed rokiem. W Otłoczynie (gm. Aleksandrów) gospodarz zamorzył głodem dwie krowy, trzeba było je uśpić. I jeszcze jedno: częściej PIW interweniuje nie w środowiskach patologicznych i ubogich, ale u opiekunów zwierząt, którzy są dobrze sytuowani materialnie i wykształceni. [CENTER][LEFT][COLOR=#9d9d9d][FONT=Verdana]promocja [/FONT][/COLOR][/LEFT] [/CENTER] [/I] -
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Dziś ogłosiłam Bubę tu : [url=http://forum.pomorska.pl]Forum pomorska.pl - Aleksandr -
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Sunia juz wstawiona na forum i podfora Gazety Pomorskiej. To duzy region. Zobaczymy, moze ktos sie odezwie. -
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Poradzę sobie ! Czy ktoś może mnie poinstruować jak się wstawia zdjęcia na dogomanię ? -
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Poproszę o jakis fajny tekst do tego ogloszenia, albo chociaż kontakt. -
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Ja wstawię ją dzisiaj wieczorem na forum Gazety Pomorskiej. Wczoraj wstawiłam malutką Ziutkę, ale biedactwo nie przeżyło dzisiejszej nocy :-( miała bialaczkę :-( -
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Ja zagladam cały czas ! -
Czy dla Pani Joli jest to samo konto co dla Pani Ewy ? Czy może inne ?
-
:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
-
Prawdziwa psia dama - Lejdi, jak na damę przystało we wspaniałym DS!
Saphira replied to żaba88's topic in Już w nowym domu
I w górę ! -
Diana- szalone serce odnalazło szczęście w Niemczech!
Saphira replied to żaba88's topic in Już w nowym domu
I w górę ! -
Raduniu ! Nie można tak podawać konta prywatnego. Można tylko przesłać na pw.
-
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Jeżeli jutro nic sie nie wyjaśni wstawie ją na forum gazety Pomorskiej. -
Wstawiłam maleńką na forum Gazety Pomorskiej : [url=http://forum.pomorska.pl/index.php?showtopic=17420]Pies do adopcji. - Forum pomorska.pl - Aleksandr
-
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
Saphira replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wyslałam mu dziś male wsparcie finansowe na leczenie. Mam nadzieje ,że będzie dobrze. -
Wera, zjawiskowy mix ONka i retrievera- Znowu szuka domu !!!
Saphira replied to paros's topic in Już w nowym domu
Wstawiłam informacje na ten wątek, ale czy to coś da :shake: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f97/przygarne-sunie-owczarka-122725/?highlight=roma[/URL] -
MIZIAMY PO BRZUSIU ŚLICZNOŚCI NASZE !
-
Sunia w typie molosa - teraz koczuje na stałe w dt!
Saphira replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
I jeszcze chwilke pokoczuje :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Moze jeszcze zaprosic jej kumpli spod tej jaskini, to się Andzia ucieszy :evil_lol::evil_lol::evil_lol: