BUDRYSEK
Members-
Posts
21442 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BUDRYSEK
-
[quote name='Kuna']Budrysek, ponawiam prośbę z wątku Kami o zaproszenie zuzlikowej na wątki. Masz z Nią kontakt, a jak widzisz Ona nie odpowiada na zadawane pytania... Ja telefon o Sylwka miałam, Pan chce psa, ale pies miałby mieszkać na zewnątrz, w budzie. A w zimniejsze dni mógłby mieszkać w ogrzewanym garażu. Chciałam odesłać Pana do zuzlikowej, ale okazało się, że z Nią już rozmawiał... zuanna, dziekuję :)[/QUOTE] jezeli z Nią rozmawiał i byłoby ok to zuzlikowa dałaby Ci znac....jezeli tego nie robi to widać nie jest odpowiednim domem... chyba nie musze zapraszac zuzlikowej na Jej watki? zuzlikowa pamieta....o to możecie być spokojne....
-
moze ktos pomoc z ogłoszeniami?
-
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
BUDRYSEK replied to majqa's topic in Foto Blogi
trzymamy kciuki!!!! BĘDZIE DOBRZE!!!! -
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
BUDRYSEK replied to majqa's topic in Foto Blogi
[quote name='majqa']Smyku, tęsknię i potrzebuję wsparcia duchowego!!! :mdleje: Nie wy ra bia mmmmmmmmmmmmm. :placz: Dziś 5 min. 5min. mnie zabrakło i [B]Luśka skasowała mi dwa pendrivy[/B]. Z jednego zatyczkę więc jeszcze idzie podarować, a drugiego potraktowała imadłem zębów. Znów oczywiście zrobiła bieg przez stół i kradła, co popadnie. Cudem, cudem, odginając blaszkę, byle ten uszkodzony wlazł do kompa, choć ten ostatni raz, udało mi się odzyskać dane. I... chlip, chlip... wraz z Lucem zaczęła się dobierać do śpiworka od Marysi. :angryy: :angryy: :angryy:[/QUOTE] zrobiła to dla szczytnego celu :p -
tutaj jest aktualne info [url]http://www.facebook.com/events/282719228514369/[/url] przeklejam skróty :) [h=5]No i są wieści...oczywiście , że pozytywne !! Wczoraj nie pisałam, bo swój czas poświęciłam Aiszy. Operacja była długa, bo okazało się, że w siusi jest kilka guzów-Pan doktor nie mógł uwierzyć,że aż tyle. W ostatniej chwili udało się uratować cewkę moczową, bo guzy się rozrastały. Aiszę odebrałam z kliniki przed 18-tą, jeszcze nie do końca przytomną. Pojechałyśmy do domku i tam dochodziła do siebie. Spała i budziła się na zmianę. Noc spędziła w moim łóżku...z Herką obok...( tak się zastanawiałam, czy nie przenieść się na ich legowisko). Obudziła się przed 6-tą i poszłyśmy na spacer. Chciała zrobić siusiu, ale widocznie bardzo ją bolało i nie mogła-robiła po kropelce. Wróciłyśmy do domku, ja pojechałam na zakupy a psy wpakowały się do łóżka męża...wszyscy spali do 11-tej. Kiedy wróciłam zabrałam Aiszę na spacer - siku było już bez problemu a potem pojechałyśmy do Pana doktora. Obejrzał Aiszę , dał jej zastrzyk i powiedział, że jest wszystko OK. Najbardziej ucieszył się z tego siusiania Aiszki, bo miał obawy jak to się wszystko ułoży - jak mówiłam guzy były bardzo blisko cewki moczowej. Jutro jedziemy na kolejny zastrzyk i na kontrolę ...i tak każdego dnia aż do odwołania. 16-11 ściągamy szwy i Aiszka jest zdrowa, zadowolona i gotowa na swój nowy, dobry, idealny dom...taki do końca swoich dni. Adoptować Aiszę warto, bo to bardzo mądry i kochający piesek, który nie sprawia problemów, otwarty na człowieka i kontaktowy. Potrzebuje tylko dużo ciepła ze strony człowieka. Teraz Aisza chodzi już bez problemów po mieszkaniu, domagając się głaskania i przytulania.[/h] [h=5]Wróciłyśmy z kliniki - Aisza czuje się świetnie i wszystko dobrze się goi. Muszę zmobilizować męża, aby zrobił zdjęcia Aiszy, bo mam wrażenie, że ruch dobrze jej robi - spacerki, które uwielbia , bieganie i podziwianie nowych rzeczy, poznawanie kolejnych psich kolegów, to raj dla Aiszy. Jest jednak problem, bo Hera to taki mięśniak, który nie zdaje sobie sprawy ile ma siły, a zabawa Hery polega na pobieganiu do psa i skakaniu po nim, dobijaniu głową z rozpędu ...nie ma się co dziwić - tak bawią się amstaffy. Aisza tego nie znosi, a ja muszę ją ciągle osłaniać przed Herą. Kiedy jest w domu mąż ( a to niestety rzadkość ), to dzielimy się psami, ale najczęściej to ja wyprowadzam sunie...i dzisiaj mało nie zostałam pozbawiona ramienia...dzięki Herze. Hera szaleje, Aisza szczeka i się denerwuje, że nie jest spuszczona ze smyczy tak jak Hera...czuję się jak w cyrku... :) Szukamy domku stałego - bardzo Was proszę o pomoc , bo Aisza to cudny, bezproblemowy piesek, bardzo wpatrzony w człowieka, będzie wspaniałym przyjacielem, takim do końca ... Polecam gorąco sunię i wierzę , że razem znajdziemy jej dom .[/h] [h=5]Aisza w czasie weekendu będzie miała sesję zdjęciową, to wrzucę cały komplet nowych fotek. A teraz mogę Wam powiedzieć, że Aiszka się zmienia - zaczyna mieć ładniejszą sierść, troszkę wyszczuplała - zasługa spacerów, które UWIELBIA !! Na spacerze zachowuje się wzorowo, nie ciągnie, nie zaczepia innych psów. Wczoraj spotkała się z kumplem Hery - Hakerem, cudownym owczarkiem. Hera zawsze z nim szaleje po łąkach, niestety Aiszy nie mogę jeszcze spuścić ze smyczy...jest po operacji. Aisza bardzo to przeżyła, też chciała poszaleć jak tamci....zaczęła szczekać, czym zwróciła uwagę Hakera. Podbiegł do niej, a ona cwaniara, zaczęła dawać mu buziaki....Haker poległ całkowicie, nie chciał już biegać, tylko oddawał buziaki Aiszy...szkoda, że tego nie widzieliście :) Kurcze, wiem , że rozstanie będzie bolesne, ale jak będę miała świadomość, że Aisza dostanie cudowny domek, gdzie jej człowiek będzie ją kochał jak ja ....to jakoś dam radę. Szukajcie tego domku...pomyślcie, że dając dom Aiszy ryzykujecie tylko tym, że dostaniecie przyjaciółkę taką do końca życia...[/h] 05.11 Aisza miała operację usunięcia guzów pochwy :( Guzków było sporo :( Koszt operacji - 340 zł **** Rozliczenie: wet w Żywcu - 77 zł operacja - 340 = 103 zł Wpłaty dla Aiszy : Panna Marple - 200 zł aida - 300 zł paula_t - 20 zł przelane prosto do weta w Ż-cu =520 zł ****
-
3 letni, biszkoptowy labrador na łancuchu w budzie! ADI MA DOM!!!
BUDRYSEK replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
nie bedzie domku bo to łobuziak straszny! -
podnoszę Biedaczka :(
-
[quote name='__Lara']Czekamy na jakieś wieści.[/QUOTE] szukam cały czas innego miejsca...ten hotelik na bank nie wypali...wlasciciel...super człowiek...jest w bardzo złym stanie :(
-
[quote name='krakowianka.fr']napisalam (wyzej) ze moge zostac skarbnikiem i czekam na info ad fantow dobrze bylby zrobic go szybko, wiec im sie bardziej sprezymy, tym szybciej pomozemy :)[/QUOTE] kurde, nie zauwazylam Twojego wpisu :) super, ze bedziesz skarbnikiem :) [quote name='egradska']Budrysku, ja też dorzucę się do kojca, deklarowałam pomoc dla Bostona. Zapisz na razie 50, ale postaram się więcej, czekam na kasę za kilka zleceń. Krakowianko, jeśli aparat będzie współpracować, dziś wyślę na podanego maila fotki i opis. Może byłoby dobrze ustalić sobie konkretną datę i wtedy już się same zmusimy do działania. A, i może jednak poszukać jakiejś dogomaniackiej braci z okolic miejsowości, w której jest Boston, może ktoś pomógłby przy tym kojcu z dobrej woli...[/QUOTE] wielki dzieki :) to mamy juz 100 zł:) szukałam juz kogos z oklic ale nie ma nikogo na dogo :( [quote name='sybillas']Dwóch kumatych chłopaków i kojec (za niewielkie pieniądze) zrobiony w ciągu kilku dni. Może sie uda?[/QUOTE] to byłoby najlepsze rozwiazanie
-
w przyszłym tyg bede miala info czy Teddy bedzie mogł pojechac do hoteliku, niedaleko Bielska
-
[quote name='krakowianka.fr']tak, rozumiem, ze jednorazowe, chodzilo mi u kogo sa na koncie? wszystkie deklaracje beda pewnie jednoeazowe, bo jak rozumiem, jak sie juz kojec wybuduje, to jest to dom staly albo BDT, nie tak? (moze ja wszystkiego nie ogarnelam, sorry...)[/QUOTE] na razie sa to wirtualne pieniadze....szukamy skarbnika jak bedzie kojec to Bostom ma ds
-
Ania z Niemiec wysłała dzisiaj leki Teddiemu :) ale niestety Teddy znowu nie ma ani grosza :(
-
Teddy nadal jest w lecznicy...pilnie szukamy nowego miejsca w polowie przyszłego tyg bede wiedziała czy bedzie miejsce w hoteliku niedaleko nas...wlasciciel jest powaznie chory i nie wiem czy cos z tego wyjdzie? :( Teddy czuje sie juz dobrze, w tej chwili dostaje wszystkie leki które brał wczesniej + na watrobę i antybiotyk, ma 2 rany na tylnych lapkach dzisiaj dostał pierwsza dawkę trocoxilu, druga dawka bedzie za 2 tyg a kolejne juz co miesiac...tabletki na 4 miesiace zasponsorowała Ania z Niemiec :) Bardzo dziękujemy :) Teddy najchetniej tuptałby cały dzien, wiec nie za btadzo podoba mu sie to, ze musi siedziec w pokoju....opiernicza za to wszystkich rowno ;) wklejam potwierdzenie z lecznicy o zadłuzeniu Teddiego [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/441/newimageca.jpg/][IMG]http://img441.imageshack.us/img441/4818/newimageca.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
-
[quote name='Gu-Gu']Pisałam o gotowych kojcach, bo nigdzie wcześniej nie wspomniano, że na miejscu będzie osoba która ten kojec wybuduje. Zgadzam się, że budując we własnym zakresie za te same pieniądze można postawić coś dużo większego.[/QUOTE] raczej nie ma mowy o budowaniu kojca przez Pana Andrzeja....kilka dni pracuje poza domem wiec jak przyjezdza to raczej nie ma juz na to czasu :( na razie mamy 20 zł na kojec