zgodzę się i dodam, że jak ja wziełam na smycz zeby jej zrobić zdjecia to mi wpadła w lekką panikę - jak ją przywiązałam do kołka... tak, że ja sama w strachu byłam ;) ale podeszłam i sie uspokoiła.
lancuchy przy budzie zatem odpadają ;)
Ona rzeczywiscie zachowuje sie raz tak a raz inaczej- przy mnie najpierw kręciła kółka i tylko jak naprawdę wydarłam gębę to przychodziła na chwilę ( i leciałą spowrotem się latać jak nakręcona) a poem wieczorem było już lepiej i pochodziła trochę po działce.
Myślę, ze to jest do opanowania, ale moim zdaniem ona do tej pory życie spędzala w kojcu.