Jump to content
Dogomania

3 x

Members
  • Posts

    16146
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 3 x

  1. nie, im się bterie nie kończą, to była tylka przerwa na podładowanie ;-) Aga - szczerze powiem, że nie wiem ale, żeby nie wyjść na totalną ignorantkę tematu (znowu ;-) ) wzbiłam się więc na wyżyny intelektu i wyguglałam 'hu is hu' http://www.nag-po.pl/ u nas bez zmian czyli zawsze coś ;-) ale, ale Grem nie wyjechał więc nie Prodziu a Fredzio nam się popsuł :( nie dość, że bidulek ledwo chodzi, to jeszcze gdzieś w coś pod blokiem wlazł i zrobił sobie dziurę między palcami leczenie może się babrać do 2 tygodni :( byliśmy więc dzisiaj na szybko u weta oczywiście nas zapowiedziałam, znaczy, że mamy panikarza wielkiego jak stodoła i że poczekamy na zewnątrz, bo przecież jak wejdzie do poczekalni to juz do gabinetu nie wejdzie - przyjęli nas więc w gabinecie najbliżej wejścia :D ale i tak do niego fredu nie doszedł bo ... nie przyuważyliśmy, że po drodze w tzn międzyczasie zmienia się podłoże - z wykładziny na płytki a to u Fredzia największa trauma ;-) kiedyś jak zmieniliśmy wykładzinę w kuchni to przez kilka godziń 'tańczył' w progu znim odważył się wejśc ;-) co nijak nie zmienia faktu, ze go uwielbiam ;) scena nr 1 w gabinecie ;) Grem przytrzymuje z racji postury Fredzia, ja trzymam Prodzia na smyczy wet klęczy przy Fredzie tyłem do Prodzia po chwili patrzy na pysk Freda w rękach Grema i pada pytanie: - a ten drugi mnie w tyłek nie ugryzie ? ;) scenka nr 2. przyszykowali antybiotyk w zastrzyku pani asystentka łapie za strzykawkę i pada pytanie: a co tam jest ? lekarz odpowiada: XYZ (nie pamiętam nazwy) asytentka: to sam podaj. Okazało się, że jakś antybiotyk który przy wstrzykiwaniu szczypie i asystentka 'spękała' ;-) a Fred jak to Fred, nawet nie drgnął zemścił się potem i powiem wam, że fiołkami nie pachniało ;-) a oto Fredzio dzielny pacjent :) i jeszcze kilka wariacji nt. Prodigy :)
  2. nam się podobało, bo nie było to u nas :D na zdjęciu jest tylko połowa plagi ;) wszędzie ich pełno było zanim baterie się skończyły ;)
  3. chciałabym zdementować plotki jakoby to było miejsce Prodzia nie i jeszcze raz nie ! to moje miejsce, Prodziu może leżeć z drugiej strony wyrka na zmianę z Panem ;) a najlepiej koło łóżka albo pod albo na balkonie nie, łóżko to zdecydowanie nie miejsce dla niego ;) dzisiaj byliśmy u znajomych a tam ... o zgrozo stado małych Prodziaków -> aż mi się żal zrobiło ich przyszłych właścicieli :D jeśli chodzi o Freda to jest średniawo-kiepawo, jest przekochany i dzielny i przy okazji mega panikarz ale coraz gorzej daje sobie radę :( ale jak już pisałam: dopóki będzie chciał i mógł to my tym bardziej damy radę o ! :) siakieś zdjęcia będą jak będę pisac z drugiego kompa, bo tutaj nie mam żadnych :)
  4. doglov - Prodziak jeszcze nie linieje, tzn cośtam na łapkach ale jak obie wiemy to jest mały pikuś ;) mi się wydaje, że już z nim ok wpierdala za dwóch - bo on tak ma, jak są cieczki i jak są upały żarcie, żarcie i żarcie mu tylko w głowie w domu ;) tak, wiem, to nie jest normalne ale w sumie Prodziak tez jest ... szczególny ;) dwbem - jeśli chodzi o Fredzia to dostaje tylko steryd wg weta, ten niemiecki steryd jest na tyle bezpieczny, że nie trzeba nic osłonowego Fredziu sprawdza moją szybkość i tak dzisiaj na spacerze okazało się, że jestem szybsza od grawitacji ;) zanim pacnął dupinką na ziemię udało mi się go złapać i spionizowac ;) i to dwa razy przypadek? - nie sądzę ;) Poniżej Fredzio, gdy pokonała nas grawitacja i Prodigy, gdy na chwileczkę chwilunię wyszłam z pokoju ;)
  5. dziękujemy, dobrze :) we wtorek byliśmy na ostatnim antybiotyku i na tym zakończyliśmy leczenie, za 3 tyg zbadamy mu krew przy pierwszej kroplówie miał badaną krew - wyniki nerkowe były w porządku, wątrobowe były delikatnie podwyższone -> sprawdzimy za 3 tyg chcecie anegdotkę? idę z chłopakami za blokiem samochód stoi na chodniku a słyszę, że koś za nami idzie, wiec kulturalnie zeszłam na trawnik tzn z chodnika i słyszę: nie ugryzą mnie? ja: nie pani nas mija, zarzymuje się chwilę przygląda się chłopakom po czym, wskazując paluchem Freda 'filozoficznie' rzecze: a ten to jest większy od tamtego ot i amerykę odkryła ;) wy chyba jeszcze nie widzieliście jakie miny Prodziak strzela w podróży?
  6. zostawiam ślad - nawet nie udaję, że nadrabiam was wstecz ;) Aga widziałaś w tv, ja nie ogarniam ale Grem mówi, że z nami niespokrewnione ;) dzisiaj gadam z kolesiem u weta i sie pyta czy Prodziu groźny i czy może pogłaskać więc mu mówię - jak nie oglądał pan tv to śmiało ;)
  7. Byliśmu u weta - wyniki nerkowe krwi ma w normie ! zachowuje się normalnie, jest może delikatnie osłaboiny/zmulony ale naprawdę odrobinkę tylko kroplówkę wzieliśmy na wynos antybiotyku nie chcieli dać, więc jeszcze jutro posieję postrach na warszawskich drogach ;) a tłumaczyłam wetowi, że to naprawadę z korzysćią dla innych mieszkańców dzielnic(y), żeby mi dał ten antybiotyk na wynos ;) Kasiu zaczęło się od tego, że chyba w styczniu/lutym Grem powiedział, że jedzie na szkolenie ;-) i wtedy już wiedziałam, że coś się będzie dziać tylko nie wiedziałam co ;) i muszę przyznać, że nie doeceniłam Prodzia, bo zupełnie mnie zaskoczył ;) a tak poważnie to wczoraj rano Grem ich wyprowadzał i wszystko było ok, po połudiu jak wróciłam z pracy tez z nimi wyszłam i tez było ok i musiłam jeszce wyjśc na 2 godzinki i jak wróciłam od razu widziałam, że Prodziu jest nie taki jak być powinien był mega ale to mega zaśliniony i osowiały szybki test - czy zje ser i czy chce wyśc na balkon - nie przeszedł więc już byłam pewna, że coś mega nie halo szybka konsultacja z Gremem czy rano było ok i w tymmomencie znalazlam u Prodzia kleszcza, więc już było wszystko jasne na sygnale do weta i tam badania krwi potwierdziły, że to baszeszjoza i tak spędziłam urocza noc tylko we dwoje z Prodziem - bo wet po pierwszej kroplówce i zapalikowaniu mu leku poszedł się chyba kimnąć ;) a domu byliśmy po 2 a o 7 rano tel z pracy od kolegi ;) zabić to za mało :D własnie rozszerzyłam zakres usług ;) do perfelkcyjnego ściągnia szwów z własnnej powieki dorzucam podłącznie kroplówek ;) kokardki wiążę w gratisie ;)
  8. tadam, znów jesteśmy muszę coś wpisać, bo 'tymczasowa' opiekunka Prodzia i Fredzia nie ma co czytać ;) to teraz walniemy jej z grubej rury a co ;) byliśmy z Fredziem u weta, dostał na stałe steryd calcort, więc uruchomiliśmy nasze tajne służby przygraniczne, coby pomogły z w zakupie mam nadzieję, że obędzie się bez niespodzianek na wszelki wypadek, zapas na prawie dwa tyg wzieliśmy od weta bez sterydu jest źle, zwyczajnie źle ale! dopóki daje radę - my też będziemy o ! niedługo pora golenia Fredzia i się zastanawiamy nad zmianą fryzury na zasadzie dłużej z tyłu, krótko z przodu ;) jak czeski piłkarz ;-) i pudlopodobne stworzenia trzeba miec za co łapać dupinę do pionizowania w razie 'w' ;) jeśli chodzi o Prodzia to też pojechał z grubej rury co jakiś czas regularnie Grem się weekenduje naukowo poza stolicą i wtedy zawsze, ale to zawsze chłopaki fundują mi dodatkowe atrakcje jak nie sranie o 3:26 to rzyganie o 5:12 w ten weekend Prodziu się nade mną zlitował i zaczął 'przeboje' o 22 ale jak już pisałam - za to z grubej rury skończył o 2:17 - babeszjoza <załamka> ale dzielny chłopak jest bardzo :) (był zakropiony tydzień wcześniej i *uja dało) w następny weekend Grema też nie mam, już się boję co wymyślą ;) maciaszek - u Freda chodzenie nie wiem od czego zależy, pewnie od pogody o części też ale np wczoraj było fatalnie na spacerze a dzisiaj rano jak młody bóg - a niby pogoda taka sama doglove - przy okazji 'atrakcji level hard' Prodziaka wczoraj zważyłam gałgana - jeszcze 3 kilo i będzie miał 50 kg :) sbd - a co lisio jeszcze u Ciebie robi? ;) idę poczytać co u was, tylko ryż nastawię ;)
  9. oj to i tak mało miejsca zajmują u nas dwa psy a zajmują cały bagażnik ;) kiedys część bagażu nam się nie zmieściło i został wysłany pocztą ;) ale w bagażniku były tylko psy :) podczytuję i niezmiennie trzymam kciuki za Semika :)
  10. żyjemy łazikujemy oby jak najdłużej dupina Fredziowi się chwije dzisiaj bawił się w bycia kaczką ;) wyżarł cały chleb co dziewczynka rzucała kaczkom nad kanałkiem jak w Jasiu i Małgosi szedł po okruszkach do celu ;) ale dziewczynka miała ubaw ;) w powietrzu czuć wiosnę :)
  11. żyjemy, wszyscy ;) co do Fredzia, byliśmy na początku lutego u Bissenika Fred po poprzednim występie wewnątrz miał wizytę na zewnątrz ;) Lek, który dostał poprzednio przestał działać prawie dokładnie po 3 tyg, czyli tyle ile miał działać wiec przeszliśmy na opokon i wg wskazówek lekarza na nim pozostaliśmy teraz mamy przerwę i póki co (odpukac) jest ok szalonych prędkości nasz chłopak nie rozwija ale chodzi, łapki mu się plączą tylko czasami, odpoczywa co jakiś czas na spacerach, dupina mu się czasami chwije ale daje(my) radę i oby jak najdłuzej :) Prodigy jak to Prodigy, coraz lepiej wychodzi mu bycie jak Fred ;) chociaż (ku mojemu rozczarowaniu) co jakiś czas ma jakby przebłyski majestatu nic to mam nadzieję, ze mu minie i dzięki temu będe bogata ;) bo nie wiem czy wy wiecie ale mam taki układ z Gremem, że jak hodowczyni do 4 urodzin Prodzia nie dośle majestetu to będę miała pełne prawo czuć się oszukana - gł. przez Grema i oddaje mi połowę kasy z Prodzyna. A jak sobie pomyślę ile zapłaciliśmy za niego w przeliczeniu na kilogram i ile dostanę teraz to już sobie ukłdam listę zakupów ;) wogóle ostatnio nie mam zdjęc ale cośtam w miarę swieżego dla Was znalazłam ;) i żeby było jasne Fredziu jak zawsze jest ponad to wiec zapozował tyłem ;) a tymczasem ide sypnąc im do michy coby Prodziak nabierał masy ;) $$$$ ;)
  12. juz na fbpisalam, ale napiszę jeszcze tutaj - dobra robota Kama ! Spajk - szczęśćia chłopaku w nowym domu !
  13. :) wpadłam się przywitać :) dzisiaj znów byłam w Katowicach i po raz pierwszy trafiłam na niespóźniony pociąg z Wiednia (do gdyni chyba) Zazwyczaj go odpuszczałam, bo co już mogłam wracać, to był min 100 minut opóźniony a dzisiaj taka niespodzianka, wpadam na stację 10 min przed odjazdem a tam zero komunikatów o opóźnieniu ! :) tak to ja lubię wracać do domu :)
  14. daz radę ;) tak się patrzę i patrzę i nieskromnie powiem, że mój Michaś w awatarku ładnie się w kółeczko wpasował ;)
  15. strach się bać nowego dogo ;) żyjemy ! mamy się całkiem dobrze :) Freduś dostał jakies super hiper leki na zwyrodnienia takie solidne a my solidnie dostaliśmy o kieszeni ;) ważne, że pomogło :) teraz Fredzio ma traumę, bo coś mu klepi przeskoczyły i boi się przejsć z korytarza przy mieszkaniach na klatkę schodową a w drodze powrotnej boi sie wyśiąść z windy na następna wizytę umówiliśmy się na poczatek lutego i jesteśmy umówieni na badanie na dworze ;) żeby Fredziolka nie stresować w gabinecie bo odwalił taką manianę, ze nei wiedziałam czy bardziej mi go szkoda czy wstyd ;) nie wiem gdzie teraz są emotki, tzn ikonkę widze ale po rozwinięciu nic mi się nie pojawia za to od jakiegoś czasu dostaje zyliard powiadomień na maila o nowych postach na innych wątkach a teraz trzymajcie ksiuki, sprawdzę czy da sie dodać zdjęcie bez konieczności zapisywania go na jakimś serwerze czy gdzietam indziej w zeluściach internetu
  16. Fiksio i norma? buhaha <emotka uśmiech z przymrużeniem oka> przecież on jest wyjątkowy a nie normalny nie o to chodzi w naszych maluchach przecież <emotka uśmiech z przymrużeniem oka> Saththa o Ciebie nikt nie pyta, bo żeś se na długi wywczas wyjechała i wszyscy myślą, ze masz tam 'haj lajf' <emotka uśmiech z przymrużeniem oka> oprócz mnie, bo ja uważam, że masz za gorąco aa i tradycyjnie podtrzymuję swoją ofertę opieki nad domostwem gdy w ziemie zawitasz do pl <emotka uśmiech z przymrużeniem oka>
  17. nie ma już Wacława :( jednak masaże nie pomogły i trzymanie w lodówce też nie (dla wyjaśnienia: dla aksolotlów lodówkowanie to jak wymarzone wczasy). akwarium Wacławów zlikwidowane filtr i chłodziarka zdemontowane był u nas od początku 2009 roku (prawie) czyli prawie 6 lat wcześniej miał go mój kolega - ile lat - nie wiem na pewno 2 (bo w 2007 pierwszy raz go zobaczyłam u kolegi) ale miał go dłużej fajny z niego był gościu :) z Wacława i z kolegi w sumie też ;) poza tym u nas bez zmian za tydzień Fredzio idzie do weta od stawów i zwyrodnień wszelakich ostatnio jak chłopaki tam jeździli dostał jakieś coś co mu na ponad pół roku pomogło liczę, że i tym razem tak będzie póki co jedzie na opokanie Prodziak jak to Prodziak chce być jak Fredzio, czyli ponad wszystko ;) ostatnio mijajać dozorczynię, Prodziu jak zawsze podleciał obwąchać a że było to rano więc na wiele czułości mu nie pozwalam bo trza się zbierać do roboty więc go wołam: chodż Maleństwo ;) na co pani D.: Maleństwo? no ile Pani będzie tak do niego mówić. Przeciez to już nie Maleństwo, z rok już chyba ma ;) tja, ma z rok, 3 x ma z rok ;) ale co ja poradzę na to, że jest chudszy i mniej puchaty od Fredzia ? ;) swoją drgą na necie, na fb wdziałam, ze dwuletni tybcio z papierami (ale bez jajek ;) ) szuka nowego domu oczywiście, nie jest tak uroczy jak Prodziak ale zawsze tybcio to tybcio ;)
  18. Kasia, małymi krokami, ważne że do przodu :) btw. mniej więcej od pół roku co miesiąc podziwiam wasz katowicki dworzec kolejowy i trasę na w stronę tej takiej dużej świątyni (zapomniałam jak się nazywa)
  19. też mam taką nadzieję :) Wacek w lodówce odpoczywa w naczyniu żaroodpornym ;) bo nie znalazłam nic innego co byłoby godne Wacława ;) nie może leżakować na talerzyku bo przecież to wodny stworek ;) dodatkowo zrobiłam mu baldachim, żeby go światełko z lodówki nie raziło w oczka ;)
  20. tak w lodówce Wackowe procesy wewnętrzne zwalniają tempo generalnie wygląda jakby zdechł ;) ale ale nie wolno tak myśleć dopóki nie zacznie się rozkładać ;) podobno niejedna osoba pochowała już żywego wacka tylko dlatego, że udawał martwego ;) gdyby nie to, że boli go brzuszek to czułby się jak na wczasach tymczasem musimy to nazywać sanatorium oprócz lodówkowania będziemy mu masować brzuszek :megagrin: do tego posolona woda ale tylko solą niejodowaną w odpowiedniej proporcji i powinien wrócić cały i zdrowy z sanatorium li tylko musimy uważać, żeby nikt go nie zjadł albo nie padł na zawał jak otworzy lodówkę gdzie oprócz światełka jest Wacek ;) no ja bym się zdziwiła gdybym u kogoś znalazła w lodówce 25 cm Wacka ;)
  21. dziękujemy :) nie, tortu nie było, było surowe mięsko ;) i chyba coś pochlali bo Wacław miał kaca i był chwiejny, więc żeby mu takie zachowania wybić z głowy wsadziliśmy go do lodówki, żeby ochłonął ;) a tak poważnie to się lodówkuje bo najprawdopodobniej boli go brzuszek :(
×
×
  • Create New...