-
Posts
4751 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by dog193
-
[quote name='Talia']Szukam zabawki dla szczeniaka, która nada się zarówno do szarpania jak i do wody. Macie może jakieś pomysły?[/QUOTE] Może to: [url]http://zooartykuly.pl/pl/gumowe/3152-camon-zabawka-west-paw-bumi-small-0747473621485.html[/url]
-
[quote name='kropi124']Na pewno znajdą się jakieś różnice w charakterze i wyglądzie. Tylko musisz się bardziej skupić.[/QUOTE] :evil_lol: Świetna rada.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Baski_Kropka'] Baski zamordował jednego zajączka... [*] ale on zamiast uciekać to do ostatniej chwili siedział w krzakach a ja go nawet nie widziałam i cieżko było zareagować. Wyobraźcie sobie, że to sie działo z psem na smyczy!![/QUOTE] Pewnie był młody, młode zające tak właśnie robią. I serio twój pies podszedł do nieruszającego się zwierzęcia i go od razu zagryzł?
-
Mnie zawsze śmieszą te głosy o "zmuszaniu", wypowiadane przez ludzi, którzy w ogóle w temacie nie siedzą (bo albo z psem nie robią nic, albo coś, co pies robi sam z siebie, coś co jest samonagradzające). Żaden sport psi bez motywacji by nie istniał, albo wyglądałby bardzo żałośnie. Tylko skoro psa się zmusza zabawką i on wcale nie chce tego robić, to skąd ta radośc, kiedy mu się zakłada szelki? Dlaczego pies dostaje spazmów w samochodzie, kiedy widzi, że dojeżdżamy na miejsce treningu? WP może z moim nie trenuję, ale jestem pewna, że wygląda to bardzo podobnie :)
-
[quote name='Majkowska'] W takim razie skoro psu to sprawia radość i on chce to robić to czemu nie robi sam z siebie tylko musi być pobudzany zabawką? [/QUOTE] :lol: :lol: :lol: Wyjśc nosem z pola (gdzie pies rzeczywiście pracuje sam z siebie), trochę poczytać o sportach kynologicznych (wszystkie opierają się na wzmocnieniach, nagrodzie najczęściej łupowej) i się wsio wyjaśni. To tak jakby zapytać, że skoro pies ma mega frajdę z flyballu, to dlaczego go po przebiegu nagradzać, może to jednak zmuszanie :lol:
-
[quote name='motyleqq']nieprawda :diabloti:[/QUOTE] Najczęściej tak jest ;)
-
Widziałaś kiedyś sarnią sraczkę? :evil_lol: Przecież toto bobki robi :eviltong:
-
[quote name='Pani Profesor'] "lubi tylko ludzie", rany, nawet nie chcę pytać, po czym rozróżniacie do jakiego [I]gatunku [/I]należy kupa :eviltong: [/QUOTE] Ludzkie bardziej walą, psy raczej nie zostawiają po sobie zafajdanych chusteczek, no i najważniejsze kryterium - psimi żaden pies się nie interesuje :evil_lol:
-
Brzydzi się psich kup - normalka ;) Masz jak w banku, że to co zeżarł było ludzkie. I uwierz mi, że naprawdę zeżarcie to lepsza opcja - nie polecam wracać z umazanym gównem psem przez całe miasto :diabloti:
-
Ciesz się że zjadł, a nie się wytarzał, razem z obrożą, szelkami, od stóp do głów :) I nie liczyłabym na to, że nie zasmakowało :diabloti:
-
W Super Kurze jest :)
-
W Zabrzu w TKmaxie już prawie nic nie ma z tych zabawek Chuckit, po jednej piłce z frędzlami i na gumie, jakies takie kwadratowe materiałowe coś a'la frisbee, dwie takie małe zabawki "z czapeczkami" i jedna taka kudłata zabawka. Chciałam aport do wody ale trudno, Jupi lubi patyczki :evil_lol:
-
Ażurowe jakiej firmy?
-
Zależy mi głównie na tym, żeby psu się wygodnie łapało, żeby przy mocniejszym szarpnięciu nie wyślizgiwało mu się z pyska (dzieje się tak np z piłkami na sznurku), nie musi jej całej do pyska mieścić, bo przecież ma dziury i się ugina, może ta 13cm będzie dobra rzeczywiście...
-
Pomóżcie proszę - jaki najlepiej wziąć rozmiar piłki ażurowej? Lepsze są większe czy mniejsze? Bo kurcze nie mam pojęcia co wziąć ;)
-
Coraz lepiej :diabloti:
-
Ja nie wiem, czy to są 2 dni, wiem że w ten sposób działa kleszcz i że własnie ta wypluta krew jest najgroźniejsza. A u psów spot-ony i obroże są właśnie po to, że jak kleszcz się wbije i coś krwi pociągnie, to ta krew ma go zabić, w efekcie się wysuszy i odpadnie - czyli nie zdąży wypluć tego co już zassał. Przecież gdyby kleszcz zarażał od samego wbicia, to ochrona w ogóle nie miałaby sensu, bo większość preparatów kleszczy nie odstrasza.
-
[quote name='magdabroy']Jesteś pewna tego co piszesz? Ja miałam kleszcza raz w życiu. Był na mojej skórze tak krótko, że nawet go nie zauważyłam :shake: Dopiero od lekarza dowiedziałam się, że rumień, który zrobił mi się na nodze był przez zakażonego kleszcza :roll: A ja go mogłam mieć co najwyżej kilka godzin, a nie 2 doby.[/QUOTE] Kleszcz jest najbardziej niebezpieczny, kiedy już się naje do pełna i wtedy wypluwa z powrotem do żywiciela krew razem ze śliną (i to ona jest groźna), żeby najeść się jeszcze więcej.
-
[quote name='Pan Profesor'] nie do uczono istoto [/QUOTE] Interesujące :diabloti:
-
[quote name='Pani Profesor']dog193, a co to znaczy "pokazywałam, jakie zachowania nie będą przeze mnie akceptowane"? tzn. chodzi mi o to, co robiłaś, kiedy interesował się królikami - krzyk, upomnienie, klepnięcie? [/QUOTE] To też zależało od sytuacji, bo z tym różnie było. Czasami jak leżał i za bardzo zaczynał się ekscytować, podczołgiwać to go upominałam przeciągłym "eeeeeej", albo powtórzeniem komendy, żeby spokojnie leżał. Czasem wchodził do pokoju i jak królik leżał naprzeciwko to do niego podchodził, trącał nosem, wtedy było "hej!" i kazałam mu przyjść do mnie, położyć się lub wyjść z pokoju. Czasami musiałam go szturchnąć, żeby się otrząsnął. Natomiast raz się zdarzyło, że zwyczajnie wyskoczył za biegnącym królikiem, naprawdę wyskoczył, chciał złapać, zresztą klepnął ryjem w powietrzu, na szczęście królik był szybszy, to były ułamki sekund. Moja reakcja była natychmiastowa, chwyciłam go i po prostu spuściłam mu łomot z "co to ku*wa miało być?!", po czym wywaliłam za drzwi. Obecnie pies przy królikach jest całkowicie zrelaksowany, mogą sobie biegać koło niego a on nic sobie z tego nie robi, nie robi na nim wrażenia już nawet jak biorę któregoś na ręce, co wcześniej było mega podjarką. Przy jego królikach, zaznaczam, bo jeśli chodzi o obce to inna sprawa, bardzo mocno się nakręca :roll:
-
[quote name='Majkowska']No to jak pies karci właściciela za coś co normalnie powinien sobie dać zrobić ufając mu że ten mu nie zrobi krzywdy to nie leży w wychowaniu tylko w tym że nie dostał lekcji dominacji??[/QUOTE] Eeeeee, nie wiem. Nigdy nie dawałam psu "lekcji dominacji" przy przytrzymaniu za obrożę czy opatrywaniu rany. Jedyne, co robiłam, to pokazywałam mu, jakie zachowania absolutnie nie będą przeze mnie akceptowane (np wyskoki na króliki). Ja tam tego dominacją nie nazywam, ba, ja nigdzie nie pisałam o przygniataniu do ziemi, bo według mnie to akurat głupie (choć nie powiem, zdarzyło mi się). Więc tak - zaufanie, budowanie więzi, szacunek, kosekwencja to dla mnie podstawa relacji z psem. ALE jeśli pies zrobi coś, co wybitnie mi się nie podoba, to zostanie o tym odpowiednio poinformowany (a jak - to już zależy od stopnia przewinienia, czasami wystarczy, że na niego spojrzę).
-
[quote name='motyleqq']mhm, tylko że skoro pies jest przekupiony, a nie odczulony, to nie jest wina metody, tylko Magdy że zrobiła coś źle ;) [/quote] Jeśli Patryk by się bał, to być może. Ale jeśli on ją po prostu karci... cóż, ja mam inne spojrzenie na tą sprawę. [quote]a skoro pies kłapie i warczy również na TŻ Magdy, mimo że on sobie nie pozwala, przygniata go do ziemi, to znaczy, że to nie działa na tego psa(albo też robi to źle).[/quote] Kłapać chyba nie kłapie, z tego co PP pisała. Widać za bardzo go szanuje. [quote]gdyby mój pies gryzłby mnie, bo zabieram go za obrożę sprzed jeża, to zamiast się z nim szarpać i ponownie zostać ugryzioną, wolałabym popracować nad idealnym odwołaniem.[/QUOTE] A wierzysz w idealne odwołanie? Bo ja też mówię, że mój pies jest odwoływalny zawsze. Chodzi bez smyczy najczęściej. A jednak wczoraj - po raz pierwszy w życiu - uciekł mi za zającem i ogłuchnął. A śmiem twierdzić, że przywołanie mamy zrobione bardzo dobrze, naszej relacji też nie mogę niczego zarzucić. A z tego co pamiętam przy akcji z jeżem, to Patryk też się zamknął na wszystkie bodźce i akurat wątpię, że to jest do wypracowania w "zwykły" sposób.
-
No właśnie to inna sprawa, bo jak pies się boi, to jednak widać to po nim, skulone uszy, oblizywanie się itd. Wtedy odczulanie ma sens. A jak pies po prostu stawia swoje warunki i traktuje cię jak podnóżek, to trochę inna sprawa...
-
[quote name='evel'] Nikt tu nie twierdzi jak sądzę, że wpier*ol dobry na wszystko :diabloti: albo że jak się kundla nie bije to mu wątroba gnije, ale skoro pies karci swojego człowieka zębami, bo sobie NIE ŻYCZY no to heloł. Trzeba zmienić bardzo, bardzo wiele. Przede wszystkim w swojej własnej głowie.[/QUOTE] No dokładnie :) [quote name='motyleqq']pokazać psu stopniowo, że złapanie za obrożę nic nie oznacza złego. najpierw bez zbędnych rozproszeń, lekko dotykasz obroży i dajesz smaki. potem zaczynasz łapać, odciągać, dając smaki. potem ćwiczysz to na zabawkach(jak masz psa nakręconego na zabawki). chodzi o to, żeby zrobić to(łapanie za obrożę)w równie silnych emocjach jak przy psach, ale bez ryzyka, że pies się odwinie(bo robimy to stopniowo). ogólnie ćwiczenie różnych rzeczy w wysokich emocjach fajnie się potem przekłada na posłuszeństwo w stresowych sytuacjach[/QUOTE] Wydawało mi się, że PP odczulała Patryka w ten sposób od samego początku? Widać z jakim skutkiem. Ten pies jest przekupiony, a nie odczulony.
-
[quote name='Pani Profesor']z nim trzeba robić wszystko z petardy, czyli podchodzisz, przewracasz, chwytasz łapę, przytrzymujesz go kolanem i zmieniasz opatrunek. tak robi tż i jest w stanie sam go opatrzyć bez problemu. czasem tylko pies warknie,ale co to było w porównaniu z tym, co robi ze mną..[/QUOTE] Bo tak to powinno wyglądać, już nie zagłębiajmy się, czy gnoić czy nie gnoić. Kiedyś kobieta z bokserem zapytała się moich weterynarzy, jak oni to zrobili, że mu do pyska zajrzeli. Bo ona tyle razy próbowała i się nie dało... Odpowiedzieli, że oni nie próbują - oni po prostu to robią.