Brunuś przybłąkał się do nas 5 lat temu. Ktoś wyrzucił go z samochodu. Znalazłam mu domek blisko mojego i prawie codziennie do niego przyczodziłam. Za każdym razem tak się cieszył... 9 grudnia odszedł... Tuż przed świętami... Nigdy go nie zapomnę
:cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: