Jump to content
Dogomania

kasikitd

Members
  • Posts

    594
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kasikitd

  1. A co do Tereski, jakoś mi się wydaje, że nigdy nie miała zbyt dobrych doświadczeń z ludźmi, być może była zawsze " dochodząca" i zawsze przeganiana. Nie wie, że ludź może być też dobry, zna chyba człowieka tylko ze złej strony, jest jednak zdesperowana i walczy z tym swoim strachem. Myślę też, że nie ma już szczeniaków.Oj Bosze, Bosze... Na pewno powolne oswajanie jest tu wskazane, ale na ile powolne? Czy to z kolei też nie jest zbyt ryzykowne? Może w miarę możliwości częściej się tam pojawiać? Wstawić do baraku jakieś większe pudło ( jak po telewizorze )i...może będzie tam sobie wchodzić i oswoi się z czymś takim? Kurcze...Dif, to jeszcze większa poprzeczka niż z Barym..trzymam kciuki i będę myśleć, co można zrobić.
  2. Chociaż tyle dobrego, że Karolinka lepiej się czuje w nowym boksie.
  3. Od kiedy mam trójłapka ciągle spotykam się z ludzką życzliwością, wczoraj, kolejna z miłych sytuacji.Byłam w takim miejscu, gdzie dzieci jeszcze mojego trójłapka nie znały.Idę i widzę, dzieci w wieku 8- 9 lat bawią się, ale coraz bardziej zerkają na mojego psiaka.Jeden chłopiec wzdycha - " ojej, on nie ma łapki", a jego koleżanka, całkiem spokojnie kwituje - " i co z tego, to niczego przecież nie zmienia, jest piękny proszę pani." Trójłapki jak wszystkie psiaki, są piękne :loveu: Oby jak najwięcej znalazło dobre domki.
  4. Czy wiadomo co u Lumpka, jak przebiega adopcja?
  5. Zula, trzymałam kciuki za Dino i bardzo się spłakałam, gdy po powrocie z "dłuższych wakacji " czytałam, że ma swoją cudną panią. To, co wyżej napisałaś, to wypisz - wymaluj, moje słowa parę miesięcy temu, gdy wzięłam ze schroniska Nelsona, ja w Gdańsku, on z Sochaczewa. Nelson całkowicie mnie zawojował i tak jak Twój Dino, jest niemożliwie grzeczny i mądry, przy tym śmieszny i pocieszny, moja wielka miłość :loveu: Tak samo, zdarzył mu się kilka dni po adopcji, podobny "atak", który nie powrócił już na szczęscie i również dość długo miał lekkie rozwolnienia ( ryż z kurczakiem i żwacze krowie ze sklepu zoologicznego chyba pomogły ) Z tą różnicą, że Nelsonek był w schronisku 6 lat i na pewno wcześniej był ofiarą przemocy. Zmienił mój świat i tak jak ty od Dino, ciągle się od niego uczę - cierpliwości, pogody ducha, miłości, oddania i radości życia " pomimo wszystko " :loveu::loveu: Pozdrawiam Cię mocno, będę śledzić wątek Dinka ;)
  6. Kobyłka zdecydowanie jest sochaczewska, bo niezwykle miła i kochana, Ziutka od razu poznała :eviltong: Ten konik to dziewczyna o imieniu Majka i naprawdę zakochała się w Nelsoniku, niestety bez wzajemności, Nelunia w ogóle nie kumał jej zalotów, a kobyłka jak tylko go widziała, przybiegała z końca pola, by sobie na niego popatrzeć, gdy zaś odchodziliśmy, długo za nami patrzyła. Nie przybiegała, jak przychodziłam bez Nelsonika.Właściciel Majki sam był w szoku, bo jak mówił, nigdy tak nie reagowała na żadne inne psy, tym bardziej, że miał jeszcze dwa psiaki, które były jej zupełnie obojętne.:lol: Nelson jest wspaniałym kompanem, nie wyobrażam sobie bez niego życia, ale ewidentnie był kiedyś ofiarą przemocy.Boi się kija w ręku i nie można było trzymać nawet łapki na muchy, nie mówiąc o " packaniu" much, bo Nelek uciekał na koniec ogrodu.Boi się hałasu, burzy, podniesionego głosu,ręce bym poucinała temu, kto skrzywdził Nelsona.Nie przepada za lasem, kilka razy pozwolił, byśmy sobie tam poszli, ale bez entuzjazmu, a potem kategorycznie odmawiał wejścia do lasu. Najszczęśliwy jest w domu, w Gdańsku :loveu: Nelek kocha samochód i jazdę samochodem, jest niepocieszony, gdy trzeba wysiadać, śmiejemy się z niego za każdym razem, bo jak widzi, że jest wolne miejsce kierowcy, natychmiast tam się przesiada :lol: Pozdrawiamy Sochaczew i sochaczewskie ciotki
  7. Jak się cieszę! :lol: Kochani ludzie, którzy wzięli Luksika.Mój Nelsonik nie ma przedniej łapki i jest dla mnie najpiękniejszym, najwspanialszym psem na świecie, też ze schroniska. Fajnie coś takiego przeczytać:loveu:
  8. :-(:-(:-( Kamulka, tak strasznie mi przykro.Bądź chociaż Tam szcześliwa, mam nadzieję, że tak jest.
  9. Już ja się postaram, żeby jeszcze popłakała, niebawem wyślę kilka zdjęć Neluni :evil_lol: Nelsonik jest teraz innym psem niż na początku, to znaczy, teraz jakby wyłaniała się jego prawdziwa osobowość, nie jest już tak przestraszony z byle powodu, bardziej spokojny, widać, że jest mu dobrze. Mam wrażenie, że nigdy nikt nie uczył go jak się bawić, teraz zaczynać kumać, że jak się jest w dobrym humorku, niczego nie brakuje, podstawowe potrzeby są spełnione, to można sobie " poszaleć" i chciałby coś zrobić z tej radości, ale nie wie jak się zabrać do zabawy.Uczę go powoli, że fajnie jest tarmosić gruby węzeł, chować piszczącego hamburgera albo szukać piłeczki. To niesamowite obserwować jak " odtaja" jego schroniskowy płaszcz, jak uczy się coraz więcej, jak robi się zwykłym, szczęśliwym, niczym nie różniącym się psiakiem. Mój poprzedni pies wiedział, że należą mu się pewne rzeczy i tyle, tzn, miłość, opieka, troska, jedzonko, spacer i że jak leży na środku przedpokoju, to człowieka problem, by sobie jakoś przeszedł. Neluńka dopiero się tego uczy, on na początku zaraz wstawał, żeby nie przeszkadzać, z wielką pokorą przychodził się poprzytulać i wszystko robił nieśmiało, z uległością. Na szczęście już się to zmienia i to bardzo, bardzo mnie cieszy, zaczyna kumać, że i on ma prawa i że, " mu się należy.":loveu:
  10. Jeju, kurcze, jak miło...to ja muszę znowu zdjęć narobić Nelunci i jeśli takie zapotrzebowanie, to postaram się częściej coś skrobnąć ( poza urlopem ) Dziękuję WAM, to mnie naprawdę wzruszyło :loveu:
  11. Byliśmy dziś u naszego pana weterynarza, by Nelunię odrobaczył, obejrzał i dał błogosławieństwo na nowy wyjazd za tydzień na wieś, na 3 tygodnie! :multi::multi::multi: Wszystko dobrze, Neluńka już całkowicie się zaadoptował, uwielbia balkon, gdzie opala się razem z kotem, ale oczywiście spacerki ponad wszystko. Muszę przyznać, że bestia przyzwyczaiła się do głasków od ludzi na ulicy i już się tak nie wdzięczy jak kiedyś :evil_lol: Owszem, pozwala się głaskać, ale nie za długo, bo trzeba iść dalej, trzeba wąchać, patrzeć i biegać. Kiedyś bał się wchodzić do samochodu, teraz z daleka ciągnie, by jak najszybciej wsiąść, pańcia siada razem z nim i mocno go wtedy przytula:loveu::loveu::loveu: A z tacką? Ponieważ groszki są zawsze w misce i są na wypadek długiej nudy w domu albo jakiegoś napadu apetytu, to normalne żarcie daję mu na platikowej tacce. Gdy coś zostanie, Nelunia zabiera tackę ze sobą i przenosi ją na swoje legowisko.Tam sobie leży razem z tacką i jak mu przyjdzie ochota, to " na swoich pokojach" dokańcza jedzenie. :evil_lol: Jak zostaje sam na sam z kotem, tacka prawie zawsze na wszelki wypadek wędruje do przedpokoju. Taki ci on, cwaniaczek schroniskowy, wszystko ładnie pięknie, ale w życiu różnie bywa i trza się zabezpieczyć :evil_lol: Jaki on jest kochany !!! :loveu:
  12. Oczywiście, że pamięta! Nelson jak jest napisane w pierwszym poście, na początku wątku, ma wielkie serce i na pewno w nim jesteście :loveu: A niby skąd u niego taka miłość do kobiet, że mi czasem na ulicy leci do którejś z bezinteresowną radością????? Dzięki komu on taki, dzięki komu ma takie zaufanie??? Dzięki komu on w ogóle taki grzeczny i kochany???? No, dzięki komu, on na psy nie zszedł i nie zmarniał, nie załamał się przez tyle lat w schronie i deprecha go nie dobiła??? No, pytam się ? :evil_lol:
  13. Bardzo się cieszę, że pamiętacie o Nelsoniku, mimo wakacji, mimo wielu zajęć, mimo tego, że jest jeszcze tyle psiaków które potrzebują pomocy. Najpierw byliśmy na wsi z Nelsonikiem, a potem jak przyjechaliśmy, to wpadłam w taki wir zajęć ( praca i remont w domu ), że nie miałam kiedy zasiąść do kompa. Ziutka, posłałam ci więcej zdjęć, ale po dwóch dniach przyszła informacja zwrotna, że część nie doszła. Byłam zła, bo musiałam je skasować, by zmieściły się inne, dziś prześlę parę nowych zdjęć z moim Nelunią, Ziutka jestem ci bardzo wdzięczna :loveu: Nelson...Nelunia, Neluś, Nelosław...takie transformacje przeszło jego imię i tak najczęściej do niego mówię, rodzina woła najczęściej do niego Nelek :lol: Neluś to przekochany dzieciak i daje mi dużo, dużo radości, mój kot Filip jest w nim również bardzo zakochany, czasem trzeba Filipa " kierować na inne tory", bo nie daje spokoju Nelsonowi, bez przerwy przytulając się do niego i ocierając.Gdy wyjechaliśmy na wieś, Filip został z moją córą i był w okropnej depresji, a jak przyjechaliśmy, to nie odstepował Neluni na krok. To są moje kochane pociechy, do których, jak jestem w domu, cały czas prawie gadam.Córa rzadko jest w domu, ale jak już jest i ma ktoś do niej przyjść, to bardzo mnie prosi, by nie rozmawiała ze zwierzakami przez chwilę, bo pomyślą, że matka jest walnięta :evil_lol: Pewnie jestem trochę walnięta, ale jak tu nie gadać z tak mądrymi istotami, jak widzę, że one wszystko obserwują, rozumieją, czują. Neluś chyba już się całkowicie dostosował do nowych warunków, nawet na balkonie potrafi siedzieć godzinami i wypatrywać pieski na spacerkach.Rano, codzienny rytuał -wskakiwanie do łóżka, mizianie, przytulanie i prośba o spacer. Nadmieniam, że wskakuje również Filip i jestem kompletnie spacyfikowana. Nelosław kocha dzieci i kobiety, nie zwraca uwagi na koty podwórkowe, które dokarmiamy, choć one też zaczynają się łasić do niego,ale właściwie nie toleruje samców i co, dziwne, bardzo lubi chodzić na smyczy. Nie wiem jak on przeżył tyle lat w schronisku, to bardzo wrażliwy pies, boi się hałasu, krzyku, burzy...potrzebuje dużo czułości i kochania.Strach myśleć, co przeżywają zwierzęta w schroniskach albo bezdomne. Nelson naprawdę jest szczęściarzem. Marzę o świecie bez schronisk.
  14. Dzięki wielkie za pozdrowienia ;) U Nelsonika wszystko ok, właśnie dostał preparat antykleszczowy na skórę i jest niepocieszony.Zdaje się, że ma uraz do takich substancji chemicznych, gdy czuje jakiś taki zapach, wycofuje się i wygląda jakby coś przeskrobał :lol: A preparat dlatego, że wyruszamy na wieś, gdzie będzie sobie latał po łąkach i lasach, pozdrawiamy Was :loveu:
  15. Czaruś taka fajna z ciebie pocieszka, a tu cisza.
  16. Wiem coś na ten temat, też już mam gdzieś, jak ludziska patrzą, wystarczy mi jak widzę, jak na mnie te koty czekają :loveu: Moze z jakąś sunką podejść do Barego? Albo w dobrym jedzonku dać mu tabletkę nasenną, jeśli takowe są, bo nie wiem. Albo dać mu taką ludzką tabletkę nasenną, ale nie wiem co na to by powiedział wet?
  17. Śliczności, do góry! Prędzej czy później będziesz mieć domek.
  18. Miło widzieć Czarusia uśmiechniętego. A mógłby tak codziennie się cieszyć, gdyby miał domek. Jaki fajowy on jest :loveu:
  19. A z Nelsonika wypada rasowa sochaczewska sierść i rośnie nowa, piękniejsza!!!! Jeszcze bardziej rasowa. Niedługo zrobię zdjęcia, to zobaczycie, jeśli tylko zdjęcia oddadzą tą puszystość i blask :loveu::evil_lol:
  20. A jest szansa, by się za jakiś czas dowiedzieć co u niej słychać?
  21. Lumpek może ktoś zakocha się w twoich uszkach ?
  22. [quote name='Wet-siostra']klik,klik,klik... Jestem w szoku-jak mogą istnieć wątki bez ludzi???Przecież psy z takich wątków w ogóle nie maja szans... Ale Kasia ma rację-faktycznie,są wątki,w których krzywo się patrzy na tylko klikających...Ale wiele osób tylko w ten sposób może pomóc...Choć Ty,Kasiu-masz zasługę-adoptowałaś psa z dogo...(ja też...[IMG]http://www.dogomania.pl:80/forum/[/IMG])-więc nie jesteśmy takie całkiem bezużyteczne...[IMG]http://www.dogomania.pl:80/forum/[/IMG] A że więcej nie możemy???No cóż,samo życie...[IMG]http://www.dogomania.pl:80/forum/[/IMG] Wracając do naszego psiaka-czy po operacji ma szansę normalnie funkcjonować?[/quote] No tak i były to psy tzw. \" bez szans na adopcję\", a jednak znalazły domki i śmiem powiedzieć, dobre kochające domki, więc i ten psiak ma szansę.A jego imię? Gdyby doszło do operacji, a bardzo bym chciała, jeśli jest taka możliwość, to ja dołożę się kosztów.
×
×
  • Create New...