Jump to content
Dogomania

mm2559

Members
  • Posts

    111
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mm2559

  1. xxxxx - to nie są poronione wiadomości. Ja nie chcę się wdawać w rozmowy. Wątek zaczęła Rita więc uważam, że jako nowy Prezes Zarządu mam prawo do decydowania. Dlatego proponuję, by Rita tym zarządzała
  2. Ja chciałnym tak tylko nieśmiało zapytać, czy ktośkolwiek z Was widział, gdzie jest Kamyk?.
  3. Witam to niestety znowu ja. Sorki, nie zawsze jestem na DOGO, nie zawsze mogę uczestniczyć w rozmowach, ale bardzo proszę o poważne potraktowanie mojej propozycji. Moje zdanie na temat warunków bytowych Kamyka znacie z wcześniejszych postów. Jeżeli jest to za mało – co zrobiłem- to bardzo proszę o podjęcie bardziej realistycznych działań… Pozdrawiam MM
  4. cobym za dużo i za gupio nie godoł, to bym ciem Basiu poprosił o fotki psów, bez tej otocki, której nie znom. Wydaje mnie się, że ok – a jakoś tak trudno zrozumieć co smarujeta. Jak kogoś obraziłem to skargi i wnioski oczywiście zgłoszać trza [EMAIL="mmazur@onet.eu"]mmazur@onet.eu[/EMAIL]
  5. [quote name='rita60']Ja nie trace nadziei,ale bez pomocy organizacji prozwierzecej nie dam rady:shake:[/QUOTE] Witam to niestety znowu ja. Moja burza myśli nie pozwala mi na podjęcie decyzji, która by była najlepsza dla Kamyka. Dlatego proponuję – jestem na dzień dzisiejszy nie członkiem TSPZ, ale pełnomocnikiem całego Zarządu – mogę udzielić pełnomocnictwa – jednego, ale konkretnego co koleżanki i koledzy chcecie zaproponować… Proponuję pełnomocnictwo użytkownikowi „Rita60” , aby lepiej ode mnie oceniała temat Kamyka. Proszę od „Rity” o podanie na pw danych do pełnomocnictwa. Pozdrawiam MM
  6. Napisałem „Dla mnie zastanawiająca jest kwestia naszej odpowiedzialności za zwierzaki, które w jakikolwiek sposób trafiają pod nasze skrzydła – czy organizacji, czy osób indywidualnych. Czy na pewno robimy wszystko żeby Im pomóc, czy czasem jakieś wzajemne antypatie nie decydują o tym, że naszemu podopiecznemu jest gorzej ???” Piszesz : [quote name='Mike i Morgan']Ten obszerny tekst był zapewne po to aby dać już spokój Luizie i by już nie roztrząsac sprawy Kamyka:([/QUOTE] Popatrz: [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/DSC00892.jpg[/IMG] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/DSC00903.jpg[/IMG] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/DSC00904.jpg[/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/DSC00904.jpg[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/DSC00904.jpg[/IMG] Nie interesuje mnie – i myślę, że wszystkich z Nas – Luiza, Krysia, Basia, Małgosia, Stefek, Marcin, Krzysiu – interesuje mnie Morgan, Łapek, Maciuś, Greta, Dizel, Fafik ( nie wspomnę o mojej Łosi… ). Podejrzewanie mnie o wypowiedź w celu „dania spokoju Luizie” – szczerze powiem jest zagadką, „Roztrząsać sprawy Kamyka” według mnie nie potrzeba. Nie moim celem nie jest „dawanie spokoju” ludziom – moim celem jest dawanie spokoju zwierzakom. Potrzebna riposta : Mam nadzieję, że Urząd Miasta i Gminy w Nowej Dębie także pozytywnie rozpatrzy mój wniosek o humanitarne traktowanie zwierząt. Wiem, że warunki „Morgana” nie mieszczą się w tym zakresie. Bardzo intrygujące jest, dlaczego pies ucieka do budy po zobaczeniu człowieka... Mam nadzieję, że czegoś bardzo tu nie rozumiem. Pozdrawiam MM
  7. [quote name='rita60'][B]mm2559[/B] i co ma wynikać z tego obszernego postu ??????????[/QUOTE] Witam Przepraszam Tych, którzy nie do końca zrozumieli moje intencje, ale starałem się bardzo delikatnie przekazać swoje myśli i spostrzeżenia, aby nikogo nie urazić i wywołać zupełnie niepotrzebne konflikty. Post 1244 – na który odpowiem osobno - przekonał mnie, że nie można zostawiać niedomówień, jeżeli mamy traktować się jako jedną wielką rodzinę ludzi pomagających zwierzakom. Spróbuję napisać to prosto i w punktach: 1. Kamyk ma dobre warunki i opiekunów, którzy o Niego dbają. Nie widzę powodu do zmiany domu. 2. Każdy z nas podejmujący decyzje o adopcji ma dobre intencje i stara się aby wybór był najlepszy i żeby zwierzakowi było jak najlepiej. Nie ma uogólnień, każdy Zwierzak – i jego przyszły dom analizowany jest osobno. Adopcje, mimo kilku wypowiedzi, które mnie i moją żonę „ruszyły” są sprawdzane. 3. Bardzo dużo czasu dość duża grupa z nas spędza na „obgadywaniu” innych, zamiast poświęcić ten czas na realną pomoc zwierzakom. Jeżeli nie chcą pomagać, to uważam, że po angielsku powinni przejść na „nk” 4. Pisząc o moich odczuciach z powodzi, nie chodziło mi oto, by powiedzieć co to ja nie zrobiłem. Od kilku tygodni znów przyłączyłem się do „ogrodu św. Franciszka”. Od sierpnia 2010 nikt w mieście (podejrzewam, że w dalekiej okolicy też) nie opracował żadnych procedur na wypadek powodzi. Nikt nie podjął żadnych uchwał, nikt nie wyciągnął żadnych wniosków. Stąd mój „powrót”. Jestem na etapie uzgadniania uchwał Rady Miasta w zakresie zapobiegania bezdomności psów, pomocy wolnożyjącym kotom ( czyli temu, by nikt Im nie przeszkadzał). Na pewno w uchwałach znajdzie się zapis, który będzie rygorystycznie kontrolowany przez straż miejską o tym, że psy w domostwach mają być traktowane godnie, że ŁAŃCUCH ma mieć odpowiednią długość, że zawsze ma być woda i karma. Prościej – wszystko co można uzyskać z Ustawy – będzie przestrzegane. Wiem, że wiele będzie wypowiedzi o tym, że „tak to już było – nic z tego nie wyszło – dalej psy były katowane – trzymane na krótkim łańcuchu” - dlatego proszę „dajmy choć szansę na to - by ktoś pokazał że „to się da” Dziś będzie riposta – „Niech Nas Wszystkich więcej łączy niż dzieli” ( normalnie napisałbym „Dogomaniacy Wszystkich Krajów Łączcie się”). Pozdrawiam
  8. Witam To znowu niestety ja. Przez ostatnie miesiące od sierpnia do listopada prowadziłem roboty na drodze niedaleko od Naszego Kamyka. Nie robiłem dokumentacji fotograficznej na temat psiaka, bo zmian wielkich nie było. Byłem tam dwa razy (najmniej) w tygodniu i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że Kamyka czasem nie było na podwórku. Nie wiem gdzie był – nie sprawdzałem - do rozmowy z właścicielem nieruchomości nie bardzo byłem skory, bo rzeczywiście jest ekscentrykiem. Wiem jedno na pewno dba o psa. Być może Kamyk chodzi na spacery?... Dla mnie zastanawiająca jest kwestia naszej odpowiedzialności za zwierzaki, które w jakikolwiek sposób trafiają pod nasze skrzydła – czy organizacji, czy osób indywidualnych. Czy na pewno robimy wszystko żeby Im pomóc, czy czasem jakieś wzajemne antypatie nie decydują o tym, że naszemu podopiecznemu jest gorzej ??? Od powstania problemu adopcji Kamyka zacząłem interesować się i obserwować ludzi którzy się wypowiadają się w tym temacie, z terenu który jest w moim zasięgu. Zrobiłem fotki… Dla mnie każdy pies, czy kot, czy inne zwierzak potrzebujący jest ponad ludzi, którzy w ten czy inny sposób sobie radzą. Dla mnie nie jest ważne czy jest to pospolity kundel, ukochany kundel, piękny kundel, rotwailer, czy bernardyn, czy też inna „wspaniała rasa” – pieszczotliwie nazywam Ich Wszystkich „padalcami” i w miarę jak możemy z Kasią to Im pomagamy. Nie wiem czy decyzja o adopcji Kamyka była słuszna – ale jak by na to nie patrzeć ma cały czas wybieg 20m*(2+2) – czyli około 80m2, ma karmę i wodę, facet Go głaszcze… Nie wiem jak ktoś może pisać na wątku „Kamyk jest nieszczęśliwy”, trzymając swojego psa na łańcuchu na powierzchni 12m2 – w otoczeniu innych bud i bałaganie naokoło, czy na 3 metrowym łańcuchu przy szopie, jak pies jest wielkości bernardyna. W okresie od maja do sierpnia poznałem bardzo dużo. Powiedziałbym dosadniej – po swojemu – budowlanemu- jeżeli cokolwiek by to dało- choć może brak słów. Widziałem psy, których nigdy nikt nie pogłaskał, które nigdy nie miały kontaktu z człowiekiem, chyba że na zasadzie „patyka”, który Je karmił i..… tyle. Były w kojcach, były n łańcuchach, były w piwnicach. Z wywiadów wiem, że podawano im jedzenie na „kołku”, żeby nie ugryzły. Powódź otworzyła mi oczy na bezmiar problemu, jakim jest pomoc naszym braciom mniejszym. Śledząc wątki na Dogo, rozmawiając z ludźmi, którzy w jakiś tam sposób mówią o tym, że chcą pomóc zwierzakom , wydaje mi się że chyba nie wiedzą o czym mówią. Skupiając się na wzajemnych antypatiach (dialogi na różnych watkach o tym co kto nie zrobił) zaniedbują podstawowe Nasze zadanie – czyli pomoc „padalcom”. Mówią na watkach o tym, że „ONI” zaniedbali to, czy tamto, że „ONI” nie zrobili tego, czy tamtego. Nikt z „ONYCH” tamtych, czy owych nie zdaje sobie według mnie sprawy z tego, że bez wzajemnej współpracy ludzi kochających zwierzęta nie będzie możliwa pomoc „moim padalcom”, które niestety – bardzo, bardzo- niestety są od nas uzależnieni. Napiszcie proszę mi na tym wątku o zwierzętach, którym pomogliście – konkretne przykłady. Pasowała by riposta – nie umiem – choć może to – „pomóż każdemu padalcowi” - resztę potraktuj pieprzem MM
  9. [quote name='Paulina_mickey']Ok to wyrzucam je, a jeszcze chciałam wiedzieć co się dzieje z Kiwi, Małym, Rechotkiem i Trześniówką? One mają już domy?[/QUOTE] Mały i Rechotek (Iżinek - bo był dość długo u mnie i stwierdziłem ponad wszelka wątpliwość, że inteligencją nie grzeszy) poszły do adopcji do jednego domu. Dom jest ok.- sprawdzony. Trześniówka ( dla mnie Babunia) jest na DT ( na koszt prywatny) i czeka na dobry spokojny dom w którym będzie miała opiekę (codziennie tabletka plus dwa razy w miesiącu zastrzyk) Kiwi nie wiem - ale chyba wie Basia M
  10. Hmmmm… Witam wszystkie Koleżanki z Tarnobrzega i okolic (nawet tych z centralnej Polski) czytam wątek i oczom nie wierzę… Połowa wypowiedzi jest atakiem na osoby, które starają się pomóc zwierzakom. Zastanówcie się proszę czy zamiast wypisywać głupoty na temat że ktoś jest wyższy czy niższy nie należałoby się skupić nad tym co nas wszystkich łączy – czyli na pomocy zwierzakom. Każdy n nas miał kiedyś „wpadki” przy tym co robimy. Zawsze może trafić się nie udana adopcja, zawsze może zdarzyć się pies czy kot – gdzie przez nasz błąd zwierzę straci zdrowie, czy nawet życie. W pomocy zwierzętom jesteśmy obarczeni bardzo dużą odpowiedzialnością – podejmujemy decyzje za zwierzaki, które niestety nie mówią – nie mogą nam w bezpośredni sposób przekazać informacji - co dla Nich jest najlepsze. Dla mnie zawsze było najważniejsze to, że robimy wszystko aby było Im najlepiej. Uważam, że każdy z nas może post factum stwierdzić że można było podjąć słuszniejsze decyzje. Czy jednak jest to powód abyśmy wzajemnie się oczerniali, czy wybielali swoje zachowania. Dla mnie teksty pod tytułem „działam według instrukcji osób wyższych” i że ktoś nie ma prawa głosu w sprawie psa który jest co dzień przez tą osobę obserwowany to po prostu nieporozumienie. Dam Wam prosty przykład – po czterech miesiącach jak Pako był u nas w domu (K+M) bałem się Go oddać do adopcji. Mimo tego, że widziałem jak z czasem się zmienia- jak ostrożnie zaczyna łapać kontakt z człowiekiem. Po tak długim okresie w momencie zgłoszenia się osoby zainteresowanej adopcja przez dwa tygodnie rozmawiałem z tą Panią codziennie informując ją, że pies jest bez kontaktu, że trzeba mu podawać tabletki, że wychodzi na zewnątrz tylko jak ma kaprys, że szczeka bez powodu o 2 w nocy. Jednym słowem same problemy. Po odwiezieniu Pako do nowego domu – przywitała Go trójka dzieci z przysmaczkami. Po dwóch miesiącach wiem, że ten dom jest cudny. Pako nie daje się głaskać po głowie i dotykać łapek – ale ma dom w którym wszyscy Go kochają i szanują te „specyfiki”. „Odi” – który jest na tym czasie u Luizy jest trudnym psem – był u nas parę godzin – widzieliśmy Jego zachowanie w stosunku do psów i kotów. Nie bardzo widzę opisywanie „fsiu-bźdźu” „Odiego” przez osobę która na co dzień nie ma z nim kontaktu. „Właścicielki” Odiego nie ma. Jest to ”Bezdomniak” popowodziowy. „K” jest po prostu osobą która sponsoruje jego byt przed adopcją – ale codzienne obserwuje Jego zachowania Luiza. Szanuję pomoc Basi która bardzo pomaga zwierzakom, jednak uważam że we wszystkim co porusza się na wątkach ogólnych należy zachować umiar, szczególnie od osób które Jej pomagają. Tristan/Oscar wylądował u nas wczoraj ( te piękne gołe nogi to moje) i potrzebuje domu (tymczasowego – a może uda się docelowy). Dziś już jest po kastracji i czeka u Weta na nowy dom. Sokół jest u tego samego Weta pod nasza opieką i w niedzielę zawiozę Go do domu tymczasowego. Podsumowanie: pomagajmy zwierzakom, współdziałajmy, nie róbmy sobie sztucznych wrogów i sztucznych problemów – przecież łączy nas jeden cel – skupmy się na tym, a nie na wzajemnym szkalowaniu. Pozdrawiam Wszystkich [FONT=&quot]MM[/FONT]
  11. Narazie niestety żaden... Spóbujemy zrobić plakat z fotami i opisem zwierzaków i dołączyć do "Tygodnika Nadwiślańskiego".Tą drogą "Misio" wrócił do domu.
  12. [FONT=Calibri][SIZE=3]Witam[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Jesteśmy na końcówce „powodzi” wiec zgodnie z obietnicą zacząłem rozpoznawać sprawę „Kamyka” Basia umieściła zdjęcia na moja prośbę – sam nie umiem. Przede wszystkim wszedłem na podwórko oplakatowane etykietami „Obcym wstęp wzbroniony”, „uwaga zły pies”, „wchodzisz na własne ryzyko” i takie tam… [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Sugerując się wypowiedziami pod tytułem „kamyk jest na 5 metrowym łańcuchu” doszedłem do drzwi wejściowych znajdujących się około 15m od bramy – i około 20m od budy i Kamyk był przy mnie momentalnie. Dla mnie była to idealna reakcja psa pilnującego własnego terenu. Podstawowe wyjaśnienie - „Kamyk” mnie nie zna, nie przebywał u mnie, byłem kierowcą, który Go dowoził do adopcji.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Na dzień dzisiejszy jest tak:[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]1.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Kamyk jest w dobrej kondycji, odżywiony prawidłowo, w miskach jest karma i woda. Za miski robią metalowe pojemniki.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]2.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Buda umieszczona jest w zacienionym miejscu, jest szczelna i ocieplona. Są to według mnie prawidłowe warunki.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]3.[/SIZE][/FONT] [/FONT][SIZE=3][FONT=Calibri]Łańcuch długości 3,5m przymocowany jest do 20m linki, przy której swobodnie pies się przemieszcza. Łączne pole wybiegu wynosi 20m*3,5*2m=140m2[/FONT][/SIZE] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]4.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Nie ma śladów pobicia, nie ma objawów zastraszania lub znęcania się [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]5.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Ma aktualne szczepienia (pełne)[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]6.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Po pierwszej reakcji na „obcy na terenie” - nie wykazuje agresji.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]7.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Zachowanie Kamyka nie zmienia się przy właścicielu. Przywitałem się z nim bez niego i ponownie go głaskałem jak już właściciel wyszedł z domu.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]8.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Kamyk jest zadbany i cieszy się na widok właściciela [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][FONT=Calibri][SIZE=3]9.[/SIZE][/FONT] [/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3]Na słupie przy budzie wisi łańcuch (lekki) na którym podobno jest wyprowadzany przez dzieci (dorosłe) na spacery – gospodarz stwierdza, że smycze zżerał i nie stać go na kupowanie co dwa tygodnie nowej.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Rozmawiałem z właścicielem, jeżeli potwierdzą się jego wypowiedzi o spacerach, to na dzień dzisiejszy nie widzę żadnego powodu, aby stwierdzić że „Kamyk” jest w warunkach motywujących do podjęcia decyzji o odebraniu psa. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Przez najbliższe 2-3 miesiące będę nadzorował roboty budowlane w miejscowości oddalonej od „Kamyka” o 17km. Zastrzegłem właścicielowi, że będę przyjeżdżał i wchodził na teren posesji. Wyraził na to zgodę. Zobaczymy co będzie dalej. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Informacje przekazywał będę na bieżąco – (fotki umieszczać będzie ktoś ze znajomych – ale robię je sam). Jeżeli ktoś ma uwagi proszę o przekazywanie na [/SIZE][/FONT][EMAIL="mazur@onet.eu"][FONT=Calibri][SIZE=3]mazur@onet.eu[/SIZE][/FONT][/EMAIL][SIZE=3][FONT=Calibri] – pocztę sprawdzam na bieżąco (w terenie) – na wątki zaglądam w domu. [/FONT][/SIZE]
  13. [quote name='kaja555']świetna relacja i zdjęcia Mariusz, a powiedz, ja wy nakarmiliście te psiaki? To nie tylko Pudzian, ale jeszcze może Spiderman i po ścianach też umiesz chodzić? ;) Już tłumaczę. W pierwszym okresie, jak woda była wysoko – to z PTS (amfibii) – do balkonu dopływało się pontonem – PTS narobiłby zbyt dużo szkód. Nie było problemów. Nikt oczywiście nie wchodził na balkon z gestem „podejdź kochany piesku”, bo najczęściej oglądaliśmy garnitur pięknych zębiszczów. Po prostu przez barierkę wsypywało się suchą karmę i wlewało się do wiader wodę. To samo przez cały czas powodzi robiła Straż Pożarna. Za nieustająca opiekę nad psami i kotami w czasie powodzi będę im dziękował zawsze – myślę, że w naszym wspólnym imieniu - jak mówił jeden pan… „do końca świata i jeden dzień dłużej…” Jak poziom wody jest wreszcie niski, jest to trochę bardziej skomplikowane, ale nie trzeba wychodzić na balkon, do piesków które właściciele zostawili by chroniły dom przez intruzami. Na tym balkonie są dwa wiadra. Jeżeli rzucam suche, to w reklamówkach które się po prostu rozsypują. W jednej jest około 2-3kg karmy. Troszkę trudniejsze jest trafić z reklamówka napełniona wodą do wiadra- ale też się udaje. Na szczęście nie trzeba tego robić codziennie. Po drugiej stronie jest dom, gdzie właściciele pozostawili dla nas drabinę – wchodzimy, karmimy, poimy – idziemy dalej… Dziś przeprosiłem właścicielkę posesji za plamy na ścianie. Spotkałem ją przed kościołem w Wielowsi (dzielnica Tarnobrzega) jak czekała na transport do domu, by nakarmić psy. Na dzień dzisiejszy można dojechać do tych domów wysokim samochodem ciężarowym, lub przejść w woderkach. Woda w najgłębszym miejscu jest po kolana – około 75cm. Ten czarny (mix dobermana) dopiero tydzień temu zszedł ze strychu na balkony. Po prawej jest jeszcze jeden – rudo-biały – wielkości owczarka niemieckiego. Właściciele nieruchomości zakwaterowani są w hotelu „Nadwiślańskim” w Tarnobrzegu.
  14. [quote name='Basia1968']mimo tak ciężkiej pracy Mariusz tańczył na całego rozładowując :loveu::loveu::evil_lol::evil_lol: dary [IMG]http://img535.imageshack.us/img535/1148/mariusz.jpg[/IMG][/QUOTE] Po załadunku w Sandomierzu, przeniesieniu w Tarnobrzegu do pomieszczeń, gdzie karma i koce i budy zostały posegregowane, pewnie miałem objawy tańca św. Wita... choć niestety nie jestem dzieckiem. To naprawdę są dla mnie szczegóły. Spróbujcie wyobrazić sobie psiaka, czy kotecka, który po tygodniu (przepraszam tygodniach) chleba z wodą lub mlekiem, i innych podobnych dostaje coś co ma smak. To jest dla nas przewodnim tematem. Dlatego do samego końca, puki woda nie zejdzie, puki ludzie nie będą w stanie posprzątać domostw i ich odkazić będziemy chodzić, karmić, głaskać... bo wydaje się nam że "Padalce" tego potrzebują.
  15. [B]Więcej jest takich, co wolą być dokarmione niż fotografowane...[/B] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/17.jpg[/IMG] Dwie fotki z mojego "wsiubździu". Jeden to obraz tragiczny... (choć wiem, że lokator przeżył), byłoby dobrze, gdyby wszystkie psy zostały odpięte od takich bud... [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/3.jpg[/IMG] I drugie to ja, który osiągnąłem szczyt... (zniszczonego asfaltu) Wymiar obrazka na szczęście nie pokazuje zmoczonej głowy [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/15.jpg[/IMG] To był jeden taki dzień, w którym robiłem zdjęcia (oczywiście oprócz "szczytu" - to robił Kuba), żeby pokazać Wam jak to wygląda. Mam jeszcze dużo fotek, gdzie dokumentowałem miejsca, które trzeba było zgłosić do Sztabów, czy bezpośrednio na policję. Po powrocie z Wielowsi pojechaliśmy do Machowa, gdzie wyszedłem z Misiem i Portosem ("bardzo zły Wilk"), przygotowaliśmy razem paczuszki na jutro. I tak dalej, dalej, dalej.. i chyba nie lubię wody (przestanę się myć :evil_lol:).
  16. kilka dokarmianych zwierzątek [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/14.jpg[/IMG] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/18.jpg[/IMG] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/16.jpg[/IMG] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/1.jpg[/IMG] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/2.jpg[/IMG]
  17. po drodze karmimy pieski - właściciel dziś nie przypłynął.. [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/9.jpg[/IMG] Tego właściciela mijaliśmy po drodze (lub raczej po wodzie) i zostawimy karmę u sąsiada, bo piesio mimo wody broni posesji (ma cały czas "suchą" bazę, ale nie lubi jak ktoś obcy wchodzi (wpływa) na podwórko [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/10.jpg[/IMG] Później karmimy kotecki [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/11.jpg[/IMG] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/12.jpg[/IMG] Spotykamy straż pożarną, która pomaga nam rozwieźć karmę do domów, gdzie są ludzie i dokarmić psiaki i kociaki, gdzie dziś ludzie nie byli.. [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/13.jpg[/IMG]
  18. Dotarła do nas następna partia karmy - duża - dużo dla kotecków... i pieseczków. Basia liczy... [COLOR=Red][U][B]My WSZYSCY BARDZO DZIĘKUJEMY TYM DZIĘKI KTÓRYM MOŻEMY NIEŚĆ POMOC NASZYM KOCHANYM ZWIERZAKOM, KTÓRE JEJ POTRZEBUJĄ BARDZO [/B][/U][/COLOR] [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/4.jpg[/IMG] wczorajsze Kotecki czekają... Te dotarły do "bazy" suche [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/5.jpg[/IMG] Teraz drobna relacja z dzisiejszego dnia ... Dojechaliśmy do Wielowsi (dzielnica Tarnobrzega) , i zabieramy psiaka, który potrzebuje pomocy - jest chory - po wizycie weta dalej wymiotuje, mam nadzieję że do jutra będzie ok. [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/6.jpg[/IMG] potem idziemy...(na zdjęciu Kuba od Dominikanów i Mariusz - mój sąsiad) [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/7.jpg[/IMG] przed nami droga taka... [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/8.jpg[/IMG]
  19. [quote name='Sylwka']W piątek wieczorem będę jechać z Krakowa do Tarnobrzega (powrót w niedzielę po południu). Gdyby ktoś miał coś do przekazania na tej trasie to proszę o kontakt: 606 972 943 . Z Tbg mogę też zabrać jakieś futerko gdyby ktoś z Krakowa zdecydował się dać dom stały lub tymczasowy (z wątku wynika że dwa małe czarne diablątka ciągle szukają domu). Mariusz w sobotę rano ja i mój samochodzik meldujemy się w gotowości do pracy ;).[/QUOTE] [FONT=&quot]Dzięki bardzo. „Ukradniemy” jedną z „DDM - Dominikanek” i pojedziecie w teren. Prawdopodobnie będzie jeszcze jedno autko z W-wy. Z „Diablątkami” to idealny pomysł, może rzeczywiście w Krakowie znajdzie się dobry domek. Jak wiesz, nie mogę do domu zabierać szczyli kocich bo mieliśmy FIP – z żalem to stwierdzam, bo wiem jak Łosia by się cieszyła z „maleńkich zabawek”(Hi, hi, hi). Dla informacji wszystkich moja kochana Łosia jest na moim avatarku.[/FONT]
  20. Przepraszam, że kogoś uraziłem. Nie odpowiadam za całe tspz, a tylko za akcje powodziową. Pisząc „dziewczyny” – miałem na myśli Kasię , Basię– bo to one są na miau. Moja prośba o to, aby na tym wątku pisać tylko o powodzi jest tylko i wyłącznie z tego powodu, że przez cały dzień jestem w terenie. Wyjaśnianie w tym momencie kto do kogo dzwonił i kiedy naprawdę jest ponad moje siły. Jeżeli był problem, a ze strony tspz nie było pomocy, to na pewno „Basia1968” zna mój numer telefonu i dobrze wie że zawsze może zadzwonić i zrobię wszystko, żeby zwierzakowi pomóc – niezależnie od tego czy jest to kot, pies… czy trzeba z wody wyprowadzić krowę. Teren, na którym działamy z pomocą dla powodziówek (oczywiście dzięki Waszej pomocy i Wielu ludzi którzy kochają zwierzęta) obejmuje Tarnobrzeg (Sielec, Wielowieś, Sobów, po wał w Sandomierzu – Koćmierzów), teren gminy Gorzyce (Gorzyce, Trześń, Sokolniki, Furmany, Wrzawy, Zalesie Gorzyckie, Orliska). Na terenie gminy jest 2400 gospodarstw, w znacznej większości był zwierzak, któremu staramy się pomóc poprzez przynajmniej dostarczenie w „różny sposób” karmy i czystej wody. Na terenie Tarnobrzega w terenie zalanym weci szczepili 1400 psów. Wiele było nie szczepionych. Wiem to po bezpośrednich rozmowach z ludźmi i z przypadków pogryzień, gdzie psiaki trafiają na obserwację- miedzy innymi do naszej „bazy” i do Wetów, z którymi znam się od kilku lub kilkunastu lat. Stąd moja prośba, aby na czas zakończenia akcji powodziowej nie włączać do tego wątku informacji o tym, że znowu coś się stało na terenie miasta, że ktoś komuś coś powiedział, że ktoś cos zaniedbał. Zapraszam do Tarnobrzega w każdej chwili. Od 9 do 21. Bardzo mile widzę ludzi z samochodami, na które można zapakować następną partię 2-3 kilogramowych reklamówek z karmą i rozdać je zwierzakom. Bez samochodów też – zawsze druga osoba pomoże w rozstawianiu i rozdawaniu. Trzeba zostawić pojemniki z karma i wodą dla tych zwierzaków, które jeszcze nie są przy ludziach… Gwarantuję, że dla każdego chętnego znajdę pożyteczną pracę… odciążymy trochę straż pożarną i będziemy mieć pewność, że pomoc dotrze do każdego potrzebującego zwierzaka.
  21. [quote name='Soema']Czy w Tarnobrzegu psy też tak mocno odchorowują kontakt z wodą?[/QUOTE] Tak, ale staraliśmy się w miejscach granicznych „wody – mułu” z nie zalanym terenem rozkładać karmę i pojemniki z wodą, straż pożarna, przy podawaniu suchego podawała czysta wodę Myślę, że dzięki temu mamy mało „pacjentów”, które chorują z tego powodu – oczywiście jest to czysta teoria- ja nie miałem wcześniej żadnych doświadczeń z „padalcami” z powodzi, ale po trzech tygodniach wiem, że brak dostarczenia czystej wody dla Nich może być przyczyną zchorowania
  22. [quote name='ewkar']Przepraszam,że na tym wątku,ale nie umiem się poruszać na tym forum.Co z sunią spod dworca? Przez telefon dowiedziałam się,że ma DT,ale okazuje się,że wciąż tam koczuje.Była szczenna? Nie mogę się dodzwonić,stąd ten post.[/QUOTE] To niestety znowu ja. Co prawda „dziewczyny” napisały odpowiedź na „miał- lub miau”, co prawda sprawdziłem, że na dworcu PKS nie ma żadnego „padalca”, który wymaga pomocy – po pierwszym poście -, ani nie było. Żaden się nie oszczenił. Dyspozytorkę, która tam pracuje znam i Ona ma z nami kontakt, bo dokarmia psiaki (zwane przeze mnie pieszczotliwie „Padalcami”), które rzeczywiście tam się przypałętają – dworzec jest obok parku– jeżeli cokolwiek by się działo, to raczej bym wiedział. Każdy psiak zgłaszany do nas, czy do straży miejskiej nie zostaje bez pomocy, te ze „straży” też zgłaszane są do nas na bieżąco. Prosiłem, aby na tym wątku poruszać tylko sprawy „powodziówek” , bo prościej jest nam – a na pewno mnie, na bieżąco to odczytać posty i pomóc tym „padalcom”, które najbardziej tego potrzebują. Nie wiem, jakie było zgłoszenie przed 19 maja i do kogo, nie wiem kto mówił o DT. Wiem na pewno, że na dzień dzisiejszy w rejonie dworca PKS nie ma „padalców” potrzebujących pomocy. Dla potwierdzenia, że w rejonie dworca PKS żaden nie wymaga pomocy i na dziś zamknięcia tematu podaję numery kontaktowe : [FONT=&quot]1. [/FONT][FONT=&quot]Dyżurny ruchu 0-15 823-45-64[/FONT] [FONT=&quot]2. [/FONT][FONT=&quot]Informacja PKS 0-15 822-14-35[/FONT] [FONT=&quot]3. [/FONT][FONT=&quot]Straż Miejska 0-15 823-49-98[/FONT] [FONT=&quot]4. [/FONT][FONT=&quot]mój 502-473-289 [/FONT] [FONT=&quot]Pozdrawiam[/FONT] [FONT=&quot]MM[/FONT]
  23. [quote name='anetek100']tak leci i ta świnka:(na początku to już w ogóle:(dziękuje tym ludziom Wam wszystkim po raz kolejny za te pieski kotki brak mi słow, a sama pomóc nie mogę jedynie duchowo:(przepraszam[/QUOTE] Nie masz co przepraszać – naprawdę wsparcie duchowe jest nam ( a na pewno mnie bardzo) Jak „schodziła” poprzednia fala i mogłem w butach dotrzeć do domów, gdzie wcześniej podawałem karmę z pontonu lub "w woderkach" – wydawało mi się – że dzięki Wszystkim (Wam, Nam, Policji, Straży Pożarnej, Straży Miejskiej… etc.) udało się uratować wiele Żyć - jest to prawda. Brakowało mi jednak wniosku. Poeta ze mnie żaden, i zastrzegałem, że nie będę komentował żadnego zachowania ludzi w stosunku do zwierząt do czasu zakończenia akcji powodziowej. Nie mogę oprzeć się jednego komentarza. W Sokolnikach przy ul. Kościelnej właściciele posesji po pierwszej fali prosili nas o „przywiązanie psa na łańcuch – bo ich gryzie” , pies jest agresorkiem „pierwszej wody”. Woda zeszła i przyszła. Byłem tam dzisiaj – właścicieli nie ma – teren zalany , ale pies nie jest zapięty na łańcuch – jest na suchym miejscu, ma karmę i wodę. Na pewno zadzwonią – bardzo chętnie IM pomogę. Nie wiem jak innych przekonać do tego, by przy zagrożeniu wodą odpiąć łańcuch, może Wy coś wymyślicie?
  24. [quote name='jogi']Mariusz czy dowiesz się co stało się z tym psem? czy jest bezpieczny? Nie umiem wkleić samego filmiku, więc wklejam stronę echa z filmem. Na końcu jest pokazany pies na dach zalanego praktycznie całkiem domu. pie trzyma się dziury http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100608/POWIAT0304/777179883 Pies jest bezpieczny, nie wiem dlaczego autor filmu nie pokazał, jak policjanci zdejmują Go z dachu i dają Mu karmę i wodę. Budynek jest za sklepem GS po prawej stronie od Sandomierskiej w Sokolnikach. Dziś w Sokolnikach , Trześni byli Wolontariusze „od Dominikanów”, my byliśmy na Wielowsi. Jutro będzie zmiana. Niezależnie od naszych indywidualnych działań, karmę dla zwierząt dostarczyliśmy do miejsc z których wypływa Straż (Gorzyce ZGK dla popowodziowych, budynek szkoły dla amfibii). Ogłosiliśmy w lokalnym radiu (Leliwa) apel do ludzi, którzy pozostawili zwierzaki w domach by zabezpieczyli Ich przed słońcem. „Chodząc” po Wielowsi widziałem na balkonach pozostawione dywany, narzuty rozwieszone na balkonach, gdzie zwierzak może się „schować” przed bezpośrednim promieniem słonecznym.
  25. Cieszę się bardzo, że „agresywne” psiaki z naszego tymczasu stały się „aniołkami” – oczywiście to nie moja zasługa, bo kocham tylko koty i „Misia”(hi,hi,hi), chore powróciły do zdrowia. Trafiło 4 nówki, ale One też wrócą do „normy”. Nasz zaprzyjaźniony Wet ma bernardynkę, którą prawdopodobni9e uda się odratować. Była traktowana wedle zasady „suchy chleb starczy”… będzie do adopcji… Trochę informacji organizacyjnych: 1. 1. Nawiązaliśmy współpracę z Dominikańskim Duszpasterstwem Młodzieży – spotkaliśmy się w Sokolnikach jak woda rosła, rosła… Luiza chodziła i odpinała psy z łańcuchów, a ja na nią czekałem. Później spotkaliśmy się przy Kościele Dominikanów w Tarnobrzegu. Jeżdżą, pływają, udzielają bezpośredniej pomocy potrzebującym. Podzieliliśmy się terenem, w którym każdego dnia ktoś jest. Dziś przypłynęła dzięki Nim sunia z jabłonki (uratowała się na drzewie), którą nazwali Brendy. Przekazujemy sobie informacje, kto potrzebuje pomocy. Uważam, za bardzo dobre ,że dzięki współpracy z ludźmi, którzy bezpośrednio pomagają powodzianom możemy dotrzeć do następnego, następnego, następnego (padalca). 2. 2. Poprosiłem harcerzy o pomoc w „dzieleniu” karmy z dużych opakować w reklamówki 2-3 kg, jest prościej przekazać bezpośrednio potrzebującym. Jutro prawdopodobnie do nas dołączą. 3. 3. Urząd Miasta w Tarnobrzegu „zasponsorował” nam zakup 10 dużych keneli. Zamówiłem, jutro maja dotrzeć. Zwierzątek nam przybywa. Wolne pokoje zostały zajęte przez „Dużaki”. Duże, średnie kenele są już zajęte. Szczerze powiem, że myślałem że akcja pomocy będzie krótsza i wystarczy nam pomoc zaprzyjaźnionych, trochę się przeliczyłem. Oczywiście, wszystkie „padalce” z klatek są na spacerku rano i wieczorem. Teren: 1. Rozlewisko jest takie, jak w maju, wtedy było więcej wody, ale to wcale nie ułatwia akcji pomocowej. Łódką można dopłynąć do pewnego miejsca, dalej trzeba iść w woderkach. 2. Patrolujemy teren całego rozlewiska. Sprawdzamy każdy sygnał przekazany do Sztabów, Policji, Straż Pożarnej. 3. Zwierzaki chore trafiają do lecznic, te które wydają się agresywne do bazy… 4. Dostarczamy karmę do Gorzyc, gdzie jest punkt wydawania karmy (Zakład Gospodarki Komunalnej – rozdawana jest Powodzianom na podstawie dokumentu z urzędu)i do miejsca, gdzie stacjonuje Straż Pożarna – budynek Szkoły – gdzie bezpośrednio karmią zwierzęta – tam są cztery PTS (amfibie). 5. Dla każdego potrzebującego zwierzaka mamy miejsce. Nie trzeba ICH wywozić do schronów. 6. Straż przepłynęła dzisiaj dla nas cały obszar Wielowsi – tam gdzie się nie dało, doszliśmy piechotą. Wydaje mi się, że wspólnie robimy wszystko co można w takiej sytuacji zrobić. [FONT=&quot] Terenów, do sprawdzenia jest jeszcze dużo – przede wszystkim docieramy tam skąd są zgłoszenia- dalej patrolujemy sami. Jutro DDM będzie w Sokolnikach, Trześni. My będziemy w Koćmierzowie i Wielowsi. [/FONT]
×
×
  • Create New...