Jump to content
Dogomania

gonia141

Members
  • Posts

    94
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gonia141

  1. U Tyci wszystko ok. Rozrabia, ale lekko skarcona potrafi się uspokoić. No i jest psem noszącym. To znaczy wszystko nosi, najczęściej skarpety mojego syna, ale nie niszczy. Zasypia u mnie na łóżku a potem przenosi się na wersalkę. Coraz rzadziej zdarza jej się siusianie w domu. Żeby nie zapeszać, wczoraj nie było już żadnej wpadki. Ma wspaniały apetyt i wszystko wskazuje na to, że 29 stycznia pan doktor znów powie, że jest zdrowa i będzie następne szczepienie. Będzie też ponownie odrobaczona, ale dopiero w lutym. Na dzień dzisiejszy, nie wkleję żadnych zdjęć, po pierwsze dlatego, że ich nie mama - Tycia jest za szybka i ucieka z kadru, po drugie - muszę się najpierw nauczyć, jak to się robi. Dziś wysłałam szeleczki, smycz i obróżkę, co prawda priorytetem, ale z tą naszą pocztą to różnie bywa. Mam nadzieję, że przesyłka dotrze w rozsądnym terminie i przepraszam, że tak długo to trwało. Jeszcze raz pozdrawiam wszystkie dobre duszyczki. które uratowały Tycię.
  2. Tycia już po pierwszej wizycie. Pan doktor zmierzył temperaturę, posłuchał serduszka, obejrzał brzuszek i powiedział, że Tycia jest zdrowa i można ją dziś zaszczepić. Dostała szczepionkę na kilka różnych chorób, których niestety nie pamiętam. Dostała też książeczkę zdrowia. Następna wizyta 29 stycznia. Była bardzo grzeczna. Pan doktor powiedział, że jest prześliczna, będzie niedużą sunią w typie jamnika długowłosego. Ma śliczne, zdrowe, stałe już ząbki. Po powrocie z lecznicy pierwszy raz weszła po schodach do mieszkania. Rozrabiała cały wieczór. Teraz smacznie śpi.
  3. Tycia dziś wieczorem jedzie do pana doktora. Zobaczymy co powie pan doktor, no bo przecież małą trzeba zaszczepić, no i wypisać książeczkę zdrowia psa. Dziś rano, na spacerze spotkałyśmy dużego psa. Był wielkości doga, czarny i kudłaty. Najpierw Tycia się do niego wyrywała, potem jak do nas podbiegł, podwinęła ogonek, a jak już go obwąchała, to zaczęła szczekać i ogon w górze, więc chyba czuła się bezpiecznie. Tak nie za bardzo chciałam, żeby miała kontakt z innymi psami przed szczepieniami, ale znam tego psa i jego właściciela, to sąsiedzi z osiedla, więc chyba wszystko będzie ok.
  4. Tak naprawdę, to jej szaleństwa ograniczyły się do wytarzania się w śniegu. Cały czas pamiętamy o jej brzuszku. Zdjęć na razie nie będzie, bo jak pisałam, dziś wyjeżdżam. Jak wrócę to coś wymyślę.
  5. Pani Karolino, pieniążki już poszły. Mam nadzieję, że się przydadzą. Małgorzata Słonawska.
  6. No i mamy kolejna noc za sobą. Spokojnie przespała, oczywiście ze mną w łóżku. Wiem, że to mało wychowawcze, ale ona jest taka kochana, że nie mama serca jej wyganiać. No a poza tym, ona zajmuje naprawdę bardzo mało miejsca. Ponieważ brzuszek już zagojony, zdjęłam jej kołnierz. Na spacerze szalała jak "pijany zając". Wytarzała się w śniegu za wszystkie czasy (chyba). Do domu wróciła cała mokra i szczęśliwa. Niestety cały czas klatka schodowa jest straszna, więc wynoszę sunię na rękach na dół. Teraz jest z moim synem. Tomek coś źle się czuje. Wziął aspirynę i będzie siedział cały dzień w domu, więc mała będzie miała cały czas towarzystwo. Wczoraj, po raz pierwszy od bardzo dawna słyszałam jak Tomek śmiał się na cały głos w czasie zabawy z Tycią. Jest fantastycznym szczeniakiem i teraz Tomek będzie na 100% ją rozpieszczał. Niestety, ja dziś muszę wyjechać służbowo, więc dziś mała śpi z Tomaszem.
  7. Własnie przed chwilą próbowała obgryzać krzesło. Teraz walczy z kością (pan w sklepie zoologicznym powiedział, że to z jelit i w sam raz dla szczeniaka)
  8. Już dwa razy wcięło moje posty. Sunia powolutku sie adaptuje. Na razie przyzwyczajamy ją do mieszkania. Klatki schodowej jeszcze się boi. Boi się też hałasów. Kupiłam jej szeleczki i smycz. Jest kochana, ale to jeszcze szczeniaczek. Kupiłam jej też kosteczkę i cały czas ją obgryza. Apetyt ma znakomity. Na kolację zjadła pół puszki. W mięsku przemyciłam jej antybiotyk. Na razie nie będę jej zabierała do biura, bo to dla niej teraz za duży stres. Dziś została sama w domu na godzinę i wszystko było ok jak wróciłam. Na spacerze obszczekała suczkę sąsiada. Jest fantastyczna.
  9. Sunia dojechała szczęśliwie do domu. Co prawda po drodze, chyba ze stresu, malutka zwymiotowała w samochodzie. Na szczęście pan kierowca jest bardzo wyrozumiały i wcale się nie przejął. Gdy dojechaliśmy pod dom tylko wytrzepał dywanik i było po kłopocie. Nie chciała iść, więc zaniosłam ją do mieszkania. Wypiła trochę wody i zjadła 1/3 puszki. Wcinała, aż jej się uszy trzęsły. Bałam się dać jej więcej. Dostanie na kolację no i muszę jej jakoś przemycić antybiotyk. Gdy wyszłam z nią na dwór to tylko zrobiła siusiu. No i jej chyba się spodobało, bo nie za bardzo chciała wracać do domu. Musiałam ją wnieść. Chyba boi się schodów. Ale powolutku ją przyzwyczaimy. Wszystko wskazuje na to, że będzie miała na imię TYCIA. Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy byli zaangażowani w ratowanie suni. Gdybym kiedykolwiek mogła w czymkolwiek pomóc, to piszcie lub dzwońcie. Telefon który podałam, to mój numer służbowy, zawsze odbieram, a jeśli nie mogę, to oddzwaniam. Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Małgorzata Słonawska.
  10. Witam wszystkich ponownie. Wszystko wskazuje na to, ze sunia w sobotę będzie już u mnie. I zostanie na zawsze. Mam nadzieję, że pogoda się choć troszkę poprawi i będę mogła po nią pojechać. Mam swoją firmę. Spędzam w biurze prawie cały dzień. Sunia byłaby praktycznie ze mną cały czas. Jeśli będę musiała wyjechać, to zostanie z moimi rodzicami, którzy są na emeryturze i mają dużo wolnego czasu. Umówiłam się na telefon w piątek popołudniu. Wtedy zapadną ostateczne decyzje. Małgorzata Słonawska.
  11. Wpłaciłam dziś 250 zł na sterylkę suni. Mam nadzieję, że jutro będą już na koncie. M.S.
  12. Witam. Sunia jest prześliczna. Proszę o podanie numeru konta. Zapłacę za sterylizację i diagnozę tego guza. Myślę, że powinno to być zrobione za jednym razem, żeby małej zbyt nie stresować. Pozdrawiam wszystkie dobre duszyczki na tym forum i życzę wszystkiego najlepszego w nadchodzącym Nowym Roku. Małgorzata Słonawska.
  13. Bardzo się ciesze,ze psina wreszcie w swoim domu. Mikołaj się postarał. Trochę czułam się odpowiedzialna, bo wsparłam go na początku finansowo. Wiem, że było warto. Jeszcze raz gratulacje dla nowych właścicieli. Będziecie mieli piękne święta. Ciekawe co usłyszycie w Noc Wigilijną. Wesołych świąt !!!
  14. Nie mogłam wcześniej nic napisać. Teraz tez ryczę. Miała na imię NUTKA. Nigdy sobie nie wybaczę tej chwili nieuwagi. Cały dzień nosiłam ja na rekach. I w swojej głupocie myślałam że juz się mnie nie boi. Jaka byłam naiwna. Pani Karolina ja uratowała, a ja przyjechałam i ... Patrze na jej posłanie i na ta nieszczęsna torbę i cały czas boli. Może za jakis czas adoptuję jakąś sunię. Na razie nie mogę. Bardzo dziękuję pani Karolinie za to co zrobiła dla Nutki i dla innych psów. Jest wspaniałym człowiekiem. Jak tylko będe mogła, pomogę. Jeśli tylko będę potrzebna, proszę dzwonić. Małgorzata Słonawska. p.s. Bardzo dziekuję pani Agnieszce(agiza) za wsparcie i wyrazy współczucia. M.S.
  15. Nie ma takiej potrzeby, bo już tam jest. Jutro sunia ma jeszcze szczepienie. Umówiłyśmy się, że zadzwonię popołudniu. Jeśli wszystko będzie ok, to przyjadę do Gdańska w sobotę.
  16. Witam wszystkie osoby na tym forum. Mam pytanie. W grudniu 2007 roku adoptowałam sunię ze szczecińskiego schroniska. Pepsi, a u mnie Mila, miała swój wątek na dogomanii i na szansie dla goldenów, bo troszkę goldenowata była. Niestety 16 stycznia tego roku Milunia na moich rękach odeszła za TM. Miała wadę genetyczną nerek i nie mogłam już jej pomóc. Mieszkam w Białogardzie (25 km od Koszalina) i wiem, że ze sprawdzeniem mnie jako potencjalnego właściciela dla tej suni byłby kłopot. Rozmawiałam z Panią Agnieszką, u której moja Milcia była na tymczasie. Powiedziała mi, że jeśli już raz dom był sprawdzany to już potem nie trzeba. Czy pani u której jest sunia zdecydowałaby się przekazać mi sunię z pominięciem procedury sprawdzenia domu. Jeśli to możliwe, chciałabym zadzwonić do pani u której jest sunia. Nie za bardzo umiem się poruszać po tym forum, w ogóle ostatnio mam nawet problem, żeby cokolwiek na nim znaleźć. Dlatego podaję mój e-mail gosiaslonawska@wp.pl i bardzo proszę o podanie numeru telefonu, jeśli to możliwe. Przepraszam, nie przedstawiłam się. Mam 44 lata i dwóch dorosłych synów. Jestem szczęśliwie rozwiedziona od 14 lat. Mam swoją firmę i swoje biuro. Tymczasowo, z uwagi na remont, mieszkam z młodszym synem u rodziców. Kocham psy, generalnie wszystkie. Sunia praktycznie cały dzień byłaby ze mną w biurze. W sytuacji, gdybym musiała wyjechać, zajmą się nią moi rodzice. Oboje są na emeryturze i mają dużo wolnego czasu. Ależ się rozpisałam. Jeśli macie do mnie pytania piszcie. Odpowiem na forum, odpowiem na maila. Pozdrawiam - Małgorzata Słonawska.
  17. chyba jednak nie, ale się nie poddaję!
  18. [PHP]E:\GOSIA\ZDJĘCIA\Zdjęcie0270.jpg[/PHP] nie mam pojęcia czy mi się udało próbowałam wkleić zdjęcie
  19. Witam wszystkich na tym forum, a zwłaszcza osoby które przyczyniły się do tego że Milunia trafiła do mnie. Nazywała się Pepsi, ale to imię do niej nie pasuje. Zresztą ma koleżankę która ma na imię Whisky. No i jak by to by wyglądało na spacerze? Zresztą Whisky bardzo polubiłą Milę, razem ganiają za patykami. [COLOR="Red"]Jeszcze raz dziękuję Pani Agnieszce za to co zrobiła dla Miluni[/COLOR]. Mam nadzieję, że nas odwiedzi, chociaż to prawie 300 km. Nie za bardzo jeszcze poruszam się po tym forum, ale obiecuję, że jak mi się uda to załączę jakieś zdjęcie Mili. Małgosia
×
×
  • Create New...