Czesc, nasz piesek (wlasciwie pieskA :lol:) ma 4 miesiace, a jest u nas miesiac. Robienie kupki jakos funkcjonuje, skumala szybko ze w domku jest be. Natomiast z siusianiem jest troche klopot. Usilujemy znalezc jakis rytm, czesciowo sie udaje, ale nie zawsze. Tzn. wychodzimy z nia po wstaniu (ale zanim ktos sie ubierze to juz jest pompa i teraz coraz wieksza, bo piesek oczyiwiscie urosl), potem ok 8-9, potem mala spi, wiec po spaniu ok 12 - wtedy jest sukces, potem spi, potem je i potem wychodzi ok 15 wiec tez jest sukces, potem wieczorem 16.30-17.30, potem je ok 19 wiec po jedzeniu. Pozniej wychodzimy jeszcze przed spaniem, ale jak jest baaardzo zimno to albo na krotko, alebo wogole. Zreszta ona chyba boi sie ciemnosci, albo "oddalac po ciemku od nory " (jak napisali w jednej ksiazce), wiec ja to biore pod uwage.
I teraz pytanie o Wasze doswiadczenia, bo w kazdej ksiazce inaczej pisza i mnie to oslabia;) Raz pisza, zeby ze szczeniakiem za dlugo nie chodzic, a raz zeby chodzic do skutku az zrobi;) Oczywiscie nagradzamy za sukcesy, i cierpimy w ciszy gdy pompa jest w domu :placz:
Czy sa jakies sprawdzone sposoby, zeby przyspieszyc nauke sikania na zewnatrz? Gdy wychodze z domu (staram sie jednak nie zostawiac jej samej, bo czytalam, ze dla szczeniaka to stres), to nie robi NIC, czyli MOZE wytrzymac. Zostaje max. 2-3 godz. sama raz na tydzien.
Gdy jedzie samochodem droge przesypia, najchetniej wtedy NIC by nie robila. Jechala juz 3 razy 8 godzin i zatrzymywalismy sie co 2-3 godz., ale postoj trwal godzine, zeby skumala o co nam chodzi. Problem jest wlasciwie tylko z siusiu. W dodatku ona nie bardzo chce wychodzic (dlaczego???) . Potem za to nie chce wracac :roll:
Czy ktos moze skomentowac, pliz. Moj M. ma troche mniej cierpliwosci, a dziecko (14) rozpuszcza psa, wiec w dodatku kazdy ma nieco inne podejscie, moze ma to znaczenie.
ps. to moj 3 piesek (2 mialam w dziecinstwie), ale kazdy jest inny, wiec nie ma co porownywac...