Jump to content
Dogomania

jubu

Members
  • Posts

    184
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jubu

  1. Wszystkich naszych podopiecznych traktujemy jak domowników. :) Czytającego w przyszłości Franka (który zawsze wie gdzie człowiek postawi kolejny krok - zawsze jest pod nogami...), "gospodarza" Rudego (pilnującego żeby samoloty nie latały po JEGO niebie), domowego wesołka Morka (dziś ten 3-łapek próbował służyć...), otwierajęcgo się na ludzi Kazimierza (zrzucił laptopa żeby wpakować się Ajlii na kolana), Pana Psa Bochnara (wreszcie wyglądającego jak PIES), karmionego łyżeczką "jaśniepana" Jaśmina, "małą" Lenkę, kierowniczkę całego tego bałaganu Iskierkę, "abażura" Kazana, kompletnie szaloną Julkę... wszystkie są "nasze". I wszystkie są ukochane. :)
  2. Hehehe... smakuje... smakuje... ;) Royal "dobry"... Hilsem pluje dalej niż widzi. Za to po kolacji (trwającej pół godziny, z opluciem, otrząsaniem i uciekaniem włącznie), na dźwięk otwieranej paczki biszkoptów - postawił uszy, rozejrzał się i biegiem udał się w kierunku smakołyków. A już podejżewalismy, że Jaś(niepan) nie ma apetytu. A On poprostu ma apetyt na inne jedzenie niż my bezmyślnie w Niego wciskamy.
  3. Tak naprawdę nie wiem co napisać... brak słów... Bruno podbił wiele serc - w tym nasze... żałujemy że tak późno... Jeszcze dziś tyle rozmawialiśmy o Brunie... że może dzisiaj jechać, bo chłodniej... że może do nas, bo bliżej... Przykro nam strasznie... ajlii i jubu
  4. Wieźma, Mysza2 - przestańcie... zaczyna mi się głupio robić. Przecież nikt nie mógł przewidzieć... a są sprawy ważniejsze niż trochę czasu w samochodzie.
  5. Cóż mogę powiedzieć... Byłem pod schroniskiem kilka minut po 10. Kiedy w "recepcji" powiedziałem, że przyjechałem po Bruna, Pani była nieco zaskoczona, że psiak ma jechać - "przecież jest leczony" - usłyszałem. "Proszę czekać na weterynarza". W końcu się doczekałem. Bruno w tym czasie został obejżany w gabinecie przez Panią weterynarz. Wyszła do mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Według Niej Bruno nie nadawał się do jazdy z powodu osłabienia, chorego serduszka, upału i kilku godzin podróży. Nie protestowała może bardzo ostro ale i nie pochwalała wyjazdu. Mam wrażenie, że nie bardzo wiedziała jak mi wyperswadować pomysł zabrania Bruna skoro przyjechałem już taki kawał drogi. Poprosiłem o możliwość obejżenia Bruna. Ocenienia jego stanu okiem osoby nie związanej z pieskiem bardzo emocjonalnie. Nie było z tym żadnego roblemu. Poszliśmy do gabinetu. Bruno stał w kąciku, mordką do ściany. Nie zareagował na nasze wejście. Łapiki się pod nim chwiały. Widać był, na pierwszy rzut oka, że jest bardzo słaby. Pogłaskałem Go. Obejżał się kto go dotyka. Ale nie podniósł główki żeby na nas spojżeć. Każdy jego ruch był bardzo powolny. W tym czasie najpierw ja a potem Pani doktor rozmawialiśmy z Wiedźma. Bruno wolniutko odwrócił się od ściany. I zaczął "iść"... jadna łapka o kilka centymetrów... dosunąć następną... potem kolejna... kolejna. Stanąć. Odpocząć. Przednia łapka... kolejna... kolejna... Zrobił tak kilka kroków. Stał i chwiał się na łapkach. Na karku wielka rana. Wielkości pięści. Na boku kolejna, mała... kilka innych. "Zapadnięty" grzbiet. Niezmierzony smutek w oczach... Kupka nieszczęscia... (Jest u mnie w domu pies. Jasiek. 12 lat. Chudy "jak kij". Schorowany. W porównaniu z Brunem jakiego zobaczyłem - Jasiek jest okazem zdrowia i energii.) Wspólnie zdecydowaliśmy o bezcelowości przewożenia Bruna. Nie wiem czy by przeżył tą podróz. Raz w życiu wiozłem psa w podobnym stanie. Tygryska. Wtedy nie było wyboru. Tygrysek musiała jechać - to była podróż po szansę na życie. Jechała tylko kilkadziesiąt minut. A co kilka minut sprawdzaliśmy z Ajlii czy Tygrysek jeszcze zyje. Złamałem wtedy chyba wszystkie przepisy drogowe jakie złamać mogłem nie zabijając wszystkich... Mimo pomocy weta u celu podróży, Tygrysek umarła trzy dni później. Jest mi strasznie przykro. Bardzo chciałem pomóc Brunowi, zawieźć Go do Domu.
  6. Magdyska25 i wadercia - z Ankotilem jest tak, że nikt ze znanych nam wetów tego leku nie stosował. Tak naprawdę nie mamy (mimo poszukiwań wiadomości nie tylko w Polsce) pojęcia jak Jasiek zareaguje na Ancotil. Czy będą jakieś skutki uboczne, jak "podejść" do leczenia... Narazie leczymy Ketokonazolem. Na dniach pojedziemy robić badanie krwi które ma pokazać jak reaguje wątroba i nerki. Za jakiś czas powtórzymy wymaz z wydzieliny. Wg wetów: podawać ketolonazol jeśli działa i jeśli nie niszczy organów Jaśka. Jeśli zacznie się bardzo źle dziać to będziemy bardzo poważnie zastanawiać się nad zmianą leku. Cały czas czekamy na opinie w sprawie leczenia alternatywnego. Tródno jeszcze oceniać wynik leczenia ketokonazolem. Napewno Jasiek ma lepsze i gorsze dni. Kilka ostatnich razów jadł sam. Może nie bardzo dużo ale sam. Wczoraj wieczorem musiałem już Go karmić i dzisiaj też jeść nie chce. Raz lepiej, raz gorzej. Ale za to rana którą miał już długo na głowie, zaczęła się wyraźnie zabliźniać. Wg mnie to dobrze świadczy. Czekamy.
  7. Faktycznie... pan doktor nam też wspomniał o telefonie od osoby która twierdziła, że jest "ludzkim" lekarzem. Lecz kompletnie nie wiedziała na co jest leczony Franek. I jak stwierdził "odmówił leczenia psaprzez telefon". Natomiast jak łatwo zauważyć WSZYSTKIE opisy, faktury i zalecenia z Lecznicy Pod Żabką są podpisane przez lekarza weterynarii Marcina Sikorskiego. Coś hebanowa sugerujesz? Może napisz wprost.
  8. Bardzo mi przykro, że tak odebrałaś moje słowa. Przepraszam. Naprawdę mi przykro...
  9. Byłem... pożałowałem Bruna... :( Odpisałem myszy2 w sprawie transportu. Krótszej trasy nie wymyślę.
  10. No pewnie że lubi :) Jasiek to wogóle pieszczoch i pupilek Ajlii ;) A Franio ma podobno 14-15 lat. Po zębach ciężko cokolwiek wnioskować, bo choć ma komplet... to startych dokładnie do lini dziąseł. Poza tym jest taki "wesołym staruszkiem" i chyba nie zdaje sobie sprawę z powagi jaka powinna towarzyszyc jego wiekowi.
  11. Właśnie skończyliśmy karmienie...................... drugie dziś wieczorem. Dziś dostał po raz pierwszy kroplówkę. Glukoza zadziałała błyskawicznie i Jasiek natychmiast chciał sobie pójść. A wczoraj sam jadł rano suche kulki i kosteczki z dziczyzny. Ale nadal za mało na normalną porcję. Mimo to cieszy że jednak interesuje się czasem jedzeniem. Próbowaliśmy go wcześniej karmić strzykawką, ale to porażka. Po 40 strzykawkach z papką byliśmy umęczeni nie mniej niż Jasiek. Butelka odpada, bo gęste nie przechodzi a płyn to za duże ryzyko zadławienia. Łyżeczka sprawdza sie najlepiej, i czasem podejrzewam że Jaśkowi nawet się to podoba ;) Ale widzę wyraźnie, że goi się ubytek skóry na głowie. To miejsce gdzie była wykonana pierwsza punkcja, gdzie wogóle było wcześniej pękniecie i trochę skóry sam sobie Jasiek wytarł. W pewnym momencie rozbujała się tam ziarnina i uniemożliwiała wogóle gojenie. Obecnie to się ewidentnie goi i zarasta świerzą skórą. Moim zdaniem to dobry znak, że organizm ma siłę się regenerować. Badania przewidziane nie na ten tydzien, ale jeszcze na kolejny. Zobaczymy czy leukocyty nadal spadają, no i jak wątroba Jasia...
  12. Dziękuję :) Dziękuję :) Dziękuję że zostaniesz z Franiem :)
  13. [quote name='Monika z Katowic'] Nie będę już wpływała na losy Frania w żaden sposób - chyba wyraźnie napisałam, że wycofuję się z wątku całkowicie - jako prowadząca, jako skarbnik, jako sponsor. Moniko z Katowic - zdecydowałaś się na wycofanie z wątku i oddanie jego prowadzenia oraz rozliczeń w inne ręce. Twoja decyzja została uszanowana. Proszę, bądź konsekwentna, bo osoby które pozostały muszą teraz podjąć wiele trudnych decyzji bez Twojej pomocy. [quote name='Monika z Katowic']DOSYĆ TEGO! Pragnę Państwa poinformować, że oddałam wątek do moderacji. Na tym wątku jestem osobą, w głównej mierze, odpowiedzialną za los Franusia i dlatego będę działać. Nadmienię, że decyzja o przejęciu tego wątku w maju 2011 nie była łatwa (nawet pisałam w tej sprawie do Moderatora). Obecnie - sprawy mają się tak - jeżeli uzyskam zgodę Moderatora - natychmiast zamykam ten wątek, bo jest zbyt obciążony i od paru dni działa wybitnie na niekorzyść psa. Oczywiście od razu zakładam nowy wątek, ale zaproszę na niego Szanownych Darczyńców i TYLKO osoby rozsądne, mądre i kochające zwierzęta. Nie zapraszam histeryków, arogantów, złośliwców i trolli... Jeżeli to będzie możliwe poproszę o stały nadzór moderatorski nad nowym wątkiem Franusia. Teraz mogłabym napisać cały elaborat... Ale napiszę tylko jedno - wstydzę się. Czuję ogromny wstyd, że zrobiliście tutaj Państwo ohydną pralnię brudów i prymitywne targowisko próżności. Rozmawiacie w języku nienawiści i co zaskakujące - mówią w nim oba obozy - zarówno miłośnicy hoteliku, jak i jego przeciwnicy. A troll się niech cieszy - bo przecież o to chodziło - "rozwalić" wątek, zniweczyć moją ciężką pracę i w końcu - zdyskredytować porządne, dobre dogomaniaczki i oczywiście skłócić je. Wywlec na światło dzienne różne sekretne obrzydliwości - intelektualne popłuczyny i pomyje emocjonalne! Ciesz się trollu! Pozwólmy teraz na działania Moderacji/Administracji do której został zgłoszony wątek. Jednocześnie widzę że nadal znikają posty. Wg informacji w poście 2 rozliczenia szczegółowe znajdują się w poście 3053. Ten post ma numer: 2682 [quote name='J_ulia']Ja tez mam 15 letnią starowinkę... Ma to wszytko co powinien mieć stary pies. Dużo miłości, spokoju, dobrego jedzenia oraz leki poprawiające jej komfort życia. Żyje sobie powolutku, zajmując się swoimi psimi sprawami , a jak przyjdzie pora się z nią pożegnać (co nastąpi zapewne niebawem) to pożegnam ją spokojnie w domowych warunkach. Kiedyś gdy odchodził mój pierwszy pies to stawaliśmy na głowie egoistycznie starając się zatrzymać ją i leczyć za wszelką cenę, zamiast pozwolić Jej po prostu spokojnie żyć poprawiając tylko komfort tego życia... W wszystkim trzeba mieć umiar nawet w pomocy, bo czasem przynosi to więcej szkody niż pożytku. Właśnie... masz Swoją starowinkę. Zapewne wiesz o Niej bardzo dużo. O jej chorobach w przeszłości, obecnych schorzeniach a nawet jak reaguje gdy Ją coś boli. My nie wiedzieliśmy o Franiu NIC. Trafił do nas bez żadnej dokumentacji medycznej, a jednocześnie z poważnymi schorzeniami które zostały zdiagnozowane w pierwszych dniach pobytu. Żeby poprawić komfort życia, trzeba wiedzieć jak to zrobić. Sam nam nie powie co go boli czy przeszkadza. Zdajemy sobie sprawę, że każdy kiedyś umrze. Zajmujemy się zwierzętami od wielu lat. Wiemy kiedy przestać ratować, a kiedy ma to jeszcze sens. A jeśli nie wiemy, zdajemy się na doświadczenie dobrych, sprawdzonych weterynarzy. Ale żeby wogóle pomóc zwierzakowi tak, aby spędził przyjemnie resztę swoich dni, bez bólu i dyskomfortu, musimy wiedzieć jak to zrobić...
  14. Malibo57 i Waderciu - dziękuję że chcecie nadal wspierać Frania :) Waderciu - ja bardzo chętnie będę z Tobą współpracował. Dziękuję że chcesz się podjąć tego niełatwego zadania jakim prowadzenie wątku i rozliczeń. Popieram Twoją kandydaturę i decyzję.
  15. Wczoraj nie zdażyliśmy, więc dziś kilka słów o Franiu. Mocz oddany do analizy (koszt 15 zł). Wyniki będą na początku następnego tygodnia, chyba że pan doktor da radę wcześniej podjechać do laboratorium. Obserwuję Frania przy zmianie schematu podawania encortonu i mam wrażenie że znów wypada mu języczek. Ale zobaczymy, może to tylko faza przejściowa przy zmiejszeniu częstotliwości podawania leku. [quote name='Monika z Katowic']DOSYĆ TEGO! Pragnę Państwa poinformować, że oddałam wątek do moderacji. Na tym wątku jestem osobą, w głównej mierze, odpowiedzialną za los Franusia i dlatego będę działać. Nadmienię, że decyzja o przejęciu tego wątku w maju 2011 nie była łatwa (nawet pisałam w tej sprawie do Moderatora). Obecnie - sprawy mają się tak - jeżeli uzyskam zgodę Moderatora - natychmiast zamykam ten wątek, bo jest zbyt obciążony i od paru dni działa wybitnie na niekorzyść psa. Oczywiście od razu zakładam nowy wątek, ale zaproszę na niego Szanownych Darczyńców i TYLKO osoby rozsądne, mądre i kochające zwierzęta. Nie zapraszam histeryków, arogantów, złośliwców i trolli... Jeżeli to będzie możliwe poproszę o stały nadzór moderatorski nad nowym wątkiem Franusia. Teraz mogłabym napisać cały elaborat... Ale napiszę tylko jedno - wstydzę się. Czuję ogromny wstyd, że zrobiliście tutaj Państwo ohydną pralnię brudów i prymitywne targowisko próżności. Rozmawiacie w języku nienawiści i co zaskakujące - mówią w nim oba obozy - zarówno miłośnicy hoteliku, jak i jego przeciwnicy. A troll się niech cieszy - bo przecież o to chodziło - "rozwalić" wątek, zniweczyć moją ciężką pracę i w końcu - zdyskredytować porządne, dobre dogomaniaczki i oczywiście skłócić je. Wywlec na światło dzienne różne sekretne obrzydliwości - intelektualne popłuczyny i pomyje emocjonalne! Ciesz się trollu! Nie zdziwiłbym się, gdyby w tej chwili wiele osób chciało zrezygnować z pomocy... po tylu epitetach, obraźliwych słowach... Mam nadzieję że jednak zostaną, dla Frania właśnie. Bo to właśnie dla tego starszego, schorowanego psa są potrzebne pieniędze i pomoc... nie dla Moniki z Katowic czy kogokolwiek innego. Proszę nie odwracajcie się od Frania...
  16. Bea100 - dziękujemy za zaufanie. A co u Jaśka? Jasiek jest odstawiony od długodziałającego sterydu. Steryd podawany co 6-7 dni dawał ten efekt, że Jasiek "jako-tako" jadł. Ale trzeba było wybrać. Albo lepsze samopoczucie i ślad apetytu. Albo lepsze efekty leczenia ketokonazolem. Kilka ostatnich dni wygląda tak, że Jaś rano wstaje, wielbłądzim truchtem zasówa po trawniku i oblewa krzaki. Potem śniadanie... miska papki z rozmoczonej karmy senior light. I półgodzinna sesja karmiania łyżeczką. Przekonywanie... Jasiek kręci łbem... pluje i prycha... krztusi się... gryzie po palcach... próbuje uciekać... masakra. "Za mamusię... za nieznanego tatusia... jak zjesz to będziesz duży i silny... i będziesz się podobał suczkom..." Ostatnie łyżeczki, ketokonazol, hepatil do gardła. I znowu wolny. Aż do następnego karmienia. Całe to karmienie trzyma go jeszcze na nogach. A i tak jest chudy jak kij. Rano ma jeszcze energię, połazi troszkę. Wieczorem jest już zmęczony dniem. Czasem stoi... łep mu "leci"... i nagle Łups! załamują się pod Nim kolana. Jak wezmę za szelki i zaprowadzę na kołdrę, położy się na kilka chwil. Zaraz wstaje, zrobi kilka kroków i znowu zaczyna się chwiać. I tak cały wieczór... Zaczynamy się zastanawiać czy co 2-3 dni nie wlewać w Jasia kroplówki z glukozy. Marudze. A z tym kijem to przesadziłem. Poprostu chudy jest. Kiepsko mu idzie jedzenie. Ale zamówiliśmy proszek dla rekonwalescentów i innych chudzielców. Kupa w nim suszonej wołowiny. "Dobrze" to Jaśkowi wchodziło podczas karmienia... (dziękuję Malibo57 za dar i możliwość wypróbowania tego jedzenia na Jaśku...)
  17. Monika z Katowic - pieniądze z deklaracji stałej za miesiąc sierpień wysłałem na Twoje konto kilka godzin temu. Rozliczenia/potwierdzenia wpłat: 16. 08. - wpłata 23 zł za Hexoderm 16. 08. - wpłata 79 zł za usg+transport Doszedł Encorton 10 mg. Dwa opakowania. :) A tak swoją drogą - zauważyliście, że w wątku Frania ubyło kilkuset postów?
  18. Jak kiedyś obiecałem - jak mam więcej czasu to mogę robić i wklejać zdjęcia. Pierwsze: przed kąpielą... Drugie: po kąpieli...
  19. Wiadomości z życia Frania: - Franek od rana w znakomitym humorze - romans kwitnie - dzisiaj czas na kolejną kąpiel antybakteryjna [quote name='Monika z Katowic'] Widać oboje nieuważnie czytamy swoje posty - moja uwaga o tym, że karma będzie niedobra była ponurym żartem... Nie czuję się w obowiązku sporządzania pisemnych uzasadnień moich wypowiedzi na tym wątku. I nie będę tracić czasu na żałosne przepychanki słowne. Jednak byłbym wdzięczny za odpowiedź na pytania, które zadałem w poprzednim moim poście. Szczególnie w kwestii "badań co 2 tygodnie". Czyżby był ustalony nowy sposób diagnozowania lub leczenia Frania, o którym nie zostaliśmy poinformowani? [quote name='Monika z Katowic']Oprócz tego proszę o nie używanie śmiesznych argumentów już gdzieś na tym wątku stosowanych - przypominam, że jestem nie tylko skarbnikiem i prowadzącą wątek, twórcą wydarzenia na FB - jestem również stałym sponsorem Franusia. Prowadzę też bazarki oraz zbiórki doraźne dla Franusia. To znaczy jakich? Które argumenty uważasz za śmieszne? Bo ja odnoszę wrażenie, że piszemy tu o bardzo poważnych sprawach - dotyczących zdrowia i życia Frania. [quote name='Monika z Katowic']A propos darczyńców - martwi mnie fakt, że odkąd jubu (który ma zaledwie 33 posty na Dogomanii) pojawił się na wątku - Franuś zaczął tracić stałych sponsorów. Właśnie stracił drugiego stałego darczyńcę, który uważa, że sytuacja na wątku staje się dziwna, niezrozumiała i zdecydował o zaprzestaniu finansowania. Niedobrze się dzieje, bo zostało już tylko 13 sponsorów stałych (z których regularnie wspomaga Frania tylko 10 osób)! Mnie także martwi, że Franuś traci darczyńców - szczególnie że wydatki na jego zdrowie nie będą się raczej zmiejszać z upływem czasu. Franio będzie się robił coraz starszy i jak w przypadku starszych ludzi, problemy mogą narastać :( Nadzieja w tym, ze wyłapiemy problemy na tyle wcześnie, by leczenie nie było kosztowne i długotrwałe. Niemniej nie widzę zwiazku przyczynowo-skutkowego z moim "pojawieniem" się na forum i rezygnacją darczyńców z finansowania. Raczej przyczynę upatruję w tym, że zbiegło sie to w czasie gdy w każdym poście moim bądź ajlii starałaś się znaleźć "dziurę w całym": nie tak wystawiony paragon... nie takie dane na opisie z lecznicy... nie ta osoba podaje informacje że nie chce zwrotu pieniedzy za dany lek... A, że mam 33 posty na dogo? Poprostu moją domeną jest bezpośrednie działanie. Każdy pomaga jak może. Jednak skoro sytuacja finansowa psa pogarsza się, chciałbym także wspomóc Frania. Niezależnie od Jego dalszych losów czy miejsca pobytu, deklaruję stałą miesięczną wpłatę - 10 zł. Wiem że to nie jest duża suma, ale każdy grosz się przyda. [quote name='Monika z Katowic']To sygnał, że powinniśmy zacząć rozmawiać o tylko konkretach, przynajmniej spróbować grzecznej tolerancji i zaprzestać tych niepotrzebnych popisów słownych, które zdecydowanie szkodzą wizerunkowi psa i nic nowego nie wnoszą do opieki nad Nim. Nadal uważam, że Franuś potrzebuje spokojnej przystani oraz doświadczonych opiekunów. Zdania nie zmienię. Czy uważasz, że dyskusja o żywienie chorego psa nie jest istotna? A możliwość korzystania z doświadczenia innych forumowiczów nic nie wnosi do opieki nad nim? Przecież oczywistym jest, że żywienie i problemy z układem trawiennym wiążą się nierozerwalnie. I nawet mała zmiana w składzie jedzenia może wpłynać na pogorszenie lub poprawę stanu zdrowia. [quote name='hebanowa']Uważam ,że powtarzanie badań u tego psiaka co miesiąc czy coś ala też jest bez sensu. Nie dość ,że znowu jeżdżenie, to narażanie psa na dodatkowe kłucie . Jeśli teraz trzeba powtórzyć badania to równie dobrze zleci badania znowu po kolejnym miesiącu. A co to da????? Ewentualne problemy Franusia (odpukać )ze strony pęcherzyka będą wynikać z powiększania się zmiany a to można usunąć jedynie operacyjnie . Sprawa byłaby przykra jeśli faktycznie ten twór(którą w sumie wet powinien określić troche dokładniej )powiększałaby się i doszłoby do zastoju zółci i dalszych komplikacji ,bo jest to stan zagrażający życiu zwyczajnie. A może to nie będzie się powiększać ???OBY!!! Ale nie można też popaść w jakąś psychozę wykrywania nieprawidłowości i nieustannych badań które nic nie wniosą.. Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Z jednej strony uważasz za badania za niepotrzebne i nic nie wnoszące. Z drugiej piszesz o tym, że zmiana może się powiększać i może dojść do komplikacji zagrażających życiu. Jak można to stwierdzić bez badań psa zleconych przez weterynarza? Czy masz jakiś pomysł na dalsze postępowania w sprawie woreczka żółciowego Frania? Weterynarz nie określił czym jest ta zmiana, bo pewnie nie chce zgadywać. Samo określenie tworu wskazuje tylko na jego obraz na usg inny niż pozostałe tkanki. Ale do pełnego obrazu kliniczego potrzebna są dodatkowe wskaźnki, m.in. badania krwi lub moczu. I nie zdziwie się, jeśli za miesiąc, dwa czy pół roku weterynarz prowadzący zaproponuje zrobienie kolejnego USG jamy brzusznej. To w końcu normalna, ogólnie dostępna procedura diagnostyczna. [quote name='hebanowa']Karma która została ostatnio kupiona wg mnie powinna zostać ponieważ jest to karma dla starszych psów i jest ligth ,czyli łatwiej przyswajalna podobnie jak karmy które są rzekomo weterynaryjne. Problemy Franka z pęcherzykiem nie wynikają z karmy ale niestety z tego ,że coś utrudnia pracę pęcherzyka.. Oczywiście, problemy z woreczkiem żółciowym nie są następstwem stosowania tej karmy - zbyt krótki okres między podaniem karmy a pojawieniem się zmiany by móc wogóle wysnuć taki wniosek! Niestety nadal nie wiemy co utrudnia pracę woreczka żółciowego i trzeba niestety pomyśleć o wyeliminowania każdej potencjalnej przyczyny takich zmian. Co do badania moczu. Oczywiście, jutro z samego rana mocz zostanie "pobrany" i dostarczony do analizy.
  20. [quote name='Monika z Katowic']Założyłam się z kilkoma osobami na wątku, że po paru dniach od stosowania nowa karma zakupiona przeze mnie dla Franusia (decyzją darczyńców) okaże się niedobra. I wygrałam (to ponury żart oczywiście)! Moniko, jak zapewne zdajesz sobie sprawę, każda zmiana karmy może spowodować u psa pewne niedyspozycje ze strony układu trawiennego bądź wywołać reakcje alergiczne. Szczególnie u starszego psa, o którego tolerancji pokarmowej nie wiadomo zbyt wiele. Skoro spodziewałaś się za karma może okazać się nieodpowiednia, to dlaczego zdecydowałaś się ją zamówić dla Frania? Na szczęście Franuś, który miał wprowadzaną nową karmę powoli, początkowo jako domieszki do doskonale tolerowanej Vitake Senior Light, nie zareagował na zmianę "sensacjami". Skąd więc Twój wniosek że karma jest niedobra? [quote name='Monika z Katowic']A tak na serio - konsultowałam sprawę karmy z wetem i z ofiarodawcami... Dlaczego jest zła, nieodpowiednia???? Bo nie rozumiem? Przecież Nutra Nugets jest karmą typu light i "to kompletny i w pełni zbilansowany pokarm z kurczakiem i ryżem dla psów starszych powyżej 7-go roku". Ależ masz tu zupełną rację! To karma dla starszych psów powyżej 7-go roku życia. Ale jak widać z opisu, nie jest przeznaczona dla psów ze specyficznymi problemami zdrowotnymi ze strony układu pokarmowego, a taki problem został właśnie zdiagnozowany u Franka - i stąd zapewne zalecenie weterynarza na temat jej zmiany. Natomiast chyba nie masz mi za złe że pytam darczyńców Frania o ich zdanie na temat karmy w świetle zdiagnozowanego właśnie problemu z woreczkiem żółciowym Frania i zaleceń weterynarza? Przecież na wątku Franusia jest wiele pomocnych osób z doświadczeniemi w opiecie nad psiakimi z różnymi problemami zdrowotnymi i ich uwagi mogą być bardzo cenne. [quote name='Monika z Katowic']Sprawa jedzenia dla Franusia jest bardzo, bardzo ważna!!!! Przecież lubi jeść! To ostatnia przyjemność jak Mu została, a On biedaczek ostatnio ma tak mało przyjemności!!!! Skąd taki wniosek Moniko? Że jedyną przyjemnością Franusia jest tylko jedzenie? Przecież w poście na który odpowiadałaś była chociażby informacja że Franusiowi spodobała się nowa koleżanka - i zdjęcie z nią. Nie mieszka przecież w kojcu czy kotłowni - ale w domu. Ma kontakt z ludźmi, innymi psami. Jest głaskany, przytulany. Chętnie towarzyszy w normalnym, codziennym życiu czy chodzi na spacery. Dlaczego więc twierdzisz że Jego jedyną przyjemnością jest jedzenie? Czy możesz to uzasadnić? [quote name='Monika z Katowic']Jaką więc karmę specjalistyczną radzi dr Sikorski? Gdzie można ją nabyć? Ile kosztuje? Dr Sikorski, jak już było wspominane , zaleca dietę lekkostrawną - bez wskazywania na konkretną firmę. [quote name='Monika z Katowic']Niestety nie wiem, co zrobić z tym woreczkiem żółciowym Franusia (nie napisano, co tam jest - kamień? polip? skupisko żółci?). Skoro weterynarz nie wie i zastanawia się - to skąd ja mam wiedzieć? Moniko, ależ nikt nie oczekuje byś jako skabnik samodzielnie leczyła woreczek żółciowy Frania. Pozwól zająć się tym specjalistom - lekarzom weterynarii którzy przez lata nauki i zbierania doświadczeń zawodowych, dysponują zarówno wiedzą jak i narzędziami do diagnozowania i leczenia. Przecież jak słusznie zauważyłaś, płaci się dużo za ich pracę. [quote name='Monika z Katowic']Brakuje też jakiegoś dokumentu z zaleceniami od dr Sikorskiego. Nie możemy opierać się tjedynie na niedokładnym przekazie - proszę o skan zaleceń (co 2 tygodnie badanie???). Moniko - skąd wziął się Twój wniosek o badaniach co 2 tygodnie? Bo jeśli zerkniesz na wątek i zamieszczony skan ostatnich badań krwi z początku sierpnia, na wczorajszą datę podania zaleceń (link do skanu: https://picasaweb.google.com/lh/photo/FhwgtNT7FmWlL0BE8XD195po_fGRmliR0yL3lt900gI?feat=directlink ) oraz dodasz do nich zalecany czas wykonania badań krwi (za 2-3 tygodnie), to wychodzi okres 4-5 tygodni. O jakich więc badaniach co 2 tygodnie piszesz? [quote name='Monika z Katowic']Uważam, że Franuś potrzebuje trochę spokoju i solidnej obserwacji przez osoby doświadczone w pracy i obcowaniu ze starszymi psami, które nie będą skupione na wyszukiwaniu kolejnych schorzeń w tym stareńkim, steranym życiem, piętnastoletnim ciałku. Czy masz może pretensje do lekarzy weterynarii że w czasie badań, np. krwi czy usg, znajdują pewne nieprawidłowości? I że leczą je by poprawić komfort życia Franusia? To w końcu ich praca. Wysyłając psa na usg, trzeba się liczyć z tym że zostanie wykryte jakieś schorzenie... i trzeba się modlić by było wykryte na tyle wcześnie by dało się je jeszcze wyleczyć lub przynajmniej poprawić komfort życia psa. Przypominam też, że dr Sikorski zalecił wykonanie badania moczu Frania. Proszę o informacje - czy mam oddać mocz Frania do analizy?
  21. Drodzy Darczyńcy. Bardzo proszę o Waszą decyzje w sprawie żywienia Franusia. Po wykryciu podczas USG zmiany w woreczku żółciowym pan doktor Sikorski zalecił dietę lekko strawną. W tej chwili Franuś ma karmę Nutra Nugets lite/senior for dogs. Wg opisu producenta - "Kompletna i w pełni zbilansowana karma dla psów starszych (powyżej 7 roku życia) oraz dla wszystkich psów z nadwagą" składniki: "Ryż, mączka z kurczaka, kukurydza, tłuszcz z kurczaka (konserwowany mieszaniną tokoferoli), pulpa buraczana, siemię lniane, podroby drobiowe, jajka, drożdże browarniane, glukozamina, chondroityna, witaminy, inne składniki mineralne". Co sądzicie o tym sposobie życienia Franka? Czy może warto za radą doktora Sikorskiego zmienić jedzenie na specjalistyczne/weterynaryjne? Wiadomości z życia Frania: - pan Franciszek ma nową koleżankę. Sporo większą od Niego dalmatynkę (goszczącą u nas przez chwilę sunię koleżanki). - jak mówi starodawne przysłowie: "w starym piecu diabeł pali" - Franek chodzi za panną krok w krok i zaleca się do Niej. Wszystko wskazuje na to, że Franek urósł, wyprostował się i odmłodniał o przynajmniej 5 lat... [quote name='hebanowa']Generalnie jakoś nie widać wskazań do podawania encortonu. Podobnie jak kilka osób na wątku też jestem zdecydowanie przeciwna. Przynajmniej próbuje się go odstawić ...zwłaszcza na początku kuracji. Podobnoż alergia nie jest zdiagnozowana a guz mózgu niby w domyśle:roll:. Ja jestem zdecydowanie na nie i wręcz nie podoba mi się to zalecenie. Uważam ,że to pogorszy stan psa ,a nie ma zdecydowanych wskazań tak naprawdę. Na marginesie mój pies chory na nowotwór miał zapisany steryd w tabletkach i dr Jagielski (znany onkolog psi) zalecił odstawienie zdecydowane i to w dużo gorszym przypadku jak sądzę niż Franio. Chce też zaznaczyć ,że dlaczego nie pobrano krwi w lecznicy od razu ..nie rozumiem.... Wetowi nie wystarczyły badania krwi sprzed 11 dni??? Sytuacja tego psiaka wydaje się jakaś patowa,wręcz powiedziałabym dramatyczna:-(. Przypomnę, że Encorton zalecił Franusiowi neurolog - lekarz weterynarii Arkadiusz Olkowski podczas wizyty w lecznicy w Milanówku. Skany opisu wizyty są dostępne na wątku i w albumie ze skanami. Dr Sikorski podtrzymał tą decyzję ze względu na korzyści jakie widzi u Frania - poprawa funkcjonowania pod względem neurologicznym jak i zmniejszenie duszności. Ponieważ żaden lek - długo stosowany - nie jest obojętny dla organizmu, weterynarz prowadzący Frania podjął próbę zmniejszenia częstości podawania Encortonu. Jednak w żadnym wypadku nie zalecił kompletnego odstawienia leku. Doktor Sikorski zapoznał się z wynikami badań krwi Franka i zadecydował o powtórzeniu niektórych wskaźników za 2 - 3 tygodnie. Da to zapewne panu doktorowi, szerszy obraz zachodzących w organiźmie Franka zmian.
  22. [quote name='w deszczu rosnę']Co do wątroby - nie wiem, czy była o tym mowa, bo nie śledzę dokładnie wątku. Jeśli powtarzam informację, wybaczcie. Zapytajcie lekarza prowadzącego o podawanie we wlewach HEPA-MERZ-u. Lek do kupienia w aptece na receptę weterynaryjną. Jedna ampułka wystarczyła mojemu psu o wadze 32 kg na trzy podania. Czas trwania kuracji do uzgodnienia z wetem. Ratowaliśmy mu tym wątrobę i mimo, że przez cały czas przyjmowania sterydów brał i hepatil i essentiale forte, to tak naprawdę pomagał mu tylko HEPA-MERZ. Osłonowo brał też venter i bioprazol bio.[/QUOTE] Nie znam tych leków, ale dopytam lekarzy prowadzących Jasia. Dziękuję za wskazówkę :)
  23. [quote name='KrystynaS']Tak, tak piszą wyniki z USG "twór hyperechogeniczny o śr 1 cm". To może być kamień w woreczku żółciowym lub nie daj Bóg nowot....r. Nie wiem które twory są hyperechogeniczne. Boże, kolejna sprawa. Czy miał oznaczaną bilirubinę, GGTP w surowicy??? Czy lekarz który robił badanie sugerował dalsze postępowanie??? Franuś miał badania krwi dokładnie 11 dni temu: https://picasaweb.google.com/106740573589182334352/FranioSkany?authkey=Gv1sRgCIi4kOeXvZuzaQ#5639716541486879058 (prezent od Malibo57 - morfologia z profilem nerkowym i wątrobowym) Jak widać bilirubina jest lekko podwyższona 0,26 mg% przy normie 0-0,2. Nie był to stan niepokojący, ale w świetle wyników usg jamy brzusznej może być wskazówką. GGTP nie było oznaczane. Lekarz prowadzący nie określił narazie dalszego postępowania diagnostycznego ani leczniczego.
  24. [quote name='haliza']Franuś jest starszym psem i musimy liczyć się z jego różnymi dolegliwościami ale najważniejsze aby nie przysparzać mu nowych:roll: - encorton prześlę ;)[/QUOTE] Encorton się przyda. :) Szczególnie, że sposób podawania jest zmieniony tylko na próbę. Jesli będą jakieś problemy to trzeba będzie wrócić do poprzedniego cyklu podawania. A tak swoją drogą... Tak jakoś wyszło, że Franek zanim do nas trafił nie był porządnie diagnozowany. I teraz, jak zaczeliśmy Mu robić badania to okazało się, że jednak ma jakieś problemy zdrowotne. Bez badań był "okazem zdrowia". Franek jest starszym psem. Bardzo długo zaniedbanym. I tak naprawdę nie mam pojęcia co jeszcze może się objawić. Ale pocieszające jest to, że mimo wieku dobrze poddaje się leczeniu. Z częścią problemów już się uporaliśmy. Oczy, uszy, dyszenie, w dużej mierze problemy neurologiczne. Nad resztą pracujemy..hehehe :evil_lol: Zwrócił ktoś uwagę, że w woreczku żółciowym jest "twór hyperechogeniczny o śr 1 cm"? Może to powoduje, że Franek chudnie mimo dobrego jedzenia?
×
×
  • Create New...