U Misi wszystko dobrze :). Powoli przyzwyczaja się do swojego nowego Pana i Domku. W czwartek po odjechaniu Szafirków była spokojna, zjadła nawet z ręki Pana wspomniany wcześniej salcesonik. Gdy Pan się do niej zbliżał zbytnio to była czujna, ale już zeszli z 3 metrów do pół metra :). Misia upatrzyła sobie miejscówkę i Pan jej tam położył kołdrę i kocyk. Wczoraj po pracy jak Pan wrócił to był przygotowany na różne niespodzianki ale wszystko w domu było ok. - Misia grzecznie na niego czekała. Na spacerki Misia wychodzi na krótko, siku, koo i szybko wraca do domku. Może z czasem zacznie na spokojnie zwiedzać swoje nowe otoczenie. Na pewno jest jeszcze w stresie - pan mówił, że Misia dużo śpi a dzisiejszej nocy trochę płakała i szczekała, - szkoda że nie można jej utulić - w końcu po półtora roku zmieniło się jej życie. A i jeszcze Misia strasznie chrapie, śmiał się Pan.