Tanitka ostatni raz pogłaskała Lenę po głowie,odpaliła furę i odjechała.Sunia zaskomlała cicho patrząc za odjeżdżającym autem.Ruszyłyśmy do domu.Jej domu.A potem długie chwile wzajemnego obwąchiwania,oglądania,poznawania i wreszcie czas spać.Zrobiłam prowizoryczne posłanie w korytarzu,tam gdzie stoi Fiodorowa buda jak się patrzy.Lena grzecznie zajęła swoje miejsce."Fiodorku,idź spać"-zachęciliśmy naszego seniora,spodziewając się,że jak zwykle poczłapie do budy.Nic z tych rzeczy!Oczarowany zapewne urodą Leny,podszedł do jej posłania i położył się tuż obok niej!!!W tym momencie moje obawy,czy psiaki się polubią,prysnęły jak bańka mydlana!Nad ranem natomiast okazało się,że Fiodor nadal tkwił na posłaniu,Lena natomiast zawłaszczyła sobie budę.Ponieważ dzień był wyjątkowo ciepły,prawie cały dzień spędziły w ogrodzie,grzejąc się w słońcu.W pewnym momencie zobaczyłam,jak Lena biegnie do furtki i obszczekuje przechodzących.A głos to ona ma naprawdę imponujący!Obiad,podobnie zresztą jak śniadanie wchłonęła w kilka sekund,a potem jeszcze na deser kość.Popołudnie i wieczór upłynął na błogim lenistwie...Z moim synkiem dogadują się świetnie,co do kota,nie było jeszcze żadnej konfrontacji,bo nasz futrzak uległ panującej ostatnio w naszym kraju modzie i zastrajkował okupując górną część domu.Na dole nie pojawia się wogóle. W temacie zaś zdrowia,podajemy antybiotyk i dbamy o naszego przybysza jak możemy.Myślę,że Lena jest z nas zadowolona.To wspaniały pies,który ma duszę szczeniaka.Ma nieprawdopodobne oczy,w których widać całą jej mądrość i którymi potrafi kompletnie rozbroić,kiedy np.zdarzy jej się obsiurać podłogę,albo rozciągnąć się wygodnie na naszym łóżku."Lena!Nie wolno!Co ty robisz?!!!"-staramy się przybrać najbardziej poważny i karcący ton,ona zaś spogląda z pytaniem:"Ej!Ale o co wam właściwie chodzi?" Szelma!