Trolko.. muszę napisać, ze Borys (ten rudy) dziś koło godziny 19 odszedł..
Rano - jak zwykle - biegały po pokoju, ruchliwy był także Borys, nie było żadnych objawów, a wieczorkiem przed 19 leżał nieruchomo, miał problemy z oddychaniem, pojechali jak najszybciej do weterynarza ale niestety nie udało się go uratować.
Może wam potwierdzić seledynek, która na moją prośbę zadzwoniła do weterynarza i rozmawiała z nim o Borysku. Dusił się, był siny, jednak nie wiadomo co to było dokładnie.
Ja myslę ze to bezdech, tak samo było z Kirą którą pewnie pamiętacie.
Nam wszystkim jest strasznie bardzo przykro, a w domu Tomka jest tak pusto i cicho, samotna Sasza.. a jeszcze niedawno razem biegały po pokoju... :(