-
Posts
11293 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
7
Everything posted by Doda_
-
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a wiec takie informacje mam od osoby X (bedzie chciala, to sama napisze) jest po rozmowie z wetką : ''ona nie jezdzi do zwierzat, ale z opisanej jej sytuacji Azira, ze najpierw nie chodzil na tylne lapy a teraz juz na przednie, i bierze silna dawke sterydow, trzeba koniecznie i to jak najszybciej pobrac krew do badania na tarczyce, niech sie dziewczyny zorientuja ktory gabinet w Krk robi takie badania, bo jest bardo malo takich laboratoriow na terenie Polski. Nie moze byc krew badana w laboratorium dla ludzi. Jest bardzo prawdopodobne ze na skutek brania sterydow, AZIROWI spadl poziom hormonow tarczycy i dlatego doszlo do porazenia konczyn. ''' -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Till']Piszesz, ze każda minuta się liczy to nie wiem czemu rano już po niego nie byłaś. Fakt jest taki, ze Azir nie będzie tak leżał w nieskończoność więc jeśli ktoś decyduje się żeby go gdzieś jeszcze zabrać to trzeba to zrobić jak najszybciej żeby pies się nie męczył bezsensownie. Skoro nie ma osoby odpowiedzialnej za Azira i nikt w finale nie przyjedzie po niego żeby jeszcze skonsultować to w przyszłym tygodniu Azir myślę, że powinien być zabrany do weterynarza żeby podjął ostateczną, sensowną decyzję[/QUOTE] a od kiedy Ty tak mówisz ;) nie musze Ci odpisac,bo wszystko jest w poprzednich postach. Zaraz 'ktoś' się skontaktuje z wetką ktora byc moze zrobi wizyte domowa,jak cos bede wiedziala, napisze. jesli nie zrobi WD-szukamy dalej. Till a ty z malopolski jestes, wiec czemu nie poszukasz takiego weta zamiast stuk stuk stuk ciagle w klawiatur ? -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Lucyja']Ja uważam, że Azirowi nie powinno się zmieniac miejsca. Nie męczmy tego psa !! Jeszcze raz powtórzę moje zdanie na ten temat - zamówić mu wizytę domową jakiegoś innego weta, który go nie badał. Niech oceni jego stan i trzeba wtedy podjąc decyzję, albo wozić i leczyć, bo sa jakieś nadzieje, albo pomóc mu odejść.[/QUOTE] myślę, ze możesz mieć rację. to najlepsze rozwiazanie, już za długo lezal czekając na jakakolwiek pomoc u specjalistów. Nie znam wetów z Krakowa, którzy by zrobili wizytę domową (musi byc zaufany ! ! ! ) . Wiec jelsi wet stwierdzi, ze psiaka mozna uratowac, ze dluga podróz do mnie nie zaszkodzi to pojadę po psa. No i po drugie-Azira musi obejrzeć specjalista .. .. Cioteczki z Krakowa i okolic .. . znacie takiego weterynarza? Przypominam, ze kazda minuta sie liczy . . ... . . .. ide na google poszukać weterynarzy z wizyta domowa, ale tu potrzebujemy znanego przez dogomaniaków i zaufanego . . -
[quote name='Till']jeśli chodzi o hotelik Dexterki to słyszałam same nieciekawe opinie o nim, sama tam nie byłam więc nie wiem. [/QUOTE] Ja tam byłam z chłopakiem, widzieliśmy, rozmawialismy. Nie chce mi się wierzyc, ze slyszalas nieciekawe opinie . . teren moze nie wygląda jak ogrod pod bialym domem (można zobaczyc zdjecia), ale dexterka to osoba o wielkim sercu, az milo sie z nia rozmawia. [quote name='rutta'][COLOR=#000000]Wypowiem się z racji tego, że to ja podpowiedziałam Dodzie hotelik u Lilutosi. Byłam na miejscu (zawoziłam do niej psa, o którym pisze monika083) - [/COLOR][COLOR=#000000]Psy zadbane i spokojne. K[/COLOR][COLOR=#000000]ojce i budy są porządne i porządnie posprzątane. Nie miałam u Lilu psa, za którego formalnie byłabym odpowiedzialna. Natomiast gdyby w momencie, w którym szukałyśmy DT dla Oskara z tego wątku [/COLOR]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246884-OSKAR-jamnikowaty-długowłosy-PSI-IDEAŁ-znalazł-wspaniały-DS!-powodzenia-) było u niej miejce, dążyłabym do tego, żeby pojechałby do Lilu. [COLOR=#000000]Jestem obecna na kilku wątkach psów, które przebywają lub przebywały w tym hotelu. Myślę, że Zosia123, Sunia2000, Bros (nie wiem czy zagląda jeszcze na dogo) i Rubik mogłyby Ci dużo powiedzieć na temat współpracy z Lilu, ja mogę powiedzieć tylko tyle, że na podwórku była spora liczba psów od jamnika po olbrzyma z chorobą skóry, młode i stare (nawet bardzo stare), po przejściach mniejszych i większych - wszystkie zgodnie i razem. [/COLOR][COLOR=#000000]Jeżeli chodzi o wizyty PA, jak jak napisała monika083, nie spotkałam się z sytuacją, żeby to był problem. [/COLOR] [COLOR=#000000]Ze względu na niewielką odległość od Wrocławia, mogę pojechać do hotelu w razie potrzeby albo w odwiedziny. [/COLOR][COLOR=#000000] Rozumiem wszystkie obawy Till związane i wysłaniem psa w nieznane jej miejsce tym bardziej, że to forum ma za sobą kilka niechlubnych historii. [B]Dlatego też nie powinny drażnić pytania o warunki, w jakich aktualnie przebywa pies i prośby o zdjęcia czy filmiki. Z wypowiedzi na wątku wnoszę, że żadna z osób na nim obecnych poza Till nie zna Angeliki ani tego hotelu. A takie informacje niewątpliwie spowodowałoby wzrost zaufania. [/B] Doda_ może zbyt ufnie podeszła do mojej rekomendacji. Celowo piszę "może", ponieważ nie wiem, czy już nie weryfikowała hotelu u osób, które mają tam psy. Mam nadzieję, że tak zrobiła :) Till, może warto robić ogłoszenia również na pozostałe województwa? Zdarza się i tak, że ludzie przejadą setki kilometrów po psa, który im zapadł w serce. [/COLOR][/QUOTE] Jestem juz troche na dogo, na wielu watkach siedzialam . . ani razu nie wyczytalam niezadowolenie. . . . a poza tym - tak jak mowisz- czesto pokazuje zdjecia, wiec caly czas wiemy jak psy zyja, jakie warunki maja ciagle ktos tam jezdzi .. [B]to co pogrubiłam - zgadzam sie w 100 % ! [/B] A teraz coś od siebie Ponieważ wczoraj till niefajnie mnie potraktowała na wątku Azira (nie obraziłam sie, ani urażona nie jestem) nazwala mnie pustą paniusią i nie wiem co tam jeszcze, wolę nie wiedzieć zastanawiam się czy dalej mam prowadzic ten watek i robić rozliczenia na jej prośbę , może powinna w końcu sama się tym zając (skoro jest zdolna do czegos takiego, to do prowadzenia rozliczenia napewno tez) i skoro Till czuje się taka pewna, ze jak zabraknie pieniazków na hotelik to angelika psa nie wyrzuci to może my też mozemy byc pewni, ze jak to wszystko zostawimy nic sie nie stanie, przeciez nie wyrzuci psa tylko powiedzcie jak mogę to zrobic psu, ktory niczemu nie zawinil ?? JAK??? niewinnej, bezbronnej istotce ?? Nie da się, nie można, nie mogę. Czekam na odpowiedzi innych osób, co uważaja. Albo nie- będę dalej prowadzić, rozliczać .... to nie wina psiaka. .. . ale pieniazków wiecej juz nie zbieram, niech till się martwi o dlug. Bazarków nie robimy. Niech sama zrobi i spłaci dług. Szukamy DS. powinna być wdzieczna, ze aż tyle ludzi pomaga jej w utrzymaniu psiaków które wyciagnela, albo i nie wyciganela ale poprosila o pomoc -o zakladanie watka itd. Dobranoc (bo idę dopiero spać po nocce) :)
-
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestem po pracy, pierwsze co napiszę - Till , opanuj się kobieto, Twoje zachowanie (że pusta, panienka itd) bylo nie na miejscu, pokazałaś tylko swoja zła strone i mam nadzieję, że dużo osób to widziało ;) . Jak jesteś zdolna do czegoś takiego, to napewno też umiesz prowadzić rozliczenia. [quote name='jolantina']Uważam, że Till powinna skasować swój post dotyczący Dody i przeprosić Dodę. Reszta mnie nie interesuje. Odchodzi mnie los psa. Mnie tez reszta nie interesuje-tym bardziej zachowanie Till i jej przeprosin naprawdę nie potrzebuję. [quote name='mdk8']jako deklarowicz nie zgadzam się na uśpienie Azira jeżeli nie będzie to bezwzględnie konieczne- po konsultacjach ze specjalistami i ostateczną diagnozą. Deklarowicze też mają prawo do decyzji, zdania, dokładnie. [quote name='Till']Widzę, że wielu osobom konkretnie pomieszało się już w głowach, ale ta choroba od jakiegoś czasu toczy dogo. Po pierwsze, co powtórzę już po raz setny NIE JESTEM OSOBĄ ODPOWIEDZIALNĄ za Azira! zgodziłam się tylko przekazać część pieniędzy po wyadoptowanym psie. Jak widać nie ma osoby za niego odpowiedzialnej. Kilka osób pomaga w jego sprawie dobrowolnie i tyle, ale nie ma i pewnie już nie będzie kozła ofiarnego na którym będziecie mogli "wieszać psy" do woli jak lubicie. W takiej sytuacji jeśli jest ktoś chętny zabrać Azira do weterynarza w Tychach może podjechać do Angeliki i go zabrać wraz z dokumentacją tylko osoba taka musi się szybko zdecydować ponieważ Azir nie będzie czekał na to długo. Jeśli neurolog Azirowi nie pomoże trzeba będzie go uśpić, on już się denerwuje, męczy i ma najwyraźniej dość. To jest naprawdę stary, schorowany pies i myślę, ze przyszła na niego pora. Ale oczywiście jeśli sądzicie, że ma jeszcze duże szanse to napewno trzeba to sprawdzić. Dlatego tak jak wspominałam proszę przyjechać i go zabrać do weterynarza. Jeśli chodzi o finanse to z tego co udało mi się ustalić Malwa ma dla niego 66 zł, a Głuchypies 440zł A tobie w głowie się nie pomieszało ?? teraz jak JA na wątku sie pojawiłam, zaproponowałam pomoc - że psa W KOŃCU zabiorę do weterynarza, to nagle się obudziłaś i zrobiłaś niesamowitą aferę, jakbyś tego nie chciała, tego żeby pomóc psu u innego specjalisty. Co do kozła ofiarnego - to Ty wlasnie z nas robisz. I piszesz, że Azir nie może długo czekać na pomoc ? dlaczego naśladujesz moje słowa i innych ? bo nie wyczytalam, zebys tak pisała wcześniej. dlaczego nie napisałaś o tym miesiąc temu jak stan się gwałtownie pogorszył ? dlaczego wtedy nie szukałaś pomocy, nie napisałaś że trzeba podjąć jakąs decyzje ponieważ on cierpi ? Teraz nam mówisz co i jak mamy zrobić ? [quote name='missiaa']tego co piszecie komentować nie będę. Ale przypominam: numer do Angeli 504 060 219 każdy może zadzwonić i dowiedzieć się jak miewa się Azir to nie tajemnica. Jeśli uważacie, że Azir ma złą opiekę, można przyjechać i zabrać go do siebie! Więc biegusiem cioteczki, nie rozpisujcie się, nie czekajcie tylko wsiadać w auto i jechać po Azira. Jak już będzie u Was, zdawajcie relacje na forum przynajmniej co godzinę, żeby nikt nie obrzucił Was oskarżeniami, że pies ma u Was źle! Jak umierał w schronisku to nikt "nie miał miejsca" u siebie w domu dla niego, wiec trafił do hotelu. Gdyby nie to, tego psa nie byłoby już na świecie od kilku miesięcy!!! Wiem bo widziałam w jakim był stanie w "schronisku"- leżał na zimnym betonie i nie podnosił się. W hotelu znów stanął na nogi i miewał się dobrze, ale starość dopada każdego! A teraz nagle jaki to hotel jest zły, bo pies leży w ciepłym domu! Jeśli hotel jest za drogi, przenieście go gdzie indziej. W gębie to wszyscy jesteście mocni, ale zrobić coś FIZYCZNIE dla psa to już nie ma kto. I jeszcze jedno KTÓRA z WAS sobie uroiła, że Angela ma 40 psów?!! Bo mnie nic o tym nie wiadomo, a co jak co -wiedziałabym. Liczba na stronie nie oznacza, że ktoś te wszystkie psy trzyma u siebie, są inne DT. Tym właśnie zajmuje się dogomania... nie pomaganiem psom... a szmaceniem ludzi, których się nie zna. dostałam właśnie twoją wiadomość prywatną , a czemu nie mogłaś tego tu napisać ? Ja nic do ukrycia nie mam i tu Ci odpowiem i jeszcze ponumeruję: 1. tak, uważam ze zdecydowanie za dużo bierze za psa - a dlaczego? nie będę kopiować, czytaj moje wcześniejsze posty. 2. Kto mi nagadał , że ma 40 psów pod opieką lub hoteluje? I tu właśnie widzę że jesteś bardzo do tyłu - gdybyś przeczytała chociaż kilka ostatnich stron, wiedziałabyś. 3. Tak, wiem, ze umieral, i dobrze zrobilyscie ze zabralyscie-przeciez nigdzie nie napisalam, ze zabranie to byla zla decyzja. 4. gdyby nie hotel, to umarłby? tak, ale czy nie ma innych hotelów ? 5. Hmm Co nas Azir obchodzi?? a kto utrzymuje azirka w hotelu , kto placi , kto prowadzi rozliczenia ? oczywiście, ze cioteczki i im (mnie równiez) bardzo obchodzi los psiaka. 6. Nie mówię, że Angelika nie dba o Azirka, nie mówię, że nie podaje kroplówki, nie mówię, że nie podaje leków, tak wozila na badania, konsultacje, ale tylko do jednego weta który nie widzial potrzeby aby psa dalej ratować. Co to za wet ? ze nie ma takiej potrzeby ? czy pies jest maskotką ? mówi się, ze nie mozna uratować, a nie potrzeby ! 7. Dlaczego dopiero teraz wpadłam na watek i piszę co mi się podoba a co nie? Dlatego że dopiero kilka dni temu się o Azirku dowiedziałam - od głuchegopsa,bo się pytalam na jakiego psa przeznaczyc pieniazki z mojego bazarku. Zadnego zaproszenia na PW nie dostalam, nie wiedzialam o nim. Wiec jak niby mialam byc od samego poczatku? Widze, ze kazdemu kto pojawia sie pozno i proponuje pomoc wmawiasz, ze DOPIERO się pojawil i obrzuca wyzywiskami, co podoba a co nie. Heh . .. . . I bardzo Cię proszę nie miej do nas wszystkich pretensji, ze tak ją traktujemy i myślimy. Nawet dobrze znane i zaufane osoby na dogo z 5-20 tyś postami okazują się oszustami, a Angelika nawet na dogo nie wchodzi, nie wiemy (połowa z nas) jak hotelik wygląda, codzienność, warunki dla psów, baaardzo mało informacji, zdjec, wiec nie dziw sie, ze zaufania nie mamy, a cioteczki i tak jej płacą. I dziękuję, że mnie porównujesz do pewnej osoby z fundacji PRO A. ;-) . Tylko moglas tu smialo napisac. [quote name='bela51']Nie rozumiem arogancji osób, ktore biorą pieniądze za pomoc psom. ( Angela sie nie odzywa, ale Till pełni tu funkcje jej adwokata). Kwota 400 zł za samą opiekę, czyli podawanie zakupionej przez deklarowiczow karmy i przewracania psa z boku na bok, to chyba nie jest mało. Skoro do tego ma sie ograniczac opieka nad psem, to pora sie zastanowic czy takie miejsce mozna nazwac hotelem, czy tez płatnym dt ( bo nie wiem czy dzialalnosc jest zarejestrowana ). Jesli jest tu osoba odpowiedzialna za Azira, to powinna jak najszybciej poszukac mu innego miejsca, póki nie jest za późno. Wyjelas mi to wszystko z ust . . . . [quote name='Lucyja']Mariusz zawsze pisze takie "złote myśli" dlatego dostał bana na dogo. Szkoda sie do tego odnosić. To co Andrzelika pisze o Azirku, przypomina mi fundacyjnego pieska, który dwa tygodnie temu odszedł za TM. Miał te same objawy. Okazało się, że miał nowotwora pęcherza z przerzutami do kręgosłupa. Stąd był ból i dlatego pies nie wstawał i też miał problem z sikaniem. Jedyną rzeczą jaką można było zrobić dla tego psa, to pomóc mu odejść. Według mnie Azir powinien być szybko skonsultowany przez weta, bo takie trzymanie go w pozycji leżącej z bólem nie jest niczym dobrym. Może wystarczy mu zrobić usg, żeby sprawdzić co jest z tym pęcherzem. Jeśli sa pieniądze to może zamówić wizytę weta do domu z przenośnym usg. Tak zrobiliśmy w przypadku tego pieska o którym piszę powyżej. Wiem, że Andrzelika napewno dobrze zajmuje sie psem, więc nie ma co rozwijać tutaj tego tematu, tylko trzeba się zastanowić jak szybko zdiagnozować Azira, żeby pies nie cierpiał. [quote name='Ayame Nishijima']A ja miałam nadzieję, ze unikniecie kłótni. Wiecie co? Po prostu przykro to czytać. Dla odmiany napiszę konkrety, bo zadzwoniłam do Angeliki. Azir nie je i prawie nie pije, jest na kroplówkach. Od kroplówek puchną mu łapy. To nic dziwnego - skoro się nie rusza, mięścnie nie wspomagają powrotu krwi do serca. Z nerkami Azira nie jest bardzo źle, wątroba nadal niedomaga. Teraz złe wieści: Azir staje się nerwowy. Nie chce się dać przewrócić na drugi bok. To pewnie sygnał, ze go boli. - juz o tym pisałam. Ból zwykle jest związany ze stanem zapalnym. Neurolog pewnie tym by się zajął, ale jest jeden problem: Azir cały czas dostaje sterydy, a więc najsilniejsze leki przeciwzapalne. dostaje też milgammę. Neurolog nie da mu pewnie nic więcej. Inna interwencja niż farmakologia u takiego dziadka nie wchodzi w grę nawet, gdyby była możliwa - a przy zmianach degeneracyjnych nie jest. Zwróćcie też uwagę, ze nie wiadomo ile on ma lat. 14-15? A może i 18? Kręgosłupa mu nie naprawimy... leki, które dostaje nie działają... A wycieczka do neurologa będzie okupiona dodatkowym bólem i stresem. Przed rozmową uważałam, że trzeba próbować. Teraz nie jestem juz taka pewna, czy w imię tego, co my sami czujemy nie zmuszamy go do niepotrzebnych cierpień. Moim skromnym zdaniem nieustępoujący ból i brak szans na poprawę to jest ostateczność. Nasz smutek to nic, w porównaniu z fizycznym i psychiocznym cierpieniem Azira. Nie zapominajmy, ze to On jest tu najważniejszy a nie my. [quote name='mdk8']Karolina nikt nie szmaci tu nikogo. Nie czytacie ze zrozumieniem- nikt nie podważa tego co robi Angelika ale na litość boską jeden weterynarz nie jest nieomylny. Nam chodzi o konsultację z innym lekarzem, tylko o to aby stwierdzić,że faktycznie nie ma już dla niego ratunku. I nie piszcie, że odzywają się ludzie ,którzy nie mają pojęcia o opiece nad psem. Mój pies po wyjściu ze schronu przeszedł operację usunięcia stawu biodrowego bo prawdopodobnie był po wypadku / nieleczonym i z dużymi zwyrodnieniami/. Kulał a ja zrobiłam wszystko, wydałam kupę kasy aby dowiedzieć się co mu jest. Martwimy się stanem Azira i próbujemy "ustalić" czy uda mu się jeszcze pomóc a Angelika stwierdziła w emailu do Malwy ,że wet nie widzi potrzeby dalszej konsultacji. Czyżby był takim wspaniałym i nieomylnym specjalistą??????? [quote name='Till']Dziękuję za jeden, konstruktywny wpis. Dokładnie tak sytuacja wygląda. Dla Azira każda zmiana i transport to niepotrzebny stres i ból, to jest staruszek i organizm odmawia posłuszeństwa. Trzeba się pogodzić z tym, że przyszła na niego pora. Tu cudów już nie bedzie. A szukanie problemu tam gdzie go nie ma i rzucanie oskarżeń tylko rodzi niepotrzebną nienawiść. Trzeba się pogodzić z tym, że Azir umiera, najbardziej zaboli to tych, którzy go znają, widzieli i wiedzą jaki jest, a nie tych co tyle tu szczekają. Dla nikogo to nie jest łatwa decyzja wręcz odwrotnie, gdyby była to Azir już od jakiegoś czasu by nie żył, bo źle jest z nim nie od wczoraj, ale widać trudno wam dostrzec jak walczono o niego i z jakiego stanu był wyciągnięty. Azir dzięki pomocy wielu osób mógł dłużej i szczęśliwe pożyć, a teraz jest już zmęczony, ma do tego prawo [quote name='ania75']Na starość nie ma lekarstwa niestety ale problem polega na tym, aby stwierdzić, czy to tylko starość czy jednak jakaś choroba .... czy można coś pomóc czy tylko zapewnić spokój. Myślę, że przewożenie psiny gdziekolwiek w takim stanie byłoby przede wszystkim dla niego zbyt trudne.Ktoś wspominał o wizycie domowej - czy nie można takiej zamówić? Problem polega na tym, że osoby na wątku są z różnych stron Polski - dlatego uważam, że stwierdzenia typu proszę przyjechać i psa zabrać do siebie lub sobie zobaczyć co i jak są po prostu niegrzeczne i przykro mi się to czyta. Skoro jestem na wątku, płacę deklarację to jego los nie jest mi obojętny. Zaufałam osobom, które się nim opiekują bo fizycznie nie mam możliwości psa odwiedzić, zobaczyć - czy to jednak oznacza, że nie możemy mieć uwag, pytań.... Trzymaj się smoczulku mam nadzieję, że nie cierpisz Znalazła się w końcu pomoc dla Azira - ja oferuję transport, jest podobno wet w Tychach i nagle afera, jakby własnie tego chciano uniknąć. Pies u specjalisty powinien być już na początku, czyli jak 'problemy' powróciły WŁAŚNIE po to, zeby go zdiagnozować , znaleźć przyczynę , żeby wiedzieć na co choruje . A pies do dzisiaj leży obracany z bok na bok, podmywany, karmiony, był tylko u jednego weterynarza zadnego specjalisty , jakbyście tylko czekali aż umrze śmiercią naturalną, bo STARY i nie ma co ratować,nie opłaca się, niech poleży i odejdzie (bo w schronie by go łopatą zabili). Zeby zdecydować czy GO RATOWAĆ (jesli jest szansa) czy pozwolić mu odejść (ze względu na duże cierpienie) TRZEBA JEŹDZIĆ DO SPECJALISTY, KONSULTOWAĆ, DOWIEDZIEĆ SIĘ NA CO CHORUJE, CO JEST PRZYCZYNĄ ŻE NIE CHODZI, NIE WSTAJE I ROBI POD SIEBIE. A nie: stary, może na to chory, może na tamto. .. . Zdarza sie, ze najdrobniejsza choroba moze cos takiego powodowac... NIE WIEMY CO MU DOLEGA! Co do weta do którego Azir chodzil - to tak jakbym ja szczura zaniosła na operację wetowi od krów. Nie wszyscy weci znaja sie na wszystkich chorobach, nasz jest naprawdę dobry, ma sporo certyfikatów ale nie podejmie się leczenia Azira,poniewaz nie specjalizuje w tych chorobach (nerwy, paraliz). Nadal oferuje transport. Może lepiej, zeby nasz wet go obejrzal z ta wetka, o której mówil ( doswiadczenia ma- w pracy zawodowej zajmuje sie glownie anestezjologią, neurologią, rehabilitacją,okulistyką i urologią). Badania, zeby stweirdzic czy jest szansa na leczenie czy nie, napewno beda kosztowaly. Ale nie mozemy go teraz uśpic nie wiedząc co mu jest, moze sie okazac ze psiak jest do uratowania i pozyje chociaz jeszcze kilka miesiecy (nie mial dobrego zycia, jesli jest jeszcze szansa zeby pozyl kilka miesiecy, rok, itd, trzeba tą szanse wykorzystać) Jesli nasi weci powiedza (lub inny specjalista), ze nie ma szans, ze pies tylko cierpi i zadne leki przeciwbólowe nie pomogą-to trzeba jakąs decyzje podjac. Ale to musi powiedziec specjalista ! a nie my, tylko dlatego ze lezy i nie rusza się, puchnie. Powtarzam WSZYSTKIM - kłótnią nic nie zrobimy, bardzo proszę, skupmy się na Azirku. I dlatego chyba już na zadne posty dot. Angeliki, warunkow itd itp. nie odpiszę na tym watku-wiec szkoda palców i nie piszcie już o tym, Azira nie mam jak u siebie trzymać (mama wie o nim juz, ale mój wilczur nie akceptuje psów a ja nie mieszkam w domu z ogrodem i nie mam mozliwosci, by rozdzielic) Poszukać musimy jakiegos miejsca w Sosnowcu, jesli nie Tychy. Napisze pw do kilku osob z pytaniem . . . myśle ze Azir bylby tylko na noc w domu (caly dzien u weta) . Wiem, zę wozenie go od weta do weta moze byc meczace, gdyby miesiac temu podjeto sie leczenia, byc moze nie cierpialby tyle i bylaby duza szansa ale teraz ciezko mi powiedziec, widze ze jest coraz gorzej, BO ZA PÓŹNO Jesli nikogo innego nie znajdziemy, kto przygarnie Azira to ja moge go umieścic w bardzo cieplej pralni (za zgoda wszystkich lokatorów ) na kilka dni. nie dłużej, bo to zły warunek nie mam innego wyjscia i ani grosza nie wezmę jest tylko jeden problem-ja robię nocki, a Azir absolutnie nie moglby byc sam w tej pralni na noc ! wiec ciezko . . mysle, glowkuje. Problemem jest tylko miejsce na noc bo do weta wozic ja bede. Ide spać. -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
masz rację. tyle powiem. -
zapisuję wątek, jutro przeczytam.
-
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
też mam taka nadzieje. Ok. -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak po przemyśleniu o wszystkim poraz setny Till ciagle szuka osob, ktore zajma sie watkiem i rozliczeniem psiaków które ona umieszcza w hotelikach. . . . kolejne i kolejne . . ja zajmuje sie rozliczneiem Vigo, którego tez Till umiescila u angeliki , malwa ma na glowie chyba wiecej psiakow a potem ze strony till cisza .. . . . a my sie klocimy, glowkujemy, myslimy co zrobic ! till-jako odpowiedzialna- zdecyduj sie proszę w końcu, co dalej z Azirem. Nie zostawiaj nas wszystkich z tym. Psiak byc moze ma juz odliczony czas. Poniewaz Malwy jutro byc moze nie bedzie na dogo , podaję publicznie moj numer 500-631-584 jesli zdecydujecie jeszcze dzis, czy jutro mam po niego jechac,napiszcie mi smsa. -
a gdyby pies sam uciekł na dobre, a gdyby ktoś inny po prostu przygarnął sąsiad wypaplałby, że to Ty i co ??? nic nie widziałaś, nie wiedziałaś, nic nie zrobiłaś a i tak będa nękąc twoją teściową . . dziewczyny !!!!! przypominam ze oni mogą ten wątek czytać
-
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='MALWA']To wszystkie informacje jakie mam od Angeliki. Postu z FB nie zweryfikuję, bo nie ma mnie na FB. Odpisałam Angelkiced, ze zamawiam 5 puszek dla Azira. Dalsze deczycje należą juz do Angeliki i Till. Mam nadzieję, ze Till wejdzie tu i cos napisze w sprawei Azira. Do nas wszystkich również przypominam, ze cioteczki też wpłacały pieniążki na Azira i go utrzymywały i ich zdania, decyzje, też są ważne .też się liczą. Angelika chyba już nic tu do gadania nie ma (chodzi o decyzję czy ratować psa czy nie), ona tylko wykonuje swoją pracę. -
[quote name='tamb']Czytałam cicho wątek, miałam nadzieję, że pies zostanie uratowany. Jestem wściekła, nigdy bym go nie zabrała z hotelu. Nie zrozumiem.[/QUOTE] racja ale dziewczyny - nie mozemy tu publicznie o wszystkim pisac! ta rodzina moze czytac watek ! ja tez bym psa z powrotem nie zabrala tylko kłamała . . . jestem osobą szczerą do bólu, kłamać nie lubie, ale kiedy chodzi o zwierzaka i dla jego dobra bylabym w stanie to zrobić. . szkoda, ze mieszkam tak daleko. podobno kojec byl juz zabezpieczony zeby psiak nie mial mozliwosci na ucieczke wiec jak to sie stalo . . ?
-
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jak uśpiony ma być ???? musimy walczyć o jego życie, ale podmywając codziennie tyłek nic nie zrobimy, musi go obejrzeć specjalista za godzinę jadę do pracy i nie będzie mnie do rana jeśli jutro mam go zabrać do weta (być może dzisiaj coś uzgodnicie) to malwo proszę byś do mnie smsa napisała -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niedobrze .. . . :( Musi go obejrzeć specjalista i to jak najszybciej . . . -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
racja, Azir nie ma zbyt wiele czasu. Już dawno powinien być u weterynarzy i leczony . . . teraz to nie wiem czy nie za późno . . . ale trzeba spróbowac, najważniejsze to sie dowiedziec czy on nie cierpi . . . Byc moze jeszcze dzisiaj dostane odp co do pani doktor czy sie psem zajmie (raz mnie zawiodla, tu chodzilo o golebia, byl ciezko chory a ona stwierdzila ze zdrowy , ptak odszedl . . nie powinna byla przyjac, bo nie ma doswiadczenia z ptakami, ale chciala sprobowac) decyzje wam pozostawiam . . . jesli bedziecie chcialy aby pojechal do p.doktor tu w dąbrowie, to poszukajmy tu miejsce dla niego może być płatne a ja bede go wozic do weterynarza . . . nie znam tych neurologów od was, wiec sie nie wypowiem co do nich . . .. i powtarzam ze jedna wizyta nie wystarczy, jeśli bedzie szansa na uratowanie . . wiec jak ma być leczony w Tychach, to tam trzeba znaleźć miejsce dla niego . . . Szkoda psiaka bardzo . . .. . . Malwo - nie musisz sie juz wypowiadac, mysle ze powinnismy sie skupic na azirku, na jego leczeniu. tak jak mowilam wczesniej - kłótnią nic nie zrobimy, tylko pogorszymy. Kłócąc sie, zabieramy Azirowi kazde minute zycia, szansy na przezycie. :-( Musimy o nim porozmawiac, zdecydowac co dalej. Till jako odpowiedzialna za psa musi sie wypowiedziec . . . . . -
Ma do rzeczy. I późna informacja o chorobie i kąpiel przed prawie samym wyjazdem ;-) a za psa płaciłyście , wiec jakies wymagania są, obowiazek,np to ze informacje musza byc na bieżaco. a teraz: Ja juz wypowiedzialam swoje zdanie co do Amadroki i Ty tez. Cioteczki wiedzą, co ja uważam a co Ty. I Skonczmy na tym. Wszyscy mamy tylko jeden cel - pomagać zwierzętom, nie ma sensu ciągnąć kłótni miedzy cioteczkami tak jak mówi kiyoshi,bo przez to zwierzaki kiedyś w końcu zostana same , a nie o to chodzi. Ostatnio na dogo bardzo dużo afer.. .. . .i juz nie ten klimat co kiedyś. . . podkreślam ze kazdy ma prawo do swojego zdania, uwagi, poglądu i trzeba to uszanować. Tyle z mojej strony. Co do oskarka, Wiemy ze ma tam cudownie i . . .nie mozemy tak sie wpychać wszyscy:evil_lol: ja mogę nowe zdjecia robić, mam blisko, wiec kiyoshi za zgodą pani podasz mi namiary . Ale później, co dopiero tam bylas . Nikt juz nie dzwoni w jego sprawie? z ogloszenia. chyba że nie ma.. O Vigo-sobowtóra pytala sie tylko jedna osoba i telefon milczy . . . .
-
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='niepokolorowanka']Z kolejnej osoby, która pomaga psom, chcecie zrobić złego??? Angelika nie hoteluje 40 psów, ale ma około 40 pod opieką, a to różnica. Razem z mamą i siostrą jeździły do Olkusza i innych miejsc wyciągając psy i dając im dom tymczasowy. Pod swoją opieką mają też koty. Żadnemu zwierzęciu, które jest u Angeliki krzywda się nie dzieje, natomiast gdyby nie ona, to wielu z nich już by nie było. Wystarczy wejść na stronę zwierzaki do adopcji, żeby zobaczyć jak wiele ta rodzina zrobiła dla bezdomnych zwierząt. Ale nie, nie, dla cioteczek z dogo to zawsze będzie za mało. Przepraszam Cię Malwo, nie chcę rozpętywać kolejnej afery (tak jak to niektórzy zrobili na wątku Trufli gnojąc iwoniam), ale po prostu szlag mnie trafia, jak czytam takie wpisy. Ayame ma rację, jeżeli Angela nie ma możliwości jechać do neurologa w Tychach, a są pieniądze, to osoba odpowiedzialna za psa (która umieściła go w hotelu) powinna podjąć decyzję, co zrobić. A wszyscy, którzy się oburzają, że pies nie trafił jeszcze do neurologa, mogliby w tym pomóc, a nie tylko pierdzielić, jak to Angelika dużo sobie liczy za hotelowanie. Nie będę się wypowiadać, co powinnyście zrobić z Azirem, bo nie pomagam mu finansowo ani w inny sposób, ale na pewno nie będę siedzieć cicho, gdy na kolejną porządną osobę, wylewa się wiadro pomyj. Z drzewa nam spadłaś? Wcześniej Azirem sie nie interesowalas a teraz nagle taki post ? Angelika pomaga psom i że u nich nie dzieje sie krzywda (czyt. nie biją, nie znęcają) - w to nie wątpie akurat, ale własnie to ze ma pod opieką ok. 40 psów (jak nie hoteluje) - patrz cytaty poniżej - powinna zatrudnić sobie kogoś do pomocy. Bo psy które ONA HOTELUJE za takie ceny powinny mieć zapewnione wszystko co trzeba ! wybiegi spacery zabawy nauki dużo uwag ! Przecież po to wysyłamy psy do hotelików ! Zeby mialy lepsze warunki, wiecej czasu i uwag ze strony czlowieka. W schroniskach z racji duzej ilosci podopiecznych nie ma tego . A z tego co widze, przy 40 psach maja u Angeliki prawie jak w przytulisku. Znasz hotelik psanatorium ?? Za sredniego/duzego psa ok. 420 zl miesiecznie , ale maja nawet swój luksusowy pokoik, calodniowy dostep do wybiegu i ten hotelik ma zatrudnionego pracownika (pracowników?) własnie po to zeby dawać psom dużo czasu, uwag, tyle ile potrzebują ! Gdybym miała hotelik i wiedziała, ze nie dam rady zając sie psem takim jak Azir (np. brak czasu, brak mozliwosci dojazdu do weta specjalisty ) to bym napewno nie przyjela chyba ze psiak naprawde nie mialby gdzie sie podziac - wtedy za karme, ale bym podkreslila ze nie dam rady sie nim zając 24h na dobe i nie dam rady dojezdzac do weta. jesli hotelik przyjmuje psa- to musi zapewnić psu wszystko co będzie potrzebowal - bo taka praca i takie obowiązki. I tyel na ten temat. Teraz musimy sie na Azirku skupić. [quote name='kimi83']Witam mam pytanie do Pani Andżeliki odnośnie Azirka prosze mi powiedzieć czy pies leży w domu czy w kojcu na zewnątrz? Chciała bym więcej informacji na temat stanu zdrowia psa i co w dniu dzisiejszym mu dolega jakie są rokowania i kiedy ostatnio widział go weterynarz i proszę o udostępnienie opini weterynarza na temat stanu zdrowia azira wyniki badania itd.. to jest dla mnie bardzo ważne otrzymałam pewne sygnały że najwyraźniej sobie pani nie radzi z opiekom nad tym psem a wiem że wymaga natychmiastowej pomocy weterynarza pies który nie wstaje powinien być przez 24 godziny na dobe obserwowany nie można go spuszczać z oczów i nie ma tu tłumaczeń że pani jest sama a psów wiele .. skoro sobie pani.nie radzi to proszę zatrudnić kogoś lub prosić wolontariuszy o pomoc ... Otrzymałam dziś info ze swojego źrudła że pies leży nie wstaje a pani nie może się z psem udać do weta bo nie ma pani z kim zostawić innych psów ??? Nie chcę tu nikogo oskarżać o nic dlatego proszę o odniesienie się do mojego postu proszę o świerze zdjęcia psa i nie ukrywam że mam zamiar go odwiedzić dlatego jeśli można to proszę o adresik pod którym przebywa Azirek i nie urywam że pies w takim stanie powinien przebywać przez 24 na dobe w ogrzewanym miejscu a ja słyszałam że tak nie jest .. i od razu oznajmiam że nikogo o nic nie oskarżam a chce jedynie dowiedzieć się prawdy i zgóry dziękuje pozdrawiam... [quote name='kimi83']Azirek musi trafić do neurologa w trybie natychmiastowym ..i nie ma na to żadnego wytłumaczenia skoro pani Andżelika podjeła się opieki nad nim jej obowiązkiem jest udzielić psu pomocy .. nie może być tak że pies leży i kona bo nie ma kto z nim jechać do weta przyjmując psa na hotel przejeła pani odpowiedzialność za jego zdrowie i życie ... i leży to w pani interesie przypominam !!! Podpisuję się rękoma , łapami moich zwierząt. Masz całkowita racje, jeśli andżelika nie daje rady (z racji braku czasu przy takiej ilości psów) powinna o tym powiedzieć, zeby poszukać psu inne miejsce i lepszą opiekę. a tu . . . jakby chciała dalej pieniązki brać . . . Ja na jej miejscu bym się czula . . . (lepiej nie dokończę ) . . . Mam adres i myślę ze to nie jest żadna tajemnica, w końcu to hotel Rozmawiałam z naszym weterynarzem-powiedział że neurologiem nie jest i nie zajmie się psem. Obiecał ze porozmawia z taką wetką, która być może bedzie mogła się psem zająć . . .. Decyzję pozostawiam wam- bardziej osobie która umieścila psa w hoteliku - do którego neurologa ma jechać ? Bo jeśli ma być leczony np. tu - to trzeba poszukac tu miejsce dla psiaka ja jestem w stanie codziennie jeździc do weta, ale ciezko bedzie zajmować sie psem 24h na dobe poniewaz u siebie nie mogę go mieć . . popytam kogo się da, ale jak dobrego neurologa znajdziecie w innej miejscowosci to tam trzeba bedzie szukać. . . jedna wizyta napewno nie wystarczy . . .dlatego lepiej zeby psiak mial jak najbliżej do weta. . . zeby go nie męczyć dojazdami . . . MALWA - a pieniążki Azira sa na twoim koncie ? Czy angeliki? Bo jeśli na twoim to ja Ci przeleję pieniązki za bazarek (na leczenie) . . . -
Till, jeszcze jedna twoja wypowiedz mnie zadziwila [QUOTE]Jeśli chodzi o hotelik, w którym jest Vigo mam pewność, że jeśli spóźnię się z płatnością lub nie będzie jej w całości to pies nie zostanie z niego wyrzucony.[/QUOTE] A Lilutosi to może przywiąze psa do drzewa iglastego w lesie ? :shake::shake::shake: Ja proponuję zmianę hoteliku . Nie wiem jak reszta-niech sie wypowie . . bo 380 zl za siedzenie w boksie z drugim psiakiem i nudzenie się na maxa, to cena z kosmosu (u niej jest obecnie ok. 40 psow) hotelik przyjmuje psa, bierze niemałą kasę, w zamian MUSI zapewnić psu tyle czasu/uwagi ile trzeba, atrakcji itd. w końcu to praca. . . jeśli nie daje rady, nie wyrabia niech nie bierze aż tyle kasy, albo aż tyle psów sprzeczką, klotnia nic nie zrobimy, wiec till -zdecyduj czy psa przenosimy czy nie, decyzje tobie pozostawiam . . jestes za niego odpowiedzialna . . .i na tym koniec dyskusji . . jesli zostanie tam gdzie jest- oczywiscie ze dalej bede zajmowac sie rozliczeniem pytałam kasieprzystań z Bielsko Bialej-domowy tymczas (bliżej) ale przyjmuje tylko suczki, nie psów . .
-
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, czytałam .. . Malwa, a czy ja skopiowałam wiadomość? Nawet nie przepisałam, tylko wlasnymi slowami napisalam (a to co ja do ciebie napisałam chyba mogę przepisać, bo to moje słowa , moją prywatność opublikowałam, nie twoją ) Azir od samego początku powinien być w domu. żaluję przeokropnie, że nie mogę wziąc do siebie Azira, zrobiłabym to gdyby nie to że mieszkam jeszcze z rodzicami. Narazie mogę pomóc tylko w transporcie - jeśli znajdziecie dobrego neurologa - pojadę po Azira i zawioze do weterynarza. Najbliższy wolny dzień mam jutro, potem poniedziałek(nie wiadomo na 100%) Co do Angeliki i ilość zwierząt, to mi się własnie nie podoba. Rozumiem, ze chce pomagać. Ale. Zdecydowanie za dużo bierze za psy - a mało czasu im poświęca ( 40 psów) wydaje mi się ze nawet w niektórych schroniskach z dużymi boksami by miały tak samo (nudzenie się w boksach z drugim, trzecim psiakiem) i tu właśnie powinno być taniej za boks z kilkoma psami ale nie ma skąd wiem ? Do Viga niedawno dołączyl jakis pies, bo sie nudzil sam w boksie, a cena taka sama - ok. 380 zl miesiecznie za psa do kolana. Naprawdę wiem, że nie wyrabia czasowo z taką iloscia psów, ale cena z kosmosu . Za taką cenę pies powinien mieć zapewnioną rozrywkę, dużo atrakcji , spacerów, dużo uwagi . przy 40 psów cięzko o to. Azira tylko trzymamy przy życiu nic nie robiąc i płacimy za hotelik słono. W jego sprawie mogę jeszcze dzisiaj porozmawiać z naszym wetem ale to jest klinika - wcale nie tania. Popytać nie zaszkodzi, zrobie to jak wstane po nocce. Wy też poszukajcie neurologa. . Ja myśle ze to coś z nerwami , podobnie jak z moim szczurem miałam sunię b.ciezko chorą - nerki, watroba odmówily posluszenstwa w wieku 15 lat (dlugoletnia cukrzyca) i zmarla kilka godzin po tym jak przestała się ruszać . . a Azir od kilku tygodni lezy . . weterynarzem nie jestem, mówie tylko co mysle Macie racje, co do transportu - pisalam, ze pomoge. PS. Jeszcze jedno mi się nie podoba . .. on nie jest u niej za darmo, tylko aż 400 zł bez karmy - powinna znaleźć czas, by pojechać z nim do weterynarza , oddając psy do hoteliku też mamy jakieś wymagania, bo płacimy , jeśli nam się nie podoba-zmieniamy hotelik. jeśli nie ma czasu, nie może, to po co dalej go trzyma? żeby brać pieniążki ? Moglaby powiedziec, ze nie może się nim zając należycie przy takiej ilości psów a my poszukamy innego miejsca, hoteliku. . . wiem że niełatwo o takie miejsce dla takiego psa ale nawet nie spróbowałyśmy. Tyle z mojej strony na dzień dobry . . . bede w poludnie. -
trzymam nadal kciuki . . .
-
Łazy k. Zawiercia potrzebne osoby do szukania błąkającego się psa!!!
Doda_ replied to Doda_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='ajw']Dziś rano jechałam i go nie widziałam, ale wiecie jak to jest, ja mogłam przejechać a on mógł wyjść zza rogu. Zobaczymy jutro, pojeżdżę tam po osiedlu jak mi się uda. Doda też pozwolę sobie zapisać Twój numer i dać Ci znać jak coś ok?[/QUOTE] Pewnie, zapisuj :) [quote name='madziakato']Tym razem Poręba Niwki, piękna młoda DONka[/QUOTE] Ehh...co sie dzieje z ludzmi . . -
Łazy k. Zawiercia potrzebne osoby do szukania błąkającego się psa!!!
Doda_ replied to Doda_'s topic in Już w nowym domu
Myśle, że wysłać do hoteliku bo ja też nie mam gdzie go przetrzymać. .. . Podaję Ci mój nr tel - 500 - 631 - 584 - niech napiszą smsa, jak psa znajdą . . -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a poniewaz pieniazki z mojego bazarku beda na Azira- chcialabym wypowiedziec parę słów Azir z tego co wiem leży od kilku tygodni sparalizowany, co Angelika robi w tej sprawie? Byl konsultowany tylko u jednego weta który nic wspolnego z neurologia nie ma . Badanie moczu jutro pojutrze .. . . wtedy moze być już za późno ! Chcę też napisać, że pisałam PW do Malwy , że 400 zl bez karmy za psa który tylko leży, to trochę kosmiczna cena. Ale widze malwo że bronisz Angelikę , ale pomyśl prosze o psiaku . .. już dawno powinien być u innych weterynarzy . napisałaś, że bardzo dużo przy nim robi, obraca, zmienia pieluchy za które wy płacicie, podaje leki za które wy płacicie z zdrowym psiakiem też trzeba dużo robić - wybiegać, pilnować, uczyć, dbać o wszystko. Azir od codziennego podmywania tyłka nie odzyska sprawności. Miałam szczura , też podobnie miał : najpierw sparaliżowany w tej częsci, potem w tej .. aż w końcu leżał sparaliżowany, tez robiłam to samo co przy Azira. Znalazłam dobrą wetkę w Katowicach, zrobiono rtg i wkłuła mu zastrzyk w nerwy , po kilku godz szczur wstał . 90 zł za rtg i zastrzyk szczura przy jednej wizycie. Zastrzyk trzeba było powtarzać co kilka dni, zeby mógl siedzieć, troszkę chodzić, jeść. . Wiem, że zaraz tu wybuchnie afera - dlatego proszę o spokój. Jeśli będzie afera, wyrejestruję się z tego wątku, kłótnią nic nie zrobimy, nie zadziałamy. -
AZIR Dziadzio Staruszeczek za TM .........żegnaj.......
Doda_ replied to MALWA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Malwa - jak będziesz na dogo, to odpisz mi proszę na priva w sprawie bazarku czy mają być na Azira czy na innego psiaka - jeśli Azir to poproszę dane do przelewu (chyba ze bezpośrednio na konto Angeliki, to ja mam numer)