Jump to content
Dogomania

Dorota_Phoenix

Members
  • Posts

    209
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dorota_Phoenix

  1. ten psiak nadal w tym rowie leży? teraz to już po "ptokach"..psa trzeba zakopać.
  2. [quote name='WŁADCZYNI']Ja bym jednak nie tłumaczyła tego domiancją. mój pies ma 4 spacery dziennie, chyba że potrzebuje częściej - przychodzi, pokazuje że chce i idziemy, ja też nie kożystam z toalety według grafiku. Nie było nigdy wycia, niszczenia etc mój pies wraca na komendę, mój pies śpi w łóżku itd spece od TD zeszli by widząc jak jemy z jednego talerza i robimy masę innych niedozwolonych rzeczy, ale mi tak dobrze, Su chyba też bo nie wygląda na nieszczęśliwą;) a jeśli miałabym wiecznie podkreślać swoją "alfowatość" i uważać czy pies nie stoi wyżej, nie leży na łóżku itd to nie miałabym żadnej frajdy z życia z moim zwierzątkiem, ani ona ze mną. Bo jak tu się bawić jak pies knuje?:evil_lol:[/quote] widzisz niektore psy najwyraźniej potrzebują, żeby porządnie pokazać im "alfowatość". niektóre są bardziej dominujące a niektóre mniej. zresztą..ja szkoleniowcem ani behawiorystą nie jestem..wieć fizzy zrobi to, co będzie uważała za słuszne w jej przypadku. ja jedynie, patrząc na własny przypadek (dosyć podobny), wyraziłam swoje zdanie :-)
  3. [quote name='an1a']mi się wydaje, że nie jest tu zachwiana pozycja w stadzie, nie przemawia do mnie chyba taka teoria ;) pies jest wulkanem energii, tamten z którym pracowałam potrafił przebiec kilka kilometrów prawie 30km/h. Pies zdecydowanie marnował się (i niestety dalej się marnuje) jako pies typowo podwórkowy. Takiemu psu potrzeba po prostu ogłady ;) bieganie i głuchota jest z tej całej euforii, wszystko na raz: wolność, nowe zapachy, trzeba wszystko sprawdzić.. Pies wycisza się później sam, bo większość energii "zmarnuje" na początku :)[/quote] bardzo możliwe, że wymaga "jedynie ogłady" ;) alfą i omegą niestety nie jestem ;-) ale nowymi zapachami nie można wszystkiego tłumaczyć ;) ani "wulkanem energii". gryzienie gości i wszystkiego "po drogdze" to chyba nie jest przez te nowe zapachy ;-) chyba ze nieznany zapach obcego go nakręcado tego, aby sie rzucać na obcych ;-) wybieganie psa, wymęczenie go to świetna sprawa, tak jak napisałam. ale, tak właściwie, trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy pies ma za dużo energii czy ma się za przywodcę, nie spędziwszy z nim ani chwili...;-) moje psy swojego czasu miały zapewnione 5 godzin dziennie ruchu: jazda przy rowerze (ktora wygladała..no..fatalnie), spacery i bieganie. po spacerach miałam ręce dluższe o metr, bo nowe zapachy. jazda na rowerze wyglądała tak, że co chwilę się zatrzymywałam, bo "nowe zapachy". z bieganiem to samo. oprocz ruchu poza domem, spedzały ze dwie, tzry godziny luzem przed domem, bawiąc się czy tam leżąc. zaprowadzenie ich do kojca, który ma 60m2, nie dośc, że graniczyło z cudem, to wiązało sie z wyciem do upadłego. rano to one decydowały kiedy ja mam wstać i z nimi wyjść. przywołane nie przychodziły. mimo mojego wyraxnego (przynajmniej da mnie ;-) ) sprzeciwu, przeskakiwaly sobie przez płotek, który odgradzał warzywa i kwiaty od terenu po kotrym mogły sobie latac. no nie wyglądało to wszystko zbyt ciekawie... zdecydowanie rządziły mną, bez względu na to czy są wulkanami energii czy nie. ogłada to jedno...ale stado ma pewną hierarchię ;-) dzisiaj spacery, jazda przy rowerze, bieganie- to przyjemnośc i dla nich i dla mnie. nie zatrzymujemy się, nie mam dłuższych rąk, mimo że ciągle są te nowe zapachy...nie przeskakują przez wspomniany płotek, do kojca same wchodzą, gdy widzą, że idę w jego stronę. no i wychodzimy wtedy, gdy ja wyjdę po nie..nie wyją już.
  4. [quote name='WŁADCZYNI']Ja miałam wos w szkole, pod nazwą KOSS. A popyt podaż miałam omawianą na przedsiębiorczości w lo - baardzo ambitny przedmiot ekhm:roll: [/quote] Kształcenie obywatelskie w szkole samorządowej :evil_lol: to ja też miałam KOSS w gimnazjum, całkowicie zapomniałam o tym. pewnie dlatego, że było bardziej nudne niż flaki z olejem ;) za to przedsiębiorczość w liceum miałam nadzwyczaj ciekawą. to był jedyny przedmiot (poza niemieckim- tutaj cisza była spodowana rygorem :cool3: ), podczas którego wszyscy siedzieli cicho i słuchali z zaciekawieniem.
  5. [quote name='fizzy']Każda rada będzie dobra...mój pies staje się coraz bardziej nie do zniesienia. szczeka na wszystkich i wszystko co się rusza, gryzie ludzi(z tego powodu jest na łańcuchu, ja wiem że to bardzo żle ale z nim się inaczej nie da), strasznie ciągnie na smyczy, na spacerze w żadnym wypadku nie mogę go spuścić bo od razu biegnie nie wiadomo gdzie. boje się co się może kiedyś stać... proszę pomóżcie... nie wiem co robić :shake:[/quote] jak na moje oko to pozwoliłaś psu przejąć "stanowisko" przywódcy stada. dlatego robi to, co chce. szczeka, gryzie- poczuwa się do obrony terenu i osobników JEGO stada. spuszczony na spacerze biegnie gdzie chce, bo pewnie wyrusza na polowanie obiadu- on jako przywódca decyduje kiedy wyruszyć na polowanie. musisz powrócić na miejsce przywódcy..wymęczenia psa bieganiem, zabawami- owszem jak najbardziej. ale musisz popracować nad tym, aby z powrotem odzyskać swoją pozycję. "Jeśli próbował skakać i atakować wchodzących, wychodziłam najpierw z nim za ogrodzenie, i po chwili wchodziłam z gośćmi, jeśli nie było spokoju, przychodziłam 5 min po nich." (autorstwa an1a :cool3: )- tak właśnie rób. pokażesz psu, że nie musi bronić "swojego". zdejmiesz z niego "ciężar" obowiązku obrony terenu i stada. ty będziesz dowodzić stadem w tym momencie i ty zadcydujesz czy atakować czy wpuścić obcych. przeczytaj może książkę Jan Fennel "Zapomniany język psów w praktyce". mnie ta książka dużo pomogła.
  6. [quote name='leepa']Nawet nie trzeba nowych terenów zamiast tych ferm- bo te co już istnieją gwarantują ludzkości tyle jedzenia, ze można w nim pływać- tylko ze zjadają je zwierzęta rzeźne. Ale no... na razie nie ma tylu wegetarian aby one zniknęły ;] Co nie zmienia faktu że popyt wciąż maleje. Ja ktoś nadal mimo tylu tłumaczeń nie rozumie zależności popyt-podaż to nie pozostaje nic innego jak doczekać gimnazjum gdzie wszystko będzie wyjaśnione po raz n-ty na WOSie.[/quote] WOS w gimnazjum? :crazyeye: popyt-podaz to raczej na podstawach przedsiebiorczości :question: leepa fermy nigdy nie znikną..ew mogą pozamykac te pomniejsze..
  7. Kori czy ty poważna jesteś? czy mylą mnie oczy? przyrównujesz homoseksualizm do zoofilii czy pedofilii? :shake: dziewczyno :shake: możesz sobie być homofobem, ale należałoby najpierw zastanowić się. homoseksualizm jest odmienną orientacją seksualną. partnerzy homoseksualni wyrażają zgodę na utrzymywanie ze sobą kontaktów seksualnych. natomiast pedofil wykorzystuje seksualnie dziecko, zastrasza je, bije, albo wmawia małemu, że nic złego nie robi, że to normalne. tak samo zwierzę nie ma możliwości wyrażenia zgody na seks z człowiekiem. z tego co mi wiadomo, zwierzęta utrzymują kontakty jedynie z osobnikami ze swojego rodzaju (albo chociażby mniej więcej swojej wielkości :shake:), np pies z psem, chomik z chomikiem, ryba z rybą itd. pedo-, zoo- czy nekrofilia to wykorzystywanie drugiego bez jego zgody. nie da się tego nijak przyrównać do homoseksualizmu. maxxel myślę, że homoseksualizm jest bardziej naturalny niż ci się wydaje..tak samo naturalny jak heteroseksualizm. nie zapominaj o tym, że człowiek też jest ssakiem. wsród zwierząt (ssaków) występuje homoseksualizm. nie jest niczym nienaturalnym czy nienormalnym. ktoś mądrze napisał na innym wątku, że homoseksualizm może mieć swoją konkretną "misję"- ma zachować równowagę w liczebności stada. teraz trochę ironii..w niektórych krajach przydałoby się wiecej par homoseksulanych, aby właśnie taka równowagę zachować...i zmniejszyć tym samym liczebność ich mieszkańców... dzieci z "homorodzin" niekoniecznie muszą przejąć homoseksualizm od rodziców. w moim mniemaniu, orientacja seksualna nie jest czymś, co przejmuje się od rodziców, nie jest czymś nabytym, tylko jakąś wrodzoną cechą psychiczną. ilu homoseksualistów pochodzi z "heterorodzin"? tak więc dziecko z homorodziny równie dobrze może być hetero...ale niestety prawda jest w tym, że dopóki nie nauczymy samych siebie i swoich dzieci tolerancji, dopóty dzieci z homorodzin będą wytykane palcami przez inne dzieciaki... no a co do tematu wątku..pedofilię i zoofilię łączy między innymi to, że nie są zjawiskiem nowym...na pewno istniały już tysiące lat temu...
  8. aż znajdzie się właściciel? żeby złożyć mu kondolencje?
  9. [quote name='sisia0']Mysia już przeprosiła za tą wypowiedz. nie widze potrzeby rozpoczynania znowu tego tematu. Ja chcę uniknąc piekła na tym wątku. To wątek Arktika.[/quote] sisia, ale ja nie zapytałam się z oburzeniem, tylko z ciekawości co autorka tamtego postu rozumiała przez to :-) i nie oczekiwałam żeby kajała się przede mną :-) nie miałam zamiaru później jej "naprostowywać" czy coś, bo kilka osób przede mną to zrobiło. to była najzwyczajniesza ciekawość :-)
  10. [quote name='Messer']Doroto, masz rację, ale nie do końca. Oczywiście, dobrze, że w ogóle się mówi. Ale jak się mówi? Wyobraź sobie, że ukazał się tekst, gdzie lekarze przestrzegają przed śmiertelnie groźnym narkotykiem sprowadzanym z Czech i Słowacji, sprzedawanym na dyskotekach. W tekście nie byłoby słowa o tym, że INNE narkotyki, których o wiele więcej się w tych dyskotekatch sprzedaje się równie, a może nawet i groźniejsze. Wkurzałoby to, prawda? Budziłoby pewne podejrzenia, nie tyle o stronniczość, ile pewną naiwność dzienniarza? I oto własnie chodzi... A że sprawa nielegalnych hodowoli dojrzała do ujawnienia...od dawna dojrzała. Spróbuję zainteresować nią znajomych, pracujących jeszcze w zawodzie dziennikarzy, tak żeby powstał materiał w gazecie ogólnopolskiej (nie w jej dodatku regionalnym) lub takimż tygodniku.[/quote] Messer, dobrze wiesz, że narkotyki to temat budzący większe zainteresowanie niż "jakieś" zwierzęta z pseudohodowli. poza tym jeżeli narkotyk z Czech i Słowacji jest śmiertelnie groźny, to chyba groźniejszych juz nie będzie. tak na marginesie, mnie jako "przeciętnego" czytelnika temat narkotyków nie zainteresowałby w ogóle ;-) więc mnie, jako pojedynczą jednostkę czytającą nie wkurzyłoby to. i nie budziłoby to we mnie żadnych podejrzeń. a przede wszystkim nie wpadłabym na pomysł, że informację dziennikarzowi podesłał jakiś diler, który rozprowadza swój towar w dyskotekach :evil_lol: może jestem naiwna albo głupia :evil_lol: gdyby artykuł był zatytułowany np "Śmiertelnie groźne narkotyki zza południewej granicy" to nie oczekiwałabym rozprawki na temat wszystkich narkotyków, które są dostępne w pubach itp. wzięłam do ręki teraz gazętę (trochę już przeterminowaną ;-) ) był w niej artykuł pt "Łódzkie szpitale nie zdążą przed 2012". dziennikarz napisał o tym, że łódzkie szpitale nie mają takich środków finansowych, żeby spełnić normy wymagane przez Ministerstwo Zdrowia dot. modernizacji. a dlaczego nie zostało napisane nic na temat np dolnośląskich szpitali? bo tematem artykułu są ŁÓDZKIE szpitale...tak samo jest z tymi narkotykami. albo wracając do tematu- tak samo jest z tymi psami zza południowej granicy.
  11. u mnie przeważnie zjadane były chusteczki higieniczne, papier toaletowy no i"wnętrze" rozerwanej pluszowej świni (zazwyczaj udawało mi się prawie wszystko powyciągać z pyska ;-) ). z pozostałych rzeczy to: mydło, worek na śmieci. któregoś razu pies pozbawił mnie połowy notatek przed samą sesją ;-). a jeden z psów z wielką pasją odrywał listwy podłogowe...trochę poobgryzane uchwyty od mebli, które są pomalowane czymś "srebrnym"- teraz są w połowie zielone ;-) no i tradycyjnie: mój pierwszy pies zjadał buty.
  12. prittstick to, że włożyłaś mi w usta coś, czego nie powiedziałam, nie uraziło mnie. po prostu chciałam podkreślić, że ja nie napisałam tego, co ty najwyraźniej wyczytałaś. jeżeli ze słów (mniej więcej tak było): "zwierzęta były i będą zabijane do celów konsumpcyjnych" wyczytałaś, że jestem za tym, aby cały świat przestawił się na wegetarianizm, to nie wciśniesz mi, że czytałaś ze zrozumieniem ;-) no oczywiście nikt nie jest idealny i każdy z nas robi błędy. i ja, i ty, i oni :-)
  13. [quote name='niedzwiadek:)']Nie czytam dokladnie waszych postow bo sie spiesze, ale w 100% zgadzam sie z zalozycielem watku. Jezeli sie cos pisze to o wszystkim i z kazdej strony, a nie o tym co sie uslyszy. Przez te glupie gazety, ktore pisza o czym chca jest mnostwo pokrzywdzonych i to zwykle przez to ze niebylo co do gazety wcisnac i ktos napisal to co uslyszal. Kazdy zawod ciagnie za soba jakas odpowedzialnosc, jezeli ktos pisze jakis artyul to niech pisze to tak zeby uwzglednic wszystkie aspekty. Gdybym nierozrozniala pseudo od rodowodowych hodowli to uwazalabym poprosstu na psiaki zagraniczne i poszla do Polskiej pseudohodowli... Ten artykul nikogo nie uswiadamia, napisany jest przez osobe nie interesujaca sie tematem i opisany jest pobierznie, nic nie wnosi nie ma roznicy miedzy tym artykulem, a milczeniem. Sprowadzacze psow zza granicy poprostu lepiej sie zamaskuja i beda mowili, ze psy sa Polskie, a ludzie jak kupowali z pseudo tak kupowac beda... to takie ostrzezenie dla sprzedawcow... Z drugiej strony skoro milosnikom zwierzat przez tyle lat nie udalo sie zrobic jakiejs grubszej afery (a przynajmniej takiej ktora wyszlaby poza grono osob uswiadomionych) to moze chociaz niedoinformowane gazety to zrobia...[/quote] nie wiem czy mnie wzrok myli czy wszystko z nim w porządku, ale wydaje mi się, że tytuł artykulu był " weterynarze uważajcie na psy zza granicy". jeżeli coś przekręciłam, to proszę o łaskę i miłosierdzie. wyobraź sobie, że piszesz artykuł pod tytułem " w mieście X pan Y wyrąbał kilka drzew z lasu", więc piszesz o tym panu Y i jego zbrodni- bo taki był temat. a dlaczego nie piszesz o np nadmiernym wyrębie drzew np lasów amazońskich. przecież to ważne! problem pseudohodowli w Polsce to osobny temat na obszerny artykuł. i kolejna prośba do Messera żeby poprawił mnie, jeżeli sie mylę ( tutaj kompletnie bez ironii czy czegoś). obszerne artykuły są przeznaczane na tematy, które spotkają się z ogólnym zainteresowaniem przeciętnego czytelnika ( czy nie jest tak? ). póki co, przeciętnego czytelnika nie będzie temat pseudohodowli interesował, gdyż nie widzi on takiego problemu, bo nikt mu nawet nie wspominał o czymś takim jak rodowód, hodowla i pseudohodowla. niedzwiadek, na niektore tematy w gazetach nie ma aż tyle miejsca, aby napisać wyczerpujący, obszerny esej. rzuć okiem w jakąś gazetę typu wyborcza czy dziennik. dla niektorych temat np wystepu pewnego znanego, niech będzie, spiewaka, został napisany na "odwal się", bo za mało, bo nie zostało napisane nic o jego wielkim talencie, o jego twórczości artystycznej itp itd. a ciebie nawet ten temat nie zainteresuje. prawda jest taka, że dopóki nie rozdmucha się tematu pseudohodowli, artkuły na ten temat bedą zawsze w pewnym sensie dla nas "niepełne". kolejna prawda: nigdy wszystkim się nie dogodzi :-) zawsze się znajdzie ktoś, komu nie będzie coś pasowało. ja pozostaję nadal przy swoim zdaniu: dobrze, że w ogóle ten temat został poruszony. to może być dopiero początek. nie oczekujmy odrazu kokosów. na początku nigdy nie ma kokosów.
  14. [quote name='jefta']Beagielki, które sprzedaje ten pośrednik są w większości z ferm na Słowacji.[/quote] najwyraźniej musiałam nie doczytać.
  15. [quote name='WŁADCZYNI']Uwielbiam wyszukiwać błędy - zboczenie z domu, gdzie na wyścigi się poprawiamy:lol: Kłóciłabym się z mięsożernością dalej - bo wciąż człowiek ma za długi układ pokarmowy, zęby do rozcierania, za mało kwasowy odczyn soku żołądkowego itd Ale te zwierzęta które są na mięso po prostu przestały by istnieć - co dało by ogromne tereny pod zasiew = zwiększenie ilości pożywienia itd jeszcze tylko poprawienie dystrybucji pokarmu i każdy ma co jeść. Wiem utopistka ze mnie:roll:[/quote] no...utopistka :cool3: bo człowiek pewnie nie przeznaczyłby tych terenów pod zasiew tylko pod jakąś nową fabrykę itp :shake: wyszukiwanie błędów fajna sprawa. i pożyteczna. czasami jak się poczyta niektóre posty ( tutaj bez skierowania do konkretnej osoby ), to człowiek się zastanawia, czy pisze się ktÓry czy ktUry...;)
  16. jeżeli sa z marginesu, "naślesz" na nich jakąś organizację, może dolączy się policja, może dołączy do tego sprawa w sądzie o znęcanie się nad zwierzętami, może dostaną jakąś karę- mamy 99%, że stwierdza mają taki "interes" gdzieś (nie chciałam tutaj uzywać słów bardziej dosadnych ;-) ), bo za dużo srania z takim czymś. no ale to wszystko hipotetycznie...
  17. [quote name='gops']moim zdaniem to przyzwoity artykul lepszy taki niz zaden ..moglbyc lepszy no ale coz.. ten edytor co sprawdza tekst tez pewnie jest zwyklym kowalskim ktory sie niezna i dla niego ten artykul jest dobry..[/quote] gops mi właśnie chodzi o to, że lepszy taki niż w ogóle żaden. a że jest o pseudo zza południowej granicy...pozstaje nam "czekać" aż napisze o polskich albo możemy sami podsunąc temat do artykułu. Messer, zwróciłam uwagę na link, kótry mi podałeś. tylko nie wiem w jakim konkretnie celu. żeby uświadomić mi jakim problemem są polskie pseudohodowle? naprawdę nie musisz, bo niestety (albo stety) zdaję sobie z tego sprawę...jeszcze raz napiszę: dla mnie plusem tego artykułu jest to, że w ogóle zostało cokolwiek napisane na ten temat, że w ogóle ktoś zauważył ten problem (problem pseudohodowli ogólnie). a, że jakiś polski "hodowca" podesłał jej "newsa"..nie wiem i pewnie sie nie dowiem.
  18. więc napisz do tej "średniej jakości dziennikareczki z małym stażem" żeby napisała nowy artykuł, obszerny z omówieniem newsa z kilku stron i tą całą resztą, o polskich hodowlach. zjawisko znęcania się nad zwierzętami istnieje od...trudno określić, a mimo to tak rzadko się o tym mówi czy pisze. z pseudohodowlami jest taka prawda: przeciętny Polak nie ma pojęcia o ich istnieniu, co gorsza nie obchodzi go to. czy to są pseudo z Polski czy z Azji. dla mnie plusem tego artykułu jest to, że w ogólne został poruszony taki temat. gdyby napisała jedynie o polskich pseudo, to pewnie problemem byłoby to, że napędza handel psami zza granicy :] i pewnie jakis Czech podesłał jej pomysł, albo gotowy tekst! :evil_lol: tak na marginesie: tekst napisany przez dziennikarza trafia do kogoś "wyżej"? do jakiegoś redaktora, który wyrzuca to, co zbędne, poprawia błędy itp? i wtedy dopiero trafia do druku?
  19. zdecydowanie słowa " proszę odwołać swojego psa" itp urażają dumę, są wręcz zamachamem na ich honor! :evil_lol: oczywiście honor tych, który nie mają zbyt dużo wiedzy na temat psich zachowań. z moim pierwszym psem (kundelkiem sięgającym do połowy łydki) przeważnie chodziłam na smyczy, bo sam od czasu do czasu miał złe dni, gdy obszczekiwał wszystkie możliwe psy. czasami na spacerach spotykałam taiego starszego pana z bokserką. zazwyczaj nasze psy się poobwąchciwały pomerdały ogonami i koniec. ale któregoś dnia moj pies miał ten gorszy dzień. więc powiedziałam panu żeby lepiej zapiął swojej suce smycz na co on mi odpowiedział "a co też pani wygaduje! może pani ma gorszy dzień!" po chwili psy rzuciły sie na siebie. szczęśliwie pan też szyko opanował swojego psa, ja swojego i nic się nie stało, oprócz obslinionych karków. po tym wydarzeniu omijaliśmy siebie ;-) z kolei moja sąsiadka miała amstaffa, który, póki był szczeniakiem, był miłym i fajnym psem do zabawy z moim. gdy już "urosło" mu się zaczęła się udręka. przeważnie sąsiadka wysiadając z windy miała już spuszczonego psa. kilka razy ten jej spuszczony pies wysiadający z windy, spotkał mojego, który razem ze mną czekał na tę windę. nie musze mówic co się dzuało :shake: nie pomogły prośby żeby trzymała go na smyczy, gdy wysiada, więc zaczęłam swojego brać po prostu na ręce, gdy czekałam na windę... :shake: teraz mam dwa psiaki w typie husky. nie spuszczam ich :evil_lol: na spacery chodzę na łąki, do lasu (wyprowadziłam się z bloku na wieś :evil_lol: ). rzadko zdarza się nam spotkać inne psy. ale...pewnego dnia wracając już do odmu szłam pod lasem spokojnie z moimi psami gdy nagle zauważyłam małego jamnika a za nim (jakieś 300 metrów) dziewucha nastoletnia (właścicielka) z koleżaneczką. jamnik najpierw przystanął i czaił się na moje psy. głośnym tonem powiedziałam do właścicielki, żeby zabrała swojego psa, na co ona nie zareagowała. jamnik zaczął szczekac na moje psy, podbiegać do nich na kilkadizesiat centymentrów, odbiegać i tak w kółko. a dziewucha sobie spokojnie szła i plotkowała z koleżanką. ja resztą sił trzymałam swoje zdenerwowane do granic możliwości psy, gdy jamnik z zębami rzucił się na moje. w tym momencie padłam na ziemię :evil_lol: jamnik zaczął uciekać, więc zostałam przeciągnięta po ziemi kawałek :evil_lol: w końcu właścicielka przyśpieszyła krok i zaczeła wrzeszczeć "lordzik chodź tu!" i tak z kilka razy.w końcu lordzik odszedł, a ona nawet się nie zapytała czy nic mi się nie stało, czy może pomóc mi wstać. na moje słowa, żeby nastepnym razem pomyślala i przypięła psu smycz w podobnej sytuacji tylko spojrzała na mnie jak na nienormalną i poszła. a jej koleżaneczka zaczęła sie smiać. na szczeście są tez inni, normalni wlaściciele psów, którzy do myślenia używają mózgu. spotkałam też parkę z psiakiem. gdy zobaczyli mnie z psami na smyczy swojego tez przywołali i zapięli im smycz. wymieniliśmy uśmiechy i tyle.
  20. [quote name='bonsai_88']W takim wypadku najpierw weterynarz - żeby zrobić psu przegląd ogólny i wydać opinię. Później zapewnienie psinie jak najlepszej opieki [oczywiście zbieramy wszystkie rachunki]. Jak właściciele zgłoszą się po sunie to bardzo grzecznie mówimy, że oczywiście oddamy ją jak tylko dadzą nam pieniądze, które wydaliśmy na psa... Jeśli to męty społeczne to na 99% zrezygnują, a wszystko będzie załatwione LEGALNIE. Mam teraz sunię ze schroniska, które wcześniej do takiego męta należała. Ponieważ nie mam pewności, że to on ją tam oddał to na wszelki wypadek zbieram wszystkie rachunki - jeśli zgłosi się po nią właściciel to dostanie Birmę, jak zwróci mi wszystkie pieniądze :) ...[/quote] niby na 99% zrezygnują, ale jeżeli jest podejrzenie, że suka mogła być im potrzebna do rozmnażania i zarabiania na szczeniakach, to na kolejne 99% kupią sobie nową sukę...
  21. [quote name='prittstick08']Rzeźnik był tylko przenosnia. Wiadomo, ze w dzisiejszych czasach ludzie nie polują, zeby przezyc. Czyli jestes za tym, zeby zwierzeta w ogóle przetsały byc zabijane, a cały świat stałby się swiatem wegetarian- ludzi o wileim sercu. Wtedy by swiat ucierpiał. bo zwierzeta zjadamy od zawsze i jest to normalne. ucierpieli by na tym przede wszytskim ludzie i ich zdrowie. Kraina (lub państwo) zwana Utopią nie istnieje.[/quote] trzeba nauczyć się czytać ze zrozumieniem :-) albo nie wkładać w czyjeś usta to, czego dane usta nie wypowiedziały ( tudzież palce nie napisały ;-) ) "oczywiście, nie zbawi się świata nie jedząc mięsa. zwierzęta zawsze będa zabijane dla celów konsumpcyjnych. i podejrzewam, że wszyscy wegetarianie ( a przynajmniej duża większość ) liczą się z tym. " - takie coś napisałam. jestem za tym, aby zabijane dla celów konsumpcyjnych zwierzęta były przetrzymywane w odpowiednich warunkach i zabijane jakoś..bardziej "po ludzku". żeby szanować to, co się je i nie mieć tego w miejscu, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę :-) bo dzięki temu czemuś się żyje. powtórzę się (do niektorych trzeba dwa razy mówić): zwierzęta będa zabijane dla pożywienia. i myślę, że każdy kto nie je mięsa, zdaje sobie z tego sprawę. poza tym..gdyby cały swiat stał się światem wegetarian ( o tym też nie wspomniałam słowem w swoim poprzednim poście), to z kim by się prowadziło takie ciekawe dyskusje? :evil_lol:
  22. buhahato lepiej żeby w ogólne nie pisało się o tym tak? kobieta poruszyła tutaj konkretny temat: problem psów sprowadzanych zza południowej granicy. dziennikarką nie jestem, ale chyba każdy artykuł ma jakąś określoną objętość. co innego gdyby temat artykułu brzmiał np "pseudohodowle" i napisałaby jedynie o tych czeskich. możliwe że temat jej ktoś podsunął, bo może ona sama NIE JEST TAK USWIADOMIONA JAK TY. napisz do niej żeby napisała też o polskich pseudohodowlach, podsuń jej ten temat :-) te 'hodowlane importy" sa tak samo ważne jak "hodowlane krajowe", bo dotyczą tego samego problemu: Polski i polskich kupców. jest szansa, ze po takim artykule przeciętny Kowalski zastanowi się przed zakupem psa czy od Czechów czy Slowaków czy od Polaka.
  23. może ta dziennikarka nie siedzi w takich tematach tak jak ty? naprawdę jeszcze cała masa ludzi w Polsce nie ma zielonego pojęcia o czyms takim jak "pseudohodowla". nie wiedzą co to jest, jak odróżnić pseudo od nie-pseudo (dla nas banalne nie? ale dla innych niestety moze nie byc juz takim banalem :-) ) Ameryki rzeczywiście nie odkryla. ale ten artykuł dla przeciętnego Polaka, który nie wchodzi na dogomanię, ani nie jest na żadnym "psim" forum, jest jak odkrycie Ameryki. więc takich artykułów powinno być jak najwięcej, lepiej późno niż wcale.
  24. jeżeli właściciele suki nie wiedzą jeszcze, że mam ich psa, to pojechałabym do weterynarza, żeby ogladnął sukę i wydał jakąś opinię (na pismie) o zdrowiu suki. później zgłosiłabym się do najbliższej organizacji, która zajmuje się takimi przypadkami i byłaby w stanie pomóc. później razem z ludzmi z tej organizacji na policję, aby zgłosić przypadek znęcania się nad zwierzęciem. jeżeli juz rodziła i jest w typie populrnej rasy to..właściciele na pewno będą chcieli ja odzyskać, żeby ponownie zarobić na szczeniakach (bardzo prawdopodobne, że zajmują się rozmnażaniem psów). myślę, że samo nie oddanie suki rozwiąże problem tylko częściowo. zawsze bedą mogli kupić sobie nowa "maszynke do rodzenia szczeniaków"...
  25. [quote name='karjo2']za to miej smakolyki (pasztet, kielbaske, ser) i przywolujac zawsze nagradzaj. .[/quote] zgadza sie. jeżeli przywołasz psa a ten podejdzie do ciebie dopiero po kilku minutach twojego czekania, to i tak go nagrodz za to, ze przyszedl. nie pokazuj złości ani irytacji, że musisz tak długo czekać, pies wyczuje w twoim glosie zdenerwowanie i bedzie sie bal podejsc. pod żadnym pozorem nie karć psa po tym, jak podszedl. bo nastepny razem nie podejdzie, bedzie to kojarzyl z kara. gdy ucieknie i bedziesz probowal go przywolac, zachec go jakims smakolykiem. moim tez zdarzylo sie nie raz uciec. zawsze bralam jakies smakolyki i ulubione zabawki, przewaznie dziala. i jezeli twoj pies lata sobie luzem przed domem, to raczej zamykaj furtke i brame na klucz. niestety nie wszyscy zdaja sobie sprawe z tego, ze wypuszczony pies moze uciec nie wrocic na zawolanie"bo ich psy wracaja jak sie zawola". ja mialam takie dwie sytuacje. sasiad wchodzil przez furtke i pies uciekl mu "miedzy nogami" ( a facet ma z jakies 160 cm wzrostu). co wiecej, gdy wszedl do domu to nie poinformowal, ze pies uciekl, tylko zapytal sie ile kosztowalo wybudowanie domu :roll: dopiero na koniec dodal, ze "chyb pies uciekl". no a druga sytuacja to z kuzynem, ktory wchodzac do nas (widzialz e psy lataja luzem i wiedzial, ze przy najmniejszej mozliwosci uciekna) rozsunal brame na szerokosc dwoch metrow, pozwolil uciec psom a pozniej wgramolil sie z rowerem. jako, ze byla noc a mieszkam na wsi, gdzie latarnie sa poustawiane co jakies 300m, a swieca w promieniu dwoch metrow od siebie:evil_lol:, poszukiwania byly dosc trudne. skutkiem tego byly pozaduszane kury i kaczki w liczbie 20.. obcy ludzie przeważnie dzwonili i czekali az ktos przyjdzie i zabierze psy, bo sie bali :evil_lol: ale na 100 i tak znajdzie sie jeden, ktory wejdzie i wypusci niechcacy czy chcacy czyjes psy.
×
×
  • Create New...