Psina jest kochany, ale wystraszony. Wystarczy podnieść ręke albo jakiś głośniejszy dźwięk, to Gabryś już się trzęsie. Bardzo trudno było go ``namówić`` do założenia smyczy, aż się zsikał ze strachu. Z początku jak go wyprowadzałyśmy z boksu w ogóle nie chciał iść, ale potem się rozbrykał kochany:loveu: