Jeśli można coś jeszcze Wam poradzić, to weźcie na wszelki wypadek jakiś środek do karmy na uspokojenie, lekkie uśpienie. Ja tak przed 13 laty łapałam moją Majkę, też nie dawała do siebie podejść, przychodziła tylko do wystawianej miseczki jak nie było nikogo w pobliżu. Musiałam dolać jej w końcu do karmy tego środka /dostałam od weta/ i po ok.2 godzinach dała się złapać. Oczywiście musiałam chodzić przez te dwie godziny za nią, aby gdzieś nie zasnęła albo nie wpadła pod samochód, bo łapałam ją przy ruchliwej szosie.
Trzymam kciuki!