Sąsiadka mnie rozbawiła. Uciekła przed nami po schodach - przykro mi aż tak miła nie będę, żeby własnego psa narażać dla czyjegoś widzimisie. Wystarczyło, żeby powiedziała cokolwiek i pojechałaby windą. My się z innymi ludźmi nie pchamy.
I tak się ta odmiana zresztą nazywa: siam. Dalej w zależności od kolorów futra ;)
A sznurówki mamy przelotem, bo nie mial kto ich odebrać, a my byliśmy pod ręką. Myślimy nad swoją sznurówką... :]
Węże też sympatyczne, ale trzeba się z nimi oswoić. My też z początku nie wiedzieliśmy, co zrobić, a potem już nam Szamasz po rekach śmigał. :) Ale tylko on.
Same samczyki. Teraz już tylko 8, 2 kastrowane. 1 mieszka oddzielnie, bo jest mocno niedelikatny. A węże... Mam nadzieję, że je dziś zabiorą. Bo inaczej jeszcze przyzwyczaję się.
Pewnie jeszcze tylko na dziś. Wbrew pozorm dorosły szczur jest sporym zagrożeniem dla węża, ale ja tu cały czas wisiałam nad stołem, a wąż miał w tym worku podniesione brzegi, więc wbrew pzoorom myśleliśmy ;)