Byliśmy dziś na spacerze, fakt miejsce mało uczęszczane... Już się zbieraliśmy, aż nagle z bocznej drogi wyszła babka, a z nią 8 czy nawet więcej psów. Duże i małe, wszystkie bez smyczy, bez kagańca. Widząc radosny układ sfory zmyliśmy się czym prędzej, a pani miała bardzo urażoną minę, gdy pokręciłam z dezaprobatą głową na ten widok. Nie wierzę, że jedna osoba panuje nad tyloma psami...